Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Marta i agent ubezpieczeniowy cz. 3

Marta i agent ubezpieczeniowy cz. 3Nawet nie pamiętam, jak do tego doszło… zbyt szybko do tego doszło… Ale… przez cały czas nie przestawaliśmy rozmawiać o ogólnych warunkach i zakresie ubezpieczenia mieszkania. Od czego? Od zalania… od dewastacji… Obawiałam się, że może dojść i do jednego i do drugiego…

Dopytywałam go o wkład… zapewniał, że go odczuję wyraźnie… i słowa dotrzymywał.

- Panie Tomku… a co w sytuacji gdy nie jestem ubezpieczona? Zabezpieczona???  

Agent musiał zapewne poczyniać jakieś skomplikowane obliczenia… bo sapał i pocił się przy tym niemiłosiernie… Zdawało mi się, że wręcz słyszę te szybkie obliczenia „Raz, dwa… raz, dwa!!!”

- Panie agencie… a jak jest z terminowością takowej umowy? Na jaki to okres?

Nie wiem, z czym mu się kojarzyło słowo okres. Wydukał jednak coś, co wybrzmiało, jakby: „dziewięć miesięcy”…

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 147 słów i 882 znaków, zaktualizowała 12 maj 2020.

2 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • enklawa25

    :zakochany: nieźle

  • Wielbiciel

    Aaach... magiczny okres;)

  • Historyczka

    @Wielbiciel ależ i owszem... baaardzo magiczny bez wątpienia... :)