Look into my eyes, It's where my demons hide - Prolog

Epilog
Stary opuszczony szpital psychiatryczny w głębi lasu, miejsce, gdzie mało kto chciałby się zapuszczać, a w szczególności samemu… A jednak młoda, około 18 letnia dziewczyna ubrana w długie czarne spodnie i luźny czarny podkoszulek, leży pośród zgniłych desek i oderwanych przez czas kawałków betonu w tymże obskurnym budynku. Jej długie kruczoczarne włosy rozlały się na boki, kropla wody spada na jej czoło. Rozlega się senny pomruk, powieki unoszą się ukazując światu błękit jej oczu. Dziewczyna powoli zaczyna się podnosić rozglądając się dookoła zdezorientowana.
-Gdzie ja jestem?- mruknęła sama do siebie i poczęła rozglądać się wokoło.
Znajdowała się w niewielkiej sali, z góry zwisały resztki sufitu i podłogi w pomieszczeniu wyżej, jedyne okno było szczelnie zabite deskami na których widniały ślady paznokci, a może pazurów dzikiego zwierzęcia. W ścianie naprzeciwko niej widniała dziura, na tyle mała, że dorosły mężczyzna nie zdołałby się przez nią przecisnąć, a jednak na tyle dużej żeby ona ze swoją smukła sylwetką i wzrostem z małymi trudnościami zdołała przejść. Na drugim końcu sali znajdowały się drewniane drzwi z małą szybą, na tyle brudną, że nic nie dało się przez nią zobaczyć. Nagły ruch zaobserwowany przez dziurę w suficie przykuł jej uwagę. Z góry spojrzały na nią czarne oczy wysokiego, wysportowanego, naznaczonego bliznami chłopaka. Odsłonił zęby w psychopatycznym uśmiechu.
- No no no, co nam się tu dzisiaj trafiło, jakaś czarnowłosa piękność- powiedział, a w jego oczach błysnęły iskierki- A cóż to tu porabiasz śliczna?
- Ja.. Nie wiem- zająknęła się i podkurczyła pod siebie nogi- Gdzie ja jestem?
- W miejscu gorszym niż najgorszy z twoich koszmarów- odpowiedział i zachichotał- Radziłbym nie zostawać zbyt długo w jednym miejscu, oni cię wtedy znajdą.
- Jacy oni?- z jej twarzy powoli zaczynały odpływać wszelkie barwy
- Przekonasz się… Może nawet ci pomogę- powiedział z małym zastanowieniem i po chwili dodał- Ale tylko jeśli udowodnisz, że jest w tobie wola życia.
- C…CO?! Jesteś jakiś popieprzony!- krzyknęła i skoczyła na równe nogi-
- Krzycz tak dalej, a długo nie pożyjesz- odpowiedział zimnym głosem. Po chwili przekrzywił głowę jakby nasłuchując- Nadciąga.
- Kto taki?!- nogi zaczęły się trząść, z twarzy zniknął jakikolwiek kolor kiedy usłyszała odległe dźwięki kroków, a także jakiejś maszyny
- Jeden ze strażników, nie lubią jak ich podopieczni hałasują- spojrzał na nią ciekawym wzrokiem- Ładna jesteś, jeśli uda ci się uciec strażnikowi, wtedy Ci pomogę.
Drzwi zatrząsły się, kiedy coś uderzyło w nie z dużą siłą, chwile później wycie maszyny się nasiliło i pośrodku drzwi wyrosło ostrze piły mechanicznej.
-Uciekaj, uciekaj jakby cię sam diabeł gonił!- krzyknął i zniknął z pola widzenia.
- Czekaj!- krzyknęła, jednak jego już nie było
Gorączkowo zaczęła szukać drogi ucieczki, jej wzrok padł na dziure w ścianie. Szybko znalazła się przy niej i zaczęła przez nią przeciskać. Serce biło jak oszalałe, zmysły się wyostrzyły, mięśnie dostały dodatkowej porcji energii, z cieniem lęku uświadomiła sobie, że przed sobą widzi zsyp na śmieci. Z tyłu dobiegł huk wyważonych drzwi, a następnie co raz bliższy ryk silnika. Gwałtownym zrywem pchnęła ciało do przodu, poczuła drżenie kiedy ostrze piły trafiło w ścianę zamiast w nią, po chwili usłyszała oddalający się ryk wściekłości. Gnała pośród ciemności, by po chwili zobaczyć zbliżające się światło, po chwili jej nozdrza zaatakował odór rozkładających się ciał. Nim zdążyła zasłonić usta ręką wylądowała na stosie ludzkich ciał, siła rozpędu poniosła ja dalej i ostatecznie z niemiłym dla ucha chrupotem wylądowała na kościach. Z krzykiem obrzydzenia wycofała się pod ścianę, gdzie dysząc ciężko mówiła do siebie
- To tylko sen, to tylko sen, musze się się tylko obudzić- uszczypnęła się kilka razy, jednak nie dało to efektu- To jakiś koszmar!
Rozejrzała się dookoła rozhisteryzowanym wzrokiem, znalazła się w czymś rodzaju tunelu filtracyjnego, wszędzie walały się ludzkie ciała bądź ich szczątki. Dalszą część tunelu oddzielała solidna krata, spojrzała w drugą stronę i zobaczyła schody, pobiegła w ich stronę i szybkim biegiem biegła po nich aż zobaczyła tabliczkę informacyjną "główny hol”. Z hukiem otworzyła drzwi i znalazła się w oświetlonej części dużego holu, rzuciła się w stronę masywnych stalowych drzwi wyjściowych, jednak w połowie drogi ktoś podciął jej nogi. Siła rozpędu zaniosła ją pod drzwi na których się w końcu zatrzymała uderzając przy tym o nie głową. Zamroczona zobaczyła jak podchodzi do niej wysoka postać odziana w czarne szaty postać.
- Ooo, czyżby nasz gość honorowy chciał uciec? Bardzo nieładnie z twojej strony- rzekła postać odsłaniając szpiczaste zęby w upiornym uśmiechu- Tak wiele atrakcji dla Ciebie przygotowaliśmy.
- Nie zbliżaj się!- krzyknęła chcąc wstać, jednak świat kołysał się na boki uniemożliwiając jej złapanie równowagi
- Bo co mi inaczej zrobisz?- spytał szyderczo i podniósł ją za ręce przyciskając jednocześnie do drzwi- Od teraz będziemy mieli dla siebie dużo czasu wieeesz? Tylko we dwojeeee.
Bardziej wysyczał niż powiedział te słowa i swoim nienaturalnie długim językiem przejechał od jej szyi po ucho. Wzdrygnęła się obrzydzona i zrobiła jedyną możliwą rzecz jaka przyszła jej do głowy. Spojrzała na niego wyzywająco i z całej siły kopnęła między nogi. Postać zgięła się przyciskając ręce do swoich klejnotów, czyniąc to spomiędzy jej szat wychyliła się rękojeść sztyletu. Dziewczyna wyszarpnęła go i z okrzykiem wbiła w nerki nim pojęła co zrobiła. W holu rozeszło się echo krzyku bólu, brunetka odskoczyła od źródła hałasu i próbowała otworzyć drzwi, jednak nie mogła znaleźć żadnej klamki.
- Nie otworzysz ich tak- powiedział głos zza jej pleców
Obróciła się przestraszona i zobaczyła tego samego chłopaka, którego widziała jeszcze kilka minut temu. Przylgnęła do ściany jakby chciała się w nią wtopić.
- Spokojnie- rzekł cicho chłopak i podszedł do wijącej się w męczarniach postaci.
Złapał za rękojeść sztyletu i szybko wyciągnął, by po chwili z miną psychopaty zacząć dźgać jego plecy.
- ZDYCHAJ SKURWIELU!- wrzasnął jakby coś go opętało, zamarł ze sztyletem w połowie drogi.
Jego twarz znaczyły smugi krwi, ze sztyletu kapała krew, spojrzał na nią łakomym wzrokiem.
- A więc…- powiedział oblizując usta- przeżyłaś…  
-C..Co zamierzasz zrobić?- spytała łamiącym się głosem, na plecach czuła chłód stalowych drzwi.
- Jaaaa? Chyba zamierzam Ci pomóc
- N..Nie zabijesz m..mnie?
-Na razie nie, choć nigdy nie wiadomo- powiedział z szelmowskim uśmiechem sięgając po coś do fałd szaty nieboszczyka- A teraz lepiej stąd chodźmy, zaraz zaroi się tutaj od reszty strażników.
Chwycił ją za rękę i poprowadził przez labirynt korytarzy i pokoi, by w końcu po przeczołganiu się przez dziurę w ścianie znaleźć się w zamkniętym pomieszczeniu. Pośrodku znajdowało się malutkie ognisko otoczone kamieniami, nieco dalej stało łóżko.
- Jak… Jak masz na imię?- spytała dziewczyna
- Mówią na mnie Jackie, a ciebie jak zwą?
- Jesse- odpowiedziała cichym głosem
- A więc Jesse, tak jak obiecałem pomogę ci, ale najpierw muszę wyjaśnić kilka rzeczy- powiedział siadając przy ognisku.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii horror, użył 1437 słów i 7728 znaków, zaktualizował 9 lip 2016.

3 komentarze

 
  • cressi

    Kiedy następna część?

  • Shruikan

    @cressi  Już jest, jakoś tak od ponad doby :P

  • Gabi14

    Epilog to za mało, żeby powiedzieć czy mi się podoba, czy nie. Ale prosiłabym
    - (spacja) Dopiero pisz i (spacja) - potem kończ :D

  • Shruikan

    @Gabi14  Postaram się Pani dyrektor :P

  • Riley

    Czekam na kolejną część