Kobiety - Waleria

Kobiety - WaleriaKobieta jest człowiekiem! Miłością, matką, żoną i kochanką. Świetną słuchaczką i negocjatorką. Nieodgadniona i tajemnicza. Naga. Prawdziwa. Piękna. Niezależna i nic nie musi.  
Jest niepowtarzalna i dlatego w moich wspomnieniach będę malować obrazy jedyne w swoim rodzaju.  


_________________________________

Cisza i prawie niesłyszalny oddech. Bezgłośnie weszłam do sali szpitalnej.  
Waleria leżała nieruchomo. A ja widząc ją, wiedziałam, że jest w niej coś tajemniczego? Nie wiedziałam tylko, że za piętnaście dni odejdzie.  
Była tą samą dziewczyną ze zdjęcia, które dostałam od mojego dziadka Tadeusza. Z szafki przy łóżku spoglądał zadziornie właśnie on... dziadek. Nie mogli być razem, bo różniła ich przepaść społeczna. Ona z rodziny zamożnej, a on z ubogiej. Mezalians wtedy był nietaktem, wręcz grzechem. Rozdzielono uczucie na zawsze, lecz miłość pozostała w sercach. Ona wyjechała za granicę, a on pozostał w kraju.  
Mimo prawie dziewięćdziesięciu lat i ciężkiego bagażu przeżyć, jaki dźwigała na swoich barkach, była dumna i nieugięta przed chorobą, jaką był udar mózgu. Twarz i cera kobiety były niczym gipsowy, szary posąg z lekkim odcieniem różu na policzkach, usta tylko muśnięte karminową szminką, a oczy koloru zgniłej zieleni patrzyły gdzieś w dal. Waleria grała ostatnią rolę na deskach swojego teatru, jakim jest życie. W powietrzu unosił się zapach perfum Chanel N o 5... jej ulubionych.  
— Dzień dobry — szepnęłam. — Może coś pani potrzeba? — zapytałam.  
Oczy jej wróciły z dali i spojrzały na mnie, a lewy kącik ust jakby lekko drgnął. Poczułam ciepło, wiedziałam już, że muszę z nią pozostać.
— Jestem wnuczką Tadeusza — powiedziałam. — Odnalazł mnie, pan doktor Aleksander Sobocki — wyjaśniłam swoją obecność.  
Spojrzała i mrugnęła oczami, znowu w kąciku zauważyłam lekki grymas, wiedziałam, że uśmiecha się do mnie. Przez dwa tygodnie spędzałam z nią bardzo dużo czasu, w dzień i w nocy. Przeczytałam jej wiele książek, między innymi Anna Karenina, Madame, Duma i Uprzedzenie, oglądałyśmy filmy, Casablanca, Dama Kameliowa, Buth Cassidy i Sundance Kidd musical Upiór w operze, słuchałyśmy dźwięków muzyki klasycznej, głosu Ewy Demarczyk i Edith Piaf, rozmawiałam z nią o wszystkim. Myłam, przebierałam, karmiłam, czesałam platynowe włosy i codziennie robiłam makijaż. Opowiedziałam Walerii wszystko o dziadku, o jego tęsknocie za nią i miłością. Opowiedziałam też o babci Annie. Ona nigdy nie związała się przysięgą, przez całe życie pozostała samotna.  
Odeszła cicho ze swoją kobiecą dumą. Trzymałam marmurkową dłoń, która powoli stawała się coraz bardziej chłodna. Ostatnie godziny po śmierci pozwolono mi spędzić przy niej. Czułam jej obecność, bliskość i zapach. Zostawiła szarą teczkę i testament w formie spisanych wspomnień, drogowskaz do pewnej historii.  

***  
Delikatnie przekręciłam klucz w drzwiach i weszłam do pokoju, w którym panował mrok i czuć było zapach starego drewna. Okna zasłonięte były ciężkimi, aksamitnymi zasłonami w kolorze gorzkiej czekolady pomieszanej z domieszką chili. Tylko pomiędzy łączeniami prześwitywały smugi światła, w których kłębiły się domowe roztocza. Ręką dotknęłam kontaktu i pokój nasycił się światłem padającym z mosiężnego żyrandola. Byłam w świecie jak z bajki, wśród starych mebli, obrazów, koronek, fotografii i ciszy przerywanej skrzypieniem podłogi. Podeszłam do lustra i zobaczyłam odbicie Walerii, która spoglądała z obrazu wiszącego naprzeciw srebrnej tafli. Patrzyła tak, jakby mówiła do mnie.  
— Pamiętaj o obietnicy.  
Stałam jak zaklęta, na moich dłoniach pojawiła się gęsia skórka, patrzyłam na te wszystkie rzeczy, które były takie jak ona, mocne, a zarazem delikatne, piękne choć zmatowiałe, wypieszczone, lecz opuszczone. Lustro kryjące ciągle jej spojrzenie, zegar zatrzymał wskazówki, lampa rzucała wyblakłe światło, moździerz nie pachniał cynamonem. Samowar zapomniał smak herbaty, gramofon milczał, obok płyty poukładane według tematyki, wzięłam do ręki pierwszą z brzegu, były to Czarne Anioły Ewy Demarczyk. Czułam jej oddech i zapach perfum, który mieszał się z wonią lawendy i pasty do podłogi.  
— Jestem — szepnęłam cicho — wzrokiem szukałam szafy, która miała znaczącą rolę w życiu Walerii.  
Stała duża z pięknego dębowego drzewa. Prawie czarna. Podeszłam do niej i zaczęłam głaskać popękaną skórę. Otworzyłam delikatnie drzwi, skrzypnęły. Przestraszył mnie ten odgłos, zadrżałam.  
Ponownie zaskrzypiała, jakby mówiła — nie możesz się mnie bać, nic ci nie zrobię.  
Uderzyła we mnie woń naftaliny, oddech starych szaf. Odsunęłam wieszaki z ubraniami, stałam przed ukrytymi drugimi drzwiami, które powinnam rozsunąć, aby poznać historię pewnej rodziny żydowskiej, odnaleźć jej ślad, by móc opowiedzieć o funkcji szafy ratowniczki. Przesunęłam ręką tylną część i zobaczyłam ciemne pomieszczenie bez okna około sześciu metrów kwadratowych.  
— Jezu wyszeptałam — jak pięcioosobowa rodzina mogła tutaj przetrwać kilkanaście miesięcy. — A jednak przetrwała — mówiłam do siebie — do szafy — do Walerii.  

Usiadłam i zaczęłam zastanawiać się, ile i gdzie są inne szafy ratowniczki?

kaszmir

opublikowała opowiadanie w kategorii obyczajowe i dramaty, użyła 944 słów i 5465 znaków, zaktualizowała 27 wrz 2019.

5 komentarzy

 
  • agnes1709

    No pięknie, coś nowego:kiss:

  • kaszmir

    @agnes1709 pięknie dziękuję :przytul:

  • AlexAthame

    Zapowiada się jak zawsze nietuzinkowo.W Twoich tekstach pozostawiasz zwykle dużo do przemyśleń. Skoro będzie każdy o innej osobie to może jednak coś bedzie wszystko łączyło. Mam nadzieje, ze tak bedzie.  <3

  • kaszmir

    @AlexAthame witaj
    Myślę, że łączyć będzie codzienność. Życie zagmatwane często, ale też szczęśliwe. Pozdrawiam

  • AnonimS

    Niby zwykly tekst a ile w nim uczuć, odczuć, wspomnień i zagmatwanych losów ludzkich. Pozdrawiam

  • kaszmir

    @AnonimS pięknie dziękuję za takie spojrzenie. Pozdrawiam

  • Speker

    Bardzo ciekawy tekst, strasznie mnie intryguje. Chciałbym poznać dalsze losy testamentu Walerii.  
    Pozdrawiam.

  • kaszmir

    @Speker Witaj. Waleria jest w dużej części faktem i kiedyś myślałam o tej szafie. Cykl obrazów będzie o różnych kobietach.
    Miłego dnia

  • Duygu

    Witaj
    Bardzo tajemniczy i mroczny klimat. Jak zawsze intrygujący tekst. Piękny wstęp, prawdziwy i odważny. Czasem po ludziach pozostają tylko zdjęcia, obrazy... Czy będzie kontynuacja? Łapka  :bravo:  
    Miłego dnia  :kiss:

  • kaszmir

    @Duygu dziękuję za słowa. Każda część będzie o innej kobiecie. Jednak nie zaprzeczę, że kiedy usłyszałam opowieść o szafie, zaintrygowała mnie. Masz rację, że takie chwile trzeba pielęgnować i wspominać.
    Pozdrawiam :przytul: