Ale to już było ... Gra.

Anita powoli traciła cierpliwość. Jej koleżanka i współlokatorka Agata przyciągnęła ją na tą imprezę, a potem gdzieś zniknęła. Dziewczynie niezbyt się tu podobało. Prawdę mówiąc, wcale nie miała ochoty tu dziś przychodzić, tylko wyrzuty koleżanki twierdzącej jakoby robiła się nudna, przewidywalna i stara zdołały wyciągnąć ją z domu. Podziałało, bo była w tym jakaś prawda. Zazwyczaj wolała spędzać wieczory przy książce, muzyce, czy filmie. Nie pasowało to do jej wyglądu, bo wcale nie była szarą myszką. Przeciwnie jej długie nogi i jędrne piersi przyciągały uwagę mężczyzn nawet, gdy się o to nie starała. Ciemne oczy i długie kręcone blond włosy dopełniały obrazu wampa, którym wcale nie była. Czasami wolałaby wyglądać mniej atrakcyjnie i mieć spokój. No, a teraz Agata zniknęła, zostawiając ją na pastwę nieznajomych.  Coraz bardziej wściekła przeszukiwała cały dom, pomieszczenie po pomieszczeniu, mając nadzieję, że namówi swoją bardziej zwariowaną przyjaciółkę do powrotu do domu. Wreszcie dostrzegła ją siedzącą przy sporym okrągłym stoliku naprzeciw jakiegoś przystojniaka. Wokoło stało, najwyraźniej kibicując kilkanaście osób. Zirytowana przecisnęła się do stołu i już chciała zwrócić na siebie uwagę Agaty, ale wtedy dotarło do niej, że przyjaciółka w coś gra. Obok siedziały jeszcze dwie takie pary, podobnie jak Agata grający w tę samą grę. Anita przyjrzała się wszystkiemu uważniej chcąc zrozumieć zasady. Gracze podawali sobie niewielki kubek ze zwyczajną kostką o oczkach od jednej do sześciu. Każdy po kolei nią rzucał i zliczał punkty. Żeby było dziwniej przed mężczyznami leżały kupki pieniędzy.  
- O co tu chodzi? – Zapytała stojącą obok kobietę.  
- To gra o seks i pieniądze. Nie znasz tego?
- Nigdy nie słyszałam o takiej grze.
- Zobacz, chodzi właśnie o to. Facet kładzie przed sobą ustaloną sumę, a kobieta, cóż daje siebie. Kto pierwszy uzbiera trzydzieści punktów zgarnia wygraną.
- Chcesz powiedzieć, że jeśli moja koleżanka przegra będzie musiała przespać się z tym gościem?
- Tak, a właściwie to jeszcze gorzej, albo lepiej zależy jak na to patrzysz. Kobieta staje się jakby własnością mężczyzny na jedną noc. To znaczy, że musi wykonywać wszystkie jego polecenia. Rozumiesz, jeśli facet lubi wpychać w dupkę to ją wystawiasz.
- A jeśli wygram zabieram kasę?
- Tak, ale jest jeszcze zasada, że jeśli wygrasz nie możesz mimo to przespać się z przeciwnikiem. To by było tak jakby ci płacił za seks. Poza tym tak jest ciekawiej.
Anita patrzyła jak jej koleżanka wyrzuca dwójkę i dolicza je do puli.
- Dwadzieścia dwa.
Jej przeciwnik, przystojny blondyn, uśmiechnął się i wyrzucił szóstkę.
- Trzydzieści trzy. Wgrałem – ucieszył się po czym zgarnął pieniądze z powrotem do kieszeni, wstał i podał rękę Agacie. – Chodźmy! Moja niewolnico – rozkazał żartobliwie.
Anita już chciała interweniować, ale znajomy błysk w oczach przyjaciółki powiedział jej, że nie warto. Nie zdziwiłaby się, gdyby Agata przegrała specjalnie, ale przy takiej grze oszukiwanie było trudne. Patrzyła tylko bezradnie jak jej przyjaciółka i blondyn wychodzą z pokoju żegnani brawami, gwizdami i śmiechem. Jutro dowie się wszystkiego ze szczegółami. Nie mając powodu dłużej się tu męczyć odwróciła się by odejść.  
- Zagramy? – Usłyszała. Przed nią stał młody wyraźnie napalony chłopak. Odruchowo chciała powiedzieć nie, ale wizja wygrania niezłej sumki była kusząca. Poza tym, ciągle słyszała słowa przyjaciółki zarzucającej jej sztywniactwo.  
- Dobrze, zagrajmy.
Siedli do stolika i rozpoczęła się gra. Od początku szło jej świetnie. Prawie same piątki i szóstki. Po piętnastu minutach było po wszystkim. Chłopak podał jej pieniądze i podziękował za grę żartując, że następnym razem się odegra. Poczuła się tak dobrze, jak nigdy. Energia, aż ją rozpierała.
- Ma ktoś jeszcze ochotę, stracić swoje pieniądze! – Wykrzyknęła.
- Właściwie to tak – odpowiedział jej wysoki brunet siadając naprzeciw niej. Anita przyjrzała mu się dokładniej. Bez wątpienia był przystojny. Lekki zarost dodawał mu męskiego uroku, a połączenie z szerokimi barami i ciemnymi oczami sprawiało, że jego wygląd wprost rzucał na kolana.
- No to zaczynajmy.  
Tym razem nie szło jej tak łatwo. W pierwszych dwóch rzutach zebrała tylko trzy punkty, on dziewięć. Nie była to duża różnica parę szóstek dałoby jej prowadzenie, niestety jak na złość wypadła kolejna dwójka.
- Nie należy grać z początkującymi. To naczelna zasada. Nigdy, wtedy nie wygrasz – pouczył ją.
- Jeszcze zobaczymy, kto będzie górą.
- Zawsze jestem górą, tak jest przyjemniej.
Anita poczuła, że się rumieni.  Nagle w pełni dotarła do niej świadomość, że może stać się własnością tego mężczyzny. Będzie musiała z nim uprawiać seks. Zerknęła na niego, gdy rzucał i wyobraziła sobie jego potężną sylwetkę nad sobą, między rozwartymi nogami. Uświadomiła sobie, że nie była to bynajmniej niemiła myśl.  
„Co ty sobie wyobrażasz głupia – zbeształa się w myślach – nie znasz go, nie wiesz jaki jest. Ty nie uprawiasz seksu z facetami poznanymi na imprezie. Skup się na wygranej?”
Jednak w miarę jak gra zbliżała się do końca, coraz bardziej wierciła się na krześle.  Z nerwów, co chwilę podnosiła kciuk do ust. Stare prawie zapomniane dziwactwo. Wiedziała, że przegrywa i ta myśl powodowała niepokój, ale i to, że jej majteczki wilgotniały coraz bardziej. W myślach zadawała sobie pytanie co będzie, jeśli przegra. Jeśli będzie musiała… W końcu do trzydziestu punktów został mu tylko jeden punkt. Jej sześć.
Potrząsnął kubkiem patrząc jej prosto w oczy i wyrzucił kostkę na stół. Nawet nie patrząc na wynik wstał i wyciągnął rękę.
- Wygrałem – stwierdził.
Wstała, czując jak wszystko wiruje. Grała i przegrała takie były zasady, a mimo to chciała odwrócić się i uciec.  Rozejrzała się po zebranych dookoła ludziach, bojąc się, że zobaczy w ich oczach potępienie, albo pogardę. Zawsze bardzo dbała o swój wizerunek, a teraz wszyscy będą wiedzieli, że uprawiała seks z nowo poznanym mężczyzną. O dziwo, zobaczyła zdrowe rozbawienie w roziskrzonych oczach, usłyszała słyszała słowa zachęty, a u niektórych kobiet dostrzegła zazdrość.  
- Zanim wyjdziemy myślę, że należy się coś naszej drogiej publiczności, nie sądzisz? – Nie, odpowiedziała, bo pytanie było retoryczne, była w końcu jego własnością. Nie wiedziała też o co mu chodzi. – Zdejmij majteczki i zostaw na stole, jako dodatek do następnej gry.  
- Cooo? Nie, tak nie można. Tego nie było…..
- Kotku - przerwał jej protekcjonalnym tonem – dzieci, ryby i seksualne niewolnice głosu nie mają.
Czując jak płoną jej policzki, przygryzła wargę i sięgnęła pod sukienkę. Zebrani zaczęli gwizdać i bić brawo. Tyle dobrego, że założyła pończochy, a nie rajstopy byłoby wtedy trudniej spełnić pierwszy rozkaz w swej nowej roli. Pilnując by nie pokazać zbyt wiele ponad uda, namacała gumkę majteczek i ściągnęła je z nóg  
Nie wiedziała, co z nimi zrobić. Czy ma je rzucić na stół? Jej przeciwnik wyjął je z jej ręki i obejrzał. Na białym materiale wyraźnie odznaczała się mała wilgotna plamka. Potarł ją palcem uśmiechając się do niej. Spuściła oczy mając wrażenie, że ze wstydu zapadnie się pod ziemię. Teraz wiedział.
Wyprowadził ją z imprezy i otworzył drzwi swojego auta gestem wskazując by usiadła. Anita starała się  sprawiać wrażenie jak najmniejszej i nieistotnej. Brak bielizny dawał jej się odczuć bardzo dotkliwie. Odpalił samochód lecz zamiast ruszyć, obrócił się do niej.
- Podciągnij sukienkę. Chcę zobaczyć twoją cipkę.
- Posłuchaj, mam pieniądze, wygrałam jedną grę – mówiła zdesperowanym, proszącym głosem. Nienawidziła go, ale nic nie mogła na to poradzić – udawajmy, że nic się nie stało. Dobrze? Zwrócę ci całą sumę i rozejdziemy się w przyjaźni.  
- Nie, to wbrew zasadom gry. Poza tym, pieniędzy mi nie brakuje. To jak będzie?
Nie mając wyjścia uniosła się w górę i podciągnęła sukienkę na biodra. Spojrzał na nagą cipkę, a potem objął ją ręką. Jego palce wsunęły się między płatki. Jęknęła.  
- Nie zakrywaj jej! – rozkazał zanim ruszyli.  
Jechali dosyć długo, zanim zatrzymali się przed ładnym jednorodzinnym domem w bogatej dzielnicy. Otoczony wysokimi sosnami sprawiał wrażenie domku myśliwskiego. Ponownie otworzył jej drzwi i pomógł wysiąść. Nie rozumiała go. Z jednej strony dżentelmen, a z drugiej cham i zboczeniec. W środku pomógł jej zdjąć płaszcz, zaprosił  by weszła i rozkazał się rozebrać. Opadły jej ręce. Jak można się tak zachowywać, jak można tak od razu. A jednak posłuchała. Stojąc na środku jego salonu zdejmowała te kilka szmatek, które jeszcze miała na sobie. Patrzył na nią oparty o futrynę drzwi. Jego palący wzrok sprawiał, że nie mogła się powstrzymać, by nie zasłonić najbardziej intymnych miejsc. Podszedł do niej nadal ubrany, chwycił za biodra, podniósł jakby była lalką i posadził na dużym stole.  Stanowczo rozsunął jej nogi, wszedł między nie, odepchnął rękę zakrywającą piersi i pocałował. Anita zachłysnęła się jego oddechem i zapachem. Jego język wtargnął w jej usta i dotknął jej niepewnego języka. Całował ją zachłannie, z pasją. Jego dłonie mocno ściskały piersi powodując dreszcze, przesuwały się na plecy, kark, niecierpliwe. Miała wrażenie, że gdyby mógł pożarłby ją. Cholernie ją to podniecało, ta stanowczość przy, której czuła się malutka i słaba.  
Szarpnął ją za biodra przysuwając do siebie, ustawiając na krawędzi stołu. Dyszała z pożądania i emocji, gdy wreszcie oderwał się od jej ust. Szybko rozpiął spodnie i zsunął na kolana. Śpieszyło mu się. Jego penis stał celując główką między jej uda. Spojrzała na niego jak przysuwa się do jej rozchylonych płatków. Za chwile poczuła, jak napiera na nią szukając wejścia.
Przyłapała się jak myśli „W dół, trochę w bok, jeszcze, jeszcze…”zupełnie jakby dawała mu podpowiedzi. Niedorzeczne myśli, a on ich nie potrzebował. Poczuła, jak twardy fiut rozpycha jej ciało. Była mokra, nabrzmiała i gotowa. Zachłysnęła się oddechem, gdy torował sobie drogę w głąb jej ciała. Jej ciasna, rzadko używana cipka niechętnie ustępowała przed jego kutasem. Jednak w tym starciu nie miała szans. Nieznajomy chwycił ją za biodra i wbił ponownie. Mocno. Teraz już jęknęła. Czuła go bardzo głęboko, tak bardzo, że wydawało jej się, nie może złapać tchu.  
- Szerzej nogi kociaku! – rozkazał jej do ucha z policzkiem przy jej policzku. Jego zarost kół jej delikatną skórę.
- Nie mogę – jęknęła – spadnę.
Zirytowany pchnął ją na blat stołu. Zimne drewno boleśnie zapiekło rozpaloną skórę.
- Chwyć się pod kolanami! Mocniej!!
Zrobiła co kazał podciągając kolana, aż do samych piersi. W tej pozycji nic teraz nie przeszkadzało mu wbijać się w nią po same jądra. Położył dłonie na jej udach, jeszcze bardziej dociskając je do brzucha i wbijał się w nią mocnymi uderzeniami. Leżała wpatrując się w niego ponad falującymi piersiami, pieprzona mocniej niż kiedykolwiek w życiu. Potężne pchnięcia w jej cipkę rozpalały ją. Była tak mokra, że wilgoć wypływała z niej i spływała rowkiem między pośladkami. Dzięki niej ślizgał się gładko powodując, że odlatywała.
- Tak, tak, bież mnie, szybciej, mocniej – jęczała nie mogąc się powstrzymać. Jednocześnie malutka część jej umysłu, tego racjonalnego szeptała „Zrobił z ciebie sukę, zobacz jak się zachowujesz?”
A jak miała się zachowywać, całkowicie podporządkowana woli nieznajomego. Co mogła zrobić, kiedy ją tak trzymał, tak pieprzył? Nagle puściła nogi i wyprężyła na stole. Dłońmi chwyciła się krawędzi stołu, czując, że eksploduje. Kopała nogami dopóki ich nie chwycił i nie unieruchomił, by móc znów ją brać. To było jak tortura, wrażliwa cipka reagowała na każde uderzenie tysiąc razy mocniej.  
Nagle przestał. Zostawił ją na stole i odszedł. Opadła wyczerpana, czując jak wstrząsają nią malutkie dreszcze. Leżała tak z nogami zwisającymi poza stół, nie dbając o to jaki widok sobą prezentuję. Nie miała siły by się wstydzić.  
- Chodź tutaj – usłyszała.
Wiedząc już, że temu mężczyźnie nie sposób się sprzeciwiać zsunęła się ze stołu i chwiejąc się lekko podeszła do siedzącego w fotelu nieznajomego. Rozebrał się już i teraz mogła ocenić jak bardzo jest muskularny. Na owłosionym torsie znać było każdy mięsień. Jego nadal mokry penis sterczał między potężnymi udami.  
- Usiądź – rozkazał wskazując na swojego penisa.
Wspięła się na fotel okraczając jego nogi i pomagając sobie dłonią nakierowała go wewnątrz siebie. Dreszcz przeszedł ją, gdy penis ponownie zagościł w jej wnętrzu. Chciała zacząć go ujeżdżać pewna, że tego właśnie chce, ale jego stanowcze „Nie” powstrzymało ją od tego. Siedziała na jego kolanach twarzą w twarz, a on się jej przyglądał. Jego palce leniwie przesuwały się po jej plecach i piersiach, tym razem delikatne i czułe.  
- Jak masz na imię?
- Anita.
- Podobało ci się to, co robiliśmy?
- Tak – odpowiedziała i spuściła głowę wstydząc się jego spojrzenia.  
- Zacznij się poruszać! Powoli – rozkazał.
Oparła dłonie na jego barkach i nadal siedząc na jego udach zaczęła zataczać biodrami małe kółka.
- Wiesz dlaczego cię wybrałem?
- Nie.
- Bo jesteś jak uśpiony wulkan. Cicha, niepozorna, aż do chwili, gdy ktoś cię nie obudzi. Czułem, że będę miał z tobą niezłą jazdę.
Jęknęła słysząc te słowa, bo mówił prawdę, ale nie zaprzestała coraz szybszych ruchów. Nawet nie zauważyła, kiedy zaczęła ujeżdżać go szybciej. Znów się napalała.
- Za tydzień w hotelu Polis odbędzie się Gra. Wystawie cię w niej, będziesz moim pionkiem.
- Nie! – wyjęczała nie przestając się poruszać.
- Oczywiście, że tak. Przecież tego pragniesz.
Anita wsłuchała się w siebie i ze zdumieniem odkryła, że chce jeszcze spróbować. Znów poczuć te emocje, odegrać się. Ale przecież nie zrobi tego. Miała pracę w której była szanowaną panią manager, reputację wśród przyjaciół.
- Nie mogę!!!
Przysunął się do niej, jego wargi połaskotały jej ucho, gdy mówił cichym spokojnym głosem.
- Będziesz moją zabawką, nie upieraj się – zacisnęła powieki i przygryzła wargi, walcząc ze sobą nim znów odpowiedziała Nie.  
Zerwał się z fotela podnosząc ją ze sobą jak piórko, a potem okręcił i rzucił na fotel z którego dopiero co wstał, poprawił biodra i wszedł. Wtuliła twarz w oparcie, mając nadzieję, że nie zobaczy jak jest podniecona, jak bardzo podoba jej się takie traktowanie. Nie przejmował się tym, stojąc na ugiętych nogach brał ją jak zwierzę. Żaden z dwóch facetów z którymi spała nie traktował jej w ten sposób, nie brał tak bez szacunku i czułości. Więc dlaczego tak bardzo jej się to podobało?
Zaczęła ponownie szczytować. Wyczuł to, szarpnął ją za włosy podnosząc do góry i zapytał ponownie.
- Będziesz mi posłuszna?
- Tak!!! – wykrzyknęła. Ponieważ jego penis nadal się w nią wbijał orgazm nadchodził nieubłaganie – tak będę. Och tak!!!!! - krzyczała nie tylko z przyjemności, ale ponieważ naprawdę się zgadzała. Chwilę później, poczuła w sobie jego spermę.
Przywiózł ją pod sam dom  i pomógł wysiąść. Wiedziała, że to błąd pokazywać mu, gdzie mieszka, ale nie miała sił by jechać do domu autobusem. Tej nocy miał ją jeszcze dwa razy. Za każdym razem trwało to dłużej i wymagał od niej więcej.  
- Pamiętaj, będę po ciebie o ósmej. Załóż na siebie coś seksownego i przygotuj na niezłe atrakcje.
Agata spała, gdy weszła do mieszkania, które wynajmowały, ale obudziła się, gdy tylko usłyszała brzęk filiżanki i zapach kawy. Przyszła do kuchni w samej kusej koszulce i Anita widząc błysk jej pośladków i sutki przebijające się przez koszulkę po raz pierwszy pomyślała o niej jak o partnerce do łóżka. Szybko odgoniła tę niedorzeczną myśl.
„Co się ze mną dzieje do diabła. Nie mogłam się tak zmienić przez jedną noc” – ale przypomniała sobie, jak się czuła, gdy On brał ją na podłodze swojej sypialni i wiedział, że nigdy już nie będzie taka sama.
- O widzę, że i tobie przydarzyła się jakaś przygoda – stwierdziła Agata, widząc zmarnowany wygląd przyjaciółki.
- Tak, było całkiem miło – odparła odwracając wzrok, by koleżanka nie wyczytała z nich zbyt wiele.
                         
                              2
Gdy obudziła się w poniedziałek od razu przypomniała sobie sobotnią noc. Tak samo było  przez całe niedzielne popołudnie. To, co przeżyła zagościło w jej myślach na stałe i cały czas podsuwało obrazy i myśli. Jednak tym razem postanowiła, że nie podda się Peterowi. Tak się jej przedstawił, ale wątpiła, czy to jego prawdziwe imię. Nie wnikała w to, bo i co ją to mogło obchodzić. Już w pracy, siedząc przy swoim biurku z premedytacją wypierała wspomnienia tamtej nocy, choć cipka nadal troszkę bolała, gdy się ją dotknęło. We wtorek jej postanowienie tylko nabrało mocy.  Nie weźmie udziału w żadnej grze i koniec. Nie będzie niczyją zabawką. A w środę zadzwonił On. Nie chciała odbierać, odczekała pięć dzwonków nim wreszcie się złamała.
- Tak.
- Przyjadę dziś po ciebie.
Ton jego głosu nie pozostawił miejsca by powiedziała nie. Nogi momentalnie ugięły się pod nią, a wspomnienia wróciły sprawiając, że jej głowa stała się lekka.
- Dobrze, o której.
- Bądź gotowa o dwudziestej.  
Odłożyła telefon i rozejrzała się po biurze. Kilka koleżanek zerkało w jej stronę, najwyraźniej zaciekawione dlaczego tak się nagle zarumieniła. Przez resztę dnia nie mogła myśleć o niczym innym jak tylko o spotkaniu. Planowała co na siebie włoży, jaki zrobi makijaż. Miała jedną taką sukienkę, czarna, króciutka i obcisła, była najbardziej wyzywającym strojem jaki kiedykolwiek kupiła. Wmawiała sobie, że nie powinna jej zakładać, że tylko pokaże mu w ten sposób jak bardzo jej zależy, a jednocześnie wiedziała, że to zrobi.
Przyjechał punktualnie, gdy wyszła czekał już przed samochodem by otworzyć jej drzwi.
- Pięknie wyglądasz – stwierdził, gdy podeszła – seksownie.
- Gdzie jedziemy? – Zapytała by ukryć zadowolenie.
- Zobaczysz.
Długo jechali milcząc. Anita zerkała co chwilę na niego chcąc cokolwiek wyczytać z jego przystojnej twarzy. Nic. Jego kamienny spokój działał na nią w niezwykły sposób. Wierciła się na siedzeniu, czując narastające napięcie i podniecenie.  Wreszcie zatrzymał się przed małym mostem. Nadal w milczeniu przeszli na jego środek. W oddali błyszczały światła miasta.
- Lubię tu przyjeżdżać wieczorami – powiedział zadziwiając ją po raz kolejny.
- Piękny widok – odpowiedziała, bo faktycznie tak było.
Spojrzał na nią, jego dłoń jakby od niechcenia przesunęła się po jej szyi i piersi, natychmiast przyspieszając jej oddech.
- Klęknij.
Opadła na kolana czekając na następny rozkaz. Czuła jak w jej okryte pończochami kolana wbijają się chropowate płyty chodnika. Serce biło jej w niesamowitym tempie sprawiając wrażenie, że chce wyskoczyć z piersi. Patrzyła z fascynacją jak Peter rozpina pasek i rozporek spodni. Ślina napłynęła jej do ust i bezwiednie oblizała wargi, gdy wreszcie go wyjął . Zerknęła w górę pytając. Skinął głową więc wzięła go do ust i zaczęła pieścić. Smakował tak jak pamiętała. Mostem przemknął samochód zwalniając, gdy zobaczył niezwykłą scenę. Żadne nie z nich nawet nie drgnęło. Anita nadal ssała twardego fiuta choć dreszcz przebiegł jej ciało, gdy pomyślała, że w aucie mógł być ktoś, kto ją zna.  
- Wiesz, miałem wrażenie, że się rozmyśliłaś i nie chcesz brać udziału w Grze – zapytał niespodziewanie sprawiając, że zdrętwiała z jego penisem w ustach. Spojrzała do góry w jego ciemne oczy, bojąc się co zobaczy.- Czy to prawda?  
Pokręciła głową nadal nie wypuszczając penisa z ust. Miała nadzieję, że jej oczy wyrażają to przekonanie.  
- Więc chcesz wziąć udział w grze. – Pokiwała głową z entuzjazmem. Teraz, przy nim nie marzyła o niczym innym.  
- Dobrze, wstań!  
Poderwała się na nogi, a on odwrócił ją tyłem do siebie i przyparł do barierki mostu. Na plecach czuła jego potężną sylwetkę, a na pośladkach twardą pałę.  Zaczęła dyszeć, gdy podciągnął jej sukienkę i odsunął na bok majteczki, które tak starannie wybierała. Gdy jego palce przypadkiem musnęły jej cipkę aż zadrżała.  
- Wypnij pupkę – usłyszała.  
Pochyliła się nad barierką.  Rzeka płynęła pod nią cicho. Chwycił ją za kark przyginając jeszcze mocniej do dołu. Była teraz prawie przewieszona przez barierkę z torsem po jednej i biodrami po drugiej stronie. Wtargnął w nią tak gwałtownie, że aż jęknęła. Jednak jej cipa była mokra jak jeszcze nigdy i jego fiut wbił się w nią tak łatwo, że aż się zawstydziła swojego podniecenia. Dobrze, że było ciemno, bo była pewna, że na jego fiucie zostaje biały soczek tak była gorąca. Było dokładnie tak jak pamiętała, a nawet lepiej.  
- Połóż dłoń na cipce i zacznij się pieścić.  
Pokiwała entuzjastycznie głową i spełniła polecenie przekładając dłoń między szczebelkami barierki.  Pieściła się czując pod palcami jak jego mokry penis wślizguje się w jej cipkę. Kolejne dwa samochody przejechały mostem, ale przestała zwracać na to uwagę. Niech patrzą, do cholery teraz mogliby nawet do nich dołączyć i nie sprzeciwiłaby się nawet słowem. Nie obchodziło ją nic, oprócz własnej przyjemności. Ręce mężczyzny szarpnęły za ramiączka sukienki zsuwając ją z ramion i sprawiając, że ukazały się jej piersi. Chwycił je mocno, jego palce wbiły się w napęczniałe kule. Ból pomieszany z rozkoszą sprawił, że jeszcze przyspieszyła pieszczoty swojej cipki. Widząc jej  reakcję, zaczął ją rżnąć jeszcze mocniej.
- Głośniej – zażądał – gdy zaczęła jęczeć.  
Tak właśnie skończyła, jęcząc i wykrzykując w noc słowa o które, nigdy by się nie podejrzewała.
                              *
- Dlaczego ja? – zapytała, gdy siedzieli już w samochodzie. Teraz, gdy zaspokoiła pożądanie i mogła myśleć o czymś innym niż tylko piekielny żar w dole brzucha, zwyczajnie się wstydziła. Cały czas czuła jego spermę powoli sączącą się na materiał majtek, pamiętała jadące mostem samochody i to jak głośno krzyczała.
- Dlaczego? Chyba najlepszą odpowiedzią jest, bo lubię, bo mogę. Kobiety są jedynymi zabawkami, którymi naprawdę warto się bawić. Podoba mi się wybranie sobie takiej dziewczyny, z pozoru spokojnej, cichej i sprawianie, że staje się wyuzdaną gotową na wszystko suczką. Lubię patrzeć jak się zmienia. Lubię je upokarzać. I co powiesz? – Zadrwił wyraźnie – wiesz już jaki jestem i co z tobą zrobię. Będę cię wykorzystywał w grze, pieprzył jak zabawkę, którą w zasadzie dla mnie jesteś. Wycofasz się?
Jego ton głosu, taki pewny, że zna odpowiedź, niedopuszczający nawet, że mogłaby mieć inne zdanie sprawił, że zagotowała się z wściekłości. Dała się wykorzystać takiemu dupkowi, takiemu chamowi. Otwarcie powiedział kim dla niego jest, powinna więc go olać. Milczała jednak, bo miał rację. Chciała zobaczyć co będzie dalej, jakie jeszcze rzeczy dla niej wymyśli. Nie mogłaby wrócić teraz za swoje biurko, do książek i spokojnych wieczorów.  
- Widzisz, znam cię.  Za miesiąc odbędzie się Gra, jedna z najbardziej ekskluzywnych. Mam zamiar cię w niej wystawić, ale najpierw postaram się sprawić byś stała się jeszcze bardziej napalona. Jeszcze bardziej wyuzdana i posłuszna.  

                              *
Klub do którego ją przywiózł nie wyglądał ciekawie. Prosta kwadratowa bryła budynku z odłażącą farbą i jednym popsutym neonem. To, że coś się tam dzieje można było poznać tylko po błyskach w oknach. Wysiadła z samochodu i poprawiła obcisłą białą sukienkę. Ledwie zakrywała jej tyłek, a sutki przebijały się przez materiał, ponieważ Peter nie pozwolił jej założyć stanika. Czuła się w niej nieswojo, ale bardzo seksownie. Podobała jej się myśl, że inni będą patrzeć na nią i ślinić się na widok jej nóg, pupy czy prawie nagich piersi.  
- Chodźmy, bo ominie nas najlepsza zabawa – powiedział podając jej ramię.
W środku wszystko wyglądało znacznie bardziej zachęcająco, choć i tak sprawiało wrażenie tymczasowości. Zupełnie, jakby klub w każdej chwili gotów był zwinąć się i pojawić w innym miejscu. Peter poprowadził ją na niewielki parkiet. Zaczęli tańczyć, ale Anita miała niepokojące wrażenie, że jest wystawiona na widok potencjalnych kupców, zupełnie jak towar na wystawie sklepowej. Spojrzenia jakie czuła na sobie sprawiały, że serce zaczęło jej bić szybciej. Po zaledwie jednym utworze jej partner pociągnął ją w stronę schodów. Na niewielkim tarasie nad parkietem stało kilka okrągłych stolików. Przy każdym siedziały pary grając w Grę. Przełknęła ślinę i zbliżyła się chcąc przyjrzeć się grającym. W większości siedziały tam śliczne dziewczyny śmiejące się i kokietujące swoich partnerów po każdym żucie kostką. Widać było, że bawią się co najmniej tak samo dobrze, jak ich partnerzy i nie zależy im specjalnie by zgarnąć leżącą na stole sporą kupeczkę pieniędzy. W kilku przypadkach ich partnerami byli starsi i na pewno bogaci mężczyźni. Może liczyły na stałe zlecenia od nich?  Jedyną niepasującymi tu osobami była para przy ostatnim stoliku. Siedział tam mężczyzna w typie Petera. Tak samo wysoki, pewny siebie, męski. Naprzeciw niego siedziała kobieta, która mogła mieć około trzydziestu lat. Była bardzo ładna z ciemnymi orzechowymi oczami długimi włosami w kolorze kawy i tak samo ciemną karnację. Obok niej stał mężczyzna, najwyraźniej jej mąż. Przestępował z nogi na nogę w dłoni ściskał plik banknotów, pewnie z pierwszej gry. Wyraźnie robiło mu się niedobrze po każdym żucie kostką. Sposób w jaki trafiła tu para najwyraźniej spokojnych i zwyczajnie nudnych ludzi było tajemnicą. Anita pociągnęła Petera w tamtą stronę ciekawa jak dalej potoczy się ich gra. Nie wyglądało to dobrze. Kobieta miała zaledwie dwadzieścia punktów, a jej przeciwnik dwadzieścia pięć i chociaż w kolejnych dwóch rzutach miał zaledwie trzy punkty to i ciemnowłosej nie szło lepiej. Uzbierała zalewie pięć. Kolejny rzut należał do mężczyzny. Uśmiechnął się do kobiety i patrząc jej w oczy chuchnął w pięść w której trzymał kostkę. Ciemnowłosa wierciła się na krześle wyraźnie podniecona całą sytuacją. Pewnie nie chciała przegrać, obrączka na jej palcu i wyraźna nieśmiałość sugerowały, że to pierwsza taka sytuacja w jej życiu. Jednak myśl, co się stanie gdy przegra…. . Anita dobrze ją rozumiała.  
Mężczyzna wyrzucił szóstkę. Wygrał i to z zapasem.  
Anita spojrzała na męża kobiety. Stał jak wmurowany i tylko jego oczy przeskakiwały z kostki o sześciu oczkach na swoją żonę. Wydawał się nie rozumieć, co się właśnie stało.  
- Ach – westchnął zwycięzca przeciągając się i uśmiechając szeroko – czeka mnie dziś wspaniała noc. Ciebie też kochanie, zapewniam – dodał chcąc jeszcze bardziej pognębić jej męża.
Jego wzrok prześliznął się po kibicujących i zatrzymał się na Anicie. Co prawda wydawało jej się jakby coś w jednej sekundzie przemknęło między nim, a Peterem. Jakieś porozumienie, wiadomość? Ciągle patrząc na nią podniósł się powoli, mąż kobiety z którą grał zaczął coś mówić, protestować, ale uciszył go machnięciem ręki. Patrzył tylko na Anitę.
- Ta noc może być jeszcze lepsza dzięki tobie. Zagramy?
Anita spojrzała na Petera, a ten uśmiechnął się zachęcająco. Znowu gra. Usiadła na miejscu opuszczonym właśnie przez swoją poprzedniczkę, która gorączkowo tłumaczyła coś wzburzonemu mężowi. Czując się bardzo lekko i nierealnie podniosła kostkę.  
- Adrian – przedstawił się – myślę, że znasz zasady. Wiesz, że jeśli przegrasz idziesz ze mną?
- Och nie ? – zadrwiła, by choć trochę wybić go z równowagi – to straszne!
Uśmiechnął się i skinął głową. Rzuciła kostką, sześć. Zaczęło się. Gra była wyrównana do samego końca. Wydawało się, że cały czas wyrzucają taką samą liczbę oczek. Wreszcie pod sam koniec, kiedy wydawało się, że może uda się jej wygrać, zdobył nieznaczną przewagę i było po wszystkim. Anita westchnęła prawie niezauważalnie. A więc tak. Znowu. Wstał, więc i ona wstała. Podszedł do swojej pierwszej wygranej, nadal stojącej obok męża i nie zwracając na wściekłego faceta najmniejszej uwagi objął ją w pasie i odciągnął od niego. Przez krótką chwilę stawiała opór, ale koniec końców poszła za nim.
- Hej, nie możesz! – krzyknął mąż kobiety ruszając w stronę Adriana i najwyraźniej mając zamiar go uderzyć.  
Znikąd pojawiło się dwóch olbrzymich, umięśnionych mężczyzn. Wystarczyło ich spojrzenie by zastopować protesty mężczyzny. Adrian odwrócił się do niego i uśmiechając złośliwie objął od tyłu jego żonę. Wsunął ręce pod jej spódniczkę i przesuwając nimi po udach uniósł ją do góry. Oczom wszystkich zebranych ukazały się czarne koronkowe majteczki. Adrian odchylił je na bok i przykrył pokryty ciemnymi włoskami wzgórek łonowy swoją dłonią. Twarz mężczyzny pokryła się purpurą. Anicie wydawało się, że mimo obecności milczących ochroniarzy żuci się na Adriana.  
- Nie kochanie – odezwała się kobieta ochrypłym głosem. Stała posłusznie pozwalając palcom Adriana błądzić wśród płatków swojej cipki – takie są zasady. Wrócę jutro. Nic się między nami nie zmieni.  
- Nie zmieni? – Zapytał Adrian i skinął na Anitę by podeszła bliżej – uklęknij przed swoją koleżanką i poliż jej cipkę – rozkazał jej.  
Nauczona doświadczeniem nie protestowała, tylko przyklękła przed kobietą i położyła ręce na jej udach, tuż obok cipki. Czuła jak bardzo napięte jest ciało kobiety i jak cudownie pachnie jej cipka. Zbliżyła do niej twarz, miękkie jedwabiste włoski połaskotały jej usta gdy je pocałowała. Nie  miała dużo miejsca, ale starała się dotrzeć swoim językiem w każde miejsce, wcisnąć go, jak najdalej między stulone płatki. Pod jej dłońmi ciało brunetki drżało, Anita nie wiedziała czy z rozkoszy, czy może nerwów.
- Widzisz koleś. Coś na pewno się zmieni. Twoja urocza, seksowna żonka poczuje w sobie nie tylko mojego fiuta, a zapewniam cię mam zamiar wykorzystać wszystkie jej otworki, ale i język innej kobiety, a ty tego nie zobaczysz, ani nie usłyszysz jak jęczy i krzyczy podczas orgazmów. Chodźcie dziewczyny.  
Anita wstała, a Adrian objął ją w pasie i tak wyszli we trójkę z klubu. Petera nigdzie nie było widać. Pomyślała przelotnie czy może znowu poluje.
Jechali samochodem przez ciche miasto do tej jego części, którą nie za bardzo kojarzyła. Siedząca obok kobieta sprawiała wrażenie straszliwie zestresowanej. Anicie przypomniał się jej pierwszy raz i zrobiło się jej żal biedaczki.  
- Cześć nazywam się Anita, a ty?
- Magda.
- Widzę, że to twój pierwszy raz w Grze, ale nie przejmuj się tym tak bardzo. To w końcu tylko seks, robiłaś to już, prawda?
-  Tak – Magda uśmiechnęła się niepewnie kącikiem ust i nachyliła do Anity szepcząc – może by mi sią to bardziej podobało, wiesz taka przygoda, ale boje się, że mój mąż zafiksuje się na tym punkcie.
- Wiedział jakie są zasady prawda? Wziął pieniądze za pierwszą grę, którą wygrałaś? Nie może mieć do ciebie pretensji, poza tym możesz go okłamać. Wymyśl coś. Jak było słabo, albo że skoncentrował się na mnie.
- Spróbuję. Dzięki, dobrze że też tu jesteś. Sama już bym chyba świrowała ze zdenerwowania.
- Wiesz, że na pewno będziemy musiały…. Wszyscy faceci mają świra na tym punkcie.
- Nie przeszkadza mi to. Nie mam jakichś specjalnych oporów, chociaż oczywiście, nigdy tego nie robiłam, a ty jesteś tak śliczna…. .
- Ja myślę podobnie. Wiesz postarajmy się wyciągnąć z tego jak najwięcej dla siebie.
Umilkły, bo Adrian zwolnił dojeżdżając do swojego domu. Pomimo pocieszających słów Anita była  daleka od optymizmu. Peter wydawał się znać Adriana, a jeśli tak było, to na pewno wystawiając ją do tej gry miał swój ukryty cel. Pytanie tylko jaki?
Zatrzymali się przed niewielkim, ale ładnym domkiem w spokojnej podmiejskiej dzielnicy. Adrian otworzył im drzwi i zaprosił gestem do środka.  
- Ach – westchnął patrząc na nie jak stoją niepewnie na środku salonu – od czego by tu zacząć? Może najpierw rozbierzcie się, dobrze. Zobaczymy, co też ukrywacie pod ubraniami.  
Magda spojrzała niepewnie na Anitę, ale ta tylko wzruszyła ramionami i zaczęła ściągać sukienkę. Poszło jej szybko, bo oprócz butów miała na sobie tylko sukienkę i majtki. Znów stała naga w obcym domu, przed nieznajomym facetem, niepewna co będzie dalej. Tym razem jednak nie była sama. Magda rozbierała się wolniej. Miała na sobie krótką spódniczkę, bluzkę, pończochy, bieliznę. Do tego ze zdenerwowania jej ręce nie współpracowały z nią za bardzo. W miarę jak kolejne ciuszki spadały na podłogę ukazywało się seksowne i apetyczne ciałko. Magda miała ładny tyłeczek, spore, kształtne piersi i smukłe nogi . Wreszcie i ona stanęła naga.
Adrian uśmiechając się z zadowoleniem podszedł do nich i pozbył się spodni. Obie zerknęły w dół na jego fiuta.  
- Bieżcie się do roboty dziewczyny.
Uklękły. Magda niepewnie spojrzała na nią, więc Anita postanowiła zacząć. Ujęła w dłoń twardą pałę i masując ją dłonią zaczęła lizać i ssać główkę. Mężczyzna zamruczał i wsunął dłoń w jej włosy. Pieścił jej kark i bawił włosami podczas, gdy ona coraz głębiej wsuwała do buzi jego pałę. Tak się w tym zatraciła, że dopiero dotyk szczupłej dłoni na policzku sprawił, że otworzyła oczy i zerknęła w bok. Magda skinęła głową i przejęła mokrego od śliny fiuta w swoje usta. Anita z ciekawością patrzyła w jaki sposób dziewczyna to robi. Jej szybie ruchy, na przemian dłonią i ustami sprawiały, że Adrian dyszał ciężko z odchyloną do tyłu głową. Anita schyliła się i polizała tą część fiuta, która nie zmieściła się w usta koleżanki w tym samym czasie Magda pochyliła się i ich wargi zetknęły się ze sobą. Anita poczuła mrowienie, najpierw w wardze, a potem w całym ciele. Znieruchomiały obje patrząc sobie w oczy i czując dokładnie to samo, a potem z jeszcze większym zapałem powróciły do pracy. Teraz ich usta częściej się stykały. Obie szukały tego kontaktu, choć nadal wstydziły się pocałować naprawdę. Nadal pilnowały, by był między nimi kawałek twardego pulsującego ciała.
- Wystarczy – oznajmił Adrian – Anita, poliż żoneczkę. Ją przelecę jako pierwszą.
Dziewczyna wstała i podała rękę ponownie zestresowanej Magdzie pomagając wstać.  
- Połóż się – szepnęła prowadząc ją do łóżka.
Magda leżała na łóżku sztywno rozłożywszy nogi szeroko na boki i Anita zdała sobie sprawę, że nie może tak po prostu zacząć lizać jej cipki. Obie musiały zapomnieć o stresie. Wspięła się na łóżko między nogi kobiety i położyła się na smukłym ciałku. Było gorące i bardziej miękkie niż męskie. Jej piersi leżały na piersiach innej kobiety gniotąc je, ale było to miłe uczucie. Usta Magdy były półotwarte i zachęcające. Pocałowała je czując jak słodki oddech dziewczyny miesza się z jej oddechem. Jedną dłonią objęła miękką pierś, sutek był twardy, zaczęła ją masować, a jedno udo wsunęła między nogi dziewczyny i pocierała nim o wilgotną szparkę . Powoli ciało pod nią się rozluźniało. Dłonie Madzi nieśmiało jeszcze błądziły po plecach Anity. Całowały się coraz bardziej zachłannie jęcząc i sapiąc cicho z pożądania. Postanowiła nie przerywać tylko wsunęła dłoń między nogi mężatki. Płatki cipki były wilgotne, gdy je rozchyliła. Pocierała łechtaczkę, ciesząc się z jęków wydobywających się z usteczek Magdy. Poczuła ochotę, by zobaczyć jak smakuje taka rozgrzana cipka. Zeszła niżej, po drodze całując piersi, brzuch i biodra.  
Polizała stulone płatki, rozchyliła je językiem liżąc osobno, każdy skrawek cudownie mięciutkiej cipki. Biodra Magdy poruszały się pod jej ustami falując i odpowiadając na pieszczoty. Jej dłoń wsunęła się we włosy Anity i  pociągała za nie lekko, gdy język trafiał na guziczek łechtaczki. Pieszczoty cipki taki ją zajęły, że zupełnie zapomniała o stojącym za nią mężczyźnie i o tym, że ma on idealny widok na jej wypięty tyłeczek i na pewno ociekającą już w tej chwili soczkiem cipkę. Dlatego drgnęła, gdy poczuła mocne dłonie na swoich biodrach i twardego fiuta usiłującego się w nią wbić.
- Och kurczę – jęknęła, nad cipką Madzi na chwilkę przerywając i z półotwartymi ustami wsłuchując się w swoje ciało i rozpychający je twardy pal. Dopiero, gdy tkwił w niej cały, szczelnie wypełniając pulsującą cipkę mogła na powrót pochylić się nad pachnącym seksem ciałem Madzi i wznowić zabawę. Jednocześnie cały czas czuła wbijającego się w nią Adriana, który coraz mocniej uderzał o jej pośladki, tak, że co kilka chwil przerywała, by oprzeć się czołem o pokryty kępką włosków wzgórek kochanki i jęczeć. Wkładała wtedy paluszek albo dwa w miękką, gorącą dziurkę Magdy i pieściła rozkręcającą się coraz bardziej dziewczynę. Podobało jej się jak Magda wije się pod jej języczkiem, a to, że ktoś ją w tym czasie pieprzy dodawało tylko smaczku, no i było cholernie przyjemne.
- Hej mężatka – odezwał się Adrian – klęknij obok koleżanki. Widzę, że podoba ci się jak się tobą zajmuje, ale pamiętaj, że to ja cię wygrałem, nie ty ją.  
Magda całkiem ochoczo podniosła się  i klęknęła przy boku drugiej kobiety, tak blisko, że ich biodra i ramiona stykały się ze sobą. Adrian wyszedł z jej cipki i Anita mrugnęła do Madzi, gdy to za nią teraz stanął. Kobieta przymknęła oczy zastygając w bezruchu i szerzej otwarła seksowne usteczka, gdy penis Adriana wsuwał się w jej cipkę. Po chwili, gdy przyspieszył westchnęła głośno i rozluźniła się wyraźnie. Anita pocałowała ją za to w policzek i objęła za szyję przyciągając bliżej siebie. Dzięki temu czuła jak każde pchnięcie Adriana przenosi się na jej ciało.
Klęczały tak obok siebie, a ich kochanek pieprzył je na zmianę. Anita lubiła patrzeć na twarz Magdy, gdy to ją brał. Kobieta marszczyła wtedy brwi zupełnie jakby coś ją bolało, ale jęki i okrzyki jakie wydawała przeczyły temu wrażeniu. Była tak seksownie głośna. Każde pchnięcie w jej cipkę wywoływało jęk z półotwartych ust. Cały czas pieściła przy tym swoją cipkę, przestawała dopiero, gdy Adrian zabierał się za Anitę.
- Młoda – odezwał się Adrian do Anity zajmując się teraz mężatką - przynieś żel, stoi na stoliczku.
Posłusznie podniosła się z kolan, wzięła żel i przyniosła do łóżka. Mężczyzna przekręcił w tym czasie Magdę na plecy i klęknął między jej nogami.
- Nasmaruj jej tyłeczek. Obiecałem coś jej mężowi i mam zamiar to spełnić. Anita zerknęła na zaniepokojoną twarz koleżanki, ale posłusznie wycisnęła kroplę żelu na palec i wcisnęła w cisną dziureczkę. Ta odruchowo zacisnęła się na nim. Spojrzały na siebie, Magdy uśmiechnęła się i skinęła głową, jej piersi unosiły się w szybkim oddechu. Gdy tyłeczek wprost ociekał żelem, wycisnęła go jeszcze odrobinę i posmarowała sterczącego fiuta, a potem odsunęła na bok. Z fascynacją patrzyła z jakim trudem twardy przecież fiut wbija się w ciasną dziurkę i słuchała jak Magda jęczy unosząc w górę biodra. Dłonie miała zaciśnięte na pościeli, oczy zamknięte, półotwarte usta. Anita położyła dłoń na cipce mężatki i zaczęła ją pieścić. Efekt był natychmiastowy. Ciało Madzi rozluźniło się od razu, a jęki przybrały na sile. Po chwili fiut Adriana już cały znikał w dupce kobiety i Anita zastanawiała się jakie to uczucie mieć tam coś tak dużego. Sama nigdy tego nie robiła, ale obserwując wijącą się i szarpiącą prześcieradło Magdę widać było, że raczej jej się podoba.  
- Chodź do mnie - szepnęła Magda wyciągając do niej ręce. Anita pochyliła się i przytuliła do buchającego gorącem ciała.  Dziewczyna zachłannie szukała jej ust i mocno się w nie wpiła, gdy wreszcie się zetknęły. Całowały się nie zwracając uwagi na Adriana, który nadal pieprzył Magdę w tyłeczek. To i pieszczoty sprawiły, że kilka chwil później leżąca pod Anitą dziewczyna zaczęła  wić się i drżeć. Z jej ust do ust Anity przechodziły bezgłośne jęki i okrzyki, dłonie szarpały długie włosy, ciało prężyło. Anita trochę jej zazdrościła.  
- Chodźmy do łazienki. Weźmiemy prysznic i zabawimy od nowa – zaproponował Adrian, gdy wreszcie wyplątali się z kłębowiska ciał.
                              *
Oczywiście musiały go umyć. W wielkiej kabinie prysznica ledwie starczyło miejsca na ich troje i ciągle ocierali się o siebie to piersiami, to biodrami, czy ręką. Potwornie napalona Anita ciągle łapała się na tym, że jej dłoń błądzi w okolicach penisa Adriana pieszcząc kule jąder, albo piersi Magdy. Potrzebowała, żeby ktoś zaspokoił jej pożądanie,  jeszcze nigdy nie była tak napalona. Wreszcie wyszli, dziewczyny wytarły go wielkim puchowym ręcznikiem bardzo dokładnie. Anita nie potrafiła się oprzeć i gdy kucnęła by osuszyć łydki i stopy, penis Adriana jakoś tak sam trafił do jej ust.
Była czwarta rano, za oknem wstawało słońce, ale żadne z nich nie spało. Do umówionej siódmej rano zostało cztery godziny i widać było, że zwycięzca gry nie chce zmarnować ani minuty. Anita siedziała na twardym fiucie kręcąc biodrami, z pod na pół przymkniętych powiek obserwowała Magdę, która klęczała naprzeciwko łóżka z nogami szeroko rozwartymi i jedną ręką pieściła cipkę.  Tak właśnie rozkazał jej Adrian. Madzi wyraźnie podobało się bycie obserwowaną, na równi z patrzeniem jak Anita ujeżdża Adriana.  Jej palce ani na chwilę nie zaprzestawały swojej pracy, a całe ciało wprost falowało w rytm rozkosznych dreszczy. Anita również postanowiła się popieścić, czuła że tylko mały kroczek dzieli ją od trzeciego dziś orgazmu. Przez całą noc była brana we wszystkich możliwych pozycjach. Zlizywała spermę z ust Magdy, tuż po tym jak spuścił się w nie Adrian. Poczuła w sobie jej języczek i zręczne paluszki. Robiła wraz z nią perwersyjne, wyuzdane rzeczy i błagały o więcej. Jutro, gdy wróci do codzienności będzie się rumienić na samą myśl o nich. Dziś wszystko to było naturalne. Coraz szybciej nabijając się na penisa myślała o Magdzie. Zastanawiała się jak kobieta, która onanizuje się teraz przed nimi, która uprawiała seks z kobietą i analny wróci do męża i zacznie normalnie żyć. Wiedziała, że jej samej będzie trudno. Jakby wyczuwając jej myśli Magda spojrzała w Anicie w oczy. Wrażenie było piorunujące. Nagle targnął nią potężny orgazm, po drugiej stronie pokoju Magda jak w lustrze także dochodziła, ich okrzyki zmieszały się ze sobą. Dwie godziny później leżały wykończone przytulając się do boków Adriana, chwilowo postanawiając zapomnieć, że jej wygrał i właściwe wykorzystał. Jakoś nie czuły się przez to źle. Jeśli o czymś marzyły to tylko o długim mocnym śnie. Niestety musiały zbierać się i wracać do domu i codzienności. Niechętnie zaczęły się ubierać. Nagle zaczęło im przeszkadzać, że leżący na łóżku mężczyzna obserwuje leniwie jak zbierają rozrzucone wszędzie element garderoby i ubierają się w pośpiechu. Nagle poczuły wstyd przed nim i przed sobą. Jednak, gdy wyszły już przed dom i spojrzały na czekającą na nie taksówkę Magda wyjęła telefon i wyszeptała.
- Dasz mi numer telefonu?
Anita uśmiechnęła się kącikiem ust czując falę gorąca na myśl, że mogłaby spotkać się z kobietą sam na sam i spędzić z nią całą noc.
Nie wahała się ani sekundy.

                              3







Peter zadzwonił do niej tydzień później i zabrał do siebie, a ona zawsze czekała, podniecona, niecierpliwa i gotowa zrobić wszystko, co powie. Wydawało jej się, że jest uzależniona od jego obecności. Podniecały ją polecenia wydawane szorstkim, obojętnym głosem.  Zwykle zabierał ją do swojego domu, albo hotelu i pieprzył na różne sposoby aż brakowało jej sił.
- Co się z tobą dzieje – zapytała ją Agata w sobotę. Nawet dla jej roztrzepanej koleżanki stało się jasne, że coś jest nie tak.
- Wychodzę z facetem, nie można?
- Można, można tylko jesteś jakaś nabuzowana.
- Oj nie przesadzaj – odpowiedziała, ale faktycznie była nabuzowana. Wczoraj kurier przyniósł jej sukienkę ewidentnie kupioną przez Petera specjalnie dla niej. Śnieżnobiała i zwiewna jak mgła doskonale opinała jej ciało. Jedyne, co można było jej zarzucić to, że była tak krótka. W przesyłce znalazła też białą, koronkową bieliznę i biżuterię wartą jej miesięczne zarobki. Kiedy patrzyła na to wszystko wieczorem, wyobrażając sobie jak będzie w nich wyglądać, robiła się niespokojna. Peter musiał planować coś niezwykłego. A u niego niezwykłe mogło oznaczać wszystko oprócz kolacji przy świecach.
- O święty Mikołaju patronie prostytutek ależ wyglądasz – wykrzyknęła Agata, gdy zobaczyła ją w nowej kreacji – ten twój facet ma gust. Aż ci zazdroszczę.
Anita zarumieniła się lekko, ale była zadowolona, dawno nikt jej nie zazdrościł. Spędziła dwie godziny podkręcając włosy, malując się i dopieszczając najmniejsze szczegóły. Jeśli takie wrażenie wywarła na Agacie to jak zareaguje On. Przyjechał jak zwykle punktualnie. Jego wzrok prześlizgujący się po jej sylwetce i zatrzymujący na piersiach i biodrach powiedział jej wiele. Pokiwał głową uśmiechając się lekko.
- Świetnie, po prostu wspaniale. Na miejscu skontroluję resztę, a teraz chodźmy. Nie chcę się spóźnić.
- Gdzie jedziemy?
- Zabiorę cię na wyjątkową Grę. Będą tam najpotężniejsi ludzie w kraju. I nie mówię o biznesmenach choć i tak można ich nazwać. Tam gra toczy się nie tyle o pieniądze, a bardziej o reputację.
- Tylko nie mów, że chcesz wystawić mnie w tej grze.
- Tak. Będziesz moją przedstawicielką.
- Ale ja nie dam rady – wykrzyknęłam. O dziwo nawet nie pomyślałam o tym, że właśnie potraktował mnie jak swoją prywatną dziwkę. Znając Grę będę musiała uprawiać seks z zupełnie obcymi mężczyznami. Peter tylko na mnie spojrzał.
W położonym na uboczu eleganckim hotelu czuło się atmosferę napięcia, oczekiwania i podniecenia. Kiedy weszli, głowy wszystkich obecnych, od boyów po recepcjonistę zwróciły się w ich stronę.
- Noooo, ta jest zajebista – usłyszała cichą uwagę – dużo lepsza niż ta przed chwilą.
Cieszyła się, że Peter trzyma ją za rękę. Z nerwów drżały jej kolana i gdyby nie to na pewno by uciekła. Przeszli marmurowymi schodami na piętro. Słychać tu było gwar dochodzący z dużej sali.  Zanim jednak tam weszli pociągnął ją do łazienki, upewnił że nikogo oprócz nich nie ma i obszedł dookoła przyglądając uważnie. Czoło miał zmarszczone, poprawił jej kosmyk włosów, pokiwał głową. Pierwszy raz dostrzegła u niego zdenerwowanie.
- Podnieś sukienkę, zobaczymy jak twoja cipka.
Bez ociągania podniosła ząbek materiału, a on wsunął swą dłoń za koronkę majteczek przesunął palcami po idealnie gładkiej skórze. Wstrzymała oddech, gdy jeden palec wśliznął się odrobinę do jej wnętrza. Poruszyła biodrami napierając na niego i prosząc go by zrobił coś więcej. Pomasował rozbudzoną łechtaczkę, wcisnął swe palce głębiej. Zaczęła oddychać szybciej gotowa na więcej.
- Dobrze – powiedział, gdy wyjął dłoń. Przyglądał się swym palcom pocierając je o siebie. Ten, który w niej był, wyraźnie błyszczał od wilgoci – nie pomyliłem się co do ciebie.  
Anita miała ochotę zapytać w czym się nie pomylił, ale ktoś szarpnął za klamkę więc musieli wyjść. Wreszcie zobaczyła miejsce gdzie miała rozegrać się gra. Była to duża okrągła sala z kilkunastoma stolikami rozstawionymi bez jakiegoś szczególnego planu. Wszystko tu wręcz kapało od luksusu i krzyczało o pieniądzach i władzy. Ludzi nie było wielu, przeważnie mężczyźni w średnim wieku w drogich garniturach i kilkanaście kobiet wyglądających wśród nich jak kolibry w stadzie wron. Anita przyjrzała się im z przerażeniem. Wszystkie były olśniewające. Nie, to mało powiedziane, były doskonałe, a  zachowywały się jak boginie krocząc na swych długich nogach, dumnie prezentując idealne piersi. Z przerażeniem rozpoznała dwie modelki z magazynów mody.
- Nie – szepnęła stając w progu – ja nie mam z nimi szans. Wracajmy. – Peter spojrzał na nią i uśmiechnął się pobłażliwie.
- One są piękne, to prawda. Pod tym względem nie możesz się im równać, ale spójrz na tych mężczyzn. Czy myślisz, że mając takie pieniądze, nie są w stanie kupić sobie najlepszych samochodów, domów, albo kobiet? Oni nie tego tu szukają. Jednym aspektem jest oczywiście hazard, ale nie tylko. Ci którzy przyprowadzili dziś tu te dziewczyny są głupcami jeśli tego nie wiedzą. A teraz wyjaśnię ci zasady. Za kilkanaście minut rozpocznie się gra i jeśli komuś się spodobasz podejdzie do ciebie i zaproponuje udział. Jeśli przegrasz jesteś jego na godzinę.  
- Godzinę? Nie noc?
- Nie, tu chodzi również o rywalizację między nimi tak samo jak o seks. Zbierają najpiękniejsze z was jak dzieciak figurki komiksowych bohaterów – spojrzał na zegarek – zostawię cię teraz, bo zaraz się zacznie. Nie zawiedź mnie – rozkazał surowo, ale uśmiechnął się przy tym.  
Odwróciła się do pełnej, szemrzącej rozmowami i cichą muzyką sali. Przeszła kilka kroków starając się nie patrzeć nikomu w oczy. Mimo to kilku mężczyzn przystanęło oglądając się za nią i szepcząc jakieś uwagi do swoich znajomych. Przyglądała się kobietom, mimo wszystko porównując się do nich. Szczególnie platynowa blondynka z ciemnymi brwiami nad niewinnymi piwnymi oczami, wprost szokowała swą urodą. Już stało przy niej kilku mężczyzn zagadując i najwyraźniej proponując grę. Anita przygryzła dolną wargę czując ogarniającą ja złość. Nagle zaczęło jej zależeć by, gdy upłynie czas ona też dostała zaproszenie. Oczywiście wiedziała jakie to głupie. Gra wiązała się z seksem z jakimś obcym mężczyzną i niekonieczne będzie on młody, przystojny i namiętny jak Peter. Mimo to uniosła głowę starając się przyciągnąć czyjąś uwagę.  
Napotkała spojrzenie błękitnych, uważnych oczu. Mężczyzna nie mógł mieć więcej niż czterdzieści lat i wyglądał bardzo dobrze. Uśmiechnęła się do niego nieśmiało i minęła nie chcąc się narzucać. Może tylko bardziej kręciła pupą. Zaraz potem w sali zabrzmiał czysty dźwięk gongu i na sekundę wszyscy się zatrzymali.  
- Zagrasz? – Usłyszała za sobą głos mężczyzny którego przed chwilą minęła. Odwróciła się i uśmiechnęła choć w środku czuła lodowy supeł.
- Oczywiście, jestem tu właśnie po to by ogrywać mężczyzn z ich ciężko zarobionych pieniędzy.
- Hmm, nie przypominam sobie bym kiedyś ciężko pracował, ale nich ci to nie odbierze satysfakcji z wygranej. Usiądziemy? Na potrzeby gry możesz mi mówić Robin.
- Ooo to możemy mieć pseudonimy? No to do mnie mów Szanso. Bo tym właśnie jestem. Szansą na dobre rżnięcie.
Roześmiał się i skinął głową wyrażając swoje uznanie. Podniósł ze stołu srebrny kubek i potrząsnął nim. Kostka z kości słoniowej zagrzechotała o ścianki.
- Panie mają pierwszeństwo – powiedział i podał jej kubek.
„ Niech się dzieje co chce. Wygram czy przegram, chyba nie ma to aż takiego znaczenia” – pomyślała i wyrzuciła kostkę na stół.
- Szóstka – powiedziała i uśmiechnęła się. Serce powoli uspokajało swój rytm.
Szybko dała się porwać grze. Jej przeciwnik okazał się uprzejmym i dowcipnym człowiekiem. Była bardzo ciekawa czy taki sam jest w łóżku. Na szczęście dla samej siebie, bo chyba traciła swój zdrowy rozsądek, wygrywała. W końcu rzuciła kostką ostatni raz. Wyprzedziła swojego przeciwnika o osiem punktów.  
- Och przykro mi, wygrałam – zrobiła niewinną i zawstydzoną minę, dając mu jednocześnie do zrozumienia, że kpi – a tak bardzo chciałam przegrać. Morze chociaż znajdę jakaś nagroda pocieszenia. Hmm, co by tu….  
Wstała z krzesła i wsunęła dłoń w majteczki. Wzrok mężczyzny spoczął na udach odsłoniętych przez podciągniętą spódnice i baraszkującą pod majteczkami rękę. Potarła rozgrzaną i mokrą cipkę wsuwając palce między płatki. Wyciągnęła dłoń i podsunęła mu palce pod nos.  
- Proszę, na pocieszenie.
Nie spuszczając z niej oczu ujął jej palce i wciągnął w płuca przyklejony do nich zapach.
- Siadaj, gramy jeszcze raz!
Już nie był tak zblazowany i obojętny. Już nie sprawiał wrażenia, że nic go to wszystko nie obchodzi. Grał żeby wygrać, a Anita prowokowała go za każdym razem, gdy wysuwała się na prowadzenie. Doskonale zdawała sobie sprawę, że tylko go rozwściecza, ale nie mogła się powstrzymać.  Głośny jęk sprawił, że odwróciła się od stołu. Spojrzała prosto w oczy ślicznej brunetki. Opierała się dłońmi o blat stołu, a stojący za nią mężczyzna rżnął ją trzymając za kształtne biodra. Dziewczyna wyglądała jakby pragnęła być w tej chwili jak najdalej od tego wszystkiego.
- Niektórzy już się bawią – kiwnęła głową w stronę rozgrywającej się akcji.  
- Ordynarne. Kaspar zawsze lubił się popisywać. Szkoda, że nie ma czym.
- A ty masz?
- Zobaczysz.
- Ty też coś zobaczysz.
Nie spuszczając z niej oczu podniósł kubek i wyrzucił kostkę. Wygrał z nią zaledwie dwoma punktami przewagi.  
-  No nareszcie – wstała i przeciągnęła się jak kotka. Jej piersi omal nie rozsadziły delikatnego materiału sukienki – strasznie zdrętwiałam od tego siedzenia. Mam zrobić to co tamta?  
Brunetka o której była mowa leżała w tej chwili na stole z sukienką zarzuconą na biodra i pojękiwała cicho. Nie wyglądała zbyt dobrze.
- Mam na ciebie inny plan – jego uśmiech był zagadkowy.
Podążyła za nim po drodze przyglądając się innym stolikom. Niektóre były już puste i tylko przewrócony kubek lub samotna kostka świadczyły, że toczyła się tu gra. Na innych piękne kobiety flirtowały z bogaczami między jednym, a drugim rzutem. Rozejrzała się po sali w poszukiwaniu Petera, ale nie było go nigdzie w pobliżu.
- Panie Adamie? – Zapytał jakiś mięśniak ubrany w nienagannie skrojony garnitur. W jego uchy Anita dostrzegła ledwie widoczną słuchawkę.  
- Poproszę siódemkę.
- Oczywiście proszę Pana.
Zostałem poproszony o ponowne opublikowanie kilku starych opowiadań. Nie chcę jednak żeby ktoś pomyślał, że skończyły mi się pomysły, albo mam inny niegodziwy powód. Dla tego nie proszę o łapki czy komentarze. Proszę tylko żeby te opowiadania nie tkwiły w poczekalni.  
Opowiadanie urwane w połowie. Tylko tyle kiedyś napisałem,  a dziś już nie mam czasu by je dokończyć.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 10497 słów i 56878 znaków.

2 komentarze

 
  • Maku

    Fajnie byłoby tę grę kontynuować ;)

  • trantolo

    Rewelacja mam nadzieję że je skończysz. Bardzo cierpliwie będę czekał na kontynuację  :bravo:  :bravo:  :bravo: Pisz dalej koniecznie. Gdzie można znaleśc twoje stare opowiadania ?

  • horus33

    @trantolo Cóż, chwilowo nigdzie :sad: