Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Włoska przygoda

Moje 40-te urodziny przyszło mi spędzić na obczyźnie. Konkretnie na ziemi włoskiej. Mój Wódz wysłał
mnie na trzymiesięczny staż do rzymskiego oddziału firmy. Nie narzekałem. Całe wakacje we Włoszech i
jeszcze mi za to zapłacą. No miodzio po prostu.
Wyjechałem w połowie czerwca.
Przyjęto mnie dość życzliwie.
Najbardziej skumplowałem się z trzema "włoskimi bykami". Giorgio, Angelo, Frederico pracowali wraz
ze mną. Nawet sympatyczni...  
W dniu urodzin zaprosiłem ich do lokalu na symboliczną lampkę dobrego wina.
Nie skończyło się na tym. Zmieniliśmy szybko lokal. Potem wylądowaliśmy w klubie go-go.
Zabawa była niesamowita. Do siebie wróciłem dopiero koło czwartej nad ranem...
Obudziłem się w południe. Minęło jednak jeszcze trochę czasu nim doszedłem do siebie.
W kieszeniach znalazłem parę dowodów wczorajszych bojów. Bilet, rachunki, dwie kartki z numerami
telefonów i damskimi imionami.  
Powoli odtwarzałem wydarzenia. Było kilka małych luk w pamięci, ale nie było typowego "kac Vegas",
więc chyba nie było tak źle. Próbowałem dodzwonić się do moich mafiozów. U Giorgia i Freda włączały
się sekretarki. U Angela odezwała się Matka i śpiewną włoszczyzną poinformowała mnie, że syn śpi jak
zabity...
Popołudnie, jak zwykle było upalne, duszne i bardzo słoneczne. Gdyby nie klima to na pewno
umierałbym w mękach w tym moim malutkim mieszkanku na przedmieściach Rzymu. Przeżyłem je jakoś
i z ulgą powitałem wieczór.
Z totalnego bezruchu wyrwał mnie dzwonek u drzwi. Zebrałem się i otworzyłem je.
Zdębiałem...
Przede mną stała przepiękna dziewczyna. Wysoka brunetka z burzą włosów aż do ramion. Miała ciemną
karnację, czarne oczy. Na jej ustach lśniła czerwona szminka. Ubrana była w niebieską sukienkę, która
opinała dokładnie jej ciało na przestrzeni poniżej ramion aż do połowy ud. Cudownie pachniała.
Zdębiałem to było za mało powiedziane. Skamieniałem, sparaliżowało mnie.
Ten widok był tak niesamowity, że aż zamrugałem powiekami i miałem zamiar się uszczypnąć. Nie
wierzyłem własnym oczom...
- Buonasera - odezwała się dźwięcznym głosikiem.
- Buonasera - odpowiedziałem głosem jakby nie swoim.
- Jestem Cecilia. Ty jesteś Dario?
No, właściwie się zgadzało. Darek, ale Dario też może być
- Mogę wejść?
- Jasne, proszę - zrobiłem miejsce.
Cecilia weszła dostojnym krokiem do pokoju. Ja za nią nic nie rozumiejący i jeszcze chyba nie do końca
przytomny.
- Przepraszam, ale nie rozumiem...
- Moje najserdeczniejsze życzenia urodzinowe - uśmiechnęła się szeroko odsłaniając cały rząd
śnieżnobiałych zębów i wyciągnęła rękę.
- Dziękuję, ale nadal nie rozumiem...
- Zaraz wyjaśnię. Czy mogę najpierw poprosić o coś do picia?
Z zaproponowanych napojów wybrała sok.
Siadła na fotelu i założyła nogę na nogę odsłaniając bardzo zgrabne uda.
Usiadłem naprzeciw niej w oczekiwaniu na wyjaśnienie.
Chociaż właściwie po co jakiekolwiek wyjaśnienia.
Mój Anioł, patron wszystkich podrywaczy zesłał mi innego Anioła...
- Jestem twoim prezentem - odezwała się Cecilia.
- Co?! - omal się nie zakrztusiłem.
- Jestem twoim prezentem urodzinowym... tyle mogę powiedzieć i chyba nic więcej nie trzeba wiedzieć,
prawda?
Wstała. Odłożyła szklankę na stolik.
- Teraz tylko zrelaksuj się, zamknij oczy a ja wszystkim się zajmę...
Sięgnęła do guzików mojej koszuli i nawet rozpięła jeden. Złapałem ją za rękę.
- Co się stało?
- Zaczekaj - uśmiechnąłem się – to... nie... moment... skąd się tu wzięłaś?
- Czy to ważne? Po prostu jestem.
- Ale... - dotknąłem dłonią jej policzka.
- Spokojnie, jestem profesjonalistką...
Odsunęła się ode mnie na dwa kroki. Chwyciła u dołu swą sukienkę i płynnym ruchem ściągnęła ją przez
głowę i odrzuciła na fotel.
Stała tak przede mną prawie naga, bo na sobie miała tylko mikroskopijne stringi w takim samym kolorze
jak sukienkę.
Zatkało mnie po raz kolejny. Była prześliczna.
Jej figura była wprost idealna. Jak na moje oko to prezentowała realne 90-60-90, czyli: w sumie 240.
Stała tak jak wykuta w marmurze rzeźba Bogini.
Jej piersi, jedne z kształtniejszych jakie widziałem, absolutnie przykuły mój wzrok. Różane sutki na ich
szczycie prowokowały i zachęcały do tego, aby objąć je wargami lub lizać.
Podszedłem te dzielące nas dwa kroki i stanąłem twarzą przy twarzy. Patrzyłem w oczy Cecilii.
Odwzajemniała moje spojrzenie, ale nie dostrzegłem w jej oczach nic negatywnego.
Przełknąłem ślinę.
Dotknąłem jej policzka.
Powiem szczerze:to był mój pierwszy raz z profesjonalistką. Nie miałem absolutnie doświadczenia, a edyną mądrością było to, że pocałunki w usta raczej odpadają.
Wpiłem usta więc w szyję Cecilii, a moja prawa dłoń masowała jej pierś.
Cecilia rozpięła moją koszulę, rozpięła pasek i rozporek. Wsadziła rękę w moje majtki i zacisnęła dłoń na
napęczniałym już penisie. Jednocześnie całowała mój tors.
Gwałtownie i nieoczekiwanie ściągnęła w dół moje majtki. Byłem całkowicie odsłonięty i czułem się taki bezbronny. Cecilia miała mnie całego w garści. Nie tylko mojego penisa.
- Zaraz się nim zajmę, zaraz będzie ci dobrze jak nigdy nie było – szepnęła.
Otworzyła usta i wzięła go do buzi.
Ssała mojego penisa bardzo wolno. Powoli wsuwała go sobie w usta. Otulała go dokładnie. Było mu tam
ciepło, wilgotno i ciasno.
Wsunąłem palce we włosy Cecilii i odchyliłem jej głowę. Spojrzała na mnie...
Naprawdę było coś w tym odruchu.
Faceci tak lubią. Daje im to coś w rodzaju przewagi i poczucia dominacji. Wsunąć palce we włosy laski
ssącej jego penisa i spotkać jej spojrzenie...
Tak. To było coś naprawdę ekstra.
Jęknąłem z rozkoszy.
Cecilia jakby tylko na to czekała. Błyskawicznie podniosła się i chwytając mnie za rękę poprowadziła w
stronę kanapy. Gdy na niej usiadłem popchnęła mnie lekko tak, że opadłem plecami na brunatną dermę.
Sztuczna skóra przy najlżejszym ruchu szeleściła niepokojąco, ale jednocześnie bardzo zmysłowo i
podniecająco. Klęknęła przede mną.
Rozsunęła moje kolana na boki i przytrzymując moją męskość pochłonęła ją żarłocznie.
Głowa Cecilii równomiernie opadała w dół a potem wędrowała do góry.
Jej włosy przysłaniały mi jej widok.  
Odgarnąłem je wie na bok. Chciałem to widzieć. Nie tylko czuć, ale zobaczyć na własne oczy.
Położyłem dłoń na jej ramieniu. To było jak znak. Przestała, a ja podniosłem się. Teraz siedziałem tuż
przed nią.
- Połóż się obok mnie - poprosiłem, a Cecilia natychmiast to uczyniła.
Leżeliśmy obok siebie. Ssałem jej sterczące już sutki. Moja prawa ręka znalazła się między nogami
Cecilii. Wsunąłem palce pod mikroskopijnych rozmiarów materiał...
Nie wiem dlaczego nagle pomyślałem o wizji, która "prześladowała" mnie kiedyś. Chociaż prześladowała, to może za dużo powiedziane.
Odprowadzam w niej do domu, po randce, jakąś dziewczynę, której twarzy nie pamiętam. Jest późny,
jesienny wieczór. Stajemy razem na półpiętrze między pierwszym, a drugim piętrem. Zaczynamy się
obejmować i całować. Nie wyczuwam żadnego oporu więc dotykam lekko jej dużych piersi. Miętolę je delikatnie przez materiał bluzki. Są takie mięciutkie i ciepłe. Nie wyczuwam żadnego oporu z jej strony.
Jej pocałunki natomiast są gorące. Coraz gorętsze.
Próbuję zdobyć kolejną bazę. Wsuwam rękę w jej spodnie, między nogi a tam pręży się wielki i
nabrzmiały... penis.
Naprawdę nie wiem dlaczego.
Pomiędzy nogami Cecilii nie było żadnych niespodzianek, ale było to, czego się spodziewałem.
Jej szparka była już bardzo wilgotna. Wsunąłem palec w jej środek.
Rozgrzana prawie do czerwoności, mokra i głodna...
Nie podnosząc się ściągnąłem z niej tę ostatnia przeszkodę.
Zacząłem masować dłonią muszelkę Cecilii.
Jej myszka była dokładnie wydepilowana.
Sięgnąłem ręką dalej aż do pośladków.
Cecilia była tak bardzo blisko i była moja.
Byłem już gotowy. Mój penis już od dłuższego czasu prężył się. Stał twardy i mocny.
Oderwaliśmy się od siebie. Opadłem na plecy. To było jak sygnał. Cecilia podniosła się lekko.
Po chwili przysunęła się do mnie bliżej i trzymając w dłoni mojego ptaszka usiadła na nim. Uniosła ręce
do góry. Zaczęła falować. Przytrzymywałem ją w biodrach. Nie musiałem regulować szybkości, bo dla
nas obojga była ona w tej chwili dostateczna.
Wchodziłem w Cecilię mocno i zdecydowanie. Miałem wrażenie, że z każdym poruszeniem wchodzę
głębiej i głębiej. Zawsze miałem takie wrażenie.
Odgłosy naszej ekstazy stawały się coraz głośniejsze.
Szczególnie jej dźwięki płynęły nieskrępowanym strumieniem, podobnie jak nektar spomiędzy jej warg
sromowych.
Było mi tak bardzo dobrze...
Nagłym ruchem zmieniłem pozycję. Teraz to Cecilia leżała na plecach ze zgiętymi w kolanach nogami.
Przytrzymywałem ją w tych zgięciach a sam półleżąc wciskałem w nią swego członka.
Widok ten podziałał na mnie dodatkowo stymulująco.
Jej wydepilowana muszelka i mój dość obficie owłosiony penis. To było na zasadzie kontrastu. Miałem
wrażenie, że... Aż przeszły mnie ciarki.
Dochodziłem do finału. Przyspieszyłem.
Byłem już blisko. Czułem jak sperma, gotująca się dotychczas w jądrach szukała ujścia. Tuż przed
wytryskiem wysunąłem się z cipki Cecilii i wytrysnąłem na jej brzuch...

Szum prysznica wyrwał mnie z lekkiego półsnu.
Udałem się więc do łazienki. Rzeczywiście Cecilia brała kąpiel. Kształt jej ciała był widoczny przez
przydymioną szybę.
Otworzyłem drzwi i wszedłem do środka.
- Mogę? - spytałem dla pewności.
- Tak, proszę.
Wziąłem gąbkę do ręki.
Umyję ci plecy – zaproponowałem.
- Nie znałam żadnego Polaka do tej pory. Wszyscy jesteście tacy?
Namydlałem jej plecy. Zastanowiłem się chwilkę nad odpowiedzią.
- Chyba tak - odparłem spłukując pianę z jej ciała.
Skoncentrowałem się teraz na pupie Cecilii.
Była naprawdę kształtna i zgrabna. Gdy spływały po niej strużki wody wyglądała jeszcze bardziej
kusząco.
- Jesteś wspaniała - wyznałem podnosząc się.
Miałem usta tuż przy jej uchu.
- Nigdy nie znałem kogoś takiego, jak ty...
- Jestem tylko zwykłą call girl
- Niezwykłą - poprawiłem ją.
- A ty jesteś bardzo uprzejmy.
- Komu mam zawdzięczać te wspaniałe chwile.
- Nie powiem ci, ale do południa jestem tylko twoja...
A więc ten sen na jawie jeszcze trochę potrwa. O Dzizas...
Cecilia pięknie wyglądała leżąc na brzuchu z nogami zgiętymi w kolanach. Machała nimi wesoło.
- Piękna jesteś - mówiąc to usiadłem obok.
Dotknąłem jej pleców i przesuwałem palce w stronę jej pupy. Wjechałem nimi między pośladki.  
- Masz przepiękne imię - odezwałem się.
- Od świętej Cecilii, męczennicy chrześcijańskiej... ślubowała czystość... zmuszono ją do małżeństwa z
poganinem... a ona nie tylko dotrzymała słowa a nawet nawróciła swego męża...
Usiadła obok mnie.
- Czyli jestem jej zaprzeczeniem...
Wsłuchiwałem się w jej głos. Nie dość, że miał on miłe brzmienie to jeszcze był to włoski język, który
tak bardzo uwielbiam.
To piękny język. Dźwięczny i śpiewny...
Cecilia pochyliła się. Opierając się o kanapę wypięła w moją stronę tyłek.
Wszedłem w nią powoli. Zanurzyłem całego w jej mokrej szparce.
Jęknęła.
- O tak - wyrwało się z jej ust.
Przytrzymywałem Cecilię w biodrach. Falowaliśmy oboje w jednym rytmie. Położyłem się na niej lekko.
Prawą ręką złapałem jej ramię. Zacząłem pchać mocniej.
Krzyczała z rozkoszy coraz głośniej...

Słońce powoli wynurzało się rozświetlając wszystko wokół. Za oknem robiło się coraz jaśniej, ale było
jeszcze wcześnie. Bardzo wcześnie...
Zamknąłem oczy i nieco zamyśliłem się nad sobą.
Nadal nie wierzyłem w to, co się jeszcze dzieje.
To było takie wspaniałe i nieoczekiwane, takie...

Pożegnaliśmy się przed południem.
Cecilia ubrała się.
Stanęła przede mną. Uśmiechnęła się.
- Ciao – rzuciła.
- Zaczekaj chwilę - złapałem ją za rękę - chciałem ci bardzo podziękować za te wspaniałe chwile... były
niesamowite...
- Cieszę się, że nie były to zmarnowane chwile.
- Istnieje szansa, że jeszcze kiedyś się spotkamy.
- Chyba nie.
- Chciałbym, żebyś...
Położyła palec na moich ustach.
- Cii... nic nie mów... słowa nie są potrzebne...
Potem dość nieoczekiwanie pocałowała mnie w usta.
Odwróciła się i szybko wyszła.

KONIEC

darjim

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka i obyczajowe, użył 2399 słów i 12771 znaków, zaktualizował 18 lip o 14:58. Tagi: #profesjonalistka #delikatnie #przygoda

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • andkor

    Dobrze napisane, miło się czytało jestem na tak.

  • darjim

    @andkor Dziękuję. Bardzo się cieszę, że opowiadanie ci się podobało. Pozdrawiam.