Shana - cz. 1

Było ciepłe letnie popołudnie, właśnie wracałam z parku. Po drodze znów zabłądziłam, jeszcze nie znałam dobrze okolicy. Wpadłam na dziwną dziewczynę
-Ups, ale ze mnie niezdara, wiesz może gdzie jest ulica Kwiatowa?
-Jasne, mogę cię zaprowadzić. Jesteś tu nowa? -była miła, ale sprawiała na pierwszy rzut oka wrażenie nieszkodliwej wariatki
-Tak, jestem Shana, mieszkam u ciotki.-powiedziałam
-Ja jestem Caroline, znam to miasto na pamięć. To jak idziemy?
-Tak, tak. Zapatrzyłam się tylko na ten dom
-Tutaj mieszkałam zanim trafiłam do sierocińca, dawno tu nie przychodziłam, niektórzy twierdza ze jest nawiedzony-kiedy to powiedziała przeszedł mnie dreszcz i chyba pobladłam-Nie martw się to brednie -kiedy uszłyśmy kawałek zapytała mnie czy podoba mi się miasto i nie czekając na odpowiedz zaczęła mówić jakie to miasto jest niezwykłe. Nagle się zatrzymałam
-To tu mieszkasz? Ten dom jest śliczny- wcale nie ukrywała swojego podziwu, ale szczerze powiedziawszy to mi się nie podobał, uważałam że jest zbyt… dostojny
-Tak właśnie tu mieszkam ul. Kwiatowa 13-powiedziałam ironicznie i złapałam za klamkę
-Jak chcesz to mogę cię jutro oprowadzić po mieście- rzuciła szybko, zanim zdążyłam wejść do środka
-Ok, to cześć- odpowiedziałam, nieznacznie się uśmiechając  
-Będę koło południa-usłyszałam jeszcze zanim zamknęłam drzwi
***
Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o opinię, wiem, że to krótka część ale nie wiem czy warto to kontynuować?

Meska

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 274 słów i 1546 znaków.

2 komentarze

 
  • Misia

    Dialogi dziwnie się zlewają z opisem ale tematyka ciekawa. ;)

  • Anonim

    Możesz pisać ale zeby na pewno stwierdZic potrzeba troche wiecej ;)