Napad. Część druga.

Napad. Część druga.Czułam się tak, jakbym cofnęła się w czasie o kilka miesięcy. To, co wtedy odczuwałam w obecności Patryka, od razu wróciło. Szliśmy przed siebie alejką i trzymaliśmy się za ręce. To było tak mało, a zarazem tak wiele. Gdyby jeszcze kwadrans temu ktoś mi powiedział, że ja i on się spotkamy, nigdy bym nie uwierzyła.
Zatrzymaliśmy się pod wielkim drzewem. Patryk spojrzał mi głęboko w oczy, potem pogładził po policzku, po czym poprawił mi włosy i pocałował mnie. Zrobił to tak delikatnie, a zarazem namiętnie. Moja dłoń mimowolnie powędrowała na jego włosy. Chciałam go objąć. Czułam się przy nim bezpiecznie, zwłaszcza po tym co chwilę wcześniej przeszłam.
Całowaliśmy się kilka minut. Nic nie mówiliśmy, tylko patrzyliśmy na siebie i całowaliśmy się. Chciałam jednak czegoś więcej, i on doskonale o tym wiedział. Seks w miejscu publicznym nie wchodził jednak w grę.
- Wiesz, że jestem od ciebie kilka lat młodszy - zapytał kiedy na chwile oderwaliśmy nasze usta od siebie.
- Przeszkadza ci to? - zapytałam zasmucona. Czułam, że za chwile wypali jakimś tekstem, że to nie ma sensu i stracę go na zawsze
- Mnie to nie przeszkadza, ale pamiętaj, że ja nie mam teraz czasu ani głowy na związki i planowanie przyszłości. Mama nadal jest chora, sporo pracuje i nie mam czasu na dziewczynę - powiedział. Zrobił to w tak spokojny i dojrzały sposób, że wielu moich rówieśników mogłoby mu tylko pozazdrościć.
Pogładziłam go po policzku i pocałowałam.
- Rozumiem cię i nie mam zamiaru naciskać.
Powoli odsunęłam się od niego gotowa na to, że za chwilę się rozejdziemy.
- Spokojnie Kinga - powiedział. Na jego twarzy pojawił się piękny uśmiech.
- To, że nie mam czasu na stały związek, nie oznacza, że nie mam ochoty na przelotny.
Oboje zaśmialiśmy się z tego co powiedział
- Przypominam ci, że poza tym musisz mi się odwdzięczyć za odbicie cię z rąk tamtych gnojków.
Po tych słowach jego dłoń powędrowała na ramiączko mojej sukienki. Chile potem włożył palec pod nie i zaczął masować moją skórę. Czułam, jak to samo robi z ramiączkiem od stanika i moje ciało zaczynała przechodzić gęsia skórka.
Nie mogłam się powstrzymać i pocałowałam go. Odwdzięczył się tym samym. Oparł mnie o drzewo i zaczął dotykać. To było cudowne. Nie miało dla mnie już znaczenia, że ktoś może nas zobaczyć. Nie znałam nikogo na tym osiedlu, a w Krakowie to w sumie byłam anonimowa. Gdyby to było na moim osiedlu, w moim rodzinnym mieście pewnie cały czas wypatrywałabym nadchodzącej sąsiadki, ale tutaj...
Patryk zaczął całować mnie po szyi. Czułam, że odpływam. Na moim ciele pojawiły się krople. Myślałam, że to reakcja mojego organizmu na bodźce, ale po chwili poczułam, jak zimne krople deszczu spływają na moją głowę. Patryk oderwał się ode mnie i spojrzał mi prosto w oczy.
- Chodź, schowamy się na klatce - powiedział, po czym pobiegliśmy w stronę drzwi.
Nie nalegałam, ani nie miałam zamiaru nawet pytać, dlaczego po prostu nie zaprosi mnie do siebie. Nie śmiałabym. Znałam jego trudną sytuację rodzinną, poza tym laska, która wpycha się facetom na siłę do łóżka, to nie mój styl, choć nie ukrywam, że bardzo tego chciałam. Są jednak jakieś granice, ja w każdym razie takie miałam.
Klatka schodowa w ogóle nie odzwierciedlała bloku. O ile całe osiedle nie wyglądało zachęcająco, to na klatce było przytulnie. Zaraz jak tylko zamknęliśmy drzwi, rozpętała się totalna burza.
Taka atmosfera jeszcze bardziej mnie podsyciła. Uwielbiam deszcz, zwłaszcza wiosną i latem.
Patryk całował mnie, ale jego ręce ku mojej uciesze wędrowały także po całym moim ciele. Oparł mnie o ścianę i spojrzał mi głęboko w oczy. Potem podniósł je w górę i przytrzymał jedną ręką. Drugą muskał mój policzek, po czym nasze usta zwarły się, a jego druga zaczęła gładzić mój biust. Mój partner przesunął się lekko w bok i całą przestrzeń wokół nas wypełnił przeraźliwy dźwięk spadającego na posadzkę metalu.
- Cholera jasna! - krzyknął Patryk przerażony tym, co się stało.
Dostałam ataku śmiechu, widząc, jak patrzy na przewrócony kwietnik, rozsypaną ziemię i ubrudzone spodnie. Mnie na szczęście oszczędziło i wszystko poleciało na podłogę.
- Co tam się dzieje? - dobiegł głos kogoś i chwile potem usłyszeliśmy dźwięk otwieranych drzwi.
Zanim się zorientowałam, co się dzieje, Patryk porwał moją rękę i pociągnął za sobą piętro niżej. Zaczęłam lekko chichotać, widząc przerażenie w jego oczach, ale palcem na jego ustach dał mi znak, bym siedziała cicho.
Weszliśmy do niewielkiego pomieszczenia, miało może kilka metrów kwadratowych. Patryk zapalił świetlówkę, która zaskoczyła dopiero po kilku mrugnięciach. W pomieszczeniu znajdował się stół do bilarda i do pink - ponga. W kącie leżało kilka puszek po piwie i po napojach popularnych wśród społeczeństwa jako popitka.
- To jest nasz blokowy klub - powiedział widząc w moich oczach zdezorientowanie co do miejsca, gdzie się znajdowaliśmy
- Myślisz, że wściekła sąsiadka nas tu nie dopadnie? - spytałam, spoglądając na drzwi.
- Nie ona uważa, że to siedziba szatana i tu nie zagląda.
Nie mogłam powstrzymać śmiechu. Patryk po raz kolejny pokazał swoje poczucie humoru, błyskotliwość i kreatywność.
- Nikt nam tu nie przeszkodzi?
- Niechby tylko spróbował! - powiedział, po czym wziął do ręki kij do bilarda i za imitował popis z mieczem samuraja.
Chwile potem podszedł do mnie, chwycił mocno i położył na stole do pink - ponga. Był trochę zimny, ale Patryk postarał się, by mnie szybko rozgrzać. Całowaliśmy się. Po chwili on także wszedł na stół i powoli zaczął podnosić moją sukienkę w górę.  
Nie miałam najmniejszego zamiaru protestować. Czekałam na to od bardzo dawna. Chwile potem byłam już w samej bieliźnie na stole, a na mnie leżał pozbawiony koszulki Patryk.  
Całowanie z moich ust przeniosło się na moje piersi, co sprawiło, że byłam pewna, iż stół zaraz stanie się śliski. Dawno nie obcowałam z żadnym mężczyzną.
Patryk rozpiął spodnie, po czym popatrzył na mnie przepraszająco.
- Nie mam przy sobie prezerwatywy.
Nie byłam zdziwiona, przecież nie planował tego, że się spotkamy i trafimy do tego klubu. Pragnęłam jak najszybciej poczuć go w sobie. Szybko doszłam do wniosku, że nie mogę w tym dniu zajść w ciąże i gestem wskazałam, że wyrażam zgodę na seks bez zabezpieczenia.
Był bardzo delikatny i czuły. Kiedy wszedł we mnie, moja ręka mimowolnie powędrowała w stronę krocza. To chyba taki odruch. Zawsze kiedy się masturbowałam przez ostatni rok, myślałam o nim. Teraz nie musiałam zaspokajać się wibratorem i marzeniami. W mojej pochwie był prawdziwy penis Patryka i robił to co do niego należało. Z każdym pchnięciem czułam, że odlatuje. Po kilku chwilach poczułam, jak dochodzę. Patryk potrzebował jeszcze chwili i po chwili moje marzenie spełniło się. Chciałam tego od bardzo dawna. Seks z moim wymarzonym facetem.  
Mój kochanek położył się na stole obok mnie. Odpoczywaliśmy, całując się. Nasze serca biły jak szalone. Patrzyłam na jego twarz, gdy niespodziewane ciemność ogarnęła całe pomieszczenie
- Kurwa mać! Znowu to samo.
- Co się stało? - zapytałam lekko zdezorientowana sytuacją.
- Wyłączyło się zasilanie. W czasie burzy tak się w tym bloku dzieje. To potrwa z godzinę.
- No to znaczy, że mamy trochę ....
- Kinguś, przepraszam cię, ale ja muszę na chwilę wyskoczyć na górę. Moja mama ma dozownik tlenu na prąd i muszę przełączyć go na awaryjne zasilanie. Poczekasz tu na mnie? - spytał.
- Oczywiście, ale jak chcesz, to możemy się spotkać i dokończyć to innym razem.
Powiedziałam to, ale gdzieś w głębi duszy nie chciałam, żeby sprawy obrały taki scenariusz. Liczyłam, że każe mi zostać w tym pomieszczeniu.
- Ostatnim razem jak zaczęliśmy i nie skończyliśmy to spotkaliśmy się tu po roku - powiedział śmiejąc się.
Leżałam na stole i nie miałam zamiaru wstawać. Nie znałam pomieszczenia, nie było tam okien. Świetlówka, która teraz nie świeciła, była jedynym źródłem światła.
- Może jednak pójdę? - zapytałam, bo przeszło mi przez myśl, że trochę niebezpiecznie byłoby tam zostać. W sumie każdy mógł tam wejść.
- Zostań, proszę, ja zaraz wrócę!
- A jak ktoś wejdzie tu i mnie zgwałci? - zapytałam, w zamyśle chcąc wzbudzić w nim zazdrość i obawę o mnie.
- Jeszcze godzinę temu byłaś na to gotowa.
- Hmm mm ty draniu!- powiedziałam pieszczotliwie.
Szukałam swojej sukienki, ale zapomniałam, że Patryk odrzucił ja na drugi stół.
- W sumie to nawet nie byłoby takie złe, uwielbiam ostry seks - powiedziałam prowokacyjnie. W tym momencie słyszałam, jak zakłada na siebie koszulkę i zapina spodnie
- Prowokujesz mnie?
- Nie.....
- Dobra, jak wrócę, to zabawię się z tobą na ostro - powiedział a ja czułam jak przechodzi mnie dreszcz. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę nie znam tego chłopaka na tyle, by mówić mu takie rzeczy. Kochałam go, owszem, oddałam mu się też przed chwilą, ale jednak jakiś niepokój we mnie zagościł
- No to jak tak mówisz, to ja chyba się stąd ulotnie pod twoją nieobecność.
Powiedziałam to w taki sposób, żeby nie miał wątpliwości, że tylko się z nim droczę.
- Hmmm, nie pozwolę w taką pogodę, takiej lasce mi uciec. Zabezpieczę się przed tym
-Jak? Zamkniesz mnie tutaj?  
- Nie, bo nie mam klucza, ale zrobię tak, żebyś sama stąd nie wyszła
Wkurzało mnie, że nie widzę wyrazu jego twarzy. Zawsze byłam mistrzynią w odczytywaniu mimiki. Ta ciemność z jednej strony była super, ale z drugiej nie do końca.
- Czyli? - zapytałam i zaśmiałam się. Nie mogłam doczekać się co ten skurczybyk wymyślił
- Nie domyślasz się?
- Zabierzesz mi laptopa? Nie ma problemu. Odbiorę go jutro. Zaufam ci, że go nie sprzedaż
-Taka cwana jesteś?
- W takim razie laptopa zostawiam, ale zabiorę ze sobą coś innego, bez czego nie wyjdziesz
- Ty chyba nie..
- Dokładnie. Zabieram twoją kieckę. Nie wyjdziesz stad w samym staniku, prawda?
- Oż ty!
- Co prawda po tym co powiedziałaś, gdybyś wyszła stąd, pewnie szybko by cię zgwałcili, a ty byłabyś zadowolona, ale chyba tego nie zrobisz i poczekasz na mnie co?
W tym co powiedział, było trochę racjonalizmu i trochę fantazji, ale musiałam przyznać, że nie miałam zamiaru iść przez miasto w samej bieliźnie.
- Za ile wrócisz?
- Potrzebuje kwadrans, ale jak wrócę, to obiecuje, że zabawię się z tobą, tak jak lubisz.
- Wkręcasz mnie.....
- Założymy się?
- Dobra idź już i wracaj szybko.

Dodaj komentarz