Głupie - str 12

  • Szedł facet koło bajora i

    Szedł facet koło bajora i go przymuliło.

  • Szedł facet brzegiem morza i zrobili

    Szedł facet brzegiem morza i zrobili z niego bałwana.

  • Stoją sobie dwa rosoły Jeden

    Stoją sobie dwa rosoły. Jeden za słony, a drugi firanki.

  • Sokół wyciął orła na pawiu

    Sokół wyciął orła na pawiu z gołąbków.

  • Słyszy facet w nocy jakiś szelest

    Słyszy facet w nocy jakiś szelest w szafie. Patrzy, a tam koszule wychodzą z mody.

  • Słyszy facet strzały w szafie otwiera

    Słyszy facet strzały w szafie, otwiera ją, a tam marynarka wojenna.

  • Siedział facet na krześle i dobrze

    Siedział facet na krześle i dobrze mu się złożyło.

  • Siedzi facet i słyszy jakieś tupanie

    Siedzi facet i słyszy jakieś tupanie zza okna ... patrzy a tam
    ścieżka biegnie do lasu...

  • Siedzi dwóch starszych dziadków

    Siedzi dwóch starszych dziadków na ławeczce w parku i przechodzą dwie młode laski. Nagle jeden z dziadków do drugiego:
    - Podrywamy dupcie?
    - Eee tam, jeszcze sobie posiedzimy!

  • Siedzą dwa pampersy w więzieniu

    Siedzą dwa pampersy w więzieniu i jeden mówi: spokojnie nic z nas nie wycisną!

  • Rok 1410 przeddzień Bitwy pod

    Rok 1410, przeddzień Bitwy pod Grunwaldem. Obóz Polaków. Wszyscy śruba jak
    okręt. Ledwo łażą, pod każdym drzewem hafty, biba na maxa. Jagiełło leży
    orzygany w namiocie pierwszy odjechał bo ma słaby łeb. Obóz Niemców;
    jeszcze gorzej. Zaczęli już od rana, wszyscy wygięci, nawet konie się
    uwaliły, jeden koń drugiemu wkłada kopyto do paszczy, żeby się wyrzygał,
    rycerze łażą, naparzają się na niby mieczami; ogólny gnój!
    Na drugi dzień Ulrich się budzi, łeb go napier..., kac wielki, chwyta się za
    głowę i woła giermka:
    Te, słuchaj gościu; pójdziesz do Jagiełły; tam za ten pagórek, dasz mu te
    dwa miecze i powiesz mu, że my wczoraj z chłopakami pochlali, mnie łeb
    napierdala i w ogóle że dzisiaj nie da rady! Powiedz że może jutro się
    zetrzemy czy jak? ok.?
    Okej! Giermek wziął miecze pod pachę i idzie wężykiem do Jagiełły; trochę
    się potyka i czka, bo se rano klina wziął i go trzyma fest jeszcze.
    Przyszedł do Władzia i mówi:
    Dobry! Ja tam nie wiem, ale szef mnie tutaj przysłał i kazał dać te dwa
    miecze - wbił zamaszyście w glebę miecze - i kazał powiedzieć że u nas
    wczoraj była impreza i dzisiaj nie da rady, może jutro!
    Nie, no wszystko ok., my tam z chłopakami też nielicho wczoraj
    zabalowaliśmy, naprawdę nie ma sprawy - ale materaca gościu to mi nie
    musiałeś przebić...