XXXCiekawska cz. 1

Drżącym palcem nacisnęła Enter. Puls przyśpieszył, a w gardle jej zaschło. Z wypiekami na twarzy wpatrywała się w ekran laptopa. Pytania kwestionujące sens tego co zrobiła, zmagały się z ciekawością i podnieceniem. Zerknęła szybko w kierunku skąd doszło do jej uszu chrapanie. Mąż, jak zwykle, drzemał przed telewizorem. Jego piwny mięsień, jak obcy z Nostromo, usiłował rozerwać guziki koszuli. Sygnał dzwonka w komunikatorze oznajmił, że pierwszy rozmówca wysłał do niej wiadomość. W popłochu, patrząc na męża wyłączyła dźwięk. Jego brak reakcji, uspokoił ją. Po chwili w powiadomieniach, zaczęły wyskakiwać kolejne. Jeszcze raz zerknęła skąd dochodziły pomruki jej miśka i kliknęła na wiadomość:
- Cześć, Ciekawska. Czego tu szukasz? - spytał gość o nicku „Przystojniak”
Oczy jej błyszczały, dodatkowo podświetlane blaskiem monitora. Przełknęła ślinę i odpisała:
- Jeszcze nie wiem.
Otworzyła kolejną wiadomość. Tym razem „Kochaś” pisał:
- Lubię blondynki. Pewnie Twoje niebieskie oczy nie widziały takiego wielkiego kutasa jak mój. Jeżeli chcesz go poczuć między nogami, to daj znać.
Odskoczyła od laptopa, uderzona tą chamską odzywką. „Koleżanki w pracy ostrzegały, że znajdzie tu całe spektrum męskich zachowań – przypomniała sobie.  Od nieśmiałego romantyka do gościa wywalającego interes na wierzch. Odetchnęła i z uśmieszkiem na ustach odpisała prowokacyjnie:
- Trzy centymetry, to według Ciebie, duży…?
Zadowolona, otworzyła kolejną wiadomość. „Rajdowiec”, dopytywał:
- Piszesz, że chcesz sprawdzić, co straciłaś? O co dokładnie Tobie chodzi?
Zastanowiła się i po chwili napisała:
- Wiesz...mąż był moim pierwszym i jedynym facetem. Było mi z nim dobrze, ale od jakiegoś czasu oddalamy się od siebie, więc…
„Benek” docieka:
- Co, mężuś, nie może Ci dogodzić i szukasz odskoczni?
- Może… Odpowiada i zamyśla się...

Ekran, po chwili przygasa, a ona przypomina sobie, ten pierwszy raz…
Ze Zbyszkiem znali się już pół roku. Lubiła go. Rozśmieszał ją. Dobrze się czuła w jego towarzystwie. Mieli po 18 lat. Pierwszy raz całowali się, tak prawdziwie, kiedy odprowadził ją po kinie do domu. Stali na klatce schodowej, rozmawiali i wtedy zgasło światło. Czuła jego podniecenie i gorący oddech na policzku. Pocałował ją delikatnie, a ona złapała go za głowę i wepchnęła język do ust. „Boże - zaśmiała się do swoich myśli. To, Ty, mała suczko, pierwsza zaczęłaś zabawę na serio” Był zaskoczony jej atakiem, ale szybko przejął inicjatywę. „Było ostro – powiedziała do siebie. Gdyby nie sąsiad, który schodził ze śmieciami, pewnie dopuściłaby go do swojego skarbu. No, ale co się odwlecze, to nie uciecze – westchnęła we wspomnieniach. To się stało, kiedy rodzice poszli na imieniny do ciotki Uli. Zadzwoniła i powiedziała, że jest sama w domu. Musiał biec całą drogę, bo dyszał kiedy otworzyła mu drzwi. Pewnie też z podniecenia bo rozporek miał wydęty jak żagiel podczas regat. No, i zaczęli te swoje regaty. Już w przedpokoju dopadli do siebie. Niezdarnie, w podnieceniu obśliniali sobie twarze. Ich ręce plątały się w gordyjskie węzły, przeszkadzając sobie wzajemnie w dotarciu do pierwszych baz. W końcu wykonali zwrot przez lewa burtę i wylądowali w jej pokoju, na tapczanie. Leżał na niej, a ona czuła jego męskość na swoim brzuchu.  
Po serii pocałunków, uniósł się na rękach i spojrzał jej, głęboko w oczy. Dysząc, spytał:
- Chcesz tego? Zabrzmiało to bardziej jak błaganie, niż pytanie.
- Tak, wariacie...Chcę tego...Chcę Ciebie...Pragnę…
Złapała go za głowę i przyciągnęła do siebie. Teraz, kiedy miał jej przyzwolenie, żeglował śmielej pomiędzy rafami sztuki miłosnej. Czuła jego dłonie na bluzce, piersiach, udach. Rozpiął guziki i całował szyję i ramiona. Pomogła mu z biustonoszem. A kiedy uwolniła z niego, swoje dziewicze piersi, wpatrywał się w nie jak zahipnotyzowany. Brodawki, w podnieceniu stwardniały, i kiedy w końcu dotknął ich językiem, rozkosz rozlała się po jej ciele. Przyciągnęła, czule jego głowę, jak matka karmiąca niemowlę, a on ssał i lizał, to jedną, to drugą pierś. Brakowało jej tchu. Odepchnęła go i usiadła, łapiąc gwałtownie powietrze. Wystraszył się i szeptał:
- Anka...Anusia...co ci jest? Gładził ją po plecach. Powoli się uspokajała i kiedy odwróciła się w jego stronę, w oczach miała blask pożądania. Popchnęła go, na plecy i zdarła t-shirt. Jej blond włosy, muskały jego twarz, kiedy całowała go po szyi, sutkach i brzuchu. On pieścił jej piersi. Instynkt, a może fantazje i obejrzane erotyczne filmy, sprawiły, że działała , jak profesjonalistka. Setki razy, przeżywała takie sceny, kiedy dotykała się wieczorem pod kołdrą. Teraz mogła dać upust swoim pragnieniom i wcielić je w czyn. Gdy dotarła do paska spodni, spojrzała w jego pełne napięcia oczy i lubieżnie oblizała wargi. Powoli, rozpięła go, a następnie: guzik, po guziku - rozporek. Zsunęła spodnie wraz z majtkami, uwalniając kutasa, który z plaśnięciem uderzył o brzuch chłopaka. Leżał przed nią bezbronny, piękny. Wstała i jak rasowa striptizerka, kołysząc się w rytm bossanovy zdjęła spódnicę i stringi. Wilgotne majtki rzuciła mu w twarz. Przywarł do nich i łapczywie, jak blodhund  węszący trop, wdychał zapach miłosnych soków, by podążyć do ich źródła. Dotknęła swojego krocza. Była wilgotna i gotowa. Nagle chłopak cicho zaskowyczał i zaczął się trząść. Jednocześnie członek wystrzeliwał na jego brzuch długie strumienie spermy. Patrzyła na to jak urzeczona. On dyszał zawstydzony i bezradny. Zaciekawiona, usiadła na jego udach i złapała ostrożnie kutasa, który pulsował w jej dłoni. Delikatnie przeciągnęła ręką, a Zbyszek z krzykiem uwolnił resztkę nasienia. Sperma ściekała jej po dłoni. Uniosła ją do twarzy i zaczęła wąchać, a potem czubkiem języka dotknęła i posmakowała.
- Jak na miłosny nektar, to dosyć słona – stwierdziła ze śmiechem. Rozładowała tym krepującą dla chłopaka sytuację. Oboje wstali i poszli do łazienki, gdzie zmyli ślady nieudanego spełnienia. Wrócili do jej pokoju. Członek Zbyszka nadal był wyprężony, więc złapała za niego i patrząc mu z ciekawością w oczy, przesuwała dłonią, w górę i dół. On zaczął znów posapywać z rozkoszy. Chciała mieć kontrolę nad wszystkim, dlatego usiadła na nim okrakiem. Złapała kutasa i przyłożyła do szparki. Czubek, po wilgotnych wargach wsunął się do środka. Dalej, jednak poczuła opór, dziewiczych bram. Lekki ból sprawił, że zawisła w oczekiwaniu, jakby zbierała siły do ostatecznego rozstrzygnięcia. Zbyszek również zastygł w oczekiwaniu, poddając się całkowicie jej woli. Z grymasem bólu na twarzy, zaczęła mościć się na członku. Powoli, nadziewała się na niego, wytrzeszczając oczy i jęcząc. Jej palce zaciskały się na pościeli. Wreszcie z krzykiem spełnienia, przedarła się przez dziewiczą bramę, a kutas, jak złodziejaszek korzystający z zamieszania, zakradł się do jej sklepu z łakociami. Wszystko pulsowało bólem, ale po chwili w jego miejsce, najpierw nieśmiało, później bardziej zdecydowanie, pojawiała się odprężająca rozkosz. Chłopak zaczął cicho postękiwać. Niedawne doświadczenie podpowiadało jej, że zaraz dojdzie, dlatego pomimo bólu, przyśpieszyła chcąc wydobyć z wnętrza, tę rodzącą się nadzieję. Krzyczała z bólu i rozkoszy. Po chwili dołączył do niej chłopak i w tym miłosnym duecie, fałszując i gubiąc tempo, zdecydowanie zbyt wcześnie dotarli do finału.”

Z tych myśli wyrwał ją głos męża:
- Kochanie, co robisz?
Wylogowała się i powiedziała z niewinną minką:
- Sprawdzałam, pocztę.
Rozochocona wspomnieniami podeszła do męża i tak jak jedenaście lat temu, przejęła inicjatywę. On zaskoczony, poddał się jej pieszczotom. Po chwili, uchylając tylko majtek, nadziała się na członka i ujeżdżała go jak rasowa amazonka. Było jej dobrze. Rozkręcała się, gdy usłyszała charakterystyczne kwiknięcie Zbyszka i poczuła ciepłą spermę wypełniającą jej wnętrze. Czuła się jak w pierwszych latach małżeństwa, kiedy szukali bliskości i okazji do spełnienia w różnych dziwnych miejscach. Wtedy myślała, że wczesne wytryski męża to dowód na to, że ją kocha i pożąda. Z czasem jednak, niezaspokojona i poirytowana, z niechęcią oddawała się mężowi. On – mając tego świadomość - również, coraz rzadziej dążył do zbliżenia.  
„Tak dalej nie może być! – pomyślała stojąc, chwilę potem, pod prysznicem. I kolejny raz odprawiając swój rytuał zaspokojenia.  
Jej palce szybko odnalazły potrzebny rytm i, to pieszcząc łechtaczkę, to zagłębiając się do wnętrza, przyniosły, powierzchowne spełnienie. Wycierając się myślała o swoim małżeństwie. Szybko zaszła w ciążę i pobrali się. Kiedy urodził się Kuba dał im do wiwatu. Po nieprzespanych nocach wyglądali, jak zombi, ale mimo to, byli szczęśliwi. Może, rzadziej uprawiali seks, ale okazywali sobie wiele czułości. Potem kolejna ciąża i jej seksualne potrzeby zostały zepchnięte na jeszcze dalszy plan. Powoli wsiąkała w małżeństwo, jak jej matka.
- Małżeństwo, to nie zabawa – lubiła mawiać, kiedy skarżyła się jej, na męża.
- Najważniejsza jest rodzina i dzieci, taka jest rola kobiety – dodawała.
To, chyba zaczęło się pół roku wcześniej, kiedy wróciła do pracy po urodzeniu Zosi? Koledzy komplementowali jej wygląd, flirtowali i zaczepiali. Wcześniej tego nie robili, zupełnie, jakby po ciąży, zaczęła rozsiewać wokół siebie jakieś feromony. Zawsze była zgrabna, zadbana, ale zarazem, ostra; jak modelka na wybiegu - piękna, ale niedostępna. Macierzyństwo, zaokrągliło kanty jej osobowości, a ciało nabrało powabu. Nabrała też pewności, jaką daje kobiecie wypełnienie roli, jaką wyznaczyła jej natura. Już nie była, nerwową, niepewną siebie dziewczyną lecz ciepłą, otwartą na świat kobietą. Pewnie, dlatego i młodzi i starsi koledzy, lgnęli do niej instynktownie w poszukiwaniu  tego, czego brakowało im w życiu prywatnym. Zbyszek, wręcz przeciwnie. Coraz rzadziej komplementował ją. Przesiadywał w pracy, a kiedy wracał, zalegał przed telewizorem z piwem w ręku. Istny „Pan i władca...na skraju kanapy z pilotem w ręku”. Przestał zauważać jej nowych ciuchów i fryzur. Zupełnie, jakby stała się niewidoczna. Rutyna dnia codziennego, dobijała ją; potrzebowała odskoczni. Może dlatego postanowiła, dla zabawy, zalogować się na portalu randkowym. „Odreaguję, poflirtuję – myślała.”
O 14-ej, w pracy zrobiło się spokojnie. Postanowiła zajrzeć na swoje konto.



c.d.n.

gonzo

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1953 słów i 11007 znaków, zaktualizował 12 lis 2019.

2 komentarze

 
  • Helen

    Bardzo ładnie opisane początki pieszczot z ........................

  • Gazda

    Zapowiada się ciekawie. Zestaw na tak :lol2: