Mezalians- Rozdział 2

Ordynator podjechał pod blok, rozejrzał się po okolicy. Może najpiękniej nie było. Obrzygana sofa sąsiada, pamiętająca jeszcze lata ubiegłego wieku, którą położyli obok śmietnika i dwa peerelowskie stołki, leżące na niej do góry nogami nie były najlepszą wizytówką osiedla, ale przynajmniej czułam się tutaj bezpiecznie.  

W sąsiedztwie mieszkali sami starsi ludzie z równie starymi jamnikami, było cicho i bardzo spokojnie. – To może ja panią odprowadzę. – Głos mu zadrżał, wysiadł z samochodu żeby otworzyć mi drzwi, ale byłam szybsza. – Bardzo dziękuję panie ordynatorze. Mam nadzieję, że od tej pory nasza współpraca będzie przebiegała nieco spokojniej.- Uśmiechnął się krzywo. – Czy mogę liczyć kiedyś na herbatę w ramach podziękowania za podwiezienie?- Zmierzył mnie wzrokiem. -Jeśli ma pan czas, to zapraszam do mnie.



Usiedliśmy przy moim miniaturowym stole jadalnianym. Adam wyglądał śmiesznie na moich składanych, białych, plastikowych krzesłach z popularnego sklepu z tanimi, ale ładnymi wizualnie meblami. W zasadzie pod fartuchem nie było widać, że jest taki barczysty. Trochę obawiam się czy aby na pewno to krzesełko wytrzyma pod jego ciężarem. Sprzątnęłam stos książek ułożonych na blacie stołu i odłożyłam je na blat kuchenny, wylądowały gdzieś między pomidorami, a deską do krojenia. Zdecydowanie mam za dużo książek w domu, niestety nie mam gdzie ich trzymać. Ordynator śledził każdy mój ruch, kiedy wyjmowałam filiżanki i parzyłam nam owocową herbatę w piramidkach. Adam upił łyk gorącego płynu.- A zapomniałbym. Tutaj ma pani maść na potłuczenia.- Wyciągnął z kieszeni kurtki prostokątny kartonik.- Dziękuję.- Wzięłam maść i zaczęłam czytać informacje na opakowaniu.- Najlepiej od razu posmarować, mogę pomóc.- Wyciągnął rękę po maść, ale ja się zawahałam.- Przepraszam, nie chciałem żeby mnie pani źle odebrała, nie chcę być nachalny. Absolutnie nie mam niczego złego na myśli. Nie chciałbym..- Przerwałam mu w pół zdania.- Spokojnie panie ordynatorze, ja dzisiaj obsypałam pana prezerwatywami.- Uśmiechnął się rozbawiony, podobnie jak wtedy w samochodzie, ale tym razem nie krył uśmiechu, a ja kontynuowałam.- Naprawdę nie musi się pan tłumaczyć. W zasadzie to może mógłby Pan mi pomóc i posmarować te plecy. Czuję ból pod łopatką. – Podałam mu kartonik, a on otworzył opakowanie. I spojrzał na mnie wymownie. Podniosłam się i odwróciłam. Szybka kalkulacja, co ja mam dzisiaj pod koszulą. Uff..całe szczęście, że założyłam dzisiaj ten kremowy, gładki biustonosz. Żadnych koronek. Powoli i w ciszy odpięłam guziki koszuli, zsunęłam ją z ramion i szybko zakryłam się nią z przodu. Adam podszedł od tyłu, złapał mnie za barki i odwrócił w stronę źródła światła. Schylił się i delikatnie musnął palcem bolące miejsce.- Mogę?-Zapytał, trzymając palce poniżej łopatki.- Tak, proszę zbadać. Aućć...- Odskoczyłam kiedy mocniej nacisnął na obolałe miejsce.- Jest zasinienie, niestety. Proszę smarować tą maścią kilka razy dziennie. Powinno zjeść po tygodniu.- Odwróciłam głowę i zauważyłam jak wyciska lek na palce.- Proszę się odwrócić. Zrobię to delikatnie.- Poczułam jak jego place masują okrężnymi ruchami moje plecy i znieruchomiałam. Chyba moja seksualna ponad roczna posucha daje mi się we znaki, bo poczułam jak jego dotyk wędruje w najgłębsze zakamarki mojego ciała. Moje ramiona pokryły się gęsią skórką. Ale mi głupio. Zośka twój szef, nakłada ci maść na potłuczenia, bo dostałaś od niego dzisiaj klamką a ty się podniecasz. Dziewczyno co z tobą nie tak?! Ordynator skończył i zaczął zakręcać maść.
– Panie Adamie, pozwoli pan, że pójdę się przebrać. Jak pan widzi, daleko nie odejdę, zaraz wracam.- Ordynator uśmiechnął się i usiadł na krzesełku, a ja czmychnęłam do łazienki. Szybko wrzuciłam sfatygowaną po całym dniu koszulę do kosza na pranie i narzuciłam biały t-shirt w serek, który suszył się nad prysznicem. Przesunęłam jedną część drzwi prysznica, tak żeby zakryć resztę suszącego się prania.

-Ma Pani piękne pianino, gdzie Pani takie kupiła?- Lekarz przejechał dłonią po rzeźbionej części klapy. Dalej był ubrany w karmelowy płaszcz i sztyblety. Tylko szalik zdjął i zawiesił na krześle. – To pamiątka rodzinna po dziadku. Mam do niej ogromny sentyment, zresztą jak do wielu innych przedmiotów, które są lub były częścią mojego życia. To chyba jedna z moich większych wad. Jestem bardzo sentymentalna.- Odwrócił się w moją stronę i podniósł klapę pianina.- Nie sądzę, żeby melancholia czy sentymentalność była wadą. Jeśli nie jest to nasilone do tego stopnia, żeby utrudniało pani funkcjonowanie, to jest to po prostu raczej cecha charakteru. – Obdarzył mnie rozbrajającym uśmiechem. I te przeklęte dołeczki w policzkach. Czy on naprawdę musi je mieć? – Tutaj pojawia się problem, ponieważ jak pan widzi to pianino niestety utrudnia mi funkcjonowanie na moich skromnych trzydziestu metrach. Dlatego z bólem serca, postanowiłam je sprzedać. W zasadzie wystawiłam je na aukcję wczoraj. – Zatrzymałam wzrok na instrumencie i poczułam łzy zbierające się w moich oczach, dlatego zamrugałam szybko i odwróciłam się, żeby pójść po herbatę i uspokoić się w między czasie. Udało mi się opanować wzruszenie i odwróciłam się z filiżanką przy ustach. Adam wpatrywał się we mnie intensywnie i pospiesznie odwrócił wzrok kiedy tylko nasze spojrzenia się skrzyżowały. – Oby i tym razem trafiło w dobre ręce, które docenią piękno tego instrumentu.- Zamknął delikatnie klapę.-Pani Zofio, dziękuję za herbatę. Pozwoli pani, że skorzystam z toalety i będę jechał.–Adam zniknął za drzwiami łazienki, a ja stałam, kalkulując i odtwarzając w głowie wydarzenia z dzisiejszego dnia. Po chwili Adam stał już przy drzwiach. Powrócił surowy i nieprzenikniony wyraz twarzy.- Proszę być jutro w pracy punktualnie. - Poruszyłam się zaskoczona naglą zmianą nastroju i tym dziwnym rozkazem. – Oczywiście panie ordynatorze, będę jutro punktualnie. Mam wcześniejszy autobus, który dojeżdża pod szpital. Dziękuję za dziś.- W tym momencie rozdzwoniła się jego komórka. Spojrzał na wyświetlacz i od razu odebrał. Machnął mi tylko ręką na pożegnanie. Odwrócił się jeszcze przy drzwiach i zakrył dłonią słuchawkę.- Proszę nie wierzyć we wszystko co przeczyta pani w internecie czy gazetach. Prawda czasem jest zbyt trudna do zrozumienia, a ludzie wolą prostsze i bardziej sensacyjne doniesienia.- Po chwili już obserwowałam go jak wsiadał do swojego błyszczącego samochodu, zaparkowanego na krzywym chodniku przed moim blokiem i już wiedziałam, że usłyszał to co powiedziałam przed obchodem do Gośki. Stałam tak jeszcze dłuższą chwilę, trzymając firankę w dłoni, kiedy zauważyłam, że sąsiadka z naprzeciwka obserwuje całą sytuację. Szybko zniknęłam za firanką i odeszłam od okna. Powinnam przykleić sobie na szybie informacje o ochronie- ,,Security -Grażyna Corporation- monitoring 24h/7''.

Usiadłam na łóżku oddychając ciężko. Nie pamiętam kiedy ostatnio w moim życiu tyle się wydarzyło. Próbowałam uspokoić myśli, ale wiedziałam, że rozmowa z Julią pozwoli mi o wiele szybciej wyregulować emocje. Zadzwoniłam do przyjaciółki, mieszkającej po drugiej stronie Polski i opowiedziałam jej ze szczegółami co się wydarzyło, jak na spowiedzi. No może poza kilkoma szczegółami, czyli dalej tak jak na spowiedzi. Ominęłam fragmenty o smarowaniu maścią i gęsiej skórce na całym ciele.– Zosia, mam mieszane uczucia. Pamiętam te nagłówki, o znęcaniu się nad żoną, wiesz, że takie zarzuty nie biorą się z powietrza. Pół miasta wtedy o tym gadało.– Potakiwałam głową, mimo, że Julka nie mogła tego widzieć.- Ale z tymi drzwiami.. co za chora sytuacja. Zośka tylko tobie to się mogło przytrafić!- Prychnęłam rozbawiona komizmem tej sytuacji, ale rzeczywiście zawsze tylko mnie zdarzały się jakieś niestworzone historie. Gdyby nie to, że z Julką wychowywałyśmy się razem i była naocznym świadkiem większości zdarzeń to w życiu by mi nikt nie uwierzył. – Dobra, koniec gadania o mnie. Powiedz mi lepiej jak wasze przygotowania do ślubu.- Sprytnie zmieniłam temat i przez kolejne pół godziny rozmawiałyśmy o rodzajach kwiatów do bukietów, o zaproszeniach i wyborze sukni ślubnej na ślub mojej przyjaciółki. Poprosiła mnie o bycie druhną, więc czułam się odpowiedzialna za wiele spraw, mam nadzieję, że w następnym miesiącu uda mi się przyjechać do Gdańska i wybierzemy razem jej suknię. Nie mogę się doczekać tego ślubu. Osobiście uważam, że Julka i Paweł to najlepiej dogadująca się para, jaką znam. Nie ma dwóch, tak pasujących do siebie ludzi, pod każdym względem. Uwielbiam ich oboje i wiem, że akceptują mnie, mimo tych wszystkich moich dziwnostek i wiem, że nie litują się nade mną ze względu na moją przeszłość i że mogę na nich liczyć, bez względu na odległość jaka nas dzieli.

Po ponad godzinnej rozmowie, kiedy moje prawe ucho miało już stanowczo dość, pożegnałam się z przyjaciółką i poszłam do łazienki z zamiarem wzięcia prysznica po ciężkim dniu. W pralce było jeszcze pranie, które wstawiłam rano. Musiałam szybko je wywiesić. Zaczęłam zbierać suche rzeczy z dwóch sznurków zawieszonych nad prysznicem i zauważyłam, że czegoś brakuje. Zniknęły moje czarne, koronkowe stringi. Pewnie spadły gdzieś za pralkę.

Przeszukałam całą łazienkę.

Wysypałam na środek pokoju kosz z brudną bielizną.

Prawie złamałam sobie kręgosłup próbując podnieść pralkę do góry i nic. Nigdzie ich nie ma.

Nawet odsunęłam rozporek, żeby sprawdzić czy coś mi się nie pokręciło i czy nie mam ich dzisiaj na sobie, ale nie, nie mam ich.

Do: Julia

Julka, on chyba zabrał z łazienki moje stringi

Do: mnie

Nie rób sobie jaj

Do: Julia

Serio, jestem pewna na 100%, że suszyły się na suszarce

Do: mnie

Na pewno ci się gdzieś zapodziały. Poszukaj dobrze.

Szukałam. Sprawdzałam jeszcze kilka razy, po kilka razy w tym samym miejscu. Kurde, no mam pieprzone trzydzieści metrów kwadratowych! Pamiętałabym gdybym odłożyła je w innym miejscu.

Pomyślałam o ordynatorze.

Facet ukradł mi majtki, nie wierzę.  

Dreszcz podniecenia przebiegł przez całe moje ciało, od cebulek włosów, aż po palce stóp. Próbowałam z tym walczyć, ale na próżno. Sytuacji nie ułatwia fakt, że od roku nie miałam seksualnego partnera i zdecydowanie mogę patrzeć na sprawę mało obiektywnie. Ordynator podoba mi się jako mężczyzna, imponuje mi jego inteligencja, jest jednym z najmłodszych ordynatorów w Polsce, ale kurcze, nie mogę pozwolić sobie zapomnieć w jaki lekceważący sposób odzywał się dzisiaj do mnie.

Położyłam się już wykąpana pod kołdrą, wyobraziłam sobie jak ordynator może wykorzystać moją bieliznę i poczułam delikatne pulsowanie między nogami. Wsunęłam rękę pod cienki materiał spodenek od piżamy. Dłonią zaczęłam delikatnie głaskać i muskać najintymniejsze miejsce w moim ciele. Wsunęłam palec wskazujący do ust i polizałam go. Położyłam dłoń między udami i odnalazłam opuszkami palców najbardziej unerwiony punkt kobiecego ciała. Walczyłam ze sobą i próbowałam myśleć o kimkolwiek innym, ale im bliżej byłam spełnienia tym częściej jego obraz jak bumerang powracał przed moje oczy. Wyobraziłam sobie, że klęczę w jego gabinecie, tak jak dzisiaj, tyle, że w samej bieliźnie i białym fartuchu. Koronkowy pas do pończoch opina moje uda. Adam kładzie dłoń na moim pośladku i mocno go ściska. Dostaję od niego siarczystego klapsa i słyszę jego ciche warknięcie. Przybliża się, łapie mnie od tyłu za szyję, a jego twarda męskość napiera na moje pośladki. Druga dłoń wędruje do biodra przesuwając się leniwie do biustu uwięzionego w czerwonej koronce. Wypycham pośladki w jego stronę, ocierając się o imponujące wybrzuszenie w spodniach.
Wrażenie było tak silne, że niemal poczułam intensywny zapach jego perfum.  

Może rzeczywiście poczułam te perfumy?

Otworzyłam oczy i spojrzałam na jego szalik, przewieszony przez plastikowe krzesełko z ikei. Skoro on ma moje majtki, ja mogę wykorzystać jego szalik. Po chwili leżałam z nosem zakrytym delikatnym materiałem, zaciągając się męskim, intensywnym zapachem.  
Mięśnie zaczęły się intensywnie kurczyć, zacisnęłam uda i wstrzymałam oddech.

Nie sądziłam, że spełnienie nadejdzie tak szybko. Naprawdę źle ze mną.

Gorilllaz888

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość i erotyczne, użyła 2272 słów i 12906 znaków.

3 komentarze

 
  • Dyzio55

    Wyważone i przyjemne opowiadanie. Dobrze się czutało. Ale mam nadzieję na rozwinięcie historji początkującej dietetyczki. :blackeye:

  • Majkel705

    Zaczyna się bardzo ciekawe i jeśli będziesz Miała czas i wenę to kontynuuj ppirostu napisane z klasą

  • Gorilllaz888

    @Majkel705 dziękuje, mam wenę więc niedługo pojawią się kolejne części :)

  • Majkel705

    @Gorilllaz888 i bardzo dobrze

  • Gorilllaz888

    Bardzo proszę o odzew, czy podoba Wam się romans osadzony w takich realiach? Jestem związana z zawodem medycznym. Mimo, że nie pracuję obecnie w szpitalu, to mam kontakt z medykami i jestem w stanie przybliżyć Wam kulisy takiego romansu. Oczywiście imiona i nazwiska oraz miejsca są przeze mnie wymyślone :)

  • eksperymentujacy

    @Gorilllaz888 dobra, dobra - wymyślone ;)
    Świetny początek chcemy przeczytać więcej !

  • Gorilllaz888

    @eksperymentujacy na prawdę wymyślone :P przecież wszyscy wiedzą, że lekarze nie mają romansów, a już na pewno nie na nocnych dyżurach 😀