Tym razem inaczej...

„ Tak, odpowiadał im w myśli, tak, nie mylicie się. Jest tylko ona, ona, u mojego boku, tu i teraz, i tylko to się liczy. Tu i teraz. A to, kim była dawniej, gdzie była dawniej, i z kim była dawniej, to nie ma żadnego, najmniejszego znaczenia. Teraz jest ze mną, tu, wśród was. Ze mną, z nikim innym. A wy udławcie się zawiścią.”
A. Sapkowski.


   Właściwie chyba nawet na nią nie zerknął, gdy wsiadła do samochodu.  Ona natomiast wiedziała, że zrobi wszystko, czego od niej zażąda. Kiedy tylko otworzyła drzwi, oczarował ją jego zapach. Nie żaden przysłowiowy Armani, czy Paco Rabanne, którym teraz pachną niemal wszyscy; to był jedyny taki zapach. Woń, którą rozpoznałaby za miliardy lat, na krańcu bezkresnego wszechświata.  Pachniał sobą.  Aromat pierwotnej, dzikiej męskości; silnie czuć było coś, co przypominało piżmo z ledwo wyczuwalną nutą migdałów.
Zakręciło jej się w głowie, między udami momentalnie poczuła lepką wilgoć. Marzyła o tym, by ją pocałował, by wbił się w nią ustami. Skłamałaby, gdyby szepnęła, że jego pocałunki są przyjemne. Nigdy takie nie były, ale zawsze ją zniewalały.  

                                                                    ***

   Uśmiechnęła się, gdy wspomnienie pierwszego pocałunku przemknęło jej przez myśl. Widziała w jego oczach, że chce to zrobić, dostrzegła wybrzuszenie, zdradzające pragnienie. Ale nie spodziewała się ataku. Bo to był atak. Gdyby nie stała blisko ściany, niechybnie upadłaby. Dopadł ją w ułamku sekundy, niczym drapieżnik rzucający się ofiarę. Naparł na nią ustami, atakował językiem i zębami, drapał zarostem. A ona spływała sokami, próbując nie zemdleć. I choć następnego dnia na jej wargach boleśnie o nim przypominało sześć dokuczliwych krwiaków, nie oddałaby ani sekundy tej okrutnej pieszczoty.
                                                                     ***

-Prowadzę- mruknął zwięźle, gdy próbowała go dotknąć.
Jego zapach tak ją otumaniał, że nie zamierzała rezygnować. Niespiesznie sięgnęła ku jego kroczu, z niepokojem oczekując odtrącenia. Z jej piersi wydobyło się pełne ulgi westchnienie- nic nie powiedział, a przecież „milczenie oznacza zgodę”. Powoli rozpięła rozporek i po raz kolejny zachwyciła się jego penisem. Nie był może monstrualnych rozmiarów, uważała jednak, że jest idealny- nie sprawiał jej bólu, gdy wbijał się w nią szczególnie głęboko, ale doskonale go w sobie czuła. Uwielbiała to jego zawadiackie zakrzywienie. Pochyliła się i nieśmiało wysunąwszy język, musnęła obficie zroszony słodkimi kropelkami czubek, dumnie sterczącego, kutasa. Zapach migdałów się nasilił. To z tej części jego ciała brała się ta, obezwładniająca ją, słodycz.  Naparła mocniej językiem i z całej siły zacisnęła na nim usta. Poruszała szybko głową, pochłaniając go w całości, dławiąc się i krztusząc. Nie lubił delikatnych pieszczot, sprawiały mu przyjemność, ale nie dawały rozkoszy.  
Nie odezwał się ani słowem, nie dotknął jej w żaden sposób, wpatrzony był w przestrzeń przed sobą, oddychał miarowo i spokojnie, więc gdyby nie czuła mimowolnych drgań jego brzucha, byłaby pewna, że jej pieszczota nie robi na nim większego wrażenia.
Zaciskała kurczowo usta na jego fiucie, mocno oplatając go językiem; dławiła się, pochłaniając  całego,  napierała silnie podniebieniem na główkę- instynktownie czuła, czego potrzebował, czego od niej oczekiwał.  
- Kończę- warknął.
Mocniej zacisnęła wargi, ustawiając się tak, by żołądź przesuwała się mocniej po szorstkiej powierzchni języka. Zwolniła, gdy zaczął tryskać. Jeden, dwa…doliczyła się ośmiu potężnych strzałów. Przełykała wszystko prędko, delikatnie pieszcząc  czubkiem języka najbardziej wrażliwą część jego penisa. Upewniwszy się, że skończył, ponownie objęła całego ustami, wysysając resztki słodko-gorzkawej spermy.  
- Kurwa- Westchnął ciężko- prawie wjechaliśmy w tego tira.
Dopiero teraz się wyprostowała, mocując się z pasem, sprytnie przełożonym za jej plecami. Była z siebie dumna, cholernie dumna. Mógł udawać, że jest soplem lodu, za dobrze go znała, by nie wiedzieć, co myśli.
- Uśmiechnąłeś się-  Zaczepiła go, rozpromieniona, oblizując usta, by nie zmarnowała się nawet kropelka nasienia.  
- Ja się nigdy nie uśmiecham- Zaprzeczył- Wiesz, że prawie nas zabiłaś?
- Ufam ci, wiedziałam, że jestem bezpieczna- Nie dała zbić się z tropu, widziała, jak śmieją mu się oczy. Trudno, chyba mu się wydaje, że w ten sposób jest bardziej męski.  „ Cóż, dorośnie, zmądrzeje”– pomyślała, lecz nie odezwała się ani słowem, zbyt wiele kłótni było o to.  
- Mogę się przytulić?- zapytała, marząc o papierosie. Niestety palenie w aucie było surowo wzbronione, a jakoś nie miała ochoty wysłuchiwać wyliczeń, ile czasu minęło od ostatniego papierosa i zrzędzenia, że w takim tempie nigdy nie dojadą na miejsce.
- Zgadzam się – powiedział spokojnie.
- Do jasnej cholery, nie mógłbyś powiedzieć, że chcesz, bym się przytuliła?- wykrzyczała poirytowana kobieta.
- Skoro się zgadzam, to znaczy, że chcę. Gdybym nie chciał, to bym się nie zgadzał- Wyłuszczył, pewien logiki swojego myślenia. – A poza tym, znowu marudzisz.
Miała do niego anielską cierpliwość, więc bez słowa się wtuliła.



   Nie pamiętała, kiedy weszli do domu, nie miała zielonego pojęcia, jak znaleźli się w łóżku i skąd jego głowa znalazła się między jej udami.  Momentalnie się spięła, była pewna, że on polegnie, bo przecież nigdy nie podniecały jej takie pieszczoty w ramach preludium. Będzie nią zawiedziony. I bez takich myśli się denerwowała, a teraz była wręcz przerażona.  
Ze zdumieniem spostrzegła, że jego starania jej nie irytowały, wręcz przeciwnie, zaczęły sprawiać jej niekłamaną przyjemność.  
Delikatnie przesunął ustami po cipce, prawie niewyczuwalnie muskając ją językiem. Z każdą chwilą był bardziej stanowczy.
- Skarbie, ja się w ten sposób nie podniecę. Nie ma szans- Wyznała przepraszająco, na co on podniósł głowę.
- Nie?- wyszeptał- To patrz- powiedział zdecydowanie, dotknął palcem jej waginy, po czym wsadził jej go w usta.
- Poczuj, jaka jest mokra- powiedział- I się wreszcie uspokój.
Rozluźniła się, gdy jego język eksplorował jej intymność. Poddała się całkowicie, gdy skonstatowała, że robi dokładnie to, czego ona w danej chwili pragnie. Wdzierał się językiem w najskrytsze zakamarki, z zachwytem chłonął jej smak i zapach.  
- Uwielbiam je, właśnie dlatego je uwielbiam, że mogę z nimi zrobić tak- wyjęczał, zasysając jej wargi.
Roześmiała się, unosząc biodra, wtedy on zrobił coś, co sprawiło, że zawyła z rozkoszy- cały czas ssąc płatki, wepchnął silnie język między nie; przesuwał nim wzdłuż, uderzając łechtaczkę. Zaczęła spazmatycznie błagać go, by w nią wszedł, dał jej spełnienie, lecz był niewzruszony.  
W odpowiedzi na jej prośby, przesunął się i sięgnął językiem do jej pupy, dłońmi nieprzerwanie pieszcząc cipkę. Czule, acz nieubłaganie wdzierał się w nią językiem, coraz głębiej i bardziej natarczywie. Drgnęła, gdy poczuła tam palec.
- Gdybym nie chciała…przestaniesz?- zapytała cichutko
- Oczywiście, że przestanę- odparł czule- A teraz się rozluźnij, zobaczysz, sama mnie wpuścisz.
Uspokojona, wzięła głęboki wdech i poddała się. Czuła, jak palec pokonuje kolejne milimetry, sprawia rozkoszny ból, przygotowując ją na coś większego.  Mężczyzna uniósł jej nogi, tak, że kolana niemal stykały się z głową.  „ I cały misterny plan diabli wzięli. Miałam przecież powiedzieć, że zimno, że kołdra… A teraz wszelakie fałdki na widoku, dupsko na wierzchu. Już bardziej naga być nie mogłam”- przez chwilę jej głową zawładnęła ta idiotyczna myśl, ale po sekundzie zniknęła, bo pupa, przyzwyczajona już do jego pieszczoty, znowu zaczęła się opierać.
-Kochanie, potrzyj łechtaczkę- Poprosił.
- Ale boli- Zaoponowała.
-Po prostu dotykaj się, proszę- powiedział bardziej stanowczo.
Zrobiła, jak nakazał i poczuła, że otwiera się przed nim. Czuła mocniej, dotkliwiej, ale równocześnie z większą rozkoszą. Aż nagle powietrze przeszył wizg. Wrzasnęła, nie potrafiąc znieść tyle ekstazy.
- Co…co to było? Co mi zrobiłeś?- Ostatkiem sił wydyszała, drżąc.
- To, co mówiłem, że zrobię. Twierdziłaś, że to niemożliwe- odparł, tym razem bezsprzecznie uśmiechnięty.
Teraz już wiedziała, dlaczego prosił, by sama się dotykała, miał obie ręce zajęte. Zrobił to. Rozszerzył jej odbyt dwoma palcami wskazującymi i wsunął między nie język. Dał jej coś, czego nie doświadczyła dotychczas z nikim.
- Wskakuj na górę- Zaproponował z uśmiechem.
Nadziała się pupą na jego penisa, wyprostowała i zaczęła powoli ujeżdżać. Czuła, jak twardy kutas penetruje jej wnętrze, ślizgała się po jego wzgórku łonowym, spływającym jej sokami. Nie minęło kilka chwil, a targnął nią silny orgazm. Spełnienie tak potężne, że aż bolesne. Ciężko na niego opadła, pulsując jeszcze przez chwilę. Objął ją i wyszeptał
- Wypniesz się dla mnie?
Zrobiła, o co prosił, choć znowu była pełna obaw, że w nią wtargnie, gdy nie będzie gotowa. Kolejny raz wyczuł ją bezbłędnie; finezyjnie zaczął muskać językiem ciaśniejszą dziurkę  i delikatnie przystawił do niej palec. Sama chciała, zaczęła się nabijać na jego palec, przyspieszyła, przestając się kontrolować. Drażnił dłonią jej łechtaczkę, wiedział, że poprosi, że zapragnie znowu go w sobie poczuć.
- Zerżnij mnie- wyjęczała, zaklinając go.
Nie kazał jej długo czekać. Dotknął czubkiem penisa wejścia i powoli zaczął wchodzić. Nie protestowała, jej biodra nie cofnęły się nawet o milimetr, nadal ochoczo na niego napierała. Pchnął zatem mocniej i wszedł do końca. Zaczął ją brać dziko i zapamiętale, był brutalny, sprawiał, że krzyczała z rozkoszy. Zaciskała zęby na poduszce i biodrami wychodziła naprzeciw, oddając mu się. Pozwoliła mu nad sobą dominować, posiadł ją, była jego.
- Tak! O, kurwa, tak!- krzyczała spazmatycznie, pragnąc, by brał ją tak bez końca. Chciała, tego bólu, klapsów i szarpnięć za włosy. Chciała, by skowyczał z rozkoszy tak, jak ona.
- Spuść się we mnie, spuść mi się w tyłek- Chciała, by ją wypełnił sobą, by ją naznaczył.
- Już?- wycharczał
-Tak!- Nim wybrzmiała ostatnia głoska, poczuła, jak pulsuje. Złapał ją za biodra i chaotycznie wbijał się w nią głęboko.


   Wtuliła się w niego. Oboje ciężko oddychali, nie mogąc złapać tchu.
- Sąsiedzi mnie słyszeli, prawda?- wyjąkała skruszona.
- No, ba – Zaśmiał się- Mówiłem, że jestem najlepszy- powiedział buńczucznie.
- Mówiłeś- westchnęła.
- Miałem rację?
- Miałeś- Udawała zrezygnowaną, ale uśmiechnęła się.
Chwilę ciszy przerwało jej ciche pytanie
- A tobie jak było? Rozczarowałam cię?
- Kobieto, czułaś, jak cię lizałem, nigdy nie byłem tak łapczywy, nigdy nie miałem tak silnych orgazmów, tak obfitych wytrysków. Jesteś najlepsza, Maluszku. I wiesz, w nagrodę możesz mnie pomiziać po plecach.
Wolałaby miziać go po brzuchu, ale poddała się, w końcu był najlepszy.


„Myślał dla niej. Yennefer uśmiechała się, słuchając jego myśli. Uśmiech drgał na jej policzku księżycowym cieniem rzęs."
A. Sapkowski

11 588 czyt.
1596591% 32
nienasycona

nienasycona opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 2074 słów i 11573 znaków. ·

Komentarze (19)

 
  • gemma

    gemma 19 marca

    Dobra, Królowo, komentarz pochlebny już zostawiłam kupę czasu temu, więc teraz z czystym sumieniem odbiegam od tematu. Agnieszko, (albo ktokolwiek, kto ma do niej jakikolwiek kontakt) oficjalnie, jako osoba, która kontakt z Tobą miała niewielki, oświadczam, że tęsknie. Wracaj do nas, bo źle się tu bez Ciebie dzieje, nikt tak dobrze błędów nie wytyka jak Ty. Wiedziałam, że na wszystkich kiedyś przychodzi czas, ale, żeby Nienasycona? Z tym się nie godzę, Ty miałaś być tu zawsze. Tak więc, jeśli to przeczytasz - zbieraj dupkę, bo właśnie godność tracę, ewidentnie padając na kolana przed Tobą. Pozdrawiam gorąco!

  • RabarbarowyDżon

    RabarbarowyDżon 15 mar 2016 ip:894666

    Takie tam. Nie wiem czemu tak wszyscy lukrują.

  • MiloManara

    MiloManara 11 lut 2016

    No, no... Czy to oby naprawdę Ty? Że taki format? Obiecałaś poprawę w spacjach i przecinkach. I mam! A cytat, z tego co widzę, to ludzie nadal czytają Sapka, a myślałem, że to odeszło z poprzednią epoką.. No ale to tylko drobnostki. A meritum? Aga, wzięło mnie! Bo zabawne, odpowiednio stopniowane, podniecające. Jak zawsze u Ciebie - jednocześnie lubieżnie i z uczuciem. Fajna gra pomiędzy tym, co "myślisz" a tym, co w dialogach.. Gratuluję ;-)

  • cynthia22

    cynthia22 9 lut 2016

    Jako wielka fanka fantasy jestem zachwycona odwołaniem do "Wiedźmina". Rzeczywiście on pozostał niewzruszony jak Geralt .

  • gemma

    gemma 7 lut 2016

    O matko, człowiek już myśli, że nic go nie zaskoczy i nagle nowe opowiadanie nienasyconej. Może nie pisz tak dobrych opowiadań, pogub trochę przecinków, bo inni użytkownicy zawstydzeni przestaną publikować swoje wypociny. No cóż, wiele może nie napiszę, bo wszystko zostało już napisane, ale jesteś naprawdę niesamowita i cóż - królowa może być tylko jedna, więc składam pokłon.

  • bieniek

    bieniek 7 lut 2016

    Zachwycasz mnie nieustannie. Całkowitą odmiennością od mojego stylu, pomysłowością, inną wrażliwością. Niesamowicie inspirujesz. Dajesz do myślenia. Zmieniasz perspektywę. Uczysz nowego spojrzenia. Gratulacje

  • nefer

    nefer 6 lut 2016

    To i ja się do gratulacji przyłączę, jako miłośnik... Sapkowskiego.

  • merlin

    merlin 6 lut 2016

    Czytając To mam przed oczami akwarele Mai Berezowskiej. Szkoda, że już nic nie zilustruje. O Pani jesteś Wielka. (oczywiście duchem nie ciałem ) Wiedziałem kogo biorę na swoją Królową ,Gwiazdę Przewodnią.

  • likeadream

    likeadream 5 lut 2016

    Jak to Ty

  • horus33

    horus33 5 lut 2016

    Cytat z Wiedźmina. Ode mnie największy plus jaki można dostać. Ps opowiadanie świetne

  • wefer

    wefer 5 lut 2016 ip:178212221

    W formie doskonałe, w treści nijakie.

  • Szarik

    Szarik 4 lut 2016

    Ten ostatni cytat - poruszyłaś czułą strunę ... I wiesz utwierdzasz mnie powoli w pewnym przekonaniu

  • anulka

    anulka 4 lut 2016

    No i wróciłaś Nie dodam nic mądrego, mądrzejszego do tego co zostało już napisane poniżej. Tylko taka mała dygresja, chyba musisz mieć częściej chandrę, bo wtedy wznosisz się na wyżyny. Rozumiesz, prawda?

  • MrHyde

    MrHyde 4 lut 2016

    Papieros i lizanie odbytu - jeden fuj bardziej fujowy od drugiego. Szczerze wyznam, że nie przypominam sobie opowiadania bardziej perwersyjnego. Do tego jeszcze wszystkie przecinki na swoim miejscu i wizg, i jeden, dwa i osiem! Agnieszko, idę się udławić zawiścią.

  • Mlodyzakazany

    Mlodyzakazany 4 lut 2016

    "- Mogę się przytulić?- zapytała, marząc o papierosie. Niestety palenie w aucie było surowo wzbronione, a jakoś nie miała ochoty wysłuchiwać wyliczeń, ile czasu minęło od ostatniego papierosa i zrzędzenia, że w takim tempie nigdy nie dojadą na miejsce. - Zgadzam się – powiedział spokojnie. - Do jasnej cholery, nie mógłbyś powiedzieć, że chcesz, bym się przytuliła?- wykrzyczała poirytowana kobieta." Kocham kobiety, które tak przykładają wagę do doboru słów, które w istocie znaczą to samo. Ale takie krótkie spięcia mile się zazwyczaj kończą. Opowiadanie bardzo przypadło mi do gustu. Bezbłędne, humorystyczne, wciągające...no i podniecające. Dostrzegam także walor edukacyjny.

  • ?

    ? 4 lut 2016 ip:91239113

    Ostatnio miałem okazję (wątpliwą) przeczytać trzy z rzędu słabiutkie opowiadanka. Twoje opowiadanie i poprzednie, jakie przeczytałam („Lekcja” batavii) przywracają mi wiarę w opowiadanie erotyczne „A wy udławcie się zawiścią” – chyba się udławię, że tak pięknie operować słowem nie potrafię.

  • Sturbuck

    Sturbuck 4 lut 2016

    Mój ulubiony pierwowzorze postaci koncernu oponiarskiego. Piszesz swietnie - to wiesz. Malujesz zdjecia czarno białe wyszukanymi kolorami - to tez wiesz. Zawstydzasz nieudolnych w stawianiu przecinków - oczywiste, ze wiesz. Wyznaczasz poziom administratorom, moze poczekalnia bedzie w końcu miejscem selekcji, a nie plebiscytu - powinnas wiedziec. Ale czy wiesz, ze możesz podniecać nie pisząc o rżnięciu matki, siostry, brata czy kozy? Brawo

  • batavia

    batavia 4 lut 2016

    Detalistka - w dobrym tego słowa znaczeniu.

  • Micra21

    Micra21 4 lut 2016

    Piękne, proszę Pani!