Baba umarła i nie przychodzi już
Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy zduszony głos:
- Panie doktorze, ma pan coś na robaki?
Baba umarła i nie przychodzi już do lekarza, więc lekarz udaje się na jej grób. I słyszy zduszony głos:
- Panie doktorze, ma pan coś na robaki?
Baba mówi do lekarza:
- Ach, panie doktorze! Nigdy panu tego nie zapomnę. Jestem panu winna życie!
- No, nie przesadzajmy, droga pani. Jest mi pani winna tylko za pięć wizyt!
Ach, przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
- Ależ skąd, ja też lubię naleniki - odpowiada lekarz.
- Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam cała szafę naleśników.
- Panie doktorze, podczas pobytu na wczasach zaraziłem się wstydliwą chorobą. Czy to przejdzie?
- Przejdzie, przejdzie... na żonę.
Zobaczył facet chmurę i się wzburzył.
Znany dziennikarz utrzymywał, że lepiej być oczytanym niż opisanym.
Znalazł facet telefon i wykręcił numer.
Złodziej ukradł kalendarz i dostał parę miesięcy.
Zaufać Ci?
- uffuff.
Z pamiętnika kamikaze:
Dzień pierwszy: lot próbny.
Wziął facet patelnię i zaczął się smażyć na słońcu.
Wyjrzał żołnierz z za okopów i coś mu do łba strzeliło.