Kobiety X

Jest naprawdę tak, jak nigdy wcześniej.  
Może z małym wyjątkiem. Kiedy byłem jeszcze z Nelly, wszystko wydawało się idealne, zakładałem nieświadomie różowe okulary i trwałem w uczuciu, gubiłem się w jej spojrzeniu, karmiłem jej głosem, dotykiem, prosząc wciąż o jeszcze.  
W tamtym czasie, dość odległym dla mnie i niechętnie wspominanym, pierwszy raz poczułem, że mogę kochać. Tak bez powodu, odczuwać całym sobą, trwać z nią w jedności.
Do momentu, kiedy nie potraktowała mnie, jak niechcianą, zniszczoną rzecz, mało przydatną, może nawet infantylną, zbyt śmieszną, aby można się było do niej przyznać.  
- Pójdziemy gdzieś wieczorem? - Emma przechyla głowę w bok, poprawiając włosy.  
Uśmiecham się. Wygląda, jak mała, niewinna dziewczynka, która prosi ojca, aby dał jej możliwość wychodnego.  
- Masz ochotę na coś szczególnego? - pytam.
Ten uśmiech mówi wszystko, niepotrzebne są słowa.
Podchodzi do mnie i składa na moich ustach pocałunek.
Znów czuję się dobrze i właśnie to najbardziej mnie martwi.
Z Nelly też unosiłem się nad ziemią, a potem z hukiem wylądowałem na dole, roztrzaskując ciepłe serce.  



Jeremy spogląda na mnie z pode łba.  
Przyszedł, kupił wódkę i myśli, że to wszystko pomoże.  
- Miałeś rację, to wszystko było bez sensu - wzrusza ramionami. - Napijesz się?
Kręcę przecząco głową.
- Niedługo jadę po Emmę - tłumaczę, nie zagłębiając się w szczegółach.
W przeciwnym razie, gdyby tamten wieczór nie skończył się w taki żałosny sposób, pewnie powiedziałbym mu o wszystkim, co przez ostatni czas się zmieniło.  
Jeremy nie ukrywa zdziwienia.
- Po Emme? - pyta z niedowierzaniem.  
- Jesteśmy razem - krótka odpowiedź nie sprawia, aby Jeremy'ego opuściło zainteresowanie.  
- Co kurwa? - kręci głową, po czym bierze butelkę, okręca ją i upija łyk z gwinta.  
- To, co słyszałeś. Będę szczery, gówno cię to powinno obchodzić - wzruszam ramionami.  
Wzdycha, chowając twarz w dłoniach.  
- Stary wiem, no kurwa wiem, że źle to wszystko rozegrałem, ale spróbuj zrozumieć. Angela wydawała się taka wspaniała. Miałem wrażenie, że dotykam palcem nieba, że z każdym spotkaniem przybliżam się w jego stronę i czuję, że komuś w końcu na mnie zależy - mówi rozżalonym głosem, pełnym zawodu. - Tyle tylko, że się przeliczyłem, kolejny raz. Kręcą się wokół mnie same wariatki, oszustki. Naprawdę nie wiem, co mną wtedy kierowało, Gerard. Po prostu byłem zły i wiem, jaki jesteś...
- No jaki? - urywam jego wywód, mrużąc oczy. - Znamy się tyle lat, tyle pieprzonych lat, Jeremy! Pozwalasz, żeby jedna laska, jedna pieprzona, chora na umyśle laska, zniszczyła to wszystko, co budowaliśmy razem od dawna. Pieprze ją, pieprze ciebie! Nie zdążyłeś zauważyć, ale zmieniłem się, a nawet, jeśli byłbym dalej panem dupkiem, nie przeleciałbym jej, Jeremy. Z jednego, cholernego powodu, zakochałem się w Emmie a z oczu Angel od samego początku mogłem wyczytać, że jest nienormalna i znajomość z nią, nawet jedynie łóżkowa, nie przyniesie niczego dobrego - powstrzymuję buzującą we mnie wściekłość.  
Jego oczy są smutne i mam wrażenie, że gdyby mógł, gdybym wypowiedział jeszcze jedno słowo, rozpłakałby się, jak dziecko.  
- Przepraszam, Gerard - mówi i wiem, że szczerze tego żałuje.



Z Verą spędzam popołudnie. Pomaga mi ogarnąć niektóre papiery, dokumenty, posegregować je i odłożyć do segregatorów.  
- Tego jest naprawdę cholernie dużo - sapie, przeglądając kolejny plik białych kartek.  
Śmieję się.
- Witajmy w dorosłym życiu!
Spogląda na mnie i odwzajemnia uśmiech.
- Dobrze, że w tak miłym towarzystwie.  


Czas szybko leci. Jestem z Emmą już pół roku, a mam wrażenie, że dopiero się poznaliśmy.  
Jest nadal dobrze, wręcz świetnie.  
Spędzamy ze sobą poranki, popołudnia, wieczory i noce.  
Cholernie dobrze widzieć jej twarz, kiedy się budzę i zasypiam.  
Zaproponowałem jej, aby przeniosła swoje rzeczy do mnie, ale pokręciła głową i powiedziała, że ma dla mnie niespodziankę.  
Nie lubię niespodzianek, ale nie chciała zdradzić o co chodzi, nawet, kiedy rozmarzona rozkładała przede mną nogi.



Wieczór spędzamy w przyjemnej, niewielkiej restauracji.  
- I jak, podoba się? - pyta ostrożnie, bojąc mojej odpowiedzi.  
Kiwam głową, chwytając jej rękę. Ściskam mocniej palce.  
- Bardzo - szepczę, nachylając się nad stolikiem. - Jeszcze bardziej, kiedy wrócimy do domu i cię rozbiorę - dodaję, na co mruży oczy i ociera nogą o moją łydkę pod stolikiem.  
Kelner podaje nam wino, jedzenie.  
- Dlaczego tutaj? - rozglądam się dookoła, napotykając pustkę. Jesteśmy praktycznie sami.  
- Spokojnie, kochanie. Zaprosiłam jeszcze kilka osób - uśmiecha się, a ja marszczę czoło.  
- Jak to jeszcze kilka? - uścisk na jej dłoni słabnie, a moja ręka wiotczeje.  
Jej uśmiech staje się szerszy i sam nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć.  
Nie lubię niespodzianek, cholernie nie lubię.  
- Zaraz się przekonasz - uspokaja mnie, ale to wcale nie pomaga.
Czuję się, jak w jakimś głupim serialu, programie, w którym pojawi się nagle grupa nieznanych ludzi i zrobią ze mną kompletnego idiotę.  
Tracę apetyt, ręka zastyga mi nad talerzem.  
- Zemszczę się w domu - szepczę, ale ona wcale nie reaguje.  
Jest spokojna, pogodna.  




Czuję, że spadam w dół. Spadam w dół z największego budynku na ziemi.  
Do restauracji wchodzi uśmiechnięta Sophie, następnie Rose, Alice, Katy, nieznajoma, którą pieprzyłem niedaleko kamienicy Emmy i jeszcze kilka innych dziewczyn, z którymi łączył mnie kontakt fizyczny.  
Moja zdezorientowana, przerażona mina nie robi na nich wrażenia.  
Witają się z moją ukochaną buziakiem w policzek.  
KAŻDA.
- Zdziwiony? - śmieje się Sophie, zakładając ręce na piersiach.  
- Witaj, Gerard - rzuca chłodno Rose, świdrując mnie swoimi niebieskimi oczami.  
Ma tę samą sukienkę, którą z niej zdejmowałem.  
Pozostałe kobiety stoją nade mną, jak kat, nie mówiąc kompletnie nic.
- Jesteś żałosny, Gerard - dolatuje do mnie chłodny głos Emmy.  
Spoglądam w jej oczy i jedyne, na co mam ochotę, to zabrać ją ze sobą, schować w swoich ramionach i zapomnieć o wszystkim.  
Jej oczy nie wyrażają już żadnych uczuć. Tych, które widziałem za każdym razem, kiedy spoglądałem na nią, obserwowałem i mówiłem, jak bardzo mi na niej zależy.  
- Teraz już wiesz, jak czuła się każda z kobiet? - odsuwa ode mnie małą dłoń, a ja mam wrażenie, że ktoś kradnie mi największy skarb, jaki posiadałem. - Teraz twoja kolej - dodaje bez cienia smutku, żalu czy nawet straty.  
- Próbujesz mi powiedzieć, że to wszystko, ponad pół roku relacji, to tylko pieprzona iluzja? - podnoszę głos, ale ona ani drgnie.  
- Nauczka, Gerard. Nie byłeś fair, nie przejmowałeś się uczuciami innych, po prostu robiłeś to, na co miałeś ochotę, nie biorąc za swoje czyny żadnej odpowiedzialności - jest opanowana, spokojna, jakby nic konkretnego się nie stało, jakby właśnie wcale nie próbowała mi uzmysłowić, że w ogóle mnie nie kochała ani nie kocha, że była tylko pieprzoną aktorką. - Tym razem ja zrobiłam to, na co miałam ochotę - dodaje, spoglądając wciąż w moje oczy.  
Wzdycham, czując, jak przygniata mnie okropny ból.  
To wszystko jest jakimś cholernym żartem.  
Chcę się obudzić, ale kiedy mrugam, zamykam oczy, potem znów je otwieram, one dalej tu wszystkie są, wciąż wpatrują się we mnie oskarżycielsko, jakbym wyciął im serca i zabrał dla siebie.  
- Jak mogłaś udawać to wszystko?! Nie można udawać miłości, Emma! - nie powstrzymuję się, krzyczę, nie przejmując się nimi wszystkimi wokół.  
Wzrusza ramionami, dając mi tym samym do zrozumienia, że najwidoczniej jednak się da.  
- Nie miej do mnie żalu, robiłam to, co do mnie należało - dopija wino.  
- Należało?! To wszystko, całe te spotkanie, sytuacja, to cholerny, pieprzony żart! - krzyczę jeszcze głośniej, wstając od stołu. - Tak, byłem dupkiem i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, ale żadnej, cholera żadnej z was niczego nie obiecywałem! - rozglądam się po zasępionych, smutnych, wściekłych twarzach zebranych kobiet. - Niczego! Same pchałyście się do łóżka, same nadstawiałyście tyłki, cycki, próbując pokazać się z najlepszej strony! Same spoglądałyście na mnie w barze, szukałyście zaczepki, by przerwać swój nudny, kiepski wieczór i umilić go sobie świetnym seksem, czy nie tak było? - bezsilność i wkurwienie, które mieszają się w moim ciele sprawiają, że nie potrafię się powstrzymać. - Pieprzone, kłamliwe cnotki! No co, czego teraz oczekujcie? Żaden normalny facet z krwi i kości nie będzie chciał kobiety, która na pierwszym spotkaniu łasi się, by w nią wejść i porządnie wydymać! Otwórzcie oczy! Nie będzie chciał mieć z nią dzieci, domku na wsi, skoro jedyne, na co ma ochotę to porządnie się pieprzyć, z byle kim, byle gdzie! - uderzam w stół, sprawiając, że wino, które stoi obok Emmy, wylewa się na jej białą sukienkę.  
Nie żałuję.  
- Kutas! - krzyczy Sophie, co oczywiście mnie nie dziwi.  
- Jedyną kobietą, do której coś poczułem i zaprzestałem korzystać z tego, co było na wyciągnięcie mojej ręki, to Ty, Emma. Przestałem spoglądać na inne, przestały mnie podniecać. Chciałem tylko ciebie - szepczę, kręcąc głową. - A teraz, teraz nie ma już nic.  
Powieka Emmy nerwowo drży, tak samo, jak usta.  
- Przykro mi, Gerard - słowa wypływają, jak trucizna z jej ust.  
- Mi też, Emma, nawet nie wiesz, jak cholernie przykro - chwytam butelkę alkoholu, przykładam ją do ust i przechylam. - Trzymałaś nieodpowiednią stronę - dodaję, patrzę na nią ostatni raz, nie racząc żadnej innej swoim spojrzeniem, zabieram butelkę i wychodzę.  
Koniec przedstawienia.
Kurtyna opadła.
Sad end.



Vera opatula mnie ramieniem, ale ja ani drgnę.  
Spoglądam w sufit, jakby był w tym pokoju najciekawszym obiektem.  
- Pamiętasz, jak mówiłam, że przypadki nie istnieją? - pyta, a jej słowa dolatują do mnie, jak zza grubej, szklanej szyby. - Tak się musiało najwidoczniej stać, Gerard - szepcze, ściskając mocniej moje ramię.  
- Wrak człowieka, Vera - ledwie mówię. - Jestem teraz pieprzonym wrakiem człowieka.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii inne i erotyczne, użyła 1890 słów i 10404 znaków, zaktualizowała 13 wrz 2017.

6 komentarzy

 
  • agnes1709

    No' w koncu znalazłam czas, aby dokladnie przeczytac i musze powiedzieć, że wymiotłaś. BRAWO!!!:kiss:

  • Malolata1

    @agnes1709 ;*

  • Petrix

    Mam nadzieję, że nie usuną mi tego komentarza :D
    No to nieźle kuwa się porobiło :eek: mówiłaś ostatnio, że coś się stanie.
    Ale teraz, Emma ...., po prostu brak mi słów
    Jedno tylko mnie zastanawia, dlaczego? Bo wątpie by jej zależało na wszystkich tych kobietach, z resztą Sophie nawet jej nie poznała osobiście gdy przyjechała do Gerarda
    Poczucie spawiedliwości, wątpliwa rzecz.
    Straszna część, wręcz nawet wyciskacz smutku.
    A teraz mając na uwadze te wszystkie emocje i pomijając dziwne zdarzenia stworzone na potrzeby opowiadania, jest ono doskonałe i ustępuje ono tylko Twojej osobie :D ;)
    Mam nadzieję, że po zakończeniu tego opowiadania podejmiesz się jakiegoś innego pomysłu psychologiczno-erotycznego :D
    Bądź co bądź erotyki najprzyjemniej się czyta :D

  • Malolata1

    @Petrix To, że nie było napisane w opowiadaniu, że się nie poznały, nie oznacza, że nie znały się wcześniej, dowolna interpretacja czytelnika, pobudzam wyobraźnię, nie lubię wszystkiego podawać na tacy. :D Napiszę jeszcze jedną część Gerarda, owszem. I tak, zacieram łapki do kolejnego opowiadania! :D

  • Somebody

    Przedostatnia część... Wielka szkoda. To jedno z naprawdę niewielu opowiadań, które wprowadza mnie w stan zachwytu, którego nie potrafię opisać literkami.Jesteś wspaniała :kiss:

  • Malolata1

    @Somebody nawet nie wiesz, jak to cieszy :D dziękuję ;*

  • zabka815

    Najlepsza część opowiadania  :bravo: bardzo mnie zaskoczyła oczywiście pozytywnie i mam nadzieję że nie jest to koniec  :)

  • Malolata1

    @zabka815 dziękuję, to przedostatnia część ;)

  • DanaScully

    Mój geniuszu :)

  • Malolata1

    @DanaScully och :*

  • Tetka

    Tego to się w życiu nie spodziewałam! Wow! Wielkie wow!
    Cholernie wielkie wow!

  • Malolata1

    @Tetka Pozytywnie mam nadzieję, dziękuję! :)