Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Niegrzeczna #1

Obserwowałam z przyjemnością swe odbicie w lustrze. Po ostatnich
przeżyciach w galerii odzyskałam wiarę w swoją kobiecość. Moja skóra
lśniła. Usta stały się pełniejsze. W oczach pojawiła się iskra.
Odpięłam jeszcze jeden guzik bluzki i wyszłam nęcić spojrzenia kolegów z
pracy. Przy automacie z kawą poczułam na sobie czyjś wzrok. Należał do
kolegi, który wcześniej nie zwracał na mnie uwagi. Tak jak bym tego chciała.
— Cudnie wyglądasz!
— Och dziękuję.
— Zmieniłaś się ostatnio.
— W którym miejscu niby?
— W każdym... Cała promieniejesz.
Pożegnałam się z nim uśmiechem i odeszłam do swojego biurka zająć się
papierami. Ach, gdyby tak coś mogło urozmaicić monotonię mojej pracy.
Zaczęłam wracać myślami do przymierzalni. Do jego silnych ramion i
szalonego języka we mnie...
Przymknęłam na chwilę oczy. Moje ciało stawało się lekkie, żądne spełnienia
pokusy.
Szmery ludzi pracujących obok, zamiast zawstydzać, nakręcały jeszcze
bardziej. Chciałam tego teraz!
Przesunęłam dłonią po szyi. Przyjemne odczucie. Chciałam więcej. Upewniłam
się, że nikt nie patrzy. Wsunęłam dłoń w dekolt, odpinając jeszcze jeden
guziczek. Dotknęłam delikatnie swych piersi. Oszukiwałam umysł, że to nie
moja ręka. Udało się. Poczułam mróweczki na całym ciele. Biegały jak
szalone po karku, między piersiami, po naprężonych udach wnikały do
mojej... Ech...
Suteczki bodły stanik. Pobawiłam się nimi chwilę. Brakowało im męskiego
dotyku. Cały czas myślałam o nim. Ależ miałam ochotę powtórzyć nasz
shopping. Mimowolnie dłoń trafiła pod biurko. Podciągnęła spódniczkę.
Wsunęła się pod nią. Dotknęła majtek na moim pulsującym łonie...
— Dzień dobry
Męski głos wyrwał mnie z letargu a moją dłoń spod spódniczki, której nie
zdążyłam poprawić.
— Dzień dobry. — Odpowiedziałam rozkojarzona.
To był on. Facet z przebieralni w galerii. Czego chciał? Nie mogłam się
skupić. Na jego widok cipka pulsowała jeszcze bardziej.
— Proszę dosiąść. — Zaproponowałam.
— Słucham?
— Proszę usiąść. — Poprawiłam się, jeszcze bardziej rumiana.
— Dziękuję. Przyszedłem uregulować znaleźne za portfel.
— Ach nie trzeba było. — Odparłam.
Jednak znowu nie wytrzymałam i coś we mnie wstąpiło. Podobnie jak wtedy
przed przebieralnią.
Chwyciłam go za dłonie.
— Ale cieszę się, że przyszedłeś...
Wpiłam w niego paznokcie, pociągnęłam ku sobie. Pocałował. Już wiedział bez
słów, jakiego znaleźnego pragnę.
Wstał, obszedł biurko. Odsunął mnie z krzesłem. Na widok mojej
podciągniętej spódniczki rzekł.
— Ktoś był tutaj przede mną... — Uśmiechnął się.
— Tak, była... — Podniosłam dłoń z wyciągniętymi palcami, w jego kierunku.
Ucałował czule. Paluszek po paluszku. Chłonął mój zapach. Ukląkł przede
mną. Wszedł pod biurko. Opuścił maksymalnie moje krzesło. Przyciągnął mnie
do siebie.
— Rączki na stoliku. Bądź grzeczną dziewczynką!
Wykonałam posłusznie rozkaz. Oddałam mu się, tak jak tego chciał. Na samą
myśl o tym, co się stanie za chwile, moim ciałem targnęły dreszcze. Zrobiłam
się wilgotna. Dla niego.
Poczułam jego dłonie na moich kostkach. Gorącym oddechem pieścił moje
zaciśnięte kolana. Dłońmi masował moje łydki. Napinały się pod jego
palcami. Jego dotyk docierał pod kolana. Mrówki biegały po moich nogach we
wszystkich kierunkach. Pocałunkami wdzierał się między moje nogi. Dłonie
pieściły uda. Były już pod spódniczką. W majtkach miałam już prawdziwe
mrowisko. Uległam, rozsunęłam kolana. Wszedł głębiej. Całował delikatne
wnętrza moich ud. Coraz wyżej i bliżej...
Im bardziej się zagłębiał, tym bardziej ja rozszerzałam nogi. Aż poczułam go
tam...
Przesunął majtki do boku, łaskocząc moją rozpaloną cipkę.
Ledwo utrzymywałam ręce na biurku. Tak bardzo pragnęłam w nich męskiego
ciała. Nie pozwalał mi na to. Zagryzałam wargi. Zaciskałam dłońmi długopis.
Z trudem siedziałam. Chciałam ujeżdżać go już!
Pocałował delikatnie moją wilgotną szparkę. Podgryzał ją wokoło wargami.
Zrobiłam się jeszcze bardziej mokra. Poczułam w niej jego język. Wchodził
we mnie pomału i delikatnie.
Nagle przylgnął ustami i wszedł naprawdę mocno. Wirował w niej językiem na
wszystkie strony. Opadłam na biurko. Przytuliłam się piersiami do biurka.
Uderzyłam pięściami w blat. W drzwiach pojawiła się zaskoczona twarz
kolegi, spotkanego wcześniej przy automacie. Widział mnie taką rozpaloną.
Było mi wszystko jedno. Było mi tak dobrze. Co ten facet wyprawiał z moją
cipką pod biurkiem. Spijał moje obfite soki. Pożerał mnie pieszczotami.
Silnymi dłońmi miażdżył mój tyłek. A ja go nie mogłam dotknąć. Zaciskałam
nogi na jego twarzy. To znowu luzowałam uścisk. Prężyłam się na oparciu
fotela. Zaparta o biurko. Paznokcie szorowały o blat, chwytając w ostatniej
chwili jego rant.
Skinęłam na kolegę w drzwiach, nie mogąc wydusić z siebie słowa. W obawie, że każde słowo
może przerodzić się w spazmy szalonej okularnicy.
Zamknął za sobą drzwi. Podszedł do biurka.
Rozmiękczona pieszczotami, mężczyzny pod biurkiem, wyciągnęłam dłoń w stronę kolegi.
Złapałam za rozporek. Pieściłam jego krocze. Szybko nabierał kształtów w moich palcach.
Rozsunęłam zamek. Dotykał mojej twarzy dłonią. Przeczesywał włosy opadające na policzek.
Wyciągnęłam jego sterczącą maczugę na zewnątrz. Masowałam mu i jednocześnie napawałam
pieszczotami między nogami. A język drugiego faceta starał się niesamowicie. Wnikał we mnie
głęboko. Wsuwał zręcznie palce we wszystkie zakamarki mojego łona.
Wzięłam do ust podnieconego kutasa kolegi. Nachylił się nade mną. Wsunął dłonie w dekolt.
Błądził między piersiami. Łapał sutki. Possałam go chwilę, po czym wypuściłam go z ust.
Droczyłam się z nim, widząc narastające pragnienie. Zaciskałam udami twarz drugiego faceta. Nie
potrafiłam usiedzieć. Moje ciało wiło się pełne emocji.
Pocałowałam delikatnie czubek kutasa kolegi. Przytrzymałam w nich wlizywałam się czubkiem
języka w jego szczelinę. Rozpięłam guzik jego spodni. Zjechały posłusznie na podłogę. To samo
zrobiły slipy. Guziki koszuli ustępowały jeden po drugim pod moimi palcami. Pieściłam jego
rozpalony tors. Zrzucił resztki ubrania. Stał przede mną nagi z wyprężonym kutasem.
Zaprosiłam go na biurko. Położył się przede mną na boku, prężąc rozbujany twardy męski organ.
Facet pod biurkiem wgryzał się w moje łono. Ściskał mocno tyłek. Uniosłam się do góry na
roztrzęsionych, miękkich nogach. Szybkim ruchem ściągnął ze mnie mokre majtki. Uklękłam w
rozkroku na miękkim dywanie. Piersi same oparły się na blacie biurka. Kolega zajął się moimi
twardymi sutkami a ja jego twardym penisem. Rolował je w palcach. A ja pieściłam dłońmi jego
nagie ciało. Wzięłam w usta jego twarde berło. Zassałam głęboko. Po same jądra. Drapałam i
miętosiłam jego worek. Nakryłam tyłek włosami. Całował moje ramię. Pieścił kark. Szamotał
dłonią we włosach. Dociskał moją głowę, gdy mu obciągałam.
Jednocześnie usiadłam na twarzy
faceta pode mną. Zajadał się moją piczką. Jego dłonie błądziły po moim tyłku. Falowałam
biodrami. Ujeżdżałam go, jak bym siedziała na jego kutasie. Doprowadzał mnie do szału palcami
zwinnie docierającymi z brzucha aż do mojej szczelinki. Unosiłam się i opadałam. Czułam pod
sobą raz po raz jego nos albo język.
Kolega z biurka przekręcił się, opierając o biurko. A ja ani na chwilę nie przerywałam ssania.
Uniosłam na chwilę tyłek. Facet pode mną przesunął się, przez co usiadłam już teraz na jego
penisie. Ależ był twardy. Chciałam go pożreć cipką!
Uniosłam tyłek, opuściłam. Był we mnie. Zastygłam na moment. Zaczął się we mnie ruszać.
Podczas gdy drugi członek penetrował moje usta. Trzymał mnie mocno za włosy. Nie pozwalał go
wypuścić z ust. A ja ani myślałam to zrobić. Należałam do nich a oni do mnie. Tarmosiłam
rozpalone jajca bezlitośnie. Nadziałam się na drugiego kutasa, najmocniej jak się dało. Ujeżdżałam
dwa fiuty w szalonym rytmie. Cztery dłonie obydwu mężczyzn błądziły po moim ciele. Były
wszędzie tam, gdzie chciałam, żeby były. We włosach. Na szyi. Poprzez kark wędrowały na plecy.
Pieściły moje piersi. Sutki chciały wystrzelić w ich palcach, drapieżnie ściskających moje cycki.
Zsunęłam usta z kutasa. Potrzebowałam zaczerpnąć powietrza. Wstałam z drugiego. Facet też się
podniósł. Przerzucili mnie przez biurko. Półprzytomną z podniecenia. Zamienili się rolami.
Stanął przede mną facet z podłogi z naprężonym wcześniejszym ujeżdżaniem penisem. Nie pytał,
czy chcę. Wcisnął go w moje usta. Bez hamulców. Wbił się po same jajka. Poczułam ich naprężony
dotyk na brodzie. Drugi penis wszedł we mnie od tyłu. Równie bezceremonialnie. Pchnięcia kolegi
nadziewały mnie jeszcze bardziej na członka będącego w moich ustach. Nacierał ostro na moją
wilgotną szparkę. Gdybym mogła, to wykrzyczałabym mu, żeby nie przestawał, żeby wchodził
jeszcze mocniej i szybciej. Jednak nie musiałam. Robił to właśnie tak. Rozpychał ją we wszystkie
strony. Dawał klapsy w mój niegrzeczny tyłek. A ja wpijałam paznokcie w tyłek faceta przede mną.
Ssałam mu z całych sił. Obydwaj dyszeli i mruczeli jak dwa lwy ruchające swoją zdobycz. Dalej
ich dłonie były wszędzie. W moich cyckach. We włosach. Drapiące plecy i dające klapsy. Wiłam się
między nimi, byłam blisko. Miałam w ustach smak pierwszych kropel spermy. Nie chciałam
przestać. Dreszcze piorunowały moje ciało. Ciepło i drgawki powodowane przeżywaną ekstazą
ogarniały mnie całkowicie. Rozchodziły się do cebulek włosów i palców u nóg. Nie wiedziałam co
się ze mną dzieje. Leżę czy stoję. Odlatywałam całkowicie. Zsunęłam usta z fiuta. Wykrzyczałam
to, co przeżywałam, na cały głos. Nie myślałam wtedy, że jestem w pracy. W ogóle o niczym nie
myślałam. Tylko czułam spełnienie. Aaaaachhhh...
Padłam na podłogę. Przez mgłę w oczach dostrzegłam dwa członki prężące się przed moją twarzą.
Ze wciąż pulsującą cipką zaczęłam je obydwa całować i miętosić. Chwyciłam obiema dłońmi
jednocześnie. Masowałam o przelizywałam po całej długości. Przytuliłam do policzków.
Uśmiechnęłam się do obydwu facetów. Czułam, jak ich penisy pulsują na mojej twarzy. Obydwa
wilgotne błyszczące. Spragnione spełnienia. Złapałam ich główki jednocześnie ustami. Wsunęłam
język pomiędzy. Oblizałam szybko i dokładnie, wnikając w szczelinki pełne buzującego w nich
nasienia. Połączyłam ich smaki w ustach. Docisnęłam i eksplodowali. Szybko wysunęłam ich z ust.
Spuścili się obydwaj jednocześnie. Zalewając obficie moją twarz i dekolt.

enklawa25

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 1982 słów i 11076 znaków.

3 komentarze

 
  • oniona4

    Świetne ;)

  • enklawa25

    @oniona4  :) dzięki

  • Kalmar93

    Fajny pomysł na opowiadanie  ;)

  • enklawa25

    @Kalmar93  ;)

  • PaniGomez27

    <3 fajne opowiadanie  ;)

  • enklawa25

    @PaniGomez27  <3