Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Ewa wyruchana przez kolegów syna

Ewa wyruchana przez kolegów syna
Impreza powoli wyparowała, zostawiając po sobie tylko stertę pustych butelek, rozsypanych przekąsek i ciężki, duszący zapach taniego alkoholu zmieszany z potem. Karol, gospodarz tego całego syfu, dawno już odpadł. Leżał na kanapie w salonie, zwinięty w kłębek, chrapał jak piła mechaniczna i nawet nie drgnął, gdy ktoś trącił go butem. Był totalnie nieprzytomny, padnięty na dobre. Zostało nas tylko czterech – ja, Adam, Leon i Nikoś. Siedzieliśmy wokół stolika w kuchni, opierając się o krzesła z wyciągniętymi nogami, czując w głowach ten specyficzny, mętny szum po zbyt wielu shotach.

Nastroju jednak nie brakowało, a to wszystko z jednego, prostego powodu. Jego matka. Ewa.

Przez cały wieczór kręciła się po domu, robiąc za gospodynię doskonałą, a jednocześnie dając nam odczuć, że wcale nie jest typową nudną matką. Miała czterdzieści pięć lat, ale kurwa, wyglądała jak trzydziestka. Zawsze umalowana, z idealnie ułożonymi ciemnymi włosami opadającymi na ramiona, i tym czymś w oczach, co sprawiało, że mój kutas w spodniach robił się niepokojąco twardy za każdym razem, gdy ją widziałem. Miała styl. Nosiła obcisłe dżinsy, które podkreślały jej krągłe biodra i ten zgrabny, duży tyłek, o którym Adam nie przestawał gadać przez ostatnie godziny. Jej biust był duży i jędrny, trzymał się idealnie, a kiedy się schylała, podnosiłam wzrok, licząc na jakiś widok.

– Ewa jest zajebista – warknął Leon, przewracając puste puszki po piwie. – Powiedzcie mi, że nie chcielibyście jej walić.

– Zamknij mordę, kto cię pyta – odpowiedziałem, ale w gardle miałem suchość. Wszyscy myśleliśmy to samo. Była to zakazana, dojrzała owocowa soczystka, wisząca tuż przed naszymi nosami.

Wtedy Ewa pojawiła się w drzwiach kuchni. Miała na sobie te swoje obcisłe dżinsy i bluzkę, ale wyglądała na zmęczoną.

– No chłopaki, kończę na dziś – powiedziała, a jej głos był lekki i melodyjny, zupełnie nie jak starej baby. – Muszę się wykąpać i iść spać, zanim ten syf tutaj mnie pochłonie.

Uśmiechnęła się szeroko, pokazując idealnie równe, białe zęby, i mignęła do nas oczami, jakby dzieliła z nami jakiś tajny żart. Potem obróciła się na pięcie i wyszła, a my wszyscy jak jeden mąż odwróciliśmy głowy, żeby podziwiać, jak jej dupa kołysze się przy każdym kroku, opierając na materiale spodni. Drzwi łazienki zamknęły się z cichym trzaskiem, a chwilę później usłyszeliśmy szum wody.

Cisza, która zapadła w kuchni, była głośna. Adam wstał, żeby dolać sobie wódki do resztki coli, ale jego ręka drżała lekko.

– Kurwa, idę sprawdzić, czy wszystko gra z rurami – żartował Nikoś, ale nikt się nie śmiał. Siedzieliśmy tam, słuchając odległych plusków wody i wyobrażając sobie ją nagą. Myślałem o jej piersi spływających wodą, o mydle ślizgającym się po jej udach, o tym, jak pewnie wygląda, gdy rozciera pianę między nogami. Mój kutas pulsował w dżinsach, napierdalając o surowy materiał rozporka. Byłem napalony jak pies.

Minęło może dwadzieścia minut. Szum wody ustał. Siedzieliśmy w napięciu, wypatrując drzwi. W końcu zamek zaskrzeczał, a do pokoju wpadła chmura gorącej pary. Zapach był intensywny – drogie, waniliowe kosmetyki, które tylko podkreślały jej zmysłowość, mieszały się z wilgocią.

Weszła do kuchni i zrobiła furorę.

Ewa miała na sobie luźną, białą koszulkę nocną. Była cienka, prawie przezroczysta, i najwyraźniej nie miała pod spodem absolutnie nic. Stanik? Zapomnij. Jej duże, jędrne cycki uwypuklały materiał, a twarde, spiczaste sutki wyraźnie rysowały się pod tkaniną, jakby wierciły się w stronę naszych ust. Do tego założyła krótkie szorty, które były tak małe, że ledwo zakrywały jej pośladki. Miały szerokie nogawki, odsłaniające gładkie, zadbane uda. Kiedy się poruszała, materiał szortów wpadał w jej szparę, podkreślając kształt jej cipki.

Weszła, mokre włosy rozpuszczone na ramionach, promieniejąc wilgocią i seksem. Wszyscy zamarliśmy. Adam upuścił korek od butelki, Nikoś zapomniał zamknąć ust, a Leon po prostu wpatrywał się w nią, jakby zobaczył anioła – albo diabła.

– O, wy jeszcze tu? – zapytała, wycierając włosy ręcznikiem, którego zarzuciła na kark. Jej ruchy były swobodne, bez kompleksów. Wiedziała, jak wygląda. Wiedziała, że w tej chwili cztery pary oczek wiercą w niej dziury.

Przeszła przez kuchnię, żeby wyrzucić coś do kosza, a my obróciliśmy się w fotelach, śledząc każdy jej krok. Jej dupa w tych krótkich szortach była arcydziełem. Okrągła, jędrna, odbijająca światło jarzeniówki. Kiedy się schyliła, żeby podnieść upuszczoną chusteczkę, materiał koszulki opadł, dając nam na chwilę widok jej gołych piersi wiszących swobodnie, z brązowymi otoczkami sutków twardymi od zimna powietrza w kuchni. Poczułem, jak ślina spływa mi po brodzie.

Wstałem, żeby nalać sobie wody, bo gardło miałem spalone. Ewa stanęła naprzeciwko mnie, opierając się o blat. Była tak blisko, że czułem zapach jej kąpieli – wanilia i ciepło. Jej sutki były niemal na wyciągnięcie ręki.

– Wypijecie jeszcze coś? – zapytała, patrząc na nas po kolei. Jej oczy błyszczały, a w kącikach ust widać było zalotny uśmiech. Nie była pijana, ale była rozluźniona. Zbyt rozluźniona jak na matkę gospodarza, który leży nieprzytomny dwa metry dalej.

Adam przełknął głośno ślinę. Był najbardziej odważny z nas wszystkich.

– Ewa... – zaczął, a jego głos lekko zadrżał. – Chyba jeszcze nie koniec. Może do nas dołączysz? Zrobimy małe afterparty.

Patrzała na niego, a potem na mnie, na Leona, na Nikosia. W jej spojrzeniu nie było oburzenia. Była ciekawość. I coś jeszcze. Coś, co sprawiało, że moje jądra zaciskały się w podnieceniu.

– Wiesz co? – powiedziała, przesuwając się blisko stołu. Jej udo dotknęło mojej ręki, a skóra była gorąca i gładka. – Dlaczego nie. Karol nie wstanie rano, więc co mi tam.

Usiadła na krześle naprzeciwko mnie, skrzyżując nogi. Szorty podjechały jeszcze wyżej, odsłaniając więcej uda, prawie do samej krocza. Pod przezroczystą koszulką jej sutki stawały się jeszcze twardsze.

– Nalejcie – powiedziała, wskazując na butelkę wódki. – Ale tylko jednego. Muszę wstać rano do pracy.

Adam chwycił butelkę i nalał jej do szklanki, nie biorąc oczu z jej dekoltu, gdzie biust opierał się o materiał. Leon i Nikoś przesunęli się bliżej, tworząc półkole wokół niej. Powietrze gęstniało od napięcia seksualnego, które można było ciąć nożem. To nie była już zwykła impreza. To była wstępna rozgrzewka do czegoś, o czym wszyscy myśleliśmy, ale nikt nie odważył się powiedzieć na głos. Ewa siedziała tam, w swojej prawie nagiej koszulce, biorąc kieliszek od Adama, i jej dotyk trwał sekundę za długo.

– Na zdrowie – mruknęła, patrząc mi prosto w oczy, i wypiła łyk, nie zrywając wzroku. Wiedziała, że mamy twarde. Wiedziała, że chcemy jej rozebrać i pieprzyć tuż obok śpiącego syna. I to ją chyba podniecało.

Kolejny łyk wódki poszedł jej łatwiej, a kąciki ust uniosły się w tym zmysłowym, drapieżnym uśmiechu, który sprawiał, że moje spodnie stawały się nagle za ciasne. Adam nie czekał, dolał jej od razu do pełna, płynąc po brzegi kryształowego kieliszka. Ewa chwyciła go pewnie, choć widziałem, jak jej palce lekko drżą – nie ze strachu, ale z tego samego napięcia, które czułem w powietrzu gęstym od zapachu alkoholu i jej waniliowego perfumu. Wypiła jednym haustem, mrużąc oczy, gdy płyn spłynął gardłem, a potem postawił szklanek na blacie z trzaskiem, który w tej ciszy brzmiał jak wystrzał.

– Jeszcze – wyszeptała, a jej głos był chropowaty, głęboki, obarczony alkoholem i czymś jeszcze, czymś czystym zwierzęcym.

Zaczęliśmy się ruszać. Początkowo bezcelowo, niby od niechcenia, ale szybko okrąg zaczął się zacieśniać. Ewa siedziała na tym zwykłym kuchennym krześle, ale w tej pozie, z nogami skrzyżowanymi i szortami podjechanymi wysoko, wyglądała jak na tronie. A my zaczęliśmy krążyć jak rekiny. Adam przeszedł za jej plecami, Nikoś z drugiej strony, a ja stałem naprzeciwko, blokując jej ucieczkę, choć ona nawet nie myślała o ucieczce. Wpatrywała się w nas rozszerzonymi źrenicami, w których tańczyły odbicia światła lampy i czysty, nieskrępowany głód.

Wtedy to się zaczęło. To nie były już przypadkowe dotknięcia. Adam, przechodząc za jej plecami, „przypadkowo” ocierał się o jej ramię, ale jego biodro sunęło wystarczająco blisko, by poczuć ciepło jej ciała. Nikoś, udając, że się potyka, oparł dłonie o oparcie jej krzesła, pochylając się tak nisko, że jego oddech dotykał jej szyi. Jego klatka piersiowa niemal dotykała jej ramienia. Ja stałem naprzeciwko i pozwoliłem, by przy każdym ruchzie moje kolano ocierało się o jej udo. Byliśmy jak jeden wielki, napalony organizm, który zaciskał się wokół niej.

Siedziała na krześle, a jej głowa znajdowała się dokładnie na wysokości naszych kroków. To była perspektywa, która działała na nas jak najmocniejszy afrodyzjak. Widziałem, jak Ewa rzuciła okiem na moje rozporek, potem na Adama, i jej język mokrym, powolnym ruchem przemknął po wargach. Wiedziała, co tam czeka. Wiedziała, że każdy z nas ma teraz twardą, pulsującą karkę gotową do akcji.

– Podoba wam się ten widok? – zapytała szeptem, pochylając głowę lekko w bok, co odsłoniło jej szyję.

Nikoś nie wytrzymał. Przechodząc obok niej, „przypadkowo” zahaczył dłonią o jej biust. To nie było delikatne muśnięcie. Jego dłoń przesunęła się po materiale koszulki, wciskając w miękki, jędrny fałd. Ewa jęknęła cicho, ale nie odsunęła się. Wręcz przeciwnie, jej plecy wygięły się w łuk, wpychając pierś w jego dłoń. Przez cienki, niemal przezroczysty materiał widzieliśmy wszystko. Jej sutki, już wcześniej twarde, teraz stawały się jak kamienie, ostro i wyraźnie rysując się na tle białej tkaniny. Widać było ich kształt, wielkość, a nawet drobne nierówności na otoczkach.

To był sygnał. Ostatnie hamulce puściły.

Zaczęliśmy dotykać ją częściej. Mocniej. Adam stał teraz tuż obok niej, jego biodro przyciskało się do jej ramienia, a ręka kładła się na jej oparciu, zamykając ją w pułapce. Ja z przodu pozwoliłem sobie na więcej – moja dłoń „przypadkowo” spadła na jej kolano, a potem przesunęła się w górę uda, czując gorącą, gładką skórę pod dłonią. Ewa rozłożyła nogi nieznacznie szerzej, pozwalając mi na dostęp, a w jej oczach pojawiło się to mokre, szklane spojrzenie, które oznaczało tylko jedno – ona chce tego tak samo jak my.

W końcu Adam przestał udawać. Odsunął krzesło obok Ewy hukiem o podłogę i usiadł tak blisko, że ich uda się stykały od biodra do kolana. Był tak blisko, że czuł jej zapach, czuł ciepło jej ciała. Odwróciła się do niego, a on nie czekał ani sekundy. Chwycił ją za głowę obiema rękami, wplątując palce w jej ciemne, wilgotne włosy, i pociągnął do siebie z siłą, która nie znosiła sprzeciwu.

Ich usta spotkały się w gwałtownym, brutalnym pocałunku. To nie była romantyczna gra języków. To było dzikie, napalone szarpanie się. Adam włożył język głęboko w jej gardło, a Ewa odpowiedziała z równą pasją, ssaąc go, gryząc jego wargi, jęcząc wprost w jego usta. Widziałem, jak jej ciało drży, jak jej palce zaciskają się na jego karku, wyciągając mu koszulkę z spodni. Była tak podniecona, że wcale nie wystarczało jej to jedno dotknięcie. Chciała więcej. Chciała wszystkiego.

Nikoś i ja nie mogliśmy stać z boku. Wpadliśmy w to jak stado wilków. Nikoś pochylił się nad nią od tyłu, a jego dłonie objęły jej piersi, chwytając je mocno przez cienką koszulkę. Masaż był twardy, agresywny, uciskający jej jędrne sutki, które teraz były tak twarde, że wydawało się, jakby przebiły materiał. Ewa zerwała usta od Adama, by wydawać z siebie gardłowy jęk, ale Adam zaraz znów ją pocałował, gryząc ją w szyję, w ucho, w łuk brwiowy.

Ja w tym czasie skierowałem się na dół. Moje ręce objęły jej uda, rozsuwając je z siłą. Ewa pomogła mi, unosząc biodra i pozwalając, by jej szorty – te krótkie kawałki materiału – podjechały jeszcze wyżej, odsłaniając całą wewnętrzną stronę ud. Były gorące i mokre od potu i podniecenia. Ruszyłem dłonią w górę, w stronę jej krocza, czując zapach jej wilgotnej cipki, który mieszał się z wonią wódki.

Dotknąłem jej przez materiał szortów. Była tam mokra. Przesiąknięta na wylot.

– Kurwa, jest mokra jak suka – warknąłem, a to tylko podkręciło atmosferę.

Adam zerwał się z krzesła, zrywając z niej koszulkę jednym gwałtownym ruchem, a jej duże, jędrne cycki wyskoczyły na wierzch, trzęsąc się od ruchu. Sutki były ciemne, nabrzmiałe, sterczące w górę. Nikoś od razu przystąpił do dzieła, chwytając jedną z nich w usta i ssąc ją mocno, gryząc twardo sutek, co sprawiało, że Ewa krzyczała z rozkoszy.

Ja nie miałem zamiaru czekać. Chwyciłem za rąbek jej szortów i pociągnąłem w dół. Ewa uniosła biodra, pozwalając mi je zdjąć, rzucając je gdzieś w kąt kuchni. Teraz siedziała przed nami naga, z rozwartymi nogami, wystawiając swoją cipkę na widok. Wargi były spuchnięte, ciemnoróżowe i lśniące od soków.

Wpadłem na nię dłońmi. Moje palce weszły w jej wilgoć, rozsuwając wargi i szukając wejścia. Była tam gorąca, naprężona i gotowa. Wsunąłem jeden palec, potem drugi, czując, jak jej ścianki pochwy kurczą się na mnie, ssąc mnie do środka. Ewa złapała mnie za włosy, przyciągając moją głowę do swojej cipki, a ja zacząłem ją pieścić wściekle, ruchając palcami jak kutasem, szukając jej punktu G.

– Tak... tak... do mnie... – wyjęczała, a jej głos urywał się z każdym moim pchnięciem.

Adam i Nikoś byli przy niej, jeden ssał jej cycki, drugi całował ją w usta, a ja miałem pełny dostęp do jej mokrej, pulsującej cipki. Impreza w kuchni właśnie weszła na poziom, z którego nie było już powrotu. Byliśmy w tej kuchni, obok śpiącego Karola, a jego matka siedziała naga na krześle, jęcząc z ekstazy, gdy trzech młodych facetów robiło z niej, co chciało. I chciała tego. Chciała każdego centymetra, każdego pchnięcia, każdej kropli potu, która spadała na nią z naszych ciał.
Wyjąłem mokre palce z jej rozpalonej szparki, a Ewa wydała z siebie cichy, rozczarowany jęk, ale to trwało tylko ułamek sekundy. Adam, Nikoś i ja wymieniliśmy spojrzenia pełne niedowierzania i czystej, zwierzęcej żądzy. Nie było już czasu na wstyd. Rozporki poszły w dół niemal jednocześnie, a metalowe suwaki zgrzytnęły cicho w nocy. Wyciągnęliśmy nasze sterczące kutasy i otoczyliśmy ją, tworząc ciasny pierścień z twardym mięsem w centrum.

Ewa nie czekała na zaproszenie. Jej oczy błyszczały, a usta były półotwarte, jakby właśnie upuściła coś cennego. Chwyciła mojego kutasa dłonią, tak mocno, że aż drgnąłem, i wciągnęła go do buzi z taką namiętnością i chęcią, jakby brakowało jej tego od lat. Jej język był gorący i wilgotny, okrążając żołądź, a ona ssała, wciągając policzkami, nie zwracając uwagi na głębokość. Po chwili puściła mnie i odwróciła głowę w stronę Adama, chwytnąc jego penisa i powtarzając rytuał, a potem Nikosia. Każdy z nas łapał ją za głowę, wplatając palce w jej ciemne włosy, i wciskał ją do końca z całej siły. Patrzyliśmy z góry, jak jej się podoba, jak oczy jej się zamglają, a z kącików ust sączy się gęsta ślina, ociekając na podbródek i spływając po jej szyi w dół, w stronę jędrnych, odsłoniętych piersi. Była brudna, mokra i zachłanna, a ten widok tylko potęgował nasze podniecenie.

– Dość tu miejsca – warknął Adam, przerywając ssanie Nikosiowi. – Idziemy do sypialni Ewy.

Nikt nie protestował. Ewa wstała na chwiejnych nogach, jej ciało drżało z podniecenia, a cipka lśniła wilgocią w świetle korytarza. Zostawiliśmy Karola śpiącego jak kamień na kanapie i ruszyliśmy za nią. Weszliśmy do jej pokoju, a ja natychmiast zamknąłem drzwi na klucz. Ten metaliczny klik był jak sygnał startowy – koniec ograniczeń.

Rzuciłem ją na łóżko. Ewa upadła na plecy, rozkładając nogi szeroko, prezentując nam swoją różową, napuchniętą cipkę. Sutki na jej piersi były twarde jak kamienie, wystające ku górze z każdym jej oddechem. Adam wskoczył między jej uda pierwszy, nie czekając ani sekundy. Wsunął się w nią jednym mocnym pociągnięciem, wywołując u niej głośny krzyk rozkoszy. Ja i Nikoś uklęknęliśmy przy jej głowie, wpychając nasze kutasy w jej twarz. Zaczęliśmy ją ruchać w usta na zmianę – kiedy jeden wbijał się głęboko w gardło, drugi ocierał się o jej wilgotne wargi, a trzeci pieprzył jej cipkę z siłą, która kałała materac podskakiwać.

Każdy się zmieniał. Atmosfera w pokoju była gęsta od zapachu potu, seksu i jej soków. Ewa była taka mokra, że słychać było głośne mlaskanie przy każdym pchnięciu Adama, a potem Nikosia, kiedy wchodzili w nią z impetem. Jej ciało pokryło się lepka warstwą potu, a ona jęczała, wyginała plecy i próbowała łapać nasze kutasy rękami, gdy tylko któryś wypadł jej z ust.

– Obróćcie ją – sapnąłem, czując, że zaraz wybuchnę.

Zgrabiliśmy ją i obróciliem. Ewa wpełzła na kolana, wypinając się w naszą stronę, prezentując nam swoją idealną, okrągłą dupę i cipkę, która była teraz szeroko otwarta i ociekająca. Nikoś wszedł w nią od tyłu, chwytając ją mocno za biodra, i zaczął ruchać z brutalnym tempem. Ja położyłem się przed nią, chwyciłem ją za włosy i wciągnąłem jej usta na swojego kutasa. Ruchali ją w usta na zmianę i w cipę od tyłu, a ona brała to wszystko, połykając nasze długości, aż po same jajka, i odbierając pchnięcia w swojej wilgotnej dziurce. Tempo było coraz szybsze, głośniejsze, bardziej chaotyczne, a my trzema kutasami używaliśmy jej ciała jak najzwyklejszej zabawki, a ona kochała każda sekundę tego pieprzenia.

Widok, jak Nikoś rozpiera jej cipkę od tyłu, a Leon wpycha jej kutasa głęboko do gardła, podkręcił mi apetyt na coś więcej. Ewa była teraz tylko naszym naczyniem, a ja miałem ochotę zajść tam, gdzie jeszcze nikt nie był. Odsunąłem się na chwilę, dając Leonowi więcej miejsca w jej ustach, a potem objąłem Ewę w pasie i przyłożyłem czubek swojego, nabrzmiałego kutasa do jej ciasnego, brązowego otworku. Był mokry od jej soków, które spływały w dół, idealnym naturalnym lubrykantem.

– Zrelaksuj się, suko – warknąłem, wciskając biodra do przodu.

Początkowy opór był ogromny. Jej mięśnie zwieracza zacisnęły się instynktownie, nie chcąc wpuścić intruza. Wcisnąłem się powoli, czując, jak każdy centymetr rozpycha jej śliskie, gorące wnętrze. Ewa wydała z siebie długi, zduszony jęk, ale Leon nie pozwolił jej odebrać oddechu, tylko głębiej wbił jej penisa do ust, tłumiąc jej krzyki. Czułem, jak jej dupa mięknie, przyzwyczajając się do mojego rozmiaru. Kiedy opór minął, zacząłem wchodzić coraz mocniej i głębiej, aż moje jajda uderzały o jej pośladki z dźwiękiem mokrego plaśnięcia.

Teraz była pełna. Trzy kutasy wypełniały każdą jej dziurę. Nikoś ruchał jej cipkę z dołu, ja pieprzyłem dupę z góry, a Leon używał jej ust jak dziurki do lalki. Ewa trzęsła się nadmiarem wrażeń, jej ciało pokryło się gęstym potem, który mieszał się z naszymi sokami. Jej jęki były teraz nieprzerwane, tłumione jedynie przez mięso w jej gardle, co tylko podniecało nas jeszcze bardziej. Wszyscy ruszaliśmy się w jednym, zwierzęcym rytmie, wykorzystując jej ciało do granic możliwości.

– Bierz to! Bierz to wszystko! – ryczałem, wbijając się w nią po sam nasadę.

Czułem, że zbliżam się do krawędzi. Skurcze jej odbytu zaciskały się na moim członku w rytm jej orgazmów, które przetaczały się przez nią jeden za drugim. Nikoś też nie wytrzymał długo. Jego ruchy stały się chaotyczne, gwałtowne, a z jego gardła wydobył się gardłowy ryk.

– O kurwa! – wrzasnął, i widziałem, jak jego biodra drżą, wypompowując spermę głęboko w jej cipkę.

To wystarczyło, by Leon też wystrzelił. Chwycił Ewę mocno za włosy, wcisnął ją do końca na siebie i zaczął jęczeć, napełniając jej usta gorącą spermą. Ewa próbowała połknąć, ale było tego za dużo. Biała ciecz wypływała z kącików jej ust, ściekając po jej brodzie i kropląc na materac.

Ja też byłem gotowy. Wyciągnąłem gwałtownie z jej rozpalonej dupki, która teraz pozostała otwarta i pulsująca. Objąłem swojego kutasa dłonią i kilka rządnych pociągnięć wystarczyło. Warknąłem z rozkoszy, gdy strumień spermy wystrzelił z mnie, lądując grubą warstwą na jej plecach, wplecionych w czarne włosy i skórę, która lśniła od potu. Mocne strzały pokryły jej łopatki i kręgosłup, a reszta spłynęła w dół, w stronę jej już zalewanej cipki.

Ewa zwaliła się na łóżko, bezwładna jak szmata. Jej usta były naotwarte, z których wylewała się sperma, mieszająca się ze śliną. Cipka i dupa były całe w białym kleistym płynie, który wypływał z niej, tworząc plamę na prześcieradle. Jej oddech był ciężki, urywany, a całe ciało drżało w reakcji na szok, jaki właśnie przeżyła.
Wyglądała porażająco – cała w spermie, spocona, klejąca, wyruchana we wszystkie możliwe dziury. Była pijana, upojona seksem i wyglądała jak ktoś, kto właśnie został użyty przez całą noc, ale w jej oczach widać było dziwne, zbolałe zadowolenie.
Nikoś i Leon opadli obok niej, ciężko dysząc. Nikoś wyciągnął swojego kutasa, który był jeszcze mokry od jej soków i swojej spermy, i ocierając nim o jej udo, zostawił ślad. Leon podniósł się, poprawił spodnie i spojrzał na nią z góry.
– Dobra robota, Ewa – mruknął, dając jej wilgotnego całusa w policzek, który był jeszcze lepki od spermy.
Podniosłem się, czując, jak moje nogi są trochę słabe. Też dałem jej lepkiego buziaka na drugim policzku, smakując resztki tego szaleństwa. Ewa nawet nie próbowała się ruszyć. Po prostu leżała tam, rozebrana, z koszulką wywiniętą na szyję, a szorty zwisające gdzieś w okolicy jednej kostki. Łóżko pod nią było mokre – od jej potu, od wyciekającej z niej spermy, od soków, które lały się z niej podczas tego brutalnego pieprzenia.
– Zostawimy ją tak – powiedziałem cicho, patrząc na ten bałwan.
Nikt nie protestował. Ubraliśmy się na szybko, choć wciąż czuliśmy zapach seksu i potu, który unosił się w całym pokoju. Ewa została sama, na tym mokrym, plamistym łóżku, cała w spermie, która cieknęła z jej ust, cipki i dupy, zastygając w białych strugach na jej skórze. Musiała jeszcze chwilę tak leżeć, żeby dojść do siebie, bo to, co właśnie przeżyła, było szokiem dla jej organizmu – seria eksplozji orgazmów, które totalnie ją wykończyły. Zamknąłem za sobą drzwi, zostawiając ją w ciemności, wśród zapachu naszej wspólnej, brudnej rozkoszy.

Dodaj komentarz