Czerwony balonik

Czerwony balonik

Patrzą, jakbym była kolejnym balonem, proszącym się o przebicie. Może nim jestem - jaskrawym kawałkiem gumy, zagubionym w czasoprzestrzeni niby bezmyślnie puszczony latawiec. Ostrzą igły, by radośnie zostawić mnie dziurawą, płaską i pustą wewnątrz. Chwytam miękki materiał sukienki, pilnując, aby nie podjechała zbyt wysoko. Czuję chłód klimatyzacji na okrytych czarnymi kabaretkami udach. Wysokie szpilki o obcasie cieńszym niż nóżka kieliszka, dodają mi pewności każdym nadprogramowym centymetrem. Zamykam oczy, wolno odliczając uderzenia mojego serca. Szybkie tętno stanowi ostatni bastion sumienia, ostatni alert przed atakiem bomb. Ignoruję go z pełną nieświadomością konsekwencji. Wypinam uniesione bardotką piersi. Czerwień sukienki opina je niby druga skóra. Stawiam precyzyjne kroki, stopa za stopą, w jednej linii, wzdłuż zadymionego lustra. ‘Co tu robisz? Co ty tu, kurwa, robisz? ‘ pyta oszalałe serce, galopując niczym spłoszony koń. Nie odpowiadam. Nie potrafię. Stoją pod ścianą, sącząc alkohol. Podchodzę niepewnie, słaba jak płomień świecy. Żartuję, rozmawiam, piję - bystra, szczęśliwa, uwodzicielska. Zdeterminowana, by zwrócić jego uwagę. Pochwycić spojrzenie demonicznie ciemnych oczu i już nie puścić. W końcu mnie dostrzega. Ocenia wartość mojej ostentacyjnie bezwstydnej kreacji, wodząc po niej wzrokiem bardziej intensywnym niż dotyk dłoni. Unosi brew. Z aprobatą? Dezaprobatą? Rozbawieniem? Spuszczam kurtynę wytuszowanych rzęs, czując się jak skarcona uczennica. Przygryzam wargę, zapominając o szmince. Smak pomadki zostaje mi na języku. Uśmiecha się, obejmując moją talię. Ma silną, pewną rękę. Schrypniętym głosem rzuca ‘Chodź’. Idę. Tego przecież chciałam. Słyszę zgrzyt zamka, brzmiący niczym brutalnie przerwany akord harmonijki. Materiał sukienki rozlewa się krwawą kałużą u moich stóp. Plecami przywieram do lodowatych kafelek.  
Nosi dziś koszulę - prosty fason, emanujący niewymuszoną elegancją arystokraty. Głodnymi ustami ściera z moich warg wspomnienie szminki. Nie mam wystarczającej cierpliwości, aby rozbrajać równy szereg guzików. Rozrywam na nim ubranie jak nienasycona nimfomanka. Któryś plastikowy żołnierz nie wytrzymuje napięcia, staczając się po posadzce. Oplatam udami obiekt moich wstydliwych pragnień. Wzdycha, podtrzymując mi pośladki. Jest taki teatralny. Może rozminął się ze swoim powołaniem. Jako artysta…  
- Po co przyszłaś? - pyta, a ja milczę zaszachowana własną nieśmiałością. Co niby miałabym odpowiedzieć? Przyszłam do ciebie, po ciebie, dla ciebie, dla siebie?  
Ssam jego dolną wargę, by uniknąć odpowiedzi. Odpycha mnie, stawiając na rozchwianych szpilkach. Zapija irytację haustem wódki. - Dlaczego?!  
Odstawia szklankę z głośnym trzaskiem. Siadam, zmęczona obcasami, zmęczona sobą, zmęczona nim…  
- Przepraszam. - mówię cicho. Zbyt cicho. Rozpina pasek szybkim, niebezpiecznym gestem.  
- Dopiero zdołałem cię zapomnieć. - warczy poprzez zaciśnięte zęby. Zdejmuje spodnie i buty. Czasami przeraża mnie jego fatalistyczne opanowanie, nienaturalna umiejętność logistycznego planowania najdrobniejszych czynności.  
- Ja nie zdołałam. - stwierdzam. Chwyta mój podbródek, zaglądając w oczy. Wybija okna mojej samotnej duszy razem z futrynami. Myliłam się, odrzucając go tamtego, broczącego deszczem, dnia. Błądzę, szukając odkrytych dawno temu miejsc na jego skórze.  
- Poznałem kogoś. - wyznaje, po czym dodaje tonem usprawiedliwienia - Też jest blondynką.
- Ach, tak? - mruczę, marszcząc czoło. Trzeba być naprawdę nietaktownym, by przypominać o niej w takiej chwili. Wyciągnął ją niby trupa z szafy codzienności. Chociaż może to idealny moment. Może właśnie teraz, w jego głowie rozbrzmiał alarm, stanowiący gwałtowny protest przyzwoitości. - Widziałam was. Ładna.  
- Mam dobry gust.  
- I wciąż za niską poprzeczkę. Myślałam, że ją nieco podniosłam. - wtrącam, odnajdując punkt tuż ponad linią bokserek. Nie komentuje więcej. Obdziera moje, naiwnie wierzące w miłość, ciało z resztek bielizny, ostatecznie przekreślając mój wstyd grubą kreską pożądania. Drżę zdemaskowana, odsłonięta, wystawiona na bezlitosne światło ledów. Czy taką mnie zapamiętał?  
- Jesteś piękna. - zapewnia. Tandetność komplementu nie przeszkadza mi jęknąć wobec opuszków rozchylających moje wnętrze. Wiję się niczym kobra tańcząca do melodii fletu. Unoszę biodra, przesyłając mu wyraźne zaproszenie. Przerywa szaleńczy hazard z podnieceniem, przegrywając samokontrolę. Wypełnia mnie od środka, drążąc chaotycznymi ruchami. Osiągamy szczyt wspólnie. Razem płoniemy. Razem przechodzimy transformację z ognia w popiół. Z gwiazdy w zimny kamień. - Powinnaś już iść.  

Trzy słowa wypowiedziane ze stanowczością egzorcyzmu. Wychodzę, ubrana zupełnie przypadkowo, jak postać malowana ręką Picassa. Jestem dziurawa, płaska i pusta - przekłuty, czerwony balon, któremu miarowy stukot, absurdalnie wysokich, szpilek zastępuje tętno.

6 063 czyt.
96%257
Somebody

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne i inne, użyła 815 słów i 5165 znaków, zaktualizowała 4 sty 2018

Komentarze (7)

Zaloguj się aby dodawać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto
  • VeryBadBoy

    VeryBadBoy 5 sty 2018

    Kopara mi opadła, jak to przeczytałem. Z reguły w dość krótkich tekstach czegoś mi brakuje, albo wręcz przeciwnie, czegoś jest za dużo, gdy próbuje się w niewielką formę wcisnąć jak najwięcej. Tutaj moim zdaniem wszystko jest wyważone, subtelnie oblane erotycznym sosem, gdzie główną rolę gra nasza wyobraźnia. Wcześniej trafnie odpowiedziałaś na komentarz AlexAthame, że autor wprawdzie dobiera pewien szyk słów, ale to czytelnik sam je dostosowuje do własnych uczuć, przeżyć. Ze mną jest podobnie, ponieważ w wielu kwestiach identyfikuję się z Twoim dziełem, które przez podobieństwa z własnym życiem, trafia człowieka jeszcze mocniej.

  • agnes1709

    agnes1709 5 sty 2018

    No no, Somebody i erotyk? Zaskoczyłaś mnie, kobieto, ale bardzo pozytywnie. Pięknie

  • AlexAthame

    AlexAthame 4 sty 2018

    Tekst jako tekst jest prawdziwym arcydziełem. Ale jest jeszcze coś. I pewnie sama autorka się ze mną nie zgodzi. Czym charakteryzuje się dobre pióro? Tym, ze może dać całą gamę odczuć ducha, których czasem sam autor nie miał na myśli.

  • Dom

    Dom 4 sty 2018

    Mocne Świetnie zabrzmiały np.:  
    "...Oplatam udami obiekt moich wstydliwych pragnień..."
    "...Ssam jego dolną wargę, by uniknąć odpowiedzi..."
    "...Wybija okna mojej samotnej duszy..."
    "...gwałtowny protest przyzwoitości..."
    "...Tandetność komplementu..."
    … i można by tak wymieniać  
    Brawo

  • Malolata1

    Malolata1 4 sty 2018

    O kurwa, mistrz!

  • MrHyde

    MrHyde 4 sty 2018

    Ale: Z  tym "ci" w "Ci niby miałabym odpowiedzieć" mogłabyś coś zrobić. Może zmienić szyk zdania?

  • MrHyde

    MrHyde 4 sty 2018

    wow!