Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

pulsujace poddanie

pulsujace poddanieSiedziałam przed komputerem z nogami rozłożonymi na biurku, palce tańczyły po klawiszach, podczas gdy druga ręka zanurzała się między moje uda. Ekran świecił niebieskawym blaskiem, oświetlając moje nagie ciało – piersi unosiły się z każdym oddechem, sutki stwardniałe z podniecenia, a między nogami czułam, jak moja cipka pulsowała, mokra i spragniona. Stanisław – to imię samo w sobie było jak pieszczota, która rozlewała się po moim kręgosłupie, gdy czytałam jego wiadomości.

"Opowiedz mi, jak byś mnie teraz ssała, suko. Jak głęboko wzięłabyś mój kutasa, zanim byś się zadławiła?"

Jęknęłam, przesuwając palce po wilgotnej szczelinie, rozcierając łechtaczkę, która była już opuchnięta i wrażliwa. Odpowiedziałam, nie zastanawiając się:

—"Wzięłabym go całego, aż do gardła, aż poczułabym, jak Twoja sperma tryska mi prosto do przełyku. Chciałabym, żebyś trzymał mnie za włosy i pieprzył mój pyszczek jak dziwkę, którą jestem."

Enter. Odpowiedź przyszła natychmiast.

"Dobrze wiesz, że jesteś moją małą kurwą. Ale dzisiaj nie chodzi o ciebie. Chodzi o twoją rudowłosą przyjaciółkę. Opowiedz mi o niej. Jak wygląda jej cipka? Czy jest tak samo różowa jak jej usta?"

Zacisnęłam uda, czując, jak moje wewnętrzne mięśnie kurczą się w oczekiwaniu. Nika. Moja Nika, z tymi ognistymi lokami, które spadały jej na plecy jak płomienie, i zielonymi oczami, które potrafiły spojrzeć na ciebie tak, że czułeś się, jakbyś się zaraz spalił. Ale Nika miała swój sekret – ten, o którym prawie nikt nie wiedział. Wstydziła się swojej naturalnej rudzieńkiej kępki między nogami. Zawsze, zawsze goliła się do gołej skóry, jakby te włoski były czymś, czego nie powinna mieć. A ja wiedziałam, że Stanisław uwielbiałby to. Uwielbiałby ją za to.

—"Ona się goli. Za każdym razem. Ale kiedyś, dawno temu, widziałam ją nieogoloną. Te rude kędzierzawe włoski, jak mały ogień między jej udami. Była taka zawstydzona, że prawie płakała, kiedy mnie przyłapała na gapieniu się. Ale wiesz co? Myślę, że teraz, gdybyś ją do tego zmusił, gdybyś kazał jej nosić je dla ciebie… ona by to zrobiła. Ona chce być zmuszana."

Palce poruszały się szybciej, wbijając się we mnie, podczas gdy druga ręka ściskała moją pierś, szczypiąc sutek, aż poczułam ból zmieszany z rozkoszą. Stanisław odpowiedział po chwili, a jego słowa były jak polecenie, od którego nie mogłam się oprzeć.

"Powiedz jej, że ma przestać się golić. Niech te rude włoski rosną. Chcę je zobaczyć. Chcę je poczuć na moim języku, kiedy będę ją lizał do nieprzytomności. A ty, moja małą dziwko, przyjedźcie do mnie. Zorganizuję wam coś… specjalnego. Nika nie wie, dokąd jedziecie. To będzie niespodzianka."

Serce zabiło mi szybciej. Niespodzianka. Salon BDSM. Stanisław mówił o tym wcześniej – o miejscu, gdzie można było spełnić każdą fantazję, gdzie ból mieszał się z przyjemnością, a poddanie się komuś było najczystszą formą wolności. Nika o tym nie wiedziała. Myślała, że jedziemy tylko na weekend do jego miasta. Nie miała pojęcia, że czeka ją coś, o czym marzyła w najciemniejszych zakątkach swojej wyobraźni.

Odpowiedziałam mu, że tak zrobimy. Że Nika nie będzie się golić. Że przyjedziemy. A potem, kiedy rozmowa stała się jeszcze bardziej obsceniczna, kiedy jego słowa stały się tak brutalne, że poczułam, jak moje ciało drży z potrzeby, dałam się ponieść. Palce pracowały bezlitośnie, a ja wyobrażałam sobie, jak Stanisław wpychałby we mnie swoją ogromną pałę, jak trzymałby mnie za gardło, jak kazałby mi błagać. Orgazm przyszedł nagle, gwałtownie, jak uderzenie prądu – krzyknęłam, a moje uda zalała fala gorącej wydzieliny, która spłynęła po moich pośladkach, brudząc krzesło.

Oddychając ciężko, napisałam mu jeszcze jedną wiadomość, zanim zamknęłam laptopa.

—"Nie mogę się doczekać, kiedy mnie skarzesz za to, że się pobrudziłam."

Następnego dnia, kiedy Nika wyszła spod prysznica, owinięta tylko w ręcznik, jej włosy mokre i ciemniejsze niż zwykle, usiadła na brzegu mojego łóżka, patrząc na mnie z uśmiechem.

— Co takiego? — spytała, gdy zauważyła, że się w nią wpatruję.

— Nic — skłamałam, uśmiechając się lekko. — Po prostu myślałam, jak bardzo Stanisław będzie zachwycony, kiedy cię zobaczy.

Jej policzki zaróżowiły się.

— Nie wiem, dlaczego w ogóle się zgadzam na ten wyjazd — westchnęła, ale w jej oczach było coś więcej niż niepewność. Była podniecona. — On jest… intensywny.

— Właśnie dlatego — powiedziałam, przesuwając się bliżej. — Wiesz, że zawsze marzyłaś o kimś, kto cię… kontrolowałby. Kto by cię zmuszał.

Jej oddech przyspieszył. Wiedziałam, że o tym marzyła. Nika była delikatna, ale pod tą słodką powłoką kryła się kobieta, która chciała być używana. Chciała być traktowana jak przedmiot, jak własność jak sprzedajna dziwka A Stanisław był idealnym kandydatem, by to zrobić.

— On wie… o mnie? — spytała cicho.

Skinęłam głową.

— Wszystko. Opowiedziałam mu, jak bardzo lubisz, kiedy cię przytrzymują. Jak marzysz o tym, by ktoś cię związał i używał, dopóki nie będziesz mogła chodzić. — Moje słowa były jak dotyk, który sprawiał, że jej skóra pokrywała się gęsią skórką. — I wie o twoich włoskach.

Jej ręce zacisnęły się na ręczniku.

— Kasia…

— Nie gol się — przerwałam jej. — Ani razu. Niech rosną. On chce je zobaczyć.

Przełknęła ślinę. Jej zielone oczy błyszczały.

— A jeśli… jeśli mu się nie spodobam?

— On cię pożre — wyszeptałam, a moje palce powędrowały do jej kolana, delikatnie przesuwając się wyżej, pod ręcznik. — Zaufaj mi.

Minęły dwa tygodnie. Dwa tygodnie, podczas których Nika nie tknęła maszynki do golenia. Dwa tygodnie, podczas których jej ruda kępka stawała się coraz bardziej bujna, coraz bardziej widoczna. Kiedy w końcu stanęła przede mną naga w łazience, jej twarz była czerwona ze wstydu, ale też z podniecenia.

— Boże, wyglądam jak… jak jakaś dzikuska — wyszeptała, patrząc na siebie w lustrze.

Przesunęłam ręką po jej brzuchu, a potem niżej, dotykając tych miękkich, kręconych włosków.

— Jesteś piękna — powiedziałam, a moje palce zanurzyły się między jej uda. Była mokra. Zawsze była mokra, kiedy myślała o tym, co nas czeka. — Stanisław oszaleje.

Jej ciało drgnęło, gdy dotknęłam jej łechtaczki.

— A jeśli on… jeśli on będzie chciał mnie tam dotykać? — Jej głos był ledwo słyszalny.

— To właśnie chce — szepnęłam, wciskając palec do środka. Była ciasna, gorąca, gotowa. — Chce cię tam lizać, gryźć, ssąć. Chce, żebyś krzyczała.

Jęknęła, opierając się o umywalkę, podczas gdy moje palce pracowały w niej, a kciuk pocierał jej łechtaczkę.

— Kasia, ja… ja nie wiem, czy dam radę — wyszeptała, ale jej biodra poruszały się w rytm moich ruchów, jakby jej ciało znało odpowiedź, nawet jeśli umysł się wahał.

— Dasz radę — zapewniłam ją, dodając drugi palec. — Bo inaczej cię ukarze. A ty kochasz być karana, prawda?

Jej oczy zamknęły się, a usta otworzyły w niemym krzyku, kiedy orgazm przepłynął przez nią, trzęsąc jej ciałem. Poczułam, jak jej sok płynie po mojej dłoni, gorący i lepki.

— Tak — przyznała w końcu, kiedy już mogła mówić. — Tak, kurwa, kocham.

Dworzec był zatłoczony, pełen hałasu i zapachu spalin. Nika szła obok mnie, nerwowo zaciskając dłonie na uchwycie swojej torby. Ja też byłam spięta, ale z innego powodu. Kiedy dotarłyśmy do kas, sięgnęłam do kieszeni… i zorientowałam się, że zapomniałam portfela. Kurwa. Kurwa, kurwa, kurwa.

— Co się stało? — spytała Nika, zauważając moją minę.

— Nie mam… nie mam pieniędzy — wyszeptałam, czując, jak moje policzki płoną. — Zapomniałam portfela w domu.

Jej oczy rozszerzyły się.

— To co teraz?

Rozejrzałam się. Dworzec był pełen ludzi – mężczyzn w garniturach, robotników, studentów. Mój wzrok zatrzymał się na jednym z nich. Wysoki, szeroki w barkach, w ciemnych spodniach i koszuli, która opinała jego muskuły. Nie Stanisław, ale… wystarczająco podobny. Wystarczająco silny.

— Poczekaj tu — powiedziałam, zanim jeszcze zdążyłam pomyśleć. — Wrócę za chwilę.

Nie czekając na odpowiedź, ruszyłam w jego stronę. Mój oddech był płytki, a między nogami czułam pulsowanie. Boże, co ja robię? Ale wiedziałam. Wiedziałam, że nie mam wyboru. Potrzebowałam tych pieniędzy. A poza tym… byłam już mokra na samą myśl.

Zatrzymałam się przed nim, unosząc głowę, by spojrzeć mu w oczy. Były ciemne, prawie czarne. Jak u Stanisława.

— Hej — powiedziałam, a mój głos był niższy, bardziej zachrypnięty niż zwykle. — Szukam kogoś, kto chciałby zarobić trochę gotówki. Szybko.

Jego wzrok przesunął się po moim ciele – po mojej czerwonej sukience, która opinała moje piersi, po moich udach, które były lekko rozchylone, jakby zapraszając go do spojrzenia wyżej. Uśmiechnął się powoli.

— A co masz na myśli?

— Toaleta — szepnęłam, zbliżając się jeszcze bardziej. Mój zapach – mieszanina perfum i podniecenia – musiał do niego dotrzeć. — Pięć minut. Sto złotych.

Jego ręka powędrowała do mojego biodra, ściskając je mocno.

— Dwieście. I nie pięć minut. Dopóki nie skończę.

Przełknęłam ślinę. Kurwa.

— Zgoda.

Toaleta cuchnęła moczem i środkami czystości, ale w tym momencie nie obchodziło mnie to. Drzwi zamknęły się za nami z trzaskiem, a on przyparł mnie do ściany, jego usta na moich, język wtargnął do moich ust z brutalną pewnością siebie. Jego ręce były wszędzie – na moich piersiach, na moim tyłku, pod spodem sukienki, szarpiąc za moje majtki.

— Jesteś mokra, kurwa — warknął, odrywając usta od moich. — Spodziewałaś się tego, co?

Nie odpowiedziałam. Nie mogłam. Jego palce już były we mnie, wbijając się głęboko, rozcierając moją cipkę, która była rozpalona i gotowa.

— Ubrana jak dziwka, a nie masz nawet majtek, które nie są przemoczone — śmiał się, wyciągając rękę i pokazując mi moje własne soki, które błyszczały na jego palcach.

Potem ukląkł przede mną, podnosząc moją sukienkę. Jego oddech był gorący na moim brzuchu, zanim jego język dotknął mojej łechtaczki. Jęknęłam, chwytając go za włosy, ale on tylko mocniej przycisnął moje uda, unieruchamiając mnie. Jego język był nieubłagany – lizał, ssał, gryzł, aż czułam, że zaraz oszaleję.

— Proś — rozkazał, odrywając się na chwilę.

— Proszę… proszę, nie przestawaj — jęknęłam, a moje biodra unosiły się, szukając jego ust.

— Nie o to mi chodziło — warknął, wstając. Jego spodnie były już rozpięte, a jego kutas – gruby, żyłkowany, z kroplą pre-cumu na czubku – wystawał przed siebie jak broń. — Powiedz, że jesteś dziwką. Że potrzebujesz mojego kutasa.

Moje oczy spotkały się z jego.

— Jestem dziwką — wyszeptałam. — Potrzebuję twojego kutasa.

Uśmiechnął się zadowolony, a potem chwycił mnie za biodra i uniósł, przyciskając moje plecy do ściany. Jego kutas natychmiast znalazł moją cipkę, a ja jęknęłam, kiedy poczułam, jak się we mnie wsuwa – gruby, twardy, rozciągający mnie bezlitośnie.

— Kurwa, jesteś ciasna — syknął, wbijając się we mnie do samego końca. — Ale lubisz to, co? Lubisz, jak cię pieprzę jak ostatnią dziwkę na dworcu.

— Tak! — krzyknęłam, kiedy jego biodra zaczęły uderzać w moje z brutalną siłą. Każde pchnięcie było jak cios, który wysyłał falę rozkoszy przez moje ciało. — Tak, kurwa, tak!

Jego ręka zacisnęła się na moim gardle, nie dusząco, ale wystarczająco mocno, bym poczuła, że tracę kontrolę.

— Masz szczęście, że lubię, jak dziwki krzyczą — warknął, przyściskając mnie jeszcze mocniej do ściany. — Bo inaczej kazałbym ci być cicho.

Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Mogłam tylko jęczeć, kiedy jego kutas uderzał w moją macicę, kiedy czułam, jak narasta we mnie orgazm, niepowstrzymany, niekontrolowany. Jego drugą rękę poczułam na mojej piersi, szczypiącą mój sutek przez materiał sukienki, aż zabolało.

— Chcesz skończyć? — spytał, jego oddech gorący przy moim uchu.

Kiwnęłam głową, niezdolna do słów.

— To proś.

— Proszę… proszę, pozwól mi skończyć — błagałam, a moje paznokcie wbijały się w jego ramiona.

— Dobra, kurwa — warknął, a jego ruchy stały się jeszcze szybsze, jeszcze bardziej brutalne. — Skacz na moim kutasie. Chcę poczuć, jak twoja cipka mnie wyciska.

Posłusznie unosiłam i opuszczałam biodra, jakby moje ciało należało do niego, jakby był moim panem. I w tym momencie – kiedy jego kutas był we mnie jak najgłębiej, kiedy jego ręka na moim gardle prawie odcięła mi powietrze – orgazm eksplodował we mnie, rozrywając mnie na kawałki. Krzyknęłam, a moje mięśnie zacisnęły się wokół niego, wyciskając z niego jego własny orgazm. Poczułam, jak gorące nasienie tryska we mnie, wypełniając mnie, brudząc.

Opuścił mnie powoli, a jego kutas wysunął się ze mnie z mokrą piana spermy Oparłam się o ścianę, dysząc, podczas gdy on wyciągnął chusteczki i wytarł się, a potem rzucił mi sto złotych.

— To za połowę — powiedział, uśmiechając się krzywo. — Resztę dostaniesz, jak mi jeszcze raz posśiesz.

Nie odpowiedziałam. Nie byłam w stanie. Wciąż czułam jego spermę spływająca po moich udach, wciąż czułam pulsowanie między nogami. Mokre splamione majtki powędrowały do kosza . a ja szybko przyoblekłam się w zawartość pudełka wyjętego z plecaka.Nie potrzebowałam lustra zeby wiedzieć jak kurewsko wyglądam .Czerwona sukienka , niemy świadek mojego upodlenia litościwie przykryła zbrukane ciało

Nika czekała tam, gdzie ją zostawiłam, z nerwowym uśmiechem.

— Gdzie… gdzie byłaś? — spytała, ale kiedy zobaczyła moją twarz, jej uśmiech zniknął. — Kasia, co się stało?

— Nic — skłamałam, wycierając usta wierzchem dłoni. — Mam pieniądze. Chodźmy.

W pociągu było ciepło, a siedzenia skrzypiały pod nami. Nika patrzyła przez okno, ale ja nie mogłam usiedzieć spokojnie. Pod sukienką czułam, jak skórzane paski uprzęży wciskają się w moje ciało. Kupiłam ją w sklepie erotycznym dzień wcześniej – czarne, cienkie rzemienie, które oplatały moje biodra, wciskały się między pośladki, a jeden z nich biegł prosto przez moją cipkę, drażniąc łechtaczkę za każdym razem, kiedy się poruszałam. Podszyte były ostrym końskim włosiem, który drapał moją skórę, sprawiając, że byłam w stanie stałego podniecenia. Do tego miałam na sobie koronkowe majtki i stanik, które tylko pogarszały sytuację – materiał ocierał się o moje sutki, sprawiając, że były twarde i wrażliwe.

— Jesteś pewna, że nie powinnam wiedzieć, dokąd jedziemy? — spytała Nika, odrywając wzrok od okna.

Uśmiechnęłam się do niej, wyciągając z torby małe, płaskie pudełko.

— Stanisław ma dla ciebie prezent — powiedziałam, podając jej je.

Otworzyła je ostrożnie, a kiedy zobaczyła, co jest w środku, jej oddech przyspieszył. Uprząż była prawie identyczna jak moja – czarne skórzane paski, ale z dodatkowymi ozdobami: małymi metalowymi kółkami, do których można było przypiąć kajdanki lub smycz.

— Co to… — zaczęła, ale przerwała, kiedy dotknęła materiału. Jej palce drgnęły, kiedy poczuła koński włos.

— To dla ciebie — powiedziałam, nachylając się bliżej. — Stanisław chce, żebyś ją założyła, kiedy dojedziemy. On… on ma dla nas specjalne miejsce.

Jej zielone oczy spotkały się z moimi.

— Kasia… — Jej głos był ledwo słyszalny. — To jest… to jest coś więcej niż zwykłe spotkanie, prawda?

Skinęłam głową.

— To jest miejsce, gdzie spełniają się fantazje. Gdzie można być kimś innym. Gdzie można być używanym.

Jej ręce drżały, kiedy wyjęła uprząż z pudełka. Przez chwilę myślałam, że się wycofa. Ale potem, powoli, zaczęła rozbierać się w przedziale. Nie było nikogo oprócz nas, ale i tak czułam dreszcz podniecenia, kiedy zdjęła bluzkę, a potem spódnicę, pozostając tylko w białej koronkowej bieliźnie.

— Pomóż mi — poprosiła, podając mi uprząż.

Moje palce drżały, kiedy zacząłam ją zakładać. Paski oplatały jej biodra, a potem jeden z nich przeciągnęłam między jej pośladkami, dociskając go do jej cipki. Kiedy zacisnęłam ostatnią klamrę, Nika jęknęła cicho. Jej twarz była zaczerwieniona, a oczy zamknięte.

— Czuje to — wyszeptała. — Czuje, jak… jak mnie drapie.

— Wiem — odparłam, dotykając jej ramienia. — To ma cię przygotować. Ma cię… rozgrzać.

Otworzyła oczy, a w nich było coś, czego nigdy wcześniej nie widziałam – mieszanina strachu i pożądania, która sprawiała, że moja własna cipa pulsowała.

— A jeśli… jeśli nie dam rady? — spytała.

— Dasz radę — zapewniłam ją. — Bo inaczej Stanisław cię ukarze. A ty kochasz być karana, prawda?

Jej usta otworzyły się, a z gardła wydobył się cichy jęk. Jej ręka powędrowała między uda, ale powstrzymałam ją.

— Nie — powiedziałam. — Poczekaj. On chce, żebyś była mokra, kiedy cię zobaczy. Chce, żebyś cierpiała z pożądania.

Przełknęła ślinę, a jej pierś unosiła się szybko.

— Dobrze — szepnęła.

Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że to dopiero początek. Wiedziałam, że kiedy dotrzemy na miejsce, Nika będzie gotowa na wszystko. A ja… ja nie mogłam się doczekać, kiedy Stanisław weźmie nas obie i pokaże nam, co znaczy prawdziwe poddanie

kasi

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 3226 słów i 18177 znaków.

Dodaj komentarz