Chciała odejść...

Chciała odejść...Stała w środku ciemnego, gęstego lasu, oświetlanego przez widniejący w pełni księżyc, którego blask przedzierał się jedynie małymi, cienkimi strużkami, walcząc z masą rosnących wszędzie drzew i krzewów i usilnie próbując wydostać się spomiędzy nich.
W okamgnieniu ogarnął ją strach. Nie wiedziała, co się dzieje, gdzie i dlaczego tu jest, zdrętwiała cała. Rozejrzała się w poszukiwaniu czegoś innego niż roślinny gąszcz, niestety, wszędzie widziała to samo. Nie wiedząc, co robić, wzięła głęboki wdech i ruszyła przed siebie piaszczystą drogą, mając nadzieję, że wyprowadzi ją ona z tej otchłani.  
Szła, zlękniona ciemnością i złowrogą, mówiącą: "Jesteś tutaj sama” ciszą, która mrocznym echem odbijała się zewsząd od otaczającej dziewczynę, głuchej pustki.  
Kroczyła otulona zimnem, rozglądając się bacznie wkoło, czy aby czasem nie wyjdzie jej na spotkanie jakieś monstrum, była przerażona. Nie wiedziała, jak się tu znalazła, czy kieruje się w dobrą stronę i gdzie jest jej dom.
– Alex… – usłyszała nagle cichy, troskliwy szept.
Zastygła w bezruchu, targana nieprzyjemnymi emocjami, próbując wyłapać, skąd dochodzi ten głos.
– Nie zatrzymuj się, czekam na ciebie – powtórzył dźwięk, jeszcze bardziej płosząc dziewiętnastoletnią dziewczynę, drżącą już na całym ciele.
Przyśpieszyła, chcąc uciec od głosu, lecz cały czas czuła go za plecami – szumiał i mruczał nieprzyjemnie, dotykając jej wręcz swoim grobowym wydźwiękiem. Lecz głos niespodziewanie zniknął, pozostawiając cień ulgi w jej wnętrzu, strach jednak pozostał.

Szła już godzinę, widząc wciąż to samo i nagle ujrzała małe, jaskrawe światełko, iskrzące się na końcu drogi i emanujące z oddali tulącym, przyjemnym ciepłem, które uparcie przyciągało ją do siebie. Nie mogła powstrzymać nóg, które coraz szybszym krokiem zaczęły kierować się w jego stronę, zupełnie nie słuchając właścicielki.
Wyszła z gąszczu roślinności – wyrósł przed nią stary, mroczny zamek, podobny do tego, którego wygląd znała na pamięć, dzięki nałogowemu oglądaniu swojej ulubionej: "Pięknej i Bestii”.
– Wejdź, nie bój się… Chodź… – kobiecy szept powrócił, znacznie przyśpieszając bicie jej serca.
Bała się budynku, aczkolwiek coś nadal ciągnęło ją w jego stronę, popychając do przodu niewidzialnymi, wywołującymi dziwne łaskotanie, zimnymi lak lód dłońmi.  
Zatrzymała się przed ogromnymi, ozdobionymi zewsząd płaskorzeźbami ludzkich twarzy, rąk i stóp, oraz ciężką, mosiężną kołatką, ciemnobrązowymi drzwiami.
Lęk wzrósł. Chciała zawrócić, lecz nie mogła ruszyć się z miejsca, czując wyraźnie, jak coś trzyma ją za stopy. Spróbowała jeszcze raz, uparcie usiłując oderwać je od ziemi, wtedy uścisk się wzmocnił, przepełniając dziewczynę łamiącym bólem.
– Możesz wybrać tylko jeden kierunek – rzekł głos.
Trzęsła się już cała, lecz nie mając wyjścia, była zmuszona wejść do środka. Atakujące ją dziwne siły jakby znały jej myśli, gdyż w tym momencie drzwi szeroko się otworzyły, skrzypiąc ciężko i złowrogo.  
Ukazało jej się piękne, lśniące wnętrze, wyglądające jak komnata jakiegoś pięknego pałacu, zamieszkiwana przez równie pięknego królewicza.
Opanował ją dziwny, niepokojący spokój. Przestąpiła próg i zamarła kolejny raz – komnaty już nie było, stała w szarym, brudnym, wilgotnym korytarzu, z ogromną ilością drzwi umieszczonych po obu jego stronach. Nie miała odwagi wykonać jakiegokolwiek ruchu, nadal egzystowała więc w miejscu, próbując określić, gdzie jest i co się dzieje.
– Alex, czekam na ciebie – rzekł głos i teraz już go poznała – to była jej nieżyjąca od sześciu lat matka.
Strach mocno potrząsnął nią całą, dźwięk był dobrotliwy i groźny zarazem.  
Znowu poczuła dotyk, który na powrót zaczął pchnąć ją w stronę głosu i dziewczyna nijak nie mogąc tego powstrzymać, zmuszona była ruszyć przed siebie.  
Szła przez zimny korytarz, lecz nie potrafiła nigdzie dotrzeć, hol wydłużał się i rozciągał z każdym jej krokiem, uciekając złośliwie. Dłonie kierowały nią nadal i… nagle zniknęły!
Stała przed jasnymi drzwiami, które wręcz aż lśniły od jaskrawej bieli. Mimowolnie je uchyliła i weszła do środka. Znalazła się w sali biologicznej swojej starej szkoły. Osłupiała po raz kolejny i przystanęła w progu, lecz dłonie znienacka wepchnęły ją do środka i za jej plecami z hukiem zatrzasnęły się drzwi.
Wystraszona natychmiast pociągnęła za klamkę, lecz były zamknięte. Zaczęła mocno szarpać, ale ani drgnęły. Nagle klamka zrobiła się gorąca jak ogień i zaczęła niemiłosiernie parzyć, puściła więc ją, odskakując do tyłu.
Raptem usłyszała ciche skrobanie, nieprzyjemnym, drażniącym ciepłem rozchodzące się po całym jej ciele. Odwróciła się – na wielkiej, czarnej tablicy zaczął malować się jakiś obraz, pozostawiając białe, wyraźnie, kredowe kreski. Pchnięta niezrozumiałą ciekawością podeszła bliżej – ukazały jej się części ludzkiego ciała – ręce, nogi, palce, klatka piersiowa i głowa, oddzielone od siebie i porozrzucane po całej tablicy, z której zaczął w tym momencie wydobywać cię zapach rozkładających się zwłok.
Natychmiast zaczęła się odsuwać, lecz nie zaszła daleko, po chwili dotknęła czegoś plecami, czując wyraźny opór. Odwróciła się na pięcie – stała przed nią jej była klasa, operując posępnymi, diabolicznymi minami i trzymając w dłoniach wpółzgniłe, krwawiące części ciała, które przed chwilą podziwiała na tablicy. W mig się obejrzała – tablica był pusta.
Panika sięgnęła zenitu, w czym bardzo pomógł fakt, iż na czele grupy stał Max – wredny, nieprzyjemny typ, który nieustannie dokuczał i wyśmiewał się z dziewczyny, nie raz ją także uderzył. Nie miał zupełnie żadnych powodów, aby dokuczać nastolatce, znalazł sobie po prostu łatwą rozrywkę – nowa uczennica była bardzo łakomym kąskiem. Rzekomy przywódca wyrobił o niej taką opinię, że po jakimś czasie znęcała się już nad nią cała klasa, robiąc to codziennie i od nowa, i z każdym dniem wymyślając coraz to nowe, psychiczne tortury.
Cofnęła się, lecz kolejny raz coś ją zatrzymało.
– Gdzie? – ktoś mocno popchnął ją do przodu.
Zrobiła kilka mimowolnych kroków, zatrzymują się przed stojącymi naprzeciw uczniami. Kolejny ją pchnął, wykonała więc ruch w stronę powrotną i po chwili już wszyscy zaczęli ją odpychać, bawiąc się nią jak piłką w asyście wesołego, szyderczego śmiechu. I nagle trzymała potężny cios w twarz… Świat zniknął…  

Zerwała się jak oparzona – siedziała na jasnej, szpitalnej posadzce. Odetchnęła z ulgą stwierdzając, że to był tylko sen, lecz nagle usłyszała:
– Alex, już dobrze, jesteś ze mną… bezpieczna…
Natychmiast podniosła się z podłogi – stała obok łóżka chorej matki – było bardzo brudne i całe połamane. Nie miało nóżek, stało jedynie na kilku rozmieszonych w czterech rogach, świecących palącą w oczy, jaskrawa czerwienią cegłach.
Powietrze się zatrzymało, aby serce mogło ruszyć jak szalone.
– Chodź do mnie – zaszumiała kobieta, wyciągając do córki kościstą, pozbawioną skóry dłoń. Przerażona Alex spojrzała na matkę – nie miała skóry w ogóle, całe ciało prezentowało tylko wywalone na wierzch mięśnie i ścięgna, a usta były tak szerokie, że ukazywały wszystkie znajdujące się w nich zęby.
Nogi jej się ugięły. Chciała się odwrócić i rzucić do ucieczki, dłonie jednak powróciły i zaczęły agresywnie pchać ją w stronę łóżka. Usiłowała krzyczeć, lecz z jej ust nie uleciał żaden dźwięk, nie potrafiła wymówić słowa, miotała się więc tylko, bezskutecznie próbując się zatrzymać.
Była już prawie przy kobiecie, gdy nagle doszło do jej uszu:
– Alex, stój, nie idź do niej! Nie idź…!
Spojrzała w lewo – przy ścianie stał Daniel, jej obecny, wspaniały, opiekuńczy chłopak.
– Nie idź, chodź ze mną, Kocham Cię… – wyciągnął dłoń, która emanując przyjemnym ciepłem, ciągnęła dziewczynę do siebie.
Poczuła przenikający ból. Ręka chłopaka ciągnęła ją w jedną stronę, zaś niewidzialne dłonie w drugą, bezlitośnie rozrywając nastolatkę na pół.  
Rozdzierali ją okrutnie, szarpiąc w oba kierunki, wreszcie cierpienie sięgnęło zenitu… Zemdlała.

Ponownie obudziła się w sali lekcyjnej, tym razem języka angielskiego.
– Nie myśl, że nam uciekniesz, to nie takie łatwe! – zaśmiał się cynicznie Max gdzieś z głębi pomieszczenia.
Natychmiast wstała do pionu, targana dławiącym ją już w tej chwili przerażeniem – ubrani w lekarskie fartuchy uczniowie znowu stali przed nią.
– Wykąpmy brudaskę! – rzucił nagle chłopak, więc bez chwili zwłoki obłapili łapskami ramiona, plecy i biodra dziewczyny i zaczęli rozbierać. Broniła się, jak mogła, lecz za moment była już naga. Załapali ją i zaczęli prowadzić w stronę wyjścia.
– Puśćcie mnie! – krzyknęła, fanatycznie próbując się uwolnić w napadzie szaleńczej trwogi, wyrywając się i zapierając nogami. Nic jej jednak z tego nie przyszło, po chwili wyciągnęli ją z klasy i zaprowadzili do obskurnej, śmierdzącej stęchlizną łazienki, po czym zatrzymali się przy wypełnionej przeźroczystym płynem wannie.
Przerażona rozejrzała się dookoła – wszędzie walały się metalowe, wielkie puszki, w widniejącymi na nich napisami: "KWAS SIARKOWY!”.
– Zostawcie mnieeee!!! Pomooocyyyy!!! – wrzasnęła oszalała, miotając się i wijąc na wszystkie strony dzikimi, furiackimi ruchami.
Nie zrobiło to na prześladowcach większego wrażenia, po chwili chwycili ją ze wszystkich stron i brutalnie wepchnęli do wanny, zanurzając w płynie jej głowę.
Niemiłosierny, paląco-bolesny żar opanował całe jej ciało, wygryzając się bezlitośnie i rwąc nastolatkę na małe, sflaczałe kawałeczki. Czuła, że znika.  
W zamkniętych oczach czarny jak smoła obraz zaszedł krwistą czerwienią…

W sterylnej sali nagle rozległ się pikający dźwięk respiratora i zmęczony głos lekarza:
– Mamy ją…

agnes1709

opublikowała opowiadanie w kategorii horror, użyła 1878 słów i 10484 znaków, zaktualizowała 2 maj 2017.

8 komentarzy

 
  • Margerita

    łapka w górę miałam momentami dreszcze

  • agnes1709

    @Margerita Miło Cię widzieć:D

  • Luna@

    Super opowiadanie

  • agnes1709

    @Luna@ Dziękuję, aczkolwiek nie jestem zadowolona, "horror" to nie moja działka. Pozdrawiam;)

  • mela

    Super! Masz to coś.

  • agnes1709

    @mela Dzięki;)

  • Nieograniczona

    No, no. Horrory dobrze ci wychodzą. Podobało mi się  :lol2:  :D

  • agnes1709

    @Nieograniczona Dzięki;)

  • Black

    Ty nie rób mi takich rzeczy :D Okrutna :P

  • agnes1709

    @Black Słabe, ale dzięki.

  • agnes1709

    @Black Opowiastka, nie koment:P

  • DanaScully

    :bravo:

  • agnes1709

    @DanaScully Dziękuję;)

  • aKubek

    To miał być ten horror??? No sorry  maleńka  ale słabiutkie... Nie poczułem tego, nic a nic. Zapowiadało się ciekawie ale to raczej opowiastka niż horror

  • agnes1709

    @aKubek Nie przesadzaj. To co, miałam rozbebeszyć ją jak cielaka? A bić nie zamierzam!

  • aKubek

    @agnes1709  nie to nie o to chodzi...mówiłem Ci ze napisać dobry horror to sztuka. Co innego jak oglądasz film bo tam więcej bodźców tam działa na wzrok słuch, a jak czytasz to naprawdę musi być to coś..jak dla mnie to za mało jest tu napięcia, początek jest w porządku ale dalej... Jak chcesz pisac horrory to musisz jeszcze popracować nad tym. I wiesz dobrze że nie piszę tego złośliwie  bo bardzo lubię Ciebie czytać  :)  Tylko mnie nie bij..a zresztą Ty możesz bić  :*

  • agnes1709

    @aKubek Nie lubię, jakoś tak mnie naszło.... nie wiem, dlaczego. Ale opowiadanie zostaje, jednemu się spodoba, drugiemu nie;) Otworzyłam Worda i ŚPIĘ:lol2:

  • aKubek

    @agnes1709  nie śpij tylko pisz szare :p Bo Cie ugryzę i dopiero będzie horror  :D

  • agnes1709

    @aKubek Piszę Młodego :P

  • aKubek

    @agnes1709 ejjj no weź nie rób mi tego! Sama widzisz że Cię usypia:P

  • agnes1709

    @aKubek Przecież wolałeś ukojenie, przerzuciłeś się nagle? Aaa, no tak, nie ma tatusia!!!:lol2:

  • aKubek

    @agnes1709  uśmierciłaś mojego  ulubieńca no i masz :P

  • Mlody1

    ja chcę więcej!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • agnes1709

    @Mlody1 :D Wiem, za krótkie, jak przeczytałam, być może, jak coś dopiszę, pierwszy się o tym dowiesz!:kiss: