Proszek szczęścia cz. 1

Oczami Natalii :
No fuck, czy ja zawsze musze mieć takie szczęście. Co ja takiego zrobiłam ? Chciałam dobrze a wyszło jak zwykle. Z moich zamyśleń wyrwał mnie głos dyrektorki, skierowany w strone moją i tych dwóch debili.
- Będziecie grabić liście, przed szkołą, mam nadzieje że to was czegoś nauczy.- No w każdym bądź razie mogło być gorzej  
- Co się tak gapicie - Powiedziałam do Nicholasa i Oliviera, którzy dziwnie się na mnie lampili - Chodźcie już, nie zamierzam zostać tu do nocy. - No i poszliśmy. Pani Krysia dała nam grabie. Bardzo ją lubiłam, nie była taka szorstka jak inne woźne i nie krzyczała z byle powodu.  
- Widze, że ktoś tu nieźle przeskrobał - Mrugnęła do nas.
- Ktoś musi - Uśmiechnęłam się.
- Ok chodźmy już- Powiedział Nicholas jak zwykle ze swoim głupim uśmieszkiem wymalowanym na twarzy. Zastanawiałam się, czy kiedykolwiek z niej zniknie. - O 20 jest dyskoteka u Darka mojego kumpla, jak chcesz możesz przyjść - Zagadał do mnie.
- W sumie czemu nie, daj adres. - Olivier skrzywił się, ciekawe dlaczego.  
- Nie radze Ci tam iść.  
- Dlaczego ?  
- Zamknij się i rób co masz robić - Warknął Niki.  
- Gdyby nie Ty nie musiał bym tu zostać i jeszcze biedną dziewczyne w to wplątałeś. - Odgryzł się Olivier.
- Pf.. nie rozpłacz się mała dziewczynko  
- Zamknij się.
- Wal się.
- Debil.  
- Ciota.
- CISZA - Krzyknęłam, a oni jak na zawołanie zajęli się pracą. Żeby jakoś rozluźnić atmosferę walnęłam lekko Nicholasa grabkami w tyłek.
- Za co ? - Zdziwił się.  
- Jeszcze się pytasz ? - Powtórzyłam tamtą czynność.
- Esz Ty, mała - Obrzucił mnie sporą kupką liści. Szybko się zrewanżowałam tym samym. I tak zaczęła się, , wojna " Olivier na początku się tylko śmiał, ale szybko do nas dołączył. Tak świetnie się bawiliśmy, że nie zauważyliśmy, że ktoś nam się przygląda.  

Oczami Nicholasa.  
Chciałem rzucić w tą małą, ale okazało się, że to nie ona, lecz nasza ukochana dyrka.  
- Ahaa, czyli to ma być wasze sprzątanie - Powiedziała z poważną miną, która nie gościła długo na jej buzi, bo zaraz po tym wybuchnęła śmiechem, a my razem z nią. To było bardzo zabawne. Musze powiedzieć, że z tej dyrki nawet spk. babka jest. No i ta mała też jest w porządku, szkoda, że tak skończy...  

Oczami Natalii.
Ok już 19 musze się wyszykować na impreze. Wykąpałam się, rozpuściłam włosy, nałożyłam lekki make up i spk. Teraz czas na ubrania. Po długim dumaniu przed szafą wygrzebałam z niej błękitną koszulke i białe spodenki. Wpuściłam koszule w spodenki i założyłam miętowe conversy. No gotowa. Gdy jeszcze troche się modelowałam zadzwonił dzwonek do drzwi. Gdy je otworzyłam stał w nich Olivier.  
- Hejka, slicznie wyglądasz - Powiedział całując mnie w czoło.  
- Dziękuje. No cześć, a co Ty tu robisz - Powiedziałam lekko zdziwiona.  
- Pomyślałem, że przyda Ci się opiekun na tej imprezie.  
- Dziękuje, jesteś kochany wejdź.  
- No wiem, wiem i za to mnie kochasz - Mówił wchodzą do salonu.  
- Zaraz wracam, murze tylko pójść po telefon. Po znalezieniu mojej zguby zeszłam bezszelestnie na dół, postanowiłam sprawdzić co robi Olivier. Siedział i i gapił się w ścianę. Dopiero teraz zdałam sobie sprawde jaki on jest przystojny. Blond włosy, słodka grzywka, którą kocham u chłopaków, chyba dlatego, że ja też mam długą grzywkę na bok, wysportowany, duże błękitne oczy. Ideał, ale i tak bym pewnie nie miała u niego szans.  
- Idziemy - Olivier najwyraźniej mnie zauważył.  
- Em.. tak - powiedziałam zdezorientowana.  
Dom Darka nie był daleko, ale i tak bałam się iść w nocy, na szczęście mój kochany przyjaciel miał ścigacz. Dojechaliśmy bardzo szybko. W domu było już sporo ludzi. Zdziwiło mnie to, że kiedy weszliśmy wokół stołu, czy blatu nie wiem dokładnie co to było, bo wokół niego było pełno ludzi. Śmiali się, wygłupiali.. nie wiedziałam o co chodzi.  
- Chodź, sprawdzimy z czego mają taki ubaw.  
- Może lepiej nie - Zniechęcał nie Olivier.  
- Oj proszeee - Ciągnęłam go w tamtą strone. Chłopak poddał się i szedł za mną z kwaśną minął, w ostatnim momencie mnie zatrzymał. - Nie idź tam, to niebezpieczne, będziesz tego żałować.  
- Oj weź nie bądź taki sztywny chodź. - Gdy podeszliśmy do blatu, oczy wszystkich były skierowane na mnie.  
- Mmm nowa - Powiedział jakich chłopak.  
- Chodź tutaj mała - Zagadał do mnie jego kolega. Podając mi rurkę.  
- Eeee nie dzięki.  
- Oh.. przestańcie.. mały, słodki aniołek się boi. - Zaśmiała się jedna z pustych lalek.  
- Wiesz.. może jednak spróbuje - Nie chciałam wyjść na ciotę, w końcu co takiego może się stać.  
- Nie, Natalia nie rób tego - Zatrzymał mnie Olivier.  
- Luzz, nic mi nie będzie. - Powiedziałam podchodząc do stołu. Na płaskiej deseczce można było zauważyć trzy cieniutkie paski, powiedziała bym, że to koka, jednak to nie były narkotyki. Proszek dziwnie świecił.  
- Wciągaj- Krzyknął, ktoś z tłumu. Posłusznie nachyliłam się nad deseczką i zaczęłam wciągać niebieskawy proszek.  
Kolejna działka i kolejna aż w końcu nastała ciemność. Obudziłam się i zobaczyłam Oliviera. Było już rano, a ja leżałam nie w swoim łóżku.
- Normalnie powiedział bym w takiej sytuacji, , a nie mówłem ", ok jednak to powiem A NIE MÓWIŁEM.
- Oj przee... stań- Powiedziałam z trudem. - Gdzie ty... ty masz tu łaazienke - Coraz trudniej było mi mówić. Ale nie czułam się bezsilnie, raczej błogo.  
- Drzwi po lewej - Powiedział Olivier. Poszłam do łazienki z niewiarygodnął szybkością  
Kiedy spojrzałam w lustro tylko zapiszczałam.  
- Jezuuuuu !!!! - Wyglądałam..... prześlicznie moje oczy były czarniejsze niż kiedykolwiek, a cera lekko blada.  
- Hahaha, no widzisz jak się mnie nie słucha to tak jest skarbie - Usłyszałam głos przyjaciela dochodzący z dołu.
- Kim ja jestem - Szybko do niego popędziłam.
- Wampirem, ale spk tak będzie przez 3 góra cztery dni, więc się ciesz.  
- COOO ?? Jak to wampirem. Weź nie wkręcaj mnie.  
- Nie kłamie, na prawde jesteś wampirem.
- Ale.. ale jak to - Zaczełam się jąkać.  
- Spoko, to normalne, każdego nowego tak muszą postraszyć.  
- Musisz mi wszystko powiedzieć. Tu i teraz od początku.  
- Ok, no więc zawsze nowi w naszej szkole muszą spróbować tak zwanego, , proszku szczęście " jest to narkotyk, który zmienia w wampira, niektórzy są tak silni, że zostają nimi na zawsze, ale po wciągnięciu 3 działek, a ty z pewnością ich nie wciągnęłaś, bo jesteś za słaba, niektórym twardzielom się to nie udaje, a co dopiero Tobie.  
- Czy... czy Nicholas jest właśnie taki wampirem - Zapytała przerażona.  
- Tak.. dokładnie on nim jest.  
- A Ty ?
- Ja nie próbowałem proszku i nie zamierzam.
- Czemu przedtem mi tego nie powiedziałeś ?
- Chciałem, żebyś miała nauczkę. Teraz już wiesz, że się mnie słucha.
- Dobra, panie wszechwiedzący spadam do domu, jeszcze nie doszłam do Siebie po tym wszystkim narka. Nie poszłam dzisiaj do szkoły, nie chciałam widzieć tego debila. Ale już nie mogę się doczekać jutra, jak go zobaczę to mu tak wygarnę, że się nie pozbiera.  
Oczami Nicholasa.  
Nie przyszła do szkoły. Hm.. ciekawe co powie kiedy się dowie, że nie jest trzydniowy wampirem...

Pisać dalej skarbki ? ;)

LandryneczkaXD

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1432 słów i 7436 znaków.

5 komentarzy

 
  • LandryneczkaXD

    Dzisiaj dodaje nową część :)

  • ja

    Dalej szybko pliss

  • jaaa

    Pisz.... TO JEST ****EEEEEEEEEEEE

  • natalia

    Pisz pisz skarbeczku :)

  • !just!

    Mi sie podoba :) pisz pisz :)