Widzenie małżeńskie. Część druga.

Widzenie małżeńskie. Część druga.W nocy po rozmowie z panią psycholog długo nie mogłam zasnąć. Zachowywałam się jak nastolatka przed pierwszą randką. Trochę było mi przykro, że Piotrek obawia się, go zdradzam, ale w sumie nie dziwiłam mu się. Co prawda oficjalnie Piotrek pojechał za granicę i tylko nieliczne grono wie, gdzie jest naprawdę, ale gdyby się to rozeszło, to pewnie znalazłoby się paru, którzy chcieliby mnie „pocieszyć”. Nigdy jednak nie zdradziłabym męża.
     Chciałam, by to spotkanie było dla niego czymś, co pozwoli mu przetrwać w więzieniu. Uznałam, że wszystkie rady psycholog, są trafne i muszę się do nich zastosować. Umówiłam się na wieczór przed spotkaniem do fryzjera i do kosmetyczki. Odwiedziłam też ulubiony sklep z bielizną. Nie pożałowałam pieniędzy i kupiłam piękny stanik w czarnym kolorze. Rozważałam też czerwony, ale bałam się, że jak wezmą mnie na rewizję osobistą, to będę wyglądać jak prostytutka. Jakoś zawsze czerwona bielizna kojarzyła mi się z paniami wykonującymi najstarszy zawód świata.
     Widzenie było zaplanowane na godzinę dziewiątą rano. Trochę mało romantyczna pora, ale to nie był wielki problem. Zaraz po ślubie robiliśmy z Piotrkiem to bardzo często nawet w takich porach. To nawet dobrze, może przypomną mu się nasze najlepsze lata.
     Sama bielizna to przecież nie wszystko. Chciałam założyć coś, co sprawi, że będzie mnie pragnął od pierwszego spojrzenia. Był maj, a temperatury już sięgają trzydziestu stopni. Na pewno włożę coś, co będzie odkrywało spora część mojego ciała. Czarny stanik eliminował jednak moja seksowną białą sukienkę. Miałam też podobną ciemnozieloną. Sukienka jednak ciężko się zdejmuje, poza tym, Piotrek mógłby być naprawdę mocno napalony. Gdyby rzucił się na mnie, to obcisła sukienka mogłaby się gdzieś rozerwać. Piotrkowi to by nie przeszkadzało, ale ja jednak czułabym się niekomfortowo, wracając stamtąd.
     Uznałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie beżowa spódnica. Do kolan, ale nie obcisła. Strażnicy niech się gapią na inne tyłki nie na mój. Ta spódnica ma tę zaletę, że łatwo się zdejmuje, i łatwo podwija. Poza tym Piotrek mi ją kupił. To będzie dowód, że pamiętam o nim. Sam kiedyś powiedział, że wyglądam w niej jak seksbomba. Zaraz po tym spędziliśmy kilka upojnych chwil.
     Na górę postanowiłam założyć zwykłą koszulę. Nie męską, ale podobną. Kraciasta w kolorze czerwono - bordowym. Nie będzie spod niej przebijał czarny stanik. Poza tym wystarczy odpiąć dwa górne guziki i żaden facet nie jest w stanie się oprzeć. Kiedyś sama nie zauważyłam, jak będąc w sklepie, tak się stało. Nie mogłam dogadać ze sprzedawcą, dopiero po zapięciu facet zaczął kontaktować.
     Wstałam już o szóstej. Wzięłam prysznic. Potem wyprostowałam swoje blond włosy. Wczoraj poprawiłam kolor na jaśniejszy. Założyłam bieliznę. Poprawiałam swoje piersi. Chciałam, by na sam widok Piotrek zwariował. Potem założyłam spódnice i bluzkę. Dwa razy sprawdziłam, czy mam dowód osobisty, bez niego mnie nie wpuszczą. Założyłam jeszcze szpilki i podążyłam na moje pierwsze w życiu małżeńskie widzenie,
     Już na bramie kilku strażników patrzyło na mnie z zainteresowaniem. Uśmiechali się tylko do siebie, bo doskonale wiedzieli, jaki dziś dzień i po co dziś kobiety przychodzą do zakładu karnego.
- Sam bym ja porządnie....ach — słyszałam za plecami słowa jednego z nich. Puściłam to mimo uszu, choć nie powiem dobrze, że wyglądałam seksownie. Piotrkowi na pewno też się spodobam.
     Po wylegitymowaniu i sprawdzeniu, że jestem uprawniona do widzenia, zaproszono mnie na pierwsze etap kontroli. Musiałam tak jak przy zwykłym widzeniu zdjąć buty stanąć na niewielkim podeście. Następnie rozłożyłam ręce jak samolot. Podeszła do mnie strażniczka i sprawdziła, czy nie mam nic rękawach. Potem sprawdziła kołnierz, plecy. Dziś dokładnie obmacała także mój biust, zazwyczaj robią to subtelnie. Spódnice potraktowała po macoszemu, kiedy przychodzę w spodniach, to przeczesują się do samych kostek.
     Strażniczka wskazała mi teraz miejsce przypominające klatkę. Zamknęła do niej drzwi. Pomieszczenie miało może metr kwadratowy. Teraz kontrola przez psa była obowiązkowa, ale na zwykłych widzeniach jest wyrywkowa i tylko raz mi się zdarzyła. Kiedy wchodzę do tej klatki, to czuje się, jakbym sama siedziała w więzieniu. Po chwili pojawił się strażnik z psem.
- Proszę położyć ręce na karku i podejść blisko ściany klatki — powiedziała strażniczka.
Pies po drugiej stronie nie mógł mnie ani polizać, ani ugryźć, ale wąchać mógł do woli. Robił to znacznie dłużej niż ostatnio, aż w końcu przysiadł przy klatce.
     Przewodnik psa i strażniczka spojrzeli na siebie, a potem na mnie.
- Czy ma pani przy sobie substancje psychoaktywne — zapytał przewodnik lekko służbowym i pozbawionym wyrazu tonem. Zaskoczył mnie tym pytaniem.
- Nie mam — odpowiedziałam lekko rozbawiona.
- Najwyraźniej nasz pies jest innego zdania — powiedziała około pięćdziesięcioletnia strażniczka.
     Nie zdążyłam nic odpowiedzieć, gdy poinformowała mnie, że muszę przejść trzeci etap kontroli, czyli rewizję osobistą. Nie byłam zachwycona, ale nie miałam innego wyjścia.
- Jeśli ma pani przy sobie coś, czego nie można posiadać na terenie zakładu, to proszę to wydać teraz — powiedziała spokojnie, jakby chciała mnie przekonać.
- Ale ja naprawdę nic nie mam — powiedziałam, patrząc jej prosto w oczy, liczyłam, że to ją przekona.
- Dobrze. Proszę pamiętać, że posiadanie narkotyków jest karane, i jeśli coś znajdziemy, wyjdzie pani stąd w kajdankach — powiedziała jakby zła, że upieram się, przy swojej decyzji
     Nie skomentowałam jej słów. Chwilę potem byłam już w pomieszczeniu przeznaczonym do kontroli osobistej kobiet, jak zdarzyłam przeczytać na drzwiach. Przeprowadzić ją miała inna strażniczka, młodsza i jak na pierwszy rzut oka milsza od tamtej.
- Witam — powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- Rozbierz się do bielizny — poleciła mi. Nie przeszkadzało mi to, że mówiła mi na „ty”. Była w podobnym do mojego wieku.
Zdjęłam buty bluzkę i spódnicę. Sprawdziła je, skupiając się na kieszeniach bluzki, szyciu spódnicy. Włożyła także rękę aż do samych paców moich szpilek.
     Ruchem reki wskazała, bym zdjęła stanik. Uśmiechnęła się przy tym, co sprawiło, że napięcie związane z całą upokarzającą procedurą spadło i to znacznie. W biustonoszu nie było nic ukryte, więc po chwili pozwoliła założyć mi go z powrotem. Nadszedł czas na majtki. Zdjęłam je, a strażniczka powiedziała, bym się odwróciła i zrobiła pięć przysiadów.
     Wykonałam polecenie, po czym pozwoliła mi założyć bieliznę i ubrania z powrotem. Poprawiałam sobie piersi w biustonoszu. Chciałam, by były w takiej pozycji jak wychodziłam z domu.
- Spokojnie, on i tak szybko zerwie z ciebie stanik — skomentowała to z uśmiechem na twarzy.
Zaśmiałyśmy się obie. Tym jednym zdaniem poprawiła mi nastrój, sprawiając, że zapomniałam o tym, co spotkało mnie przed chwilą.
- Czysta — powiedziała do koleżanki, która była tym nawet lekko zdziwiona. Najwidoczniej liczyła, że dziś wykażę się udaremnieniem przemytu na teren zakładu.
     Zaprowadziła mnie do korytarza tuż obok normalnej sali widzeń. Stanęłyśmy przed drzwiami do normalnej celi. Po ich otworzeniu zaprosiła mnie do środka.
- Od momentu jak przyjdzie mąż macie godzinę — powiedziała szorstkim tonem.
     Wnętrze znacznie różniło się od pomieszczeń psycholog i sali odwiedzin. Ściany koloru żółtego były starannie pomalowane. W pomieszczeniu unosił się miły zapach, a na środku znajdowało się ogromne łózko. Był też stolik z dwoma krzesłami, chyba na wypadek, gdyby kochankom coś nie wyszło i postanowili jednak tylko porozmawiać.
     Chciałam zrobić na Piotrku dobre wrażenie. Przez chwile myślałam, by rozebrać się do bielizny i tak go powitać. Bałam się, że przed nim do sali wejdzie strażnik, by sprawdzić, czy wszystko w porządku. Nie chciałam, by oglądał mnie obcy facet półnagą w obecności mojego męża. Postanowiłam rozpiąć tylko dwa górne guziki, tak by było już widać stanik i położyć się na łóżku, czekając na Piotrka. Liczyłam na to, że taki widok zrobi na nim piorunujące wrażenie.

Rafaello

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1515 słów i 8564 znaków. Tagi: #żona #więzienie #seks #przeszukanie #kajdanki

4 komentarze

 
  • Janecki

    Kiedy część trzecia? Świetny klimat!

  • Fallen

    Ładne nagranie będzie . Za nic bym się nie zgodziła, nawet gdyby się miał nocnikiem pociąć :rotfl:

  • disciple

    Czekam na kontynuację;) Świetnie napisane

  • andkor

    Ładnie napisane