Potomek.Historia cz. 1

Hejka, jestem Adam, a to moje pierwsze opowiadanie.
Byłbym wdzięczny gdybyście umieszczali swoje opinie w komentarzach.

Deszcz obudził Mnie wcześnie rano. Schodząc do kuchni, myślę tylko o zjedzeniu śniadania. Jestem strasznie głodny. Wczoraj wróciłem tak późno że nie pozwolono mi zjeść. Często wracałem po kolacji, a opiekun ośrodka, w którym mieszkam jest na tyle wredny że bez skrupułów głodzi swoich podopiecznych.
Na dole nikogo nie ma. Prawdopodobnie wszyscy jeszcze śpią. Wyciągam z lodówki jajka. Codziennie na śniadanie jem to samo - jajecznice z boczkiem i chleb z wczoraj.  
— Nie nudzi cię jedzenie tej cholernej jajecznicy? — Nie muszę się odwracać, aby zobaczyć kto wypowiedział te słowa. — Ja na twoim miejscu, już bym wymiotowała na sam widok. — Tench wypowiadała te słowa z typowym dla niej uśmiechem na twarzy.
  Amanda Tench jest kobietą po trzydziestce. Ma krótko ścięte włosy, na chłopaka. Nosi okulary w różowej oprawce, a sylwetką przypomina małego słonia. Zajmuje się gotowaniem w tym cholernym ośrodku, w miejscu, w którym jestem od dziecka, w miejscu, do którego trafiłem po śmierci matki.
— Od czasu do czasu zjadłbyś coś ugotowanego przeze mnie.
— Wolę sam gotować, przynajmniej wiem że się nie otruję. — Posłyłam Amandzie złośliwy uśmiech.
— Uważaj bo patelnią dostaniesz. — Odwraca się i idzie do swojej sypialni nucąc coś pod nosem.
Tench jest tu jedyną osobą, która ze Mną rozmawia jak z człowiekiem. Siadam przy stole i zjadam w pośpiechu śniadanie, zmywam po sobie naczynia i idę do łazienki się myć.  


Stoję pod prysznicem, zimna woda muska moje nage ciało, czuję napływającą we mnie energię. Jeśli jakaś część mnie spała, właśnie się obudziła. Wychodzę z pod prysznica i staję przed lustrem. Patrząc na swoje odbice nie mogę uwierzyć że patrzę na siebie. Niesforne, czarne włosy zdecydowanie nadające się do obcięcia idealnie pasują do mojej białej jak śnieg skóry, przez którą w szkole zyskałem przydomek Śnieżka. Moje duże, szare oczy i mały nos, są idealnie dopasowane do reszty twarzy. Jestem dość niski jak na swój wiek, sto siedemdziesiąt centymetrów w wieku siedemnastu lat. Niski i strasznie chudy.
Mike Smith - chodzące kości. Zabawne. Ludzie, którzy mnie nie znają, widzą we mnie bezbronnego chłopca. Ludzie, którzy mnie znają wiedzą że wygląd jest totalnym zaprzeczeniem mojego charakteru.
Ktoś puka do łazienki, szybko owijam się ręcznikiem i otwieram drzwi. Na przeciwko mnie stoi zamaskowany mężczyzna ze strzykawką w ręce. Jest to ostatnia rzecz jaką widzę. Upadam na ziemię. Czuję jak substancja, którą mi wstrzyknięto rozchodzi się po całym ciele.

Otwieram oczy. Leżę na podłodze. Mam na sobie moje rzeczy, czarne spodnie, koszulę w kratę i czarną kurtkę. Przede mną, siedzi ubrany w czarne, jeansowe spodnie i szarą bluzkę z długimi rękawami chłopak. Jego włosy są tak jasne, że prawie białe. Grzywka spada mu na czoło, ale nie zasłania dużych, niebieskich oczu. Jego twarz pokryta jest kilkudniowym zarostem. Jest znacznie wyższyn i bardziej umięśniony ode mnie, co widać nawet gdy siedzi.
Podnoszę się i siadam. Przez to leżenie na ziemi bolą mnie plecy. Próbuję je rozmasować. Chłopak, przysówa się do mnie.
— Simon. — Wyciąga rękę.
— Mike. — Chwytam jego dłoń i potrząsam nią.
— Gdzie jesteśmy? — Rozglądam się po pomieszczeniu w poszukiwaniu jakichś wskazówek dotyczących tego gdzie się znajdujemy. Niestety jest tu strasznie ciemno.
— Sam chciałem zapytać. — Odpowiada i uśmiecha się. Nie jest to szczery uśmiech. — Siedzę tu już kilka godzin, nie wiem dokładnie ile, zabrano mi zegarek.
Nagle, jakby ze ścian odezwał się głos.  
— Zaraz będziemy na miejscu. Przygotujcie się do lądowania.  
— Lądowania? — Simon podrapał się po głowie. — Sądziłem że nas gdzieś w piwnicy zamknęli.
Zatrzęsło nami. Wylądowaliśmy, tylko gdzie?
— Za chwilę będziecie mogli wyjść, ruszajcie w stronę zamku. — Głos ze ściany odezwał się ponownie.
— Gdzie my do cholery jesteśmy? — Jest to jedyna rzecz jaką mogę w tej chwili powiedzieć.

Potomek

opublikował opowiadanie w kategorii science fiction, użył 730 słów i 4268 znaków, zaktualizował 29 lis 2015.

2 komentarze

 
  • zaciekawiony

    "Deszcz obudził Mnie wcześnie rano" - jeśli nie piszesz listu, nie musisz zaczynać mnie, jego, ciebie dużą literą.
    "Schodząc do kuchni, myślę tylko o zjedzeniu śniadania." - strasznie sztampowe to budzenie się w sypialni na piętrze i schodzenie na śniadanie. Czemu żaden bohater opowiadania nie mieszka w bloku?  
    "jajecznice z boczkiem " - jajecznicę
    "Posłyłam " - posyłam
    "Mam na sobie moje rzeczy, czarne spodnie, koszulę w kratę i czarną kurtkę. Przede mną, siedzi ubrany w czarne, jeansowe spodnie i szarą bluzkę z długimi rękawami chłopak." - robisz to źle. Stłoczenie nazw ubrań robi złe wrażenie.  
    "przysówa się" - przysuwa

  • radadu

    Styl dobry, o fabule trudno coś jeszcze powiedzieć, ale może być ciekawie, jak sądzę...