Look into my eyes, It's where my demons hide - Rozdział 1

Średnio jestem zadowolony z końcówki, jakaś taka dziwna mi wyszła. Postaram się to nadrobić w kolejnych częściach :)

Rozdział 1
- Po pierwsze - powiedział Jackie – gratuluje pierwszego zabójstwa, jesteś na dobrej drodze do przeżycia w tym koszmarze.
- Ale… To przecież Ty go zabiłeś – powiedziała łamiącym się głosem i opadła na podłogę.
- Nie. Wybrałaś idealne miejsce do dźgnięcia - uśmiechnął się z uznaniem - Nawet cios w okolice nerek boli, a co dopiero wbicie tam sztyletu. Ból jest tak wielki, że nie możesz wydać z siebie najmniejszego dźwięku, jedynie zwijasz się w agonii. Można powiedzieć, że go litościwie dobiłem.
- Nie… Nie chce o tym rozmawiać – szepnęła cicho i odwróciła głowę.
- W każdym bądź razie. Chcesz się stąd wydostać tak?
- Tak, to takie dziwne?
- Ani trochę. Wiedz jednak, że do tej pory nikomu się to nie udało.
- To ilu was było?
- Mało, nie jestem pewien ile dokładnie, zbyt długo już tu siedzę, żeby to spamiętać… Wciąż uważasz, że to sen prawda? – popatrzyła na niego zaskoczona – Musisz się pozbyć tego złudzenia, albo zbyt długo nie pożyjesz.
Podciągnęła nogi do siebie i objęła je rękoma, w kącikach jej oczu wezbrały łzy.
- To jak się stąd wydostać?
- Musisz zrobić sporo rzeczy. Same ich wykonanie jest trudne, a to nie uwzględniając strażników i innych osobliwych rzeczy.
- Co masz na myśli?
- W tym budynku dzieją się bardzo dziwne rzeczy, sama się przekonasz – powiedział i odruchowo pomacał bliznę biegnącą wzdłuż jego ręki – to jest pamiątka po spotkaniu takiej… Wracając do tematu. Żeby się stąd wydostać musisz zdobyć dwie karty dostępu do tych żelaznych drzwi.
- Kto je ma?
- Jedną ma wyjątkowo wredny strażnik, nazwałem go gruby, módl się żebyś nigdy na niego nie trafiła drugi raz.
- To ten z piłą?? – znów głos jej zadrżał – Jakim cudem mamy mu ją odebrać??  
- Dlatego to takie trudne – mówiąc to pokazał jej co odebrał strażnikowi – Ale jedną kartę już mamy, a to czyni na bliżej celu niż był ktokolwiek przed nami.
- To świetnie, połowę już mamy! Może…- w tym momencie jej wzrok padł na jego kpiące spojrzenie.
- To jeszcze nie wszystko. Myślałaś, że będzie tak prosto? Trzeba jeszcze zrobić mnóstwo rzeczy.
- Jak co?
- Po pierwsze trzeba przywrócić zasilanie. Żeby to zrobić musisz udać się do dwóch podstacji i je zresetować, potem musisz to samo zrobić z główną stacją. Uprzedzając pytanie. Nie, to nie jest wcale takie łatwe. Całą maszyneria jest w piwnicy, a ona jest ogromna. A nawet jeśli by to zignorować, to roi się tam od strażników i innych stworów. A i tak to jeszcze nie koniec – przez chwilę się wahał, jednak po chwili kontynuował – Najgorsze jest jednak co innego. Nawet jeśli przywrócisz zasilanie drzwi nie zadziałają. Musisz jeszcze iść do głównej rozdzielni i ją zresetować…
- Dlaczego akurat to jest najgorsze? To miejsce też jest w piwnicy?
- Nie, to miejsce znajduje się w najgłębszej części ogrodu – na jego twarzy zaczęło malować się przerażenie.
- Coś z nim nie tak? – spytała niepewnie.
- To bardzo złe miejsce – z jego twarzy odpłynęły wszelkie kolory – Poza mną nikomu się nie udało uciec, a i tak tylko dlatego mi się udało, bo stchórzyłem. W ostatniej chwili się wycofałem zostawiając... – zacisnął pięści aż zbielały mu kostki -  Tamto miejsce to jeden wielki labirynt i jeśli nie zgubisz się w nim , to zjawiska które mają tam miejsce odbiorą Ci rozum.
- Kogo tam zostawiłeś? – spytała ostrożnie.
- Nieważne, nie chce do tego wracać, to już było – zapatrzył się w płomienie – Sama widzisz, że nie jest to możliwe, choćbyś nie wiem jak się starała i tak nie dasz rady.
- Mimo wszystko musze spróbować – powiedziała zaskoczona swoją stanowczością – Nie chce tu spędzić ostatnich chwil mojego życia.
- Ostatecznie możesz zginąć próbując się wydostać, masz tego świadomość? – spytał wciąż zapatrzony w płomienie.
- Tak.
- Dobrze więc, niech tak będzie – powiedział wstając i odwracając się do niej tyłem  – Pomogę Ci jak tylko zdołam, ale jeszcze jedno musisz wiedzieć.
- Co takiego?
- Żeby przetrwać, nie wystarczy tylko sztylet wbity w nerki. Musisz obudzić w sobie pierwotny instynkt i to jak najszybciej.
- Mam nauczyć się zabijać tak? – spytała, choć sama myśl o tym przyprawiała ją o mdłości.
- Dokładnie i to gołymi rękoma. Pytam więcej jeszcze raz. Jesteś gotowa stawić czoła temu koszmarowi?
- Nie… Nie jestem i nigdy nie będę – powiedziała cichym głosem – Ale nie będę siedzieć na miejscu i czekać na śmierć.  
W tym momencie mogłaby przysiąc, że dostrzegła cień uśmiechu na jego twarzy oraz, co ją bardzo zdziwiło, łzę spływającą z kącika oka.
- A więc tak się zaczyna moja ostatnia podróż…  Może się skończyć śmiercią, ale jedno ci przysięgam Jesee – powiedział stanowczo i odwrócił się w jej stronę spoglądając w jej niebieskie oczy – Choćby to była ostatnia rzecz jaką zrobię, dołożę wszelkich starań, żebyś uciekła z tego miejsca… Nawet za cenę mojego życia.
- Ja… - spojrzała na niego zaskoczona – Ja…
- Ruszajmy, czeka nas wiele do zrobienia – uciął i skierował się do wyjścia.

Shruikan

opublikował opowiadanie w kategorii horror, użył 997 słów i 5422 znaków.

4 komentarze

 
  • Gabi14

    Krótkie :/

  • Shruikan

    Tytułem wyjaśnienia. Następna część powinna pojawić się do końca tygodnia.

  • Gealach

    Niezłe.

  • cressi

    Nie moge sie doczekac kolejnych części