Rudowłosa pasażerka

Rudowłosa pasażerkaJak zwykle o tej porze wracał do domu siedząc na pokrytym szarą wykładziną, krześle autobusu. Dziś nie jechało zbyt wiele osób. Wszyscy wyrwali się wcześniej z pracy, jak to w piątek. Siedział z tyłu. Przed sobą miał widok na starszego siwego pana, który zapewne wracał z zakupów sądząc po zawartości torby którą postawił na krześle obok. Dalej siedziała rozczochrana kobieta o czarnych włosach. Wyglądała jakby w ostatniej chwili przypomniała sobie o autobusie, który postanowiła gonić przez pół miasta. Po środku małe stadko ruchliwej gawiedzi. Zapewne gimnazjalistki które wybrały się w podróż do koleżanek aby świętować rychłe nadejście weekendu. Między nimi a kobietą o czarnych rozwichrzonych włosach siedziała dziewczyna o rudej jak jesienne liście fryzurze. Nie był to typ seksbomby ubranej jak na karnawał z wymalowanymi w grymasie uśmiechu ustami jednak była raczej schludnie ubrana. Miała zdjętą czapkę, a jej długie włosy były zaczesane na prawą stronę i lekko przerzucone przez ramię. Malutki sterczący nosek, brązowe oczy i blade usta. Udekorowana piegami cera niebyła już tak świeża jak kiedyś, jednak delikatne ledwo zauważalne zmarszczki sugerowały że ma więcej niż 30 lat. Okrywał ją bordowy płaszcz. Dłonie zaciskały się na czarnych wełnianych rękawiczkach i białej czapce z malutkimi czarnymi pomponikami jak miś koala. Na siedzeniu obok spoczywała jej torebka.  
Zastanawiał się gdzie może podążać w ten chłodny zimowy wieczór. Widział ją często na tej trasie. Jeździła zawsze sama. Nikt jej nie towarzyszył. Czasami mijali się wzrokiem patrząc na krajobraz miasta za oknem. Kilkukrotnie ich spojrzenia się spotkały budząc wzajemną ciekawość, jednak zawsze któreś odwracało głowę jakby mimochodem szukając ucieczki z niezręcznej sytuacji.  
Autobus mknął przez miasto kołysząc się rubasznie.  
Postanowił ze wysiądzie wcześniej żeby móc jeszcze trochę pobyć na powietrzu i w marszu przewietrzyć myśli. Wstał i złapał poręcz. Przed nim stała już rudowłosa dziewczyna. Zawsze wysiadała na tym przystanku, podczas gdy on jechał dalej. Kiedy stał tuż za nią, przy wyjściu z pojazdu, jego policzek musną kosmyk jej włosów, który przez przypadek zawieruszył się w niesforniej przestrzeni. Poczuł miły kwiatowy zapach.  
- Ciekawe jakie to perfumy – pomyślał – pięknie pachną. Przez sekundę błysło mu w głowie jakby to było zanurzyć się w takim zapachu.
Autobus stanął.  
Nacisną przycisk na poręczy i drzwi otworzyły się ukazując wieczorny półmrok przystanku i zapach wilgotnego śniegu. Pasażerka niosąc pod pachą torbę, pospiesznym krokiem opuściła pojazd. On odczekał chwilę i również wysiadł.
Nieoczekiwanie kobieta poślizgnęła się na śliskiej nawierzchni. W ostatniej chwili łapiąc się barierki przystanku i przywracając równowagę.
Podniósł z ziemi jej torebkę. Podszedł do niej. Oddając zgubę i jednocześnie dotykając jej ramienia zapytał:
- Nic Pani nie jest?
- Strasznie dziś ślisko – odpowiedziała szybko łapiąc oddech
Wzięła w dłonie ofiarowaną torebkę.
- Strasznie zimowy ten wieczór. Łatwo o kontuzję. Proszę na siebie uważać.
- Ma Pan rację każdy spieszy się do domu i łatwo o nieuwagę.
Na chwilę ich oczy znowu spotkały się jak w tedy w autobusie, jednak tym razem żadne z nich nie uciekało wzrokiem. Ten moment, ta chwila trwała sekundę chodź oboje przysięgliby że trwało to wieczność.
- Jak się Pani czuje? – zapytał ponownie z otuchą w głosie.
- Kostka – odpowiedziała – z kostką coś nie tak, chyba skręciłam.
- Czy da Pani radę dojść do domu? Może ktoś po panią przyjedzie?
- Mieszkam sama, niedaleko. Postaram się jakoś dojść pomimo pogody.
Samotność bytu tej kobiety, obudziła w nim cieplejsze myśli i dziwny dreszcz przy sercu.
- Jeśli to niedaleko to mogę Pani towarzyszyć. – powiedział delikatnie ujmując jej ramię i podając swoją dłoń która w tym momencie służyła za oparcie.
- Jeśli to Panu nie przeszkadza. – odpowiedziała gdy znów ich oczy się spotkały.
Podążali prosto w kierunku latarni i dużego dwupasmowego skrzyżowania. Ona lekko kuśtykając, on trzymając ją za rękę i dodając oparcia. Śnieg prószył dużymi wilgotnymi płatami. Ulicą co jakiś czas sunęły auta rozświetlając przestrzeń między latarniami.
Na pasach skręcili w prawo w kierunku osiedla. Minąwszy pogrążony jak we śnie fragment parku skierowali się w stronę pobliskiego bloku.
- To już tu. Mieszkam na 3 piętrze. – szepnęła obejmując ramię dopiero co poznanego mężczyzny.
- W takim razie jesteśmy już na miejscu. – odrzekł z nutką żalu w głosie.
Przystanęli przed drzwiami prowadzącymi do wnętrza bloku. Kobieta rozchyliła torebkę szukając kluczy które pasowałyby do zamka w drzwiach. Po chwili włożyła klucz i uchyliła skrzydło drzwi.
Podeszli do windy kiedy ich oczom ukazał się napis o awarii.
- W takim razie czeka Pana jeszcze podróż na 3 piętro – oznajmiła, a jej oczy szukały usprawiedliwienia. Pierwszy raz od niepamiętnego czasu ktoś stanie przy jej drzwiach. Oczekiwała nieznajomego gościa, jednocześnie będąc przerażona chęcią ofiarowania komuś ciepłej kawy. Może zajrzy chodź na chwilę. Może uda się zamienić chodź kilka słów w ten zimowy wieczór. Tak bardzo nie chciała być dzisiaj sama.
- Dobrze, spróbujemy jakoś pokonać tę odległość.  – powiedział z nadzieją w głosie. – Jednak to 3 piętro, będziemy szli chyba z pół godziny. – zasępił się.
- To może mnie Pan zaniesie… - odrzekła i zaczęła zastanawiać się nad śmiałością swojej wypowiedzi. To w końcu obcy mężczyzna, jednak te oczy, te cholerne oczy. To spojrzenie w którym zobaczyła dusze drugiego człowieka. Ile to razy wracając autobusem, patrzyła na niego z nadzieją że w końcu odwzajemni jej spojrzenie. Gdyby znała go dłużej z pewnością mogłaby powiedzieć że się zakochała. - - Jeśli nie będzie to Pani przeszkadzać… - odpowiedział walcząc z przemożną ochotą głębszego poznania sekretów tej kobiety.  
- W takim razie proszę niech weźmie mnie Pan na ramię. Nie jestem dość ciężka. – zaproponowała, próbując sobie wyobrazić kształt silnych barków jakie mogły się kryć pod paltem tego mężczyzny. – To co spróbujemy…? – szepnęła okrywając się rumieńcem.
Podszedł do niej. Pochylając głowę lekko musnął materiał palta na wysokości jej piersi. Ona wyczuwając ciepło jego ciała i zapach perfum które używał, wzięła większy oddech.
Położył silne dłonie na wysokości jej bioder. Zadrżała. Ścisnął lekko i uniósł do góry. Gdy wyprostował się jej pośladki były na wysokości jego twarzy. Oddychała miarowo, a jej majtki zaczęły być lekko wilgotne.
Boże co ja robię – tłumiła pożądanie w myślach. Tak dawno nikt jej nie dotykał. A ten mężczyzna właśnie niósł ją na swoich silnych ramionach. Opanuj się – krzyczała do siebie, jednak jej ciało domagało się długo odwlekanej rozkoszy. Pod miękkim materiałem palta skrywane w koronkowym biustonoszu sutki stawały się coraz twardsze. Im dłużej walczyła ze swoimi pragnieniami tym bardziej wilgotne stawało się jej krocze. Westchnęła cicho.
On poczuł ciepło jej ciała, skrywanego pod ubraniem. Ruszył. Z każdym krokiem słyszał jej równomierny oddech. W pewnym momencie dobiegł go zapach jej wilgotnej kobiecości. Jego fiut zesztywniał. Boże co za cudowna kobieta – mówił w myślach do siebie – jest taka elektryzująca i niesamowita.  
Ona miarowo obijała się swoimi piersiami o jego postać. Po osiągnięciu trzeciego piętra już straciła nad sobą kontrolę. Zmysły okazały się silniejsze. Gdyby mogła to rzuciłaby się na niego na schodach, zdarła ubranie i zaczęła pieścić. Czuła jego twarz na wysokości swojego łona. Sama myśl że mógłby ją tam całować sprawiał że wyginała się mimowolnie wyprężając pośladki, które domagały się jego dotyku. Dotyku tych silnych męskich dłoni które spoczywały na jej biodrach i z każdym krokiem były bliżej miejsca gdzie jej majtki wciskały się w rowek pomiędzy udami. W pewnym momencie odchyliła się mocniej sprawiając, że chwycił ją na wysokości ud aby nie upadła. No dotknij mnie tam wreszcie – szeptała do siebie w myślach.  
Jego dłonie poczuły wilgoć jej soków które zaczęły przenikać przez spodnie. Zjawiskowa – pomyślał, czując jak jego fiut jeszcze bardziej się napręża napierając na materiał bokserek.  
Doszedł na 3 piętro. Delikatnie postawił ją na ziemi. Jej ramiona przez chwilę oplotły jego głowę jak na przywitanie długo wypatrywanego kochanka. Przez chwilę ich usta były blisko, jakby oczekiwały dziękczynnego pocałunku. Oddychali mocno, bojąc się spojrzeć w oczy, w których kryło się dzikie pożądanie.
Miarowy stukot zamka zapowiadał rychłe uchylenie drzwi. Jej dłoń odnalazła w mroku włącznik światła.
- Może Pan wejdzie – poprosiła, układając wciąż zmierzwione wilgotną podróżą myśli.
- Nie chciał bym przeszkadzać… - odpowiedział, jakby czekając aż poprosi raz jeszcze.
- Gorąca kawa dobrze Panu zrobi po takiej wspinaczce… - podjęła inicjatywą walcząc o jeden niesamotny wieczór.
- No dobrze, niech będzie ale tylko na jedną kawę… - odparł, z błyskiem w oku, zaś na jej twarzy pojawił się rumieniec.
Wszedł do środka. Pomógł jej zdjąć płaszcz muskając przy tym delikatną skórę jej nadgarstków. Pod zimowym okryciem ubrana była w ciepły, gruby, biały sweter z dużymi oczkami z pod którego prześwitywała czarna koronkowa bielizna. Jasne dobrze dopasowane jeansy szczelniej oplotły jej pośladki gdy pochyliła się zdejmując wysokie jasnobrązowe buty.  
- Proszę niech Pan się rozgości – powiedziała wchodząc do niewielkiego przytulnego pokoju.
- Dziękuję – odpowiedział, omiatając wzrokiem firany w kolorze piaskowym i impresjonistyczne obrazy zachodów słońca na jasno kremowych ścianach naprzeciw lustra.  
Po środku pomieszczenia stała niewielka okrągła ława. Pod ścianą znajdowała się rozłożysta skórzana kanapa, zaś pod oknem z drugiej strony stolika stał wygodny szeroki fotel, również w odcieniu ciemnego dębu. Na jasnych panelach leżało białe futro z głową niedźwiedzia.
Siadając na fotelu poczuł skórzany zapach obicia.  
- Czy pija Pan białą? – dobiegł głos z kuchni.
- Tak poproszę, i 3 łyżeczki cukru. – powiedział w przestrzeń.
- O Pan również tyle słodzi...?
- Tak, ma w tedy taki idealny smak…
Balansując zgrabnymi udami na wysokości jego oczu postawiła na ławie filigranowe filiżanki z gorącym napojem. Kiedy pochylała się mógł dostrzec czarny koronkowy stanik który prześwitywał przez oczka w jej białym swetrze. Pomieszczenie szybko wypełniło się zmysłowym aromatem espresso. Kobieta usiadła i wygodnie ułożyła się na skórzanej kanapie.  
Ich oczy spotkały się. Jednak żadne z nich nie miało ochoty przerywać tego stanu. Wiedzieli oboje że kawa była jedynie pretekstem by spędzić ten wieczór z kimś więcej niż z pustym echem czterech ścian.
Podniosła filiżankę i dotknęła wargą gorący napój nie odrywając wzroku od gościa który towarzyszył jej tego wieczoru. Upiła łyczek i języczkiem zlizała piankę która pozostała na jej górnej wardze, tuż pod noskiem. Odstawiając filiżankę skórą nadgarstka dotknęła przez sekundę jego kolana. On przysunął się bliżej. Napięcie rosło. W pewnej chwili łagodnie wplótł palce w jej rude, lśniące włosy, tuż nad karkiem. Westchnęła czując narastające podniecenie. Ich usta przyciągała jakaś nadludzka siła. Rozchyliła wilgotne i ciepłe od kawy wargi aby mógł plądrować językiem jej podniebienie. Jego silna dłoń zaczęła pieścić jej pierś pod okryciem z grubego, białego swetra. Łapczywie gładziła jego kształtne pośladki przez materiał spodni. Krążyła między jego udami by na chwilę wsunąć się pod materiał koszuli i musnąć mięśnie brzucha i wyraźnie zarysowaną klatę. Tak jak sądziła był dobrze zbudowany. Wreszcie mogła doświadczyć dotyku kogoś kto wypełnił jej pustkę i sprawił że wieczór zaczął tętnić życiem w rytmie pożądania. Była coraz bardziej wilgotna. Opuszki palców podążały w dół, między jego nogi by poczuć nabrzmiałą pulsującą męskość. Pragnęła go ssać i pieścić, w głowie wyobrażając sobie kształt jego fiuta.
On całował namiętnie jej usta, by w pewnej chwili zdjąć jej ciepły sweter, a zaraz później rozpiąć koronkowy stanik. Jego oczom ukazały się dorodne okrągłe piersi . Przysunął usta do sterczących sutków i pocałował. Jego język oplatał brodawki badając dokładnie ich strukturę. Usłyszał jej jęki i coraz szybszy głośny oddech.
- Tak całuj je, nie przestawaj, tak długo czekały – wyszeptała.
Zamruczał tylko w odpowiedzi.  
Objęła piersi podając mu je na zmianę do ust. Uwielbiała gdy brał je, lizał i puszczał z delikatnym pyknięciem. Rozpięła mu koszulę i zsunęła na podłogę. Stał wyprostowany. Zwinnymi palcami zdjęła pasek przy jego spodniach i rozpięła rozporek. Jednym ruchem zsunęła je. Naprzeciw jej twarzy znajdował się nabrzmiały fiut który naciskał na bokserki.  
- Chyba się nie mieści – wymruczał.
Uśmiechnęła się i oblizała wargi. Nosem dotknęła materiału bokserek tuż pod członkiem. Pocałowała po czym dłonią zaczęła przesuwać po materiale, drocząc się. Pocierała miejsce gdzie znajdowały się jego jądra i zaciskała lekko na członku. Widziała kiedy odchylił głowę i zamknął oczy. Wtedy zdjęła mu bokserki tym samym uwalniając grubego fiuta.  
- Cudowny – oznajmiła, wkładając członka do ust. Poczuła jak kładzie dłonie na jej włosach. Miarowo poruszała głową sprawiając że z każdym pchnięciem główka jego przyrodzenia była coraz głębiej w jej gardle. W pewnym momencie wepchnęła go najgłębiej jak potrafiła. Dotknęła palcami jego dłoni sugerując żeby docisnął mocniej jej głowę. Krztusząc się wypluła członka, który teraz błyszczał od jej śliny.
- Czy było Ci dobrze? – zapytała, kiedy strużka gęstej wilgoci i jego soków spływała po drobnym policzku i skapywała na pasemka rudych włosów.
- Już dawno nie było mi tak cudownie – odrzekł, głęboko oddychając – Pozwól że teraz ja zrobię Ci miło. – dodał z zawadiackim uśmiechem.
Pocałował namiętnie jej usta. Przez chwilę poczuł własny smak ale nie przeszkadzało mu to, wręcz przeciwnie, nawet lekko go to podnieciło. Położył ją na plecach na skórzanej kanapie i rozchylił nad wyraz mokre uda. Przez chwilę patrzył rozmarzonym wzrokiem na nabrzmiałe, wilgotne, różowe wargi.  
- Czekają na Twój pocałunek, chcesz je posmakować – spytała zalotnie.
- Tak pragnę tego – odpowiedział przysuwając twarz do jej krocza. Wsunął język i delikatnie oplótł nim dużą, lśniącą łechtaczkę. Czuł gdy zadrżała. Jego zwinny i wiotki język zaczął wędrówkę wzdłuż jej warg, za każdym razem niesfornie się przepychając i wchodząc coraz głębiej. Złapała go za włosy i przycisnęła mocniej. Ustami chwycił ponownie jej nabrzmiały guziczek, a dwa palce wsunął do ciepłego i wilgotnego wnętrza. Jednocześnie całował jej łechtaczkę i pieprzył palcami.
- Taaaaakkkk – rozległo się w pokoju, gdy jej ciałem zawładnęły spazmatyczne skurcze.
Odchyliła głowę i jedynie mogła się domyślać czy wszystko co znalazło się na twarzy jej kochanka było skokami czy może sokami zmieszanymi z kropelkami moczu które tak często wytryskały kiedy przeżywała rozkosz.
- Tak bardzo tego potrzebowałam… zaraz Cię schrupię. Wejdź we mnie. Teraz. – rozkazała.
Wyprostował się i usadowił miednicę między jej udami. Jego członek lśnił i pulsował. Powoli zanurzył główkę fiuta w jej cipce, by po kilku ruchach wejść po nasadę. Bardzo dobrze czuł jak ciasna była i ciepła. Poczuł jak jej dłonie obejmują pośladki i delikatnie naciskają kiedy wchodził do środka. Kiedy rytmicznie ją pieprzył jego jądra z charakterystycznym dźwiękiem obijały się o jej drugą dziurkę. Po kilku minutach rżnął ją ostro, intensywnie obijając się o jej pośladki. Słyszał kiedy krzyczała w ekstazie.
Popatrzyła mu głęboko w oczy.
- Chcę Cię poczuć od tyłu – powiedziała.
Obróciła się na kanapie wypinając wysoko nagie pośladki. Ręką odszukała gorącego fiuta, który właśnie ocierał się o wejście do pochwy. Jej palce mocniej uchwyciły członka i skierowały wprost do cipki. Wszedł powoli, mocno trzymając ją w pasie. Westchnęła. Jego ruchy były równomierne i powolne. Wchodził głęboko dokładnie penetrując jej pochwę. Czuła jak soki które wypływały z jej wnętrza, spływają po jej jędrnych udach. Palcami jednej ręki badała miejsce gdzie gruby fiut ocierał się o jej wargi zaś drugą trzymała się oparcia łóżka. Podniosła głowę w stronę lustra by ujrzeć swoją zarumienioną twarz przesłoniętą mokrymi rudymi włosami i kochanka który właśnie ją penetrował.
- Jesteś taka mokra – wymruczał po kolejnym mocnym pchnięciu.
- Pieprz mnie tak długo na ciebie czekałam, nie chcę już nocy spędzać samotnie – wyszeptała, głośno oddychając.
W tym momencie jego fiut nabrał wigoru i szybciej zaczął penetrować jej pochwę. Czuł jak jej wnętrze pulsuje. Jego żołądź ocierała się o ścianki pochwy sprawiając mu niebywałą przyjemność. Dłoń powędrowała do równomiernie kołyszących się piersi. Opuszkami palców czuł jej twarde, nabrzmiałe sutki. Jego ruchy stawały się coraz szybsze. Widok odbić w lustrze ich kopulujących ciał bardzo go podnieciła. Słyszał, kiedy stękała, a jego pokaźne jądra kołysały się podążając za ruchami penisa.
- Wypełnij mnie – rozkazała.
Pchnął mocniej, wchodząc członkiem po nasadę. W tym momencie jej wnętrze zalała ciepła gęsta sperma. Wypełniła ją całą chodź nadmiar białej lepkiej cieczy zaczął wypływać z jej pochwy i spływać po jądrach kochanka. Trwali w tej pozycji równomiernie i głośno oddychając.
Odsuną miednice od jej pośladków. Fiut wysunął się z jej warg, ciągnąc za sobą strużkę lepkiej, ciepłej i pachnącej spermy.  
Obróciła się na plecy by ponownie spojrzeć w głębię jego oczu kiedy pochylał się nad nią. Palcami gładziła jego dwudniowy zarost.
- Dziękuję że jesteś dzisiaj… - wyszeptała i w namiętnym pocałunku objęła jego głowę delikatnymi nadgarstkami.  
- Wiedziałem ze nie skończy się na kawie… - odpowiedział, przytulając ją do siebie.
Bardzo ją podniecała świadomość, że tego wieczoru wtula się w ramiona wspaniałego mężczyzny. Przytuliła go mocniej i wplotła się nogą między jego uda. Objęła go ciepło.
- Już zawsze będziesz… Prawda…? – zapytała, kiedy przytulił ją silnym ramieniem.
- Tak już zawsze… - odpowiedział czując jak wtula się w niego.

10 komentarze

 
  • Suczka69

    Subtelne... nawet bardzo i to mi się podoba, tylko najciekawsze momenty są najmniej rozwinięte. Warto byłoby nad nimi popracować.

  • Dom

    @Suczka69 ... a które momenty dokładnie miałabyś na myśli?  ;)  ...

  • MrHyde

    a co z kostką? Ten cały teatrzyk z kuśtykaniem to była lipa? Ach, te baby!

  • Dom

    @MrHyde ból nogi odszedł w niepamięć podczas wieczornych akrobacji ;)

  • Micra21

    nie lepiej tak: "Kilkakrotnie ich spojrzenia spotkały się, budząc...", czy "Przez sekundę błysNĘło mu..". Trochę niezręcznie brzmi "filigranowe filiżanki" - mogło by być malutkie. Całość niezła, jak na debiut, ale trochę za dużo powtórzeń, zaimków "jego", "jej" itp. Popracuj też nad interpunkcją. Ale podobało mi się :) Pozdrawiam

  • Dom

    @Micra21 W zamyśle było tak to ująć aby wszystko grało a jednocześnie nie nawiązywać do żadnego imienia. W tedy to jest takie czyste jakby. I w tedy również wyzwaniem jest to o czym piszesz z zaimkami. Dziękuję za konstruktywne i rzeczowe uwagi :).

  • Palmer

    Niezłe :devil:

  • Dom

    @Palmer Dzięki

  • pzw736

    bardzo przyjemne fajnie się czyta

  • Dom

    @pzw736 Miło słyszeć :)

  • Szarik

    Na prawdę sympatyczne. Podoba mi się.

  • Dom

    @Szarik Dziękuje za dobre słowa.

  • zostef

    Bardzo mi się podoba. Czekam na więcej opowiadań od Ciebie ;)

  • Dom

    Dziękuję wszystkim za komentarze :) To pierwsze opowiadanie które umieściłem na portalu :tadam:

  • makak

    Dobrze, może masz coś jeszcze równie podniecającego. :yahoo:

  • Dom

    @makak  
    Dzięki. Na razie nie mam ale chodzi mi coś po głowie  :)

  • Sirsza

    Nie jest źle. Ale mam kilka uwag.  Jak przez majtki, spodnie i płaszcz wyczuł jej wilgoć? I kobieta nie ubrałaby czarnego stanika do białego swetra. ;) Pojawiło się też kilka powtórzeń. Ale ogólnie jest całkiem dobrze.

  • Gazda

    @Sirsza nie czepiaj sie szczegòłòw. Znam takie pannice co białe ubierają czarną bieliznę. Bardzo dobre opowiadanie. Super się czyta. Proszę o więcej.

  • Sirsza

    @Gazda O ile wiem to do pracy nie powinno się tak ubierać i bohaterka nie jest "pannicą" tylko dojrzałą kobietą. ;)

  • Dom

    @Sirsza
    Ogólnie to chciałem bardzo mocno opisać stan podniecenia bohaterki. Myślę że gdyby miała na sobie spodnie narciarskie, tudzież ochraniacze hokejowe to także by przemokły/również wyczułby stan jej podniecenia  :lol2:  No tak już wyszło jakoś samo. A z tym stanikiem to pierwsza rzecz która przyszła mi do głowy żeby było go jakoś widać z pod tego swetra :cool: Dziękuję za cenne uwagi :tadam:

  • Dom

    @Gazda  
    Dzięki :)