Nasze Opowiadania: Straszna Miłość cz.2

- Słucham cię królowo. - powiedział sztucznym głosem obcy.
- Po pierwsze. Chcę znać imię swojego prześladowcy. - Rzekłam stanowczym, pewnym siebie tonem.
- Prześladowcy? Tak mnie nazywasz? - zapytał śmiejąc się. Miałam już serdecznie dość jego wiecznie dobrego humoru.
- Albo mi odpowiesz, albo wynoś się stąd! - zaśmiał się perliście.
- Bo co mi zrobisz? Dasz klapsa? (to Iza jest zboczona, nie ja)
- Wyjdź! JUŻ! - wrzasnęłam. Podniósł się z łóżka i ruszył w moim kierunku ze srogą miną. Czułam jak żołądek podchodzi mi do gardła. Przycisnął mnie do drzwi nie dając mi jakiejkolwiek drogi ucieczki.  
- Uspokój się Alexa. Jestem Mike.  
- Ale...- Przerwałam mu. Za to dostałam siarczyste uderzenie w policzek. - Teraz masz mnie słuchać! - to uderzenie tak mnie oszołomiło, że dałam mu mówić dalej.
- Przepraszam... Nie powinienem być, aż tak brutalny, po prostu zachowaj ciszę. - nie odważyłam się nawet poruszyć. On mnie przerażał. Jego siła i nieobliczalność. Bałam się.
- Grozi Ci niebezpieczeństwo. -Szepnął mi do ucha. Już chciałam się zapytać: Jakie niebezpieczeństwo? Ale on wbił mi paznokcie w skórę ramion. Po policzku spłynęła mi jedna, samotna łza bólu. - Mówiłem, że masz być cicho. - Jego czarne oczy zrobiły się jeszcze ciemniejsze, o ile to było możliwe. - Musisz uciekać. - Patrzyłam się na niego jak zahipnotyzowana. - Spakuj najpotrzebniejsze rzeczy. Za 5 minut wychodzimy. - powiedział i mnie puścił. Nie wiedziałam co dalej robić. Jakiś obcy facet przebywa w moim domu. Najpierw próbował mnie zgwałcić, a teraz mówi, że grozi mi "wielkie niebezpieczeństwo" i mam opuścić moje mieszkanie. Coś jest nie tak, ale bałam się odezwać. Podbiegłam do szafy i wyjęłam z niej torbę. Spakowałam trochę ubrań i pobiegłam do łazienki. Spakowałam szczoteczkę do zębów, grzebień, szampon i parę kosmetyków - przecież muszę jakoś wyglądać. Pobiegłam na dół gdzie czekał już na mnie Mike. Był gotowy do wyjścia. Nagle przypomniałam sobie, że zapomniałam spakować trochę pieniędzy. Szybko wbiegłam do kuchni i wyjęłam z tajnej skrytki za lodówką wszystkie moje oszczędności. Teraz byłam w 100% pewna, że mam wszystko czego potrzebuję do przeżycia.
- Pośpiesz się! - syknął Mike. Założyłam w pośpiechu buty i kurtkę.
- Gdzie my właściwie jedziemy? - Zapytałam się go z wyczuwalnym drżeniem w głosie.
- Gdzieś, gdzie będziesz bezpieczna. - odpowiedział tajemniczo. Podeszłam do białej furgonetki, która pojawiła się z nikąd na moim podjeździe. Otworzyłam drzwi od strony pasażera. W środku siedział już drżący Mike. Ciągle nie miał na sobie koszulki. Podkręciłam ogrzewanie na maxa.
- Czemu się nie ubrałeś? - zapytałam - Jest -12 st. Celsjusza. Przeziębisz się. - powiedziałam. Mam nadzieję, że nie wyczuł troski w moim głosie. - Skoczę na chwilę do domu po ciepłe ubranie dla Ciebie...- Zaczęłam, ale natychmiast mi przerwał.
- Ani mi się waż wychodzić! - powiedział i wyskoczył szybko z samochodu wpadając w pośpiechu do domu. Kiedy otwierał drzwi frontowe, zauważyłam, że z dłoni wyrastają mu zwierzęce pazury. Przeraziłam się nie na żarty. Próbowałam odpiąć pas bezpieczeństwa, ale się zaciął. Spanikowałam. Błagałam nie wiadomo co, aby to był tylko głupi sen...

Gabi14

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 622 słów i 3421 znaków.

7 komentarzy

 
  • karcia

    czekam na kolejna czesc

  • Gabi14

    Hahaha :)))

  • iza0199

    Wtedy nie miałam innych pomysłów, a sama chciałam się z tego wykręcić :P Przysłałam Ci jakieś zdanie na oślep i byłam uradowana, że podałaś również swoją wersję :D

  • Gabi14

    Nie jak ty. Ja zawsze staram się wyjść na prostą. Oczywiście zawsze dodam jakiś zboczony podtekst/scenę, ale staram się ją potem odkręcić, a ty dolewasz oliwy do ognia xD

  • Gabi14

    Sorki już poprawiłam, błąd techniczny bo nie chciało mi się tego czytać xDDD

  • iza0199

    Taaaak, a TY nie jesteś zboczona, co nie? :rolleyes:

  • iza0199

    Miała być Alexa D: