"Rwa ... nie" - cz.2.


Chwilowy bezwład nie trwał długo. Ciało kobiety drgnęło. Postawiła stopy z powrotem na posadzce. Odzyskała równowagę. Próbowała pozbierać myśli. Miała nadzieję, że dzwonek komórki wyrwie ją z tego dziwnego stanu. Jednak gorąco rozlewające się po całym ciele, nie wskazywało na to. Wręcz blokowało rozum.  
Czuła jego palce tak, bardzo blisko. Naciskały nabrzmiałe już ścianki, leżały na ścieżce rozkoszy. Prawie wdzierały się do wilgotnej jamy, oraz ciasnej szczeliny. Nie wytrzymała tej bezczynności. Zaczęła ruszać biodrami. Początkowy ruch był nieskoordynowany. Po chwili delikatnie ugięła kolana i wysunęła pośladki ku "wybawicielowi".  
Mężczyzna czuł zwiększające się podniecenie. Nie ruszał dłońmi, a jednak środkowy palec prawej ręki zanurzał się w jaskini. Mimo tego, że wilgotny materiał bronił wstępu. Kciuk wylądował ciut wyżej w suchej części doliny, po paznokieć wbijając się w niezidentyfikowany obiekt. To był kluczowy moment. Wiedział, że za chwilę straci kontrolę. Zachowa się wbrew sobie. Uchwycił się jeszcze telefonu.  
- Kto to jest "maz"? - myślał - Może skrót od Mażeny, a ona jest po prostu słaba z ortografii. Chyba, że to mąż i trzeba to przerwać.  
Ale jej ciało wystartowało. Biodra drgnęły, by po chwili opaść w dół zbliżając się do niego. To spowodowało, że palce jeszcze bardziej zanurzyły się w dziurkach. To tak, jakby kosz, wyszedł na przeciw rzucanej niecelnie piłki, robiąc wszystko, by w nim wylądowała. Koszykarz z pewnością byłby zachwycony.  
Umysł Miecia był na rozdrożu, rozkoszy i złości. Obiecał sobie panowanie nad emocjami, nad żądzami.  
- Ale jak tu się oprzeć? - Pytał sam siebie.  
Przesunął majteczkową kurtynę i wyprostował palca. Dziurka pochłonęła go w całości. Jakby pragnęła wciągnąć go w czeluści głębin. Wskazujący nie czekając chwili, dołączył jako drugi. Wślizgnął się w mokrą szparkę walcząc o pozycję ze środkowym. Dupcia nie przestawała się ruszać w rytmie startującej, parowej ciuchci. Powoli zaturkotało, ale jakby z zaciągniętym hamulcem ręcznym. To kciuk powodował opóźnienie. Brak smarowania szczelnie hamował jego zapędy. Lewa dłoń pieściła dolne partie, gdzie natrafiła na pierwsze, stróżki. Szybki ich transport ku szczelinie, zwiększył możliwości tarcia. Zanurzył się jeszcze głębiej. Naciskając w dół poczuł przeciwwagę środkowego ze wskazującym. Zaczęły się pocierać, komunikować " - cash baby, cash".  
- Co się ze mną dzieje? Czemu ktoś dobiera się do mojej dupy? Nigdy nie wyrażałam na to zgody. To jest przecież chore. Skąd ta eksplozja? - Nie przestawało się kotłować. - Skąd ta moja uległość?  
Odpowiednia dominacja i nieuchronność potrafi doprowadzić do celu, niczym najlepszy GPS. Niepewność co do nadchodzących wydarzeń i zaufanie, powodują ekstazę do potęgi.  
Kochanek wyruszył na spotkanie. Opuszki palców powolutku obmacywały zdobyte tereny. Najwięcej uwagi poświęciły zewnętrznemu sklepieniu jamy. Krążyły w około cudownego stalaktytu, trącając go mimochodem. Skupiając się bardziej na okolicznych zagłębieniach. Rozgrzewał ją do czerwoności.  
- Chcę go poczuć. - wycedziła.  
Nie odpowiedział. Do akcji włączył się serdeczny z maluchem. Cała czwórka wyruszyła na przeciw oczekiwaniom niewiasty. Miarowo, niczym udar, zaczęły pracować w pocie czoła.  
Gosia już o nic nie pytała. Było jej cholernie fajnie. Czwóreczka rozpychała się czule w cipce. Tak dawno tego nie przeżywała. Chciała więcej. To niesamowite, ale ani razu nie poczuła bólu w okolicach łechtaczki. Zdecydowane, ale zarazem delikatne dotykanie przez te obce ręce, sprawiało mnóstwo przyjemności. Jakby lepiej, niż ona sama wiedziały, co jest dla niej dobre. Odkrywały nowe miejsca, a ona nową siebie. Zbliżał się finał.  
- Szybciej, poruszaj się szybciej. - Po nagliła.  
On jak na złość, zmniejszył tempo. W końcu wygasił ruchy. Jej pośladki nie przestawały drgać. Ciało zadrżało, ni to przez orgazm, ni to ze zmęczenia.  
Razem z wyciąganą czwóreczkom wyciekły soczki. Ich ślad pojawił się na udach i lodówce.  
Wytarł starannie kciuk w pomiętolone slipy. Które natychmiast powędrowały w dół. Razem ze spodniami opuściły jej ciało, ukazując smukłe, lekko owłosione nogi.  
Obrócił ją na plecy. Pomięta marynarka powędrowała pod głowę. Kropeczkami przetarł uda i lodówkę usuwając wycieki. Przyglądał się szparce, delektując się jej uroczą zachętą.  
- Piękna - wyszeptał.  
- Jest Twoja - usłyszał w odpowiedzi.  
Przyłożył dłoń i zamknął oczy. Wolną rękę wsunął pod koszulkę. Na mierzył wypukłość. Przerzucił górą miseczki torując sobie drogę do piersi. Zabawiał się szczytami zmieniając raz za razem pagórki.  
Małgosia czuła pulsującą muszelkę i powiększające się brodawki. Dłoń Miecia bawiła się loczkami, dociskając i pocierając cały wrażliwy na dotyk teren. Dołączyła, chciała być drogowskazem. Splecione palce spacerowały po okolicy. Czuła nawracającą ochotę. Zbliżała się kolejna fala.  
Chciała coś powiedzieć, wykrzyczeć. Ale brakowało odpowiednich słów. Wszystkie wydawały się nie odpowiednie.  
- Trwaj chwilo, trwaj.  
Miał wielką ochotę na intymny pocałunek. Zacisnął dłoń. Zbliżył usta.


5 597 czyt.
100%171
overjoy

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 954 słów i 5461 znaków

Komentarze (1)

 
  • Aladyn

    Aladyn 11 lutego

    Obie części bardzo mi się spodobały i czekam na kontynuację. Widać, po fachowych terminach, że autorowi nie są obce tajniki masażu leczniczego. Prosisz o ewentualne sugestie odnośnie rozwoju akcji, więc może zechcesz wykorzystać (co zasygnalizowałeś) coś, co może się znajdować na zapleczu takiego sklepu. Np. - oliwa (do masażu), mrożonki (drażnienie sutków), ogórki, banany (wiadomo do czego). Może te propozycje przydadzą się.. gratuluję i pozdrawiam.