Szara myszka

Znacie kobiety w typie szarej myszki, prawda? Chyba każdy choć raz w życiu taką poznał, ale już niekoniecznie zapamiętał na dłużej. Zwykle cicha, nieśmiała, niewyróżniająca się ubiorem, makijażem czy zachowaniem. Taka szara myszka przemyka niezauważona aż coś nie zwróci na nią waszej uwagi. Tak właśnie było i ze mną.  

Przysięgam, że gdy przeniosłem się do nowej pracy to przez pierwszy miesiąc nawet nie wiedziałem o jej istnieniu. Nowe nazwiska, zwyczaje i miejsce, sprawiały, że w pierwszej kolejności zapamiętywałem tych którzy czymś się wyróżniali. To byli głośni i pewni siebie ludzie, więc siłą rzeczy rzucali się w oczy. Nie moja wina.
  
Izę poznałem zupełnym przypadkiem w naszej małej kuchni. Pamiętam, że wpadłem na kawę o zupełnie nietypowej porze. Poprzednią noc zarwałem siedząc do późna nad robotą i potrzebowałem dużo kofeiny.

- Cześć – powiedziałem zaskoczony. Dziewczyna drgnęła jak użądlona omal nie upuszczając kubka z herbatą. Jej wielkie, czarne oczy spojrzały na mnie ze zdziwieniem i lękiem – nie znamy się chyba jeszcze. Mam na imię Bartek, choć proszę żebyś ty mówiła mi Bary. Nie lubię swojego imienia. Zacząłem tu pracować jakiś miesiąc temu.
  
- Wiem kim jesteś.

„Wiem kim jesteś” i nic więcej.

- A ty, jak masz na imię – brnąłem dalej, choć zaczynałem czuć się odrobinę głupio.

- Izabela, Iza – poprawiła się i zaczerwieniła. Nie uśmiechnąłem się żeby nie peszyć jej jeszcze bardziej.

Tak właśnie ją poznałem, choć „poznałem” to za duże słowo. Tak zacząłem ją zauważać. Na początku mówiłem jej tylko cześć, wiecie, chciałem być miły, bo było mi jej odrobinę szkoda. Czasem zamieniłem dwa zdania o niczym. Po kilku miesiącach zaczęła mnie intrygować. Często łapałem się na tym, że przyglądam się jej, gdy pracuje. Zrobiłem sobie z tego swego rodzaju grę. Nagrodą miało być rozgryzienie jej osobowości i poznanie sekretów. Chciałem wiedzieć kim jest i dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej, bo widzicie, ona nie była wcale brzydka. Nie od razu doszedłem do takiego wniosku, ale gdy tylko sobie to uświadomiłem, stało się to tak oczywiste, że omal nie palnąłem się w czoło. Wiem, że tak zwykle wyglądają słodkie komedie romantyczne, nie prawdziwe życie, ale tak właśnie było.

Izabela nosiła nijakie ubrania nie pozwalające ocenić jej sylwetki, kształtu piersi, pupy, nic co wskazywałoby, że nie jest własną babką. Miała za to piękne oczy dodatkowo powiększone przez okulary w grubych oprawach, co paradoksalnie dodawało jej kruchości. Nie siliła się żeby jakoś spinać włosy. Odsłonięcie szyi, podkreślenie kształtu twarzy, prostowanie, loki. Nic z tych powszechnie stosowanych przez kobiety trików nie wydawało się mieć dla niej znaczenia. Nosiła je wiecznie upięte w kucyk, ciemne, ale nie czarne, w jakimś takim burym kolorze. Za to jej cera wydawała się idealna i zbędny był jej jakikolwiek ulepszacz.

Po trzech miesiącach postanowiłem się z nią umówić. Wyczekałem aż wyjdzie na przerwę, zawsze trochę później niż inni i poszedłem za nią. Byłem pewny, że natychmiast się zgodzi, bo zawsze miałem powodzenie u kobiet i nie sprawiało mi trudności poderwanie każdej, którą sobie upatrzyłem.  Widzicie, wyobrażałem sobie, że kobieta z tak małym powodzeniem u mężczyzn od razu rzuci mi się w ramiona. Tymczasem dostałem kosza. Ciche, ale stanowcze „Nie” ostudziło mój zapał. Próbowałem ją przekonywać, żartobliwie przedstawiając swoje zalety i obiecując wspaniałą zabawę. Oczywiście wychodziło to tylko coraz bardziej żałośnie, a ja nie czułem się tak głupio od mojej pierwszej randki. Na koniec usłyszałem tylko „nie mogę”. Może się pocieszałem, ale w jej głosie usłyszałem odrobinę żalu.
  
Jaki byłby ze mnie mężczyzna, gdybym poddał się po pierwszej odmowie. Starałem się ją poznać, więcej czasu spędzać w jej towarzystwie,  zauroczyć, intrygować. Problem w tym, że mówiłem głownie ja, a o niej nadal nie wiedziałem zupełnie nic. Dobre w tym wszystkim było chociaż to, że wydawała się autentycznie dobrze bawić w moim towarzystwie.  

- Będziesz na przyjęciu gwiazdkowym – zapytałem po pół roku takich podchodów. Przez ten czas zaczynałem powoli gryźć się po kostkach z frustracji. Zacząłem nawet zastanawiać się czy nie jest lesbijką.  

- Muszę przyjść, bo Magda nie da mi żyć – Magda była kierowniczką naszego działu i natychmiast zorientowałaby się, że kogoś brakuje.

- Super. Jak to się odbywa, bo ja wiesz, pierwszy raz. Nie chcę się wygłupić.

- Nie wygłupisz się. Nie ma tu nic wyjątkowego, wyobrażam sobie, że tak jest we wszystkich firmach. Szefostwo powie kilka słów, życzy wesołych świąt, otworzą szampana, a kiedy już góra sobie łaskawie pójdzie chłopaki otworzą wódkę, ale wtedy zwykle mnie już nie ma.

- Przysięgam na ten oto święty laptop, narzędzie mego utrzymania, że postaram się zatrzymać cię chociaż do północy.

- I masz zamiar zostać na schodach tylko z moim butem? – zakpiła z uśmiechem i był to chyba pierwszy raz kiedy pozwoliła sobie na flirt. Uznałem to za dobry znak.

- Mam nadzieję, że nie tylko z butem – podjąłem grę i natychmiast zauważyłem jak z powrotem wycofuje się na bezpieczne terytorium.

- Nie zostanę do północy żebyś się przekonał – odparła i mogłem tylko patrzeć jak odchodzi. Po raz kolejny usiłowałem wyobrazić sobie jej ciało pod niedającymi wyobraźni pola do popisu ubraniami. Ciekawe.

Czekałem na święta zupełnie jak za dawnych lat, kiedy jeszcze oznaczały wolne od szkoły, pyszne cista i prezenty. Powodem mojej niecierpliwości była tradycja firmy sięgająca początków jej założenia.  Zaczynaliśmy urlop dwa dni przed wigilijną, a przychodzimy dopiero po święcie Trzech Króli. Dawało to ponad dwa tygodnie wolnego. Po kieracie ostatnich miesięcy wydawało mi się to czymś wręcz niesamowitym aż nierealnym. Dlatego na imprezę przedgwiazdkową przyszedłem pełen zapału. Upatrywałem w tym również szansy na pokonanie oporów niedostępnej Izy.  

- Jeszcze raz wszystkiego najlepszego – wielcy bossowie wstali i kolejny raz zapewnili jak dobrze nam życzą, a potem wyszli. Zapewne po to by dalej świętować w bardziej eleganckim otoczeniu i we własnym gronie. Atmosfera natychmiast się rozluźniła, rozmowy stały się głośniejsze, a na stołach pojawił się alkohol. Przeczuwając co może się stać szybko nalałem Whisky do szklanki dopełniłem colą i wrzuciłem plasterek cytryny. Zdążyłem w ostatniej chwili, Izabela zbierała się już do wyjścia. Oczywiście nikt tego nie zauważył.  

- Proszę, drink dla ciebie – podałem jej szklankę szczerząc się szeroko. Protestowała oczywiście, ale tym razem gotów byłem użyć wszelkich sztuczek nawet tych nieczystych żeby ją zatrzymać.

Pierwszy drink szybko zastąpiłem drugim, chociaż wciąż musiałem ponaglać ją żeby piła. Tak, bydlak ze mnie, tak chciałem ją upić, ale nie widziałem innej drogi żeby się rozluźniła. Oczy zaczęły jej błyszczeć przy trzecim drinku co uznałem za dobry znaki i poprowadziłem korytarzem w bardziej ustronne miejsce. Nie opierała się. Szliśmy ramię przy ramieniu tak, że czułem jej ciepło aż ucichł nawet gwar rozmów. Kątem oka zerknąłem na Izę ciekaw czy wie, dlaczego chcę być z nią sam na sam. Nie, potrząsnąłem lekko głową, musiała wiedzieć. Nie mogła być aż tak naiwna.

Wreszcie uznałem, że nie natknie się na nas ktoś postronny, więc delikatnie zabrałem jej szklankę z drinkiem i odstawiłem na stolik. Gdy ująłem ją pod brodę i uniosłem w górę jej oczy patrzyły na mnie ze zdziwieniem i lękiem. Pocałowałem ją. Z razu delikatnie obawiając się sprzeciwu, ale w miarę jak nie reagowała mocniej. Jej język nieśmiało dotykał mojego i ta nieśmiałość rozpalała mnie podwójnie. Przesuwając dłońmi po jej plecach i biodrach czułem kruchość jej delikatnego prawie dziewczęcego ciała. Całowaliśmy się coraz zachłanniej i czułem, naprawdę czułem, że tego pragnie. Naparła na mnie biodrami, a jej ręce chyba po raz pierwszy objęły mnie za szyję aż włoski na karku stanęły mi dęba. Poczułem się zwycięzcą, krew uderzyła mi do głowy. Nareszcie, tak długo czekałem. Po gładkim udzie przesunąłem się w górę aż natrafiłem na materiał jej bielizny. Pod palcami czułem miękkość i gorąco. Przesunąłem się między doskonale wyczuwalnymi wargami sromowymi, a ona jęknęła i zmiękła opierając się o moją pierś. Palce tarły mocno cienki materiał tam gdzie jak wiedziałem była najwrażliwsza. Czułem wilgoć i włoski łonowe kłujące elektryzująco wnętrze dłoni. Zgrabnie odchyliłem ciasny pasek majtek na bok i dotknąłem rozpalonej skóry, a wtedy jęknęła ponownie i odepchnęła mnie od siebie. Nie spodziewałem się tego więc odsunąłem się o krok. Patrzyliśmy na siebie dysząc ciężko. Jej spódniczka, podciągnięta i pomięta zachęcała obiecując więcej. Piersi unosiły się szybko.  

- Muszę już iść – oznajmiła i ruszyła do wyjścia w biegu poprawiając strój.

Patrzyłem na nią nie mogąc pogodzić się z takim obrotem sprawy. Nie, po prostu nie do cholery! Zacisnąłem zęby i pobiegłem za nią. Pomimo oszołomienia i alkoholu mój mózg pracował jak szalony odrzucając wszystkie plany, aż został najbardziej desperacki. I chyba najbardziej żałosny. Niestety tylko on dawał mi jakąś szansę.

- Proszę posłuchaj mnie – wykrzyknąłem łapiąc ją za ramię już na ulicy – proszę!

- Nie mogę – szepnęła i uciekła spojrzeniem w bok.

- Pragniesz mnie, czułem to!

- Proszę, puść mnie.

Traciłem ją i byłem pewien, że drugiej szansy miał nie będę. Szybko przeanalizowałem dostępne opcje i wyszło mi, że nie mam ich wiele. Iza była dobrą, wręcz zbyt dobrą i naiwną kobietą, niestety mało asertywną.

- A ja? Co ze mną? Pragnę cię strasznie. Zobacz – wziąłem jej rękę i prawie przemocą położyłem na swoim kroczu. Penis nie opadł nawet na centymetr. Nie wyszarpnęła dłoni, sapnęła tylko ciężko – nie chcesz się kochać? Dobrze, ale zostawisz mnie tak? Nie chcesz nawet sprawić, że ja będę coś z tego miał? Dlaczego?

Patrzyła na mnie niewinnymi oczyma, jej dłoń parzyła, a ja czułem się jak ostatni głupek. Do tego krętacz, desperat i taki gość co wykorzystuje naiwne kobiety. Nie wiem nawet jak nazwać takie coś.

- Dobrze, pójdziemy do mnie. Zrobię co zechcesz, ale ty nie możesz mnie dotknąć. I nie powtórzymy tego już więcej. Zgadzasz się?

- Tak. Zgadzam – pokiwałem głową, ale nie miałem zamiaru stosować się do tej obietnicy. Co to, to nie.

Taksówka wiozła nas na obrzeża miasta. Siedzieliśmy ramię przy ramieniu w ciszy. Nie próbowałem już jej dotykać ani zagadywać. Domyślałem się, że czuje się jak męczennica, musząca spełnić przykry obowiązek żeby mieć spokój. Zerkałem na nią kątem oka próbując wyłapać cokolwiek co pomoże mi przełamać tę tamę między nami i jednocześnie drżąc z niecierpliwości. Z tak bliska czułem jej upajający zapach, a moje palce nadal pamiętały kształt jej cipki. Jestem pewien, że nadal był na nich zapach jej kobiecości i siłą powstrzymywałem się żeby nie unieść ich i nie zaciągnąć się tym aromatem.

- Czego ode mnie oczekujesz? – zapytała, gdy staliśmy pod jej drzwiami. Otwierała właśnie zamki mocując się z kluczami i mogła na mnie nie patrzeć.  

- A czego ty chcesz?

- Nie wiem. To przecież od ciebie zależy. Ja … nie jestem dobra w… tym.  

„W tym” kurczę, co ja jej robiłem.

Jej małe mieszkanko było inne niż się spodziewałem. Rzucała się w oczy kolekcja winylowych płyt i plakaty filmowe z lat osiemdziesiątych w antyramach. Dziesiątki książek, po autorach zorientowałem się, że to głównie kryminały. W ciągu kilku sekund, gdy rozglądałem się po mieszkaniu dowiedziałem się o niej więcej niż przez pół roku. Szybciej poznał bym ją tylko wtedy, gdyby pozwoliła mi zobaczyć swojego You Tuba.

- Napijesz się czegoś – zapytała wyłamując palce ze zdenerwowania.

- Piwo, jeśli masz – odparłem, wprost nie mogąc patrzeć na jej udręczoną minę. Byłem już prawie zdecydowany odpuścić jej i wyjść. Szkoda mi się jej robiło.

Gdy poszła do kuchni udałem, że przyglądam się książkom, choć ani trochę nie miałem do tego głowy. Zamiast tego analizowałem sytuację tak jak zawsze potrafiłem. Nie mam wielu naprawdę przydatnych talentów, ale umiem doskonale odczytywać ludzkie emocje, zupełnie jakbym widział je jako kolory. Teraz wiedziałem, że nie mogę odpuścić. Jeśli dziś wyjdę i zostawię ją w spokoju to już na bank nie otworzę jej skorupy. Nie dowiem się, co ją napędza i blokuje. Widziałem dwie drogi. Albo spędzimy miły wieczór rozmawiając o książkach i filmach, lub zaryzykuję i postawie wszystko na jedną, niepewną kartę.  

- Proszę – wyciągała rękę z butelką piwa. Wziąłem je i odstawiłem na półkę. Postanowiłem po raz ostatni spróbować po dobroci. Chwyciłem ją za kark i pocałowałem. I tak jak wcześniej, chwila gdy jej ciało przylgnęło do mnie i sekundę później odrzucenie.

- Miałeś mnie nie dotykać – głos jej drżał, a na policzkach miała rumieńce.

- Dobrze – przytaknąłem rozpinając pasek spodni i rozporek. Sapnęła, gdy zobaczyła mojego sterczącego penisa. Byłem tak cholernie podniecony, tak bardzo jej pragnąłem. Chyba oboje drżeliśmy, choć pewnie z innych powodów.  

Jej język przesunął się po czerwonych wargach, a białe ząbki zaraz po nim przygryzły je lekko. Szybki oddech unosił jej piersi. Spojrzała mi w oczy, a potem uklękła. Ujęła go w dłoń, a ja myślałem, że wystrzelę w tej samej sekundzie.  Nigdy jeszcze nie czułem by był tak bardzo wrażliwy i tak ”wyczekiwał” na pieszczoty. Patrzyłem z góry jak mój penis, sztywny i pulsujący krwią w nabrzmiałych żyłach znika wypełniając jej usta, ociera się o policzek wybrzuszając go. Jęknąłem przymykając na chwilę oczy, ale zaraz otworzyłem jej ponownie nie chcąc stracić nic z podniecających widoków. Iza też zerkała na mnie z dołu sprawdzając czy to co robi odnosi efekt. Jej czarne oczy za okularami były cholernie podniecające. Musiałem skupić myśli na najbardziej prozaicznych czynnościach by nie strzelić tu i teraz. W moim przypadku najlepiej działało myślenie o zbieraniu ziemniaków. Nie ma bardziej nudnej pracy, a mimo to nie działało, bo Izabela starała się ze wszystkich sił i było to czuć. Sięgnąłem po jej dłoń i położyłem na jądrach, chciałem żeby je poczuła.  

By odwrócić uwagę od chcącej wyrwać się na wolność spermy, zastanawiałem się co dzieje się teraz z Izą. Widziałem jak staje się podniecona. Zajęta pieszczeniem mnie, skupiona tylko na tym nie zdawała sobie sprawy, że i nad nią podniecenie przejmuje kontrolę. Odgarnąłem włosy z jej policzka i ująłem za głowę, a potem bardzo powoli i delikatnie poruszyłem biodrami. Spojrzała na mnie, ciemne oczy pełne zdziwienia. Mój penis poruszał się w jej ustach płynnie, rytmicznie, sugestia tego co mógłbym zrobić. Niech pomyśli i poczuje, że to może być jej cipka.

- Rozbierz się – szepnąłem cicho, kiedy uznałem, że hamulce rozsądku nie ściskają tak bardzo jej fantazji.

- Miałam cię tylko pieścić, nie było mowy…

- Chcę na ciebie patrzeć, dzięki temu szybciej dojdę. Nic się nie stanie.

- Nie posuniesz się dalej?

Uśmiechnąłem się i skinąłem głową. Nie odezwałem się, bo nie cierpię łamać danego słowa, a ona wzięła to za dobrą monetę. Widziałem jakie miała opory zdejmując z siebie nijakie, szare ciuchy. Nie robiła tego w uwodzicielski sposób, zupełnie się tym nie przejmowała. Pewnie nawet nie przyszło jej to do głowy. A jednak działało. Każda sztuka odzieży, jaka spadała na podłogę i odsłaniała nagie ciało sprawiała, że głośniej przełykałem ślinę przez ściśnięte gardło. Okazała się nawet bardziej ponętna niż się spodziewałem. Przede wszystkim okropnie podniecają mnie filigranowe kobiety, a ona taka była. Do tego szczuplutka i zadziwiająco zaokrąglona tam gdzie powinna. Przy bieliźnie zawahała się wyraźnie.

- Proszę – szepnąłem i wreszcie odpięła stanik, a potem ściągnęła majtki. Z satysfakcją dostrzegłem na nich dwie małe plamki wilgoci – chodź będzie wygodniej – pociągnąłem ją w stronę łóżka.  

- Połóż się – poprosiłem ponownie – rozsuń kolana, chcę na ciebie patrzeć.  

Jej cipka była tak samo malutka i delikatna jak i ona. Myśl, że wbiję w nią sporego przecież penisa wprawiała mnie w ekstazę. Stanąłem naprzeciwko niej przesuwając po nim dłonią, masturbując się i patrząc na rozwarte płatki, połyskujące lekko wilgocią. Chciałem żeby patrzyła, bo czułem, że to rozpali ją jeszcze bardziej. Chyba podziałało, bo gdy ukląkłem między jej nogami nie zerwała się z łózka, tylko piersi unosiły się jeszcze szybciej. Pochyliłem się by skubnąć ustami ich krągłość, trącać językiem twardy sutek.

- Proszę, nie – szepnęła cichutko w chwili, gdy poczuła mój penis dotykający jej cipki. Patrzyła na mnie we wzroku miała błaganie, ale nie robiła już nic by mi przeszkodzić.

- Pragnę cię – odparłem tylko i pchnąłem lekko.

Jej oczy zogromniały nim zamknęła je całkowicie, a plecy wygięły w łuk. Wycofałem się i pchnąłem po raz drugi. Mimo, że bardzo mokra, była też ciasna i z trudem torowałem sobie w niej drogę. Iza dyszała, ale oprócz tego nie wydała z siebie nawet jęku. Wtuliłem się w nią poruszając powoli, ale byłem w niej cały. Ta myśl mnie poraziła tak, że omal nie wystrzeliłem. Tylko z trudem zapanowałem nad sobą.  

Po kilku chwilach moje ucho wyłapało cichy jęk, a w miarę jak odnajdywaliśmy rytm były coraz częstsze. Nie wiem czy świadomie, ale jej usta znajdowały się tuż przy moim uchu. Oddech łaskotał malutkie włoki, a jęki docierały prosto do mózgu aż przechodziły mnie dreszcze. Przekręciłem ją na brzuch i ustawiłem tak jak lubię. Nie opierała się, wręcz przeciwnie, wypięła swój mały, tyłeczek w moją stronę, gdy wbijałem się w nią trzymając za biodra. Nasze ciała mocno obijały się o siebie, na jądrach czułem cieknące po nich soki. Jej różowe wargi sromowe mocno obejmowały wsuwającego się w nią kutasa, a malutki otworek nad nimi poruszał się hipnotyzująco.  Iza nie kontrolowała się już wcale i jej jęki przerodziły się w okrzyki od których wibrowało mi w uszach. Nie sądziłem, że będzie to tak bardzo przeżywać. Sperma jak fala unosiła się w górę i wiedziałem, że jeszcze kilka sekund i wystrzelę, ale moja duma nakazywała by i ona miała orgazm.
Niespodziewanie Iza szarpnęła się do przodu i gdybym nie trzymał jej mocno z pewnością wyszedł bym z jej cipki.

- Nie – wykrzyknęła szarpiąc piąstkami białą pościel, prężąc drobne ciało ze wszystkich sił, starając się ode mnie uciec – prooooszę puść, puść. Błagam, proooooszę.

Nie słuchałem. Jeszcze tylko jeden mocny ruch biodrami wbijający penis do samego końca i ulga tak wielka, że aż oklapłem. Poruszałem się jeszcze powoli wlewając w nią kolejne porcje spermy, a Iza cała napięta tak, że każdy mięsień jej ciała był doskonale widoczny, oblany potem, szarpała się przeżywając własny orgazm. W tym samym momencie, gdy pozwoliłem sobie na dumny uśmiech moje uda oblały strugi ciepłego płynu. Z zaskoczeniem patrzyłem jak na pościeli rośnie duża mokra plama, a po chwili zrozumiałem i choć głupio mi było, że przeze mnie będzie miała kłopot z wysuszeniem łóżka to duma z tego czego dokonałem zagłuszała wyrzuty sumienia. Puściłem Izę, gdy jeszcze wstrząsały nią ostatnie drgawki i sam opadłem wykończony obok.  

- Proszę, wyjdź – usłyszałem po chwili. Moja zaskakująca kochanka usiadła na łóżku okrywając piersi i nie patrząc na mnie. Policzki jej płonęły – musisz wyjść.

- Dlaczego? Wiem, że posunąłem się za daleko, ale bardzo cię pragnąłem – tłumaczyłem się zdezorientowany jej zachowaniem.  

Wstała, a ja po raz kolejny zachwyciłem się jej szczupłą sylwetką widzianą od tyłu.

- Proszę wyjdź – powtórzyła, a ja wreszcie załapałem. Wstałem i przytuliłem się do niej. Szarpnęła się, ale trzymałem mocno, a kiedy oklapła odwróciłem ją do siebie i pocałowałem.

- To przecież normalne, Iza.

- Wcale nie – szepnęła i zorientowałem się, że po jej policzkach płyną łzy.

Wziąłem ją na ręce, choć opierała się jeszcze i położyłem na łóżku. Mój penis znów był twardy, więc wszedłem w nią ponownie. Całowałem jej powieki, usta, szyję, policzki, a w przerwach szeptałem jaka jest śliczna. Mówiłem, że to nic, żeby się nie wstydziła, że bardzo podnieca mnie ta jej przypadłość,  że chętnie powtórzę to w każdej chwili.

Później dowiedziałem się, że byłem drugim mężczyzną w jej życiu. Pierwszy ją wyśmiał.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 4001 słów i 21486 znaków.

7 komentarzy

 
  • Helen57

    Wspaniale opisane przeżycie cudownych pieszczot  z Izą . Super orgazm Izy...

  • Pan Kleks

    U mnie w firmie pracuje taka ów kobietka pasująca * prawie  * do opisu bohaterki tego opowiadania .  
    :)

  • Palacki

    @Pan Kleks Zaimek "ów jest tutaj nie dość, że źle użyty, to jeszcze z jakiegoś powodu nieodmieniony.

  • Dyzio55

    To ciekawy pomysł na opowiadanie. Fajnie się czytało. Może napisz coś jeszcze. WARTO.

  • Nudziara99

    Jezu tęskniłam za Tobą! Gdzie się podziewałeś?

  • horus33

    @Nudziara99 Ukrywałem się przed wścibskimi sąsiadkami :sad: Mam nadzieję, że teraz uda mi się dokończyć rozpoczęte historie.

  • Nudziara99

    @horus33 To teraz trzeba siedzieć w domu to czekam z niecierpliwością ❤️

  • horus33

    @Nudziara99 Ja nie siedzę niestety, ale z niecierpliwością wyczekuje tego wirusa żeby w spokoju pisać

  • yrek

    masz talent do pisania....mam nadzieje, ze oprócz talentu, masz tez duzo czasu, zeby pisac ich jak najwiecej

  • horus33

    @yrek Tak, czas, ciężka z nim sprawa. Żeby wczuć się w opowiadanie potrzebuję przynajmniej 30 minut spokoju. Dlatego tak trudno się za to zabrać. Pomaga jeśli wiem, że komuś się one podobają.
    :)

  • Krokodylek13

    Very good, mister Horus, very good.

  • horus33

    @Krokodylek13  :cheers:

  • Indragor

    Świetne opowiadanie. Nie mogłem się oderwać, dopóki się nie skończyło. Nie często można tu natrafić na tak dobre  :bravo:

  • horus33

    @Indragor Dzięki, tyle czasu trzymałem go  w szufladzie, bo miałem co do niego wątpliwości.

  • Indragor

    @horus33 Też tak mam. Zawsze wydaje mi się, że można napisać lepiej, znacznie lepiej, inaczej coś ująć. Jednak ostatecznie to czytelnicy weryfikują to, co się napisało :)