Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marta w wieczorowej sukni i włamywacz cz. 4

Marta w wieczorowej sukni i włamywacz cz. 4Co za wieczór! Nie dżentelmen… nie biznesmen… a zwykły bandzior, łotrzyk spod ciemnej gwiazdy, znalazł się między moimi nogami!  
Szybko znalazł właściwą drogę!  
A ja nawet nie mogłam protestować, gdy ten szubrawiec  ładował się w miejsce, gdzie go nikt nie zapraszał…

A ładował się tam iście jak zbój! Bezceremonialnie, impertynencko!

A przecież, gdybym trafiła na przyjęcie, poznałabym tam niechybnie interesujących mężczyzn.
Kto wie, czy miast brutalnych poczynań tego nikczemnika nie spotkałyby mnie intymne doznania, jako uwiedzionej przez dżentelmena… biznesmena…

Zaś gdy ten kryminalista już finiszował, oczywiście w środku… oczywiście bez zabezpieczenia… pomyślałam, jak odmienne oczekiwania miałabym od dżentelmena… biznesmena…  

Takiego sama starałabym się złowić „na dziecko”…

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 130 słów i 852 znaków, zaktualizowała 26 wrz 2020.

4 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Milf

    Jak to zbój  :lol2:

  • Fallen

    Kocham, jak dobierasz zdjęcia do opowiadań.

  • enklawa25

    :napalony:

  • volvo960t6r

    Cudowne opowiadanie :)