Napad. Część trzecia.

Napad. Część trzecia.Leżałam na tym stole i wsłuchiwałam się,  jak na dworze dudni deszcz. Nie było tam okien, ale burza szalała na tyle, że nie dało się tego nie słyszeć.
Czas płynął, a Patryka nie było. Nie wiedziałam, czy minął kwadrans, czy jeszcze nie. Mogłabym sprawdzić godzinę na telefonie, ale nie wiedziałam, gdzie jest moja torebka. Po drugie to i tak nie wiedziałabym,  ile go nie ma, bo nie odnotowałam momentu jego wyjścia. Po trzecie, to nie miałam zamiaru chodzić po pomieszczeniu, gdzie jest ciemno, a na ziemi walają się butelki po piwie.  
Po chwili usłyszałam kroki na klatce schodowej. Drzwi zaskrzypiały, a ja usłyszałam,  jak ktoś wchodzi do środka.  
- To ty Patryk?
Postać przystanęła w drzwiach, ale nie odezwała się. To było dwuznaczne. Przeszło mi przez myśl, że to nie on, tylko ktoś inny i dlatego zatrzymał się w drzwiach, bo był zdziwiony, że ktoś tu jest.
- Patryk, to ty? - zapytałam ponownie.
Odpowiedziała mi tylko cisza. Serce zaczęło mi bić trochę szybciej. Miałam mieszane uczucia. Pożałowałam, że powiedziałam mu o tym ostrym seksie i gwałcie. On powiedział, że jak wróci,  to się ze mną tak zabawi i to mógł być element jego gry wstępnej. Z drugiej strony mógł to być każdy inny mężczyzna mieszkający w tym bloku.  
Byłam w ciemnym nieznanym pomieszczeniu, miałam na sobie tylko stanik i majtki. W pomieszczeniu był ktoś, najprawdopodobniej facet, a ja nie miałam pewności czy to mój kochanek sprzed chwili, czy nie
Wiedziałam, że jedynym sposobem, by się tego dowiedzieć,  jest prowokacja.
- Dobra cwaniaczku. W takim razie jak chcesz mnie mieć, to musisz mnie złapać! - powiedziałam ciut zalotnym tonem, choć strach zrobił swoje.
Nie odezwał się. Usłyszałam tylko,  jak zamyka drzwi.
- Zaryzykujesz, że coś mi się stanie, że się uderzę o kant stołu, albo skaleczę na puszce po piwie, co? Wtedy nici z ruchania!
Sama się zdziwiłam, że użyłam takiego słownictwa, ale w tamtej chwili emocje brały górę nad dobrym wychowaniem.
Czułam,  jak zbliża się do stołu. To był znak, że to może być Patryk, bo wiedział, gdzie byłam,  jak wychodził. Z drugiej strony przecież mówiłam do niego i na pewno wiedział skąd płynie dźwięk.
Zeskoczyłam ze stołu i trzymając się blatu,  przeszłam na drugą stronę.
- Złap mnie cwaniaczku, jak chcesz mnie mieć!  
Wiedziałam, że obok jest ściana, a przed nią stół do bilarda. Wyczułam go w ciemnościach i wskoczyłam na niego. Chciałam go zmylić, że jestem na nim. Zrzuciłam kilka kul, co było głupie, bo podnosiło ryzyko wypadku. Przeszłam po stole na drugą stronę i zeszłam z niego. Zaczęłam się śmiać.
- Oj coś słabo ci idzie - powiedziałam śmiejąc się.
Słyszałam,  jak chodzi za mną. Trzymając się ściany,  chciałam przejść w róg. Tak też zrobiłam i to był mój największy błąd. Słyszałam, jak podbiega, a chwilę potem poczułam jak łapię mnie za rękę.
Jęknęłam i to nie z bólu, a z przerażenia.  
Położył rękę na moich ustach,  dając mi znak,  bym nie krzyczała,  i przysunął mnie do ściany.
W tym momencie omal nie dostałam zawału. Zaczęłam poważnie wątpić, że to Patryk. Ten napastnik wydawał się silniejszy i wyższy. O ile jeszcze chwile temu byłam przekonana, że to on, to teraz byłam w rekach jakiegoś faceta, ale nie wiedziałam, czy to on.
- Patryk, to ty?
Cisza
Nie wiedziałam co robić. Jeśli zacznę krzyczeć,  to zlecą się ludzie i jeśli do ściany przygwoździł mnie Patryk, to nie wpłynie to dobrze na jego opinię. Jeśli to obcy mężczyzna, który widział, jak tu wchodzę i chce mnie zgwałcić, to po prostu da mi w łeb i zrobi mi krzywdę.
Nagle poczułam, że moja reakcja na to co się dzieje,  wymyka mi się spod kontroli. Poczułam wszechogarniający dreszcz, ale nie strachu, tylko podniecenia.
Facet chwycił moje ręce i położył je na ścianie, tak jak robią to policjanci gdy chcą kogoś skuć. Zaraz potem przybliżył się do mnie. Poczułam na pośladkach jego męskość i jego ręce na piersiach. Nawet jeśli to nie był Patryk, to,  to co robił,  było zwieńczeniem moich marzeń. Przestawałam racjonalnie myśleć.  
Usłyszałam,  jak wyciąga pasek ze spodni.
Czy Patryk miał pasek? - przeszło mi przez głowę pytanie.
Chyba nie miał. To znaczy, że zaraz zerznie mnie ktoś inny. Czułam, jak uginają mi się nogi. Podniecenie i strach siały spustoszenie w moim układzie nerwowym, i co głupio przyznać rozrodczym. Czułam,  jak z mojej cipki leje się śluz po mojej nodze. Podniecenie po seksie z Patrykiem nie ustało, teraz ta adrenalina, wszystko to robiło swoje.
Ułożył mi ręce na plecach,  a swoim ciałem docisnął mnie do ściany. Po raz kolejny poczułam jego kutasa. Zdawał się być spory, czy Patryk też miał takiego? A może to tylko wymysł mojej wyobraźni?
Związał mi ręce paskiem. Swoje po raz kolejny położył na moich piersiach. Jego oddech zaczynałam czuć na szyi. Moje sutki zaczęły pod wpływem jego pieszczot nabrzmiewać.  
Zjechał w dół i spuścił moje majtki.  
Nagle usłyszałam,  jak wyciąga coś z kieszeni i rozrywa zębami. To była prezerwatywa. Teraz już wiedziałam, że to nie Patryk, tylko jakiś gwałciciel. Patryk nie miał gumki. Gdyby miał,  to użyłby za pierwszym razem. Kto normalny robi to tylko przy drugim zbliżeniu? Ale spokojnie. Mógł przecież wsiąść z domu, choć przecież mówił wcześniej, że nie ma.
Moje rozważania przerwało uczucie wkładanego do mojej pochwy penisa. To było szybkie i gwałtowne. Właściwie to on się we mnie wbił. To było cudowne. Kochałam taki seks i często dogadzałam sobie tak wibratorem.
Pierwsze prądy nie zdążyły rozejść się po moim ciele, kiedy on już zaczął mnie penetrować. Robił to szybko i gwałtownie. Po prostu mnie gwałcił, choć wcale nie krzyczałam, nie wyrywałam się, bo nie miałam zamiaru.
Uczucie było cudowne. Doprowadził mnie do orgazmu w kilkanaście sekund. Chwile potem doświadczyłam drugiego, a potem trzeciego. Nigdy nie miałam wielu orgazmów jednocześnie. Mój gwałciciel doszedł także.
Wyszedł ze mnie. Objął mnie i całował po ramieniu. Wiedziałam, że to nie koniec.
Położył mnie na stole do bilarda. Właściwie to oparł mnie o niego. Nogi cały czas miałam na ziemi, ale oparta byłam o stół. Położył mi rękę na ustach i odchylił głowę do tyłu. Po tym znów we mnie wszedł i zgwałcił mnie od tyłu drugi raz. Tym razem strzelił w dziesiątkę, bo orgazm, jakiego doświadczyłam, nie pozwolił mi na ukrycie go w sobie i gdyby nie trzymał mi ręki na ustach,  to dowiedziałby się o nim cały blok.
Strzelił ręką w mój pośladek.
To było jak informacja „dobra jesteś”. Słyszałam jak ściąga prezerwatywę. Moje ręce jednak nadal były skrępowane.
Nagła jasność zalała pomieszczenie. Przez chwile nic nie widziałam, ale wiedziałam, że włączyli prąd i za chwilę poznam prawdę.  
Serce waliło mi jak młotem. Odwróciłam się. Chciałam się dowiedzieć czy to Patryk mnie zgwałcił, czy ktoś inny. Powoli odwróciłam się i poznałam prawdę.
- Masz szczęście, że mm związane ręce, bo już bym cię dusiła - krzyknęłam do Patryka kiedy zobaczyłam jego zadowoloną twarz.
- Przecież lubisz na ostro! - odparował z uśmieszkiem zadowolenia na twarzy.
Zaczęłam się śmiać. To było niezwykłe uczucie. Zaspokojona i uspokojona, świeżo po ostrym seksie marzeń i spełnieniu najskrytszych fantazji.
- Odwróć się!
- Co znowu chcesz mnie...
- Chce ci uwolnić ręce!  Jejku, jaka ty jesteś niezaspokojona....
Po chwili byłam już wolna. Podciągnęłam majtki. Dałam mu małego kuksańca w rękę.  
- Nastraszyłeś mnie, ale to było cudowne.
Zaczęliśmy się całować jak na początku. Seria namiętnych pocałunków po tych kilku orgazmach była czymś, co obligatoryjnie powinno znaleźć się w repertuarze każdej pary.

Dodaj komentarz