Wczoraj

Dla Klaudii, która wczoraj weszła w dorosłość


-Czytasz wczorajszą gazetę – siedzący naprzeciwko mnie młody mężczyzna okutany w ciemnoszary płaszcz, uśmiecha się przyjaźnie. Musi mu się strasznie nudzić skoro zagadał właśnie do mnie. Z westchnieniem składam swoja lekturę, której pierwsza strona informuje, że doszło do ogromnej katastrofy lotniczej. 128 osób nie żyje.128 walizek już nigdy nie zostanie odebranych przez właścicieli. 128 rodzin pogrąży się w żałobie.
-To dlatego, że ja żyję dniem wczorajszym – odpowiadam bez uśmiechu chociaż wiem, że matka kazałaby mi to zrobić. Wyglądam za okno jadącego pociągu, uciekając przed badawczym spojrzeniem nieznajomego. W ciemności kryją się szeregi drzew i pola rzepaku już kwitnącego na żółto. Wiem to. Nie pierwszy raz jadę tą trasą. Ale ostatni – podpowiada głos czający się z tyłu głowy. Głos ten od dłuższego czasu nie chce mnie opuścić.
-Naprawdę? Jak to? – Wydaje się być autentycznie zaciekawiany moimi słowami. Czuję gulę rosnącą w przełyku. Muszę odchrząknąć.
-O tak. To bardzo proste. Na przykład ta gazeta – szeleszczę papierem trzymanym w ręku. – Wczoraj czytanie jej byłoby zbyt emocjonalne. Natomiast dzisiaj, kiedy już przywykłam do myśli, że rzeczywiście umarło 128 osób, mogę spokojnie zagłębić się w przydługi artykuł, który miał wyciskać łzy. Co więcej, jestem głęboko przekonana, że nie tylko ja wegetuję w ten sposób. Połowa ludzi w wieku średnim rzewnie wspomina swoją młodość i zastanawia się co by było gdyby zamiast pójść na medycynę czy finansowość zostali artystami lub hipisami mieszkającymi w przyczepach.
Nieznajomy śmieje się, słysząc moją odpowiedź. Nie rozumiem czemu to robi, ale tym razem czuję się zobowiązana przynajmniej się uśmiechnąć. To dziwne, ale łapię się na tym, że uśmiecham się szczerze. Nigdy dotąd tego nie robiłam.
-Powiedziałbym, że to ciekawe, ale musi pani prowadzić okrutnie nudne życie i…
-Eliza.
-Słucham? – Wygląda na skonfundowanego tym, że przerwałam mu wypowiedź.
-Gdy ktoś mówi do mnie per pani czuję się jakbym była własną matką – krzywię się na wspomnienie chudej i cały czas spiętej kobiety, która 25 lat temu w empatycznym odruchu zgodziła się wypchnąć mnie ze swojej waginy.
-W takim razie, Adam – wyciąga do mnie rękę, a ja waham się przez chwile, bo przecież to niezgodne z savoir-vivre, ale w końcu niezbyt mocno ściskam jego dłoń wyposażoną w długie palce. Jak u chirurga. –Masz ładne dłonie – dodaje Adam.
     Nie komplementuję jego narządu chwytania na głos, jednak podoba mnie się ta zgodność naszych myśli. "Nasze” to bardzo dziwne słowo. Obce mi. Chciałabym je posmakować, ale nie jestem przecież wariatką. Nie będę rzucać losowych słów, kiedy naprzeciw mnie ktoś siedzi. Całkiem interesujący ktoś – znów odzywa się moja podświadomość. Jest przystojny, a w sposobie jego bycia jest coś czego nie uchwyciłby najlepszy malarz czy fotograf. Przypomina trochę małego chłopca, który uwielbia się bawić w lesie i rozmawia z drzewami.
     Pociąg zaczyna hamować. Kilka minut temu wjechał do miasta i teraz zbliża się do swojej przedostatniej stacji. Siła bezwładności wciska mnie w fotel i sprawia, że towarzysz rozmowy przechyla się w moją stronę. Z sąsiednich przedziałów dobiegają odgłosy krzątaniny wysiadających.
-Wysiadasz tu? – Pyta Adam. W jego oczach dostrzegam coś co można by uznać za nadzieję, że moja odpowiedź będzie przecząca.
-Nie. Jadę do końca, a potem jeszcze dalej.
-Dalej? – Teraz ma na twarzy wymalowany zawód.
-Wsiadam w najbliższy pociąg kierujący się na północny wschód i uciekam.
-Uciekasz? – Zaczynają mnie irytować te pytania. Czuję się przez nie osaczona. Zaczynam tracić oddech.
-Tak. – Odpowiadam mimo problemów.  
-A mogę z tobą? – Ustrzelił mnie tym. Spodziewałam się pytań o cel czy powody, a ten się pyta czy pozwolę mu ze sobą jechać na Litwę.
-Ze mną? – Chcę się upewnić, ze dobrze zrozumiałam.
-O tak! Pojedziemy do Wilna, Berlina, Londynu. Będziemy sprzedawać tulipany na ulicach i w bramach starych kamienic. A wieczorami… - podnoszę ręce, żeby go uciszyć. To wszystko zabrnęło zdecydowanie za daleko.
-To niemożliwe. Ty nic nie rozumiesz. Ja naprawdę uciekam. Przed wszystkim i wszystkimi. Przed samą sobą – już nie wiem czy przekonuję jego czy siebie. Zaczynam kreślić nerwowe rysunki na zaparowanej szybie. Ludzie nigdy nie powinni się do mnie odzywać. To zbyt niebezpieczne.
Blask, który jeszcze przed chwilą rozświetlał jego oczy, znika i pozostawia po sobie smutną pustkę. Chcę go przytulić i powiedzieć, że to nic, bo przecież jest cudnym chłopcem i jeszcze znajdzie towarzyszkę swojej podróży. Nie robię tego, bo przypominam sobie, że przede mną nie siedzi zagubione dziecko tylko dorosły mężczyzna, który od pewnego czasu uparcie milczy.
     Pociąg wtacza się powoli między dwa perony. Adam wciąż się nie odzywa, kiedy zbieram swoje rzeczy. On też tu powinien wysiąść, bo to ostatnia stacja, ale na razie siedzi nieruchomo, garbiąc się. Wychodzę bez słowa, ponieważ wydaje mi się że powiedzenie czegoś w stylu "żegnaj” byłoby zbyt patetyczne.  
     Już idąc peronem, myślę o życiu, które mogłabym mieć gdybym pozwoliła mu sobie towarzyszyć i mimowolnie kończę to zdanie, które mu przerwałam. A wieczorami pilibyśmy tanie wino i słuchali starych płyt. Po moim policzku spływa samotna łza, którą od razu ścieram. Przyspieszam kroku.
-Eliza! – bardzo nie chcę, ale i tak się obracam na dźwięk swojego imienia. On idzie w moją stronę, przepychając się między innymi podróżnymi. Nie wiem czemu, ale stoję w miejscu i czekam na niego.
-Posłuchaj, pojedź następnym pociągiem. Pojedź jutro, A dziś wieczorem chodź ze mną na spacer. Jeśli cię do siebie nie przekonam, to droga wolna. Nawet ci kupię bilet. Tylko nie jedź dzisiaj.
     Nie mam pojęcia dlaczego, ale godzę się. Doskonale wiem, że mnie do siebie przekona. Doskonale wiem, że jutro też mi nie pozwoli pojechać. A może to nie on? Może to ja sama jestem już zmęczona i potrzebuję wsparcia? Tego jeszcze nie wiem. Ale teraz idę na spacer.

LittleScarlet

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1079 słów i 6386 znaków, zaktualizowała 7 mar 2016.

5 komentarzy

 
  • agnes1709

    PIĘKNIE!!!

  • Milianna

    Czy będzie kolejna część?

  • LittleScarlet

    @Milianna Nie... Raczej nie

  • Pina

    Super ;)

  • LittleScarlet

    @Pina Dzięki :D

  • Malolata1

    cudeńko, kochana c:

  • MrHyde

    100 lat dla pani Klaudii!