Idealna praca

Klęczałam na brzegu łóżka wypinając pupę w stronę stojącego za mną faceta.  Nogi rozchyliłam by miał dobry widok na moją muszelkę. Nie licząc pończoch, których nie chciało mi się zdejmować byłam całkowicie naga. Czułam jak moja cipka wilgotnieje w oczekiwaniu na seks. Najbardziej lubiłam to pierwsze pchnięcie w gotową, chętną szparkę. To uczucie, kiedy moje delikatne ciało ustępuje przed twardym kawałkiem mięsa.  Poczułam gorącą dłoń ujmującą mój pośladek i drugą nakierowującą czubek penisa w moją dziurkę. Wstrzymałam oddech i przymknęłam oczy, czekając.
- Och – wyrwało mi się z ust, gdy poczułam jak twardy pal wbija się w moją cipkę wchodząc coraz głębiej. Ujął mnie teraz obiema dłońmi za pośladki i rozchylił je lekko. Wyobrażałam sobie, że wpatruje się teraz w obie dziurki i swojego kutasa coraz szybciej penetrującego moją szparkę. Zamruczałam by dać mu znać, że mi się to podoba. Rzeczywiście tak było, lubiłam czuć tam pożądliwy wzrok moich kochanków. Facet przyspieszył, jego biodra mocno uderzały o pośladki kołysząc całym moim ciałem. Był napalony bardziej ode mnie. Nie często trafia się, żeby dwudziestoletnia suczka taka jak ja podchodziła na ulicy do obcego faceta i proponowała mu seks. Poprawiłam się odrobinę na łóżku wypinając jeszcze bardziej. Zależało mi na każdym milimetrze jego kutasa. Zaczęło mi się robić naprawdę przyjemnie. Jęczałam głośno dla samej przyjemności słuchania własnego głosu i poruszałam biodrami by trafiał tam gdzie chcę. Pieprzący mnie koleś sapał już ze zmęczenia, ale przyspieszał jeszcze bardziej. Wyglądał na takiego z odrobinę lepszą kondycją.  Miałam nadzieję, że nie skończy za szybko. Dla pewności jedną rękę wsunęłam między mięsiste płatki muszelki i zaczęłam się pieścić. Odsunęłam na bok wszystkie myśli koncentrując się tylko na ślizgającym się we mnie kutasie i przyjemności. Głowę oparłam na chłodnej pościeli. Spieczonymi ustami coraz łapczywiej łapałam oddech. Gdzieś wewnątrz  rodził się orgazm. Czułam jak powoli unosi się w górę obejmując całe ciało.
Palce faceta wbiły się boleśnie w moje pośladki. Biodra wykonały ostatnie spazmatyczne, niekontrolowane ruchy i poczułam w sobie nikłe ciepło spermy. Jęknęłam na poły z przyjemności na poły z rozczarowania, ale nie przestałam się onanizować. Fiut nieznajomego nadal tkwił w mojej cipce. Sperma spływała w moje ciało. Wyobrażałam sobie ten widok. Białą strugę spermy w mojej cipce, jego dyszącego, zmęczonego i niewierzącego we własne szczęście. Wszystko po to by przyspieszyć orgazm. Uczynić go intensywniejszym.  Wreszcie się udało. Dreszcze przeszyły moje ciało, tak że zsunęłam się z fiuta i opadłam na łóżko.  
                                   *
Założyłam majtki i koronkowy stanik. Wciągam sukienkę, a na stopy wsunęłam czarne szpilki. Mój były kochanek obserwował moją krzątaninę z zachwytem i rozmarzeniem na twarzy. Również się ubrał, ale po jego spodniach poznałam, że miałby ochotę na powtórkę.  Niech się napatrzy, nigdy mnie już raczej nie zobaczy, chyba że zupełnym przypadkiem gdzieś na ulicy, na ponowny seks nie ma żadnych szans. Poprawiłam włosy  i odwróciłam się by odejść. Mój kochanek wstał nie wiedząc co ma zrobić. Jak się zachować po wszystkim. Co może zaproponować herbatę? Pocałować na pożegnanie? Jego skrępowanie jest tym większe, że na serdecznym palcu błyszczy obrączka. Mimo to nie zawahał się nawet pół sekundy, gdy złożyłam mu propozycję. To, że jest żonaty miało dodać szczyptę emocji temu „aktowi”. Nie dodało, niestety. Przesyłałam mu całusa i wychodzę w noc. Nic nie jest mi winien, ani tym bardziej ja jemu.
Uwielbiam miasto nocą. Jest spokojniejsze i bardziej tajemnicze. Mrok przysłania brudne elewacje bloków, śmieci na chodnikach, szarość. Miasto o tej porze nawet pachnie inaczej, jest magiczne.
Idę chodnikiem i z wolna ogarnia mnie rezygnacja, zwątpienie i żal. Zwalniam kroku choć ledwie zdaję sobie z tego sprawę. Czuję się beznadziejnie. Kolejny niedający satysfakcji stosunek. Kolejny po którym czuje się jeszcze bardziej napalona, wypalona i sfrustrowana. Nie tak to powinno działać. Tam miały być emocje, iskra, to coś do cholery!  Wzdycham ciężko i siadam na ukrytej w cieniu ławce.  Jest cicho i spokojnie  
Chodnikiem obok mnie przeszła jakaś para obejmując się i śmiejąc. Odprowadzam ich wzrokiem i myślę, że fajnie by tak było. Mieć kogoś swojego, kogoś z kim mogłabym zaspokajać moje niezwykłe potrzeby, ale i przytulić się, pogadać. No cóż dla mnie to równie prawdopodobne co główna wygrana na loterii.  
Już miałam wstać z ławki, gdy z budynku naprzeciwko wyszło dwóch mężczyzn. Wyglądali na tryskających energią, śmiali się i przerzucali jakimiś opowieściami przerywając sobie nawzajem. Odprowadziłam ich wzrokiem, a potem przyjrzałam się budynkowi z którego wyszli. Nie wyglądał jak dom mieszkalny, raczej jak starający się nie rzucać w oczy klub.
„Burdel” – pomyślałam, gdy otworzyły się drzwi i wyszedł kolejny mężczyzna, wyraźnie dopinający rozporek. Ciekawość to z pewnością jedna z wad jakie nie raz pchnęły mnie na drogi prowadzące ku kłopotom. Mimo tego nie potrafiłam uczyć się na błędach. Rozejrzałam się na boki, szybko przebiegłam  przez ulicę i otworzyłam ciężkie, drewniane drzwi. W małym przedsionku przywitał mnie zdziwiony wzrok barczystego mężczyzny siedzącego w  głębokim skórzanym fotelu. Gdy zamknęłam drzwi obrzucił mnie bacznym szeptem od stóp w czarnych wysokich szpilkach po króciutką sukienkę i skryte pod nią seksowne ciało. Jego brwi podjechały do góry, gdy powiedział.
- Nie pomyliłaś dziecino drzwi?
Nienawidzę jak ktoś mówi do mnie w ten sposób. Protekcjonalny ton i różne „dziecinki” doprowadzają mnie do szału.
- Nie, nie pomyliłam – odparłam byle tylko zrobić mu na przekór, choć za cholerę nie miałam pojęcia gdzie trafiłam.  
- Jak chcesz – mężczyzna podniósł się na całą swoją wysokość i dopiero teraz dostrzegłam jaki jest wielki. Bez wątpienia pełnił w tym miejscu rolę ochroniarza. – Zwykła stawka to pięć stówek, ale od ciebie laseczko wezmę tylko jedną. Coś myślę, że niewiele skorzystasz.
Dałam mu ciężko zarobioną stówę i weszłam w grzecznie i z widoczną  ironią uchylone drzwi. Weszłam i zdębiałam widząc przed sobą białe, owłosione męskie pośladki poruszające się w oczywisty dla każdego sposób. Za sobą usłyszałam rubaszny, złośliwy śmiech, więc zacisnęłam zęby i weszłam dalej. Znalazłam się nie w pomieszczeniu jakie można zobaczyć w każdym domu, ale w czymś w rodzaju długiego korytarza. Przechodząc  obok mężczyzny z gołym tyłkiem zerknęłam ukradkiem i zrozumiałam. Ze ściany przed którą stał, wystawały tylko kobiece biodra i nogi przypięte tak by nie opadały. Niski łysiejący facet patrzył w dół i z zapamiętaniem pakował swojego kutasa w cipkę kobiety, której nawet nie widział. Przygryzłam wargę i zastanawiając się w co wpakowałam się tym razem ruszyłam dalej. Przy następnym stanowisku nie było inaczej z tą tylko różnicą, że pozycja kobiety była nieco inna. Facet przytrzymywał całkiem zgrabny tyłeczek i z ogromnym entuzjazmem wbijał się w cipkę. Przechodząc obok niego usłyszałam zza ściany ciche jęki.  Mijałam mężczyzn stojących przy ścianach z penisami wetkniętymi w niewielkie otwory i najwyraźniej dającym ukrytym za przepierzeniem kobietom zabawiać się swoimi pałami. Każdy mijany po drodze samiec odprowadzał mnie wzrokiem i czułam ich wzrok na swoich pośladkach. Pewnie zastanawiali się czy jestem jedną z pracujących tu kobiet i czy kiedyś to mnie posuwali.  
Za kolejnym zakrętem natknęłam się na nieużywane stanowisko. Smukłe nogi rozwarte szeroko i przyczepione do ściany czekały na chętnego zachęcając by skorzystać. Stanęłam między nimi i położyłam dłonie na smukłych udach tuż przy samych biodrach. Mięśnie pod moimi dłońmi drgnęły. Kobieta chyba wyczuła, że nie dotyka jej mężczyzna, ale nic nie powiedziała ani nie wykonała żadnego ruchu więcej. Spojrzałam na cipkę przede mną, pogładziłam idealnie wygolony wzgórek łonowy, pod palcami czując jego aksamitną gładkość, przesunęłam po lekko wystających wargach sromowych. To dziwne, biorąc pod uwagę moje rozwiązłe życie, ale nigdy  jeszcze nie dotykałam kobiety w tym miejscu, ani nawet z żadną się nie całowałam. Kucnęłam tak aby mieć ją na wprost twarzy i wciągnęłam w płuca intrygujący zapach.  
„A co tam” – pomyślałam i przyłożyłam wargi do lekko rozchylonej cipki. Na próbę wsunęłam język w otworek ciała nieznajomej, a potem  przesunęłam w górę tam gdzie jak doskonale wiedziałam znajdowała się łechtaczka. Nieznajoma drgnęła ponownie, gdy trafiłam na malutki dobrze ukryty punkcik. Przez chwilę trwałam tak czując jak moją twarz otulają mięciutkie płatki, a potem wstałam.
„To było całkiem fajne i interesujące przeżycie. Chyba powinnam pomyśleć o jakiejś przygodzie z kobietą. ” - Ponownie położyłam dłonie na smukłych udach. „Więc to tak czuje się facet, gdy stoi między moimi nogami. Zajebisty widok ma, nie powiem” – przysunęłam się bliżej prawie dotykając biodrami nagiego łona i przesunęłam dłońmi po brzuchu nieznajomej. Tak się zadumałam nad zaletami i wadami bycia facetem, że głośne chrząknięcie za moimi plecami sprawiło, iż drgnęłam.
- Korzysta Pani?
Za mną stał posiwiały starszy mężczyzna. Wyglądał na jakieś sześćdziesiąt lat, ale był jednym z tych czerstwych i zadbanych starszych panów.  
- Nie, proszę – wyszłam z pomiędzy nóg i oparłam się plecami o ścianę obok nich. Starszy pan zupełnie się mną nie przejmując rozpiął spodnie i stanął na opuszczonym przeze mnie miejscu. Jego penis prostował się powoli jakby na żądanie. Patrzyłam jak zakłada prezerwatywę smaruje ją żelem i ustawia w otworku cipki. Zza ściany dobiegł mnie głośny jęk i nie zdziwił mnie on za bardzo. Sprzęt siwego był imponujących rozmiarów.  Aż miło było mi patrzeć jak siłą rozpycha delikatne ciało i jak bardzo je wypełnia.  
- Czy mogę Pana o coś zapytać?
- Już to zrobiłaś, ale proszę, pytaj – odpowiedział mężczyzna spoglądając na mnie kątem oka, ale nie przerywając wbijania się w coraz głośniej jęczącą kobietę.
- Dlaczego Pan tu przychodzi?
- Chodzi ci o to? – Zdjął rękę z uda dziewczyny i pokazał mi błyszczącą na palcu obrączkę. Oczywiście zauważyłam ją od razu, ale nie tylko o to mi chodziło. Nie byłam dziewczyną z zasadami i szczególnie rozwiniętym sumieniem. – No cóż moja żona nie ma wielkiego libido, ja niestety tak. Przychodzę tu raz w miesiącu żeby zaspokoić potrzeby, odstresować. Tu jakoś nie czuję, że ją zdradzam. To prawie tak, jakbym robił to z gumową lalką, tylko oczywiście jest o niebo lepiej – tu zwrócił się do widocznej części ciała dziewczyny i poklepał ją delikatnie po udzie.  
Przestąpiłam z nogi na nogę. Widok ostrego rżnięcia jakie ten „dziadek” fundował nieznajomej i na mnie działał diabelnie mocno. Jej biodra skręcały się tyle na ile pozwalał im otwór w ścianie. Palce u małych stópek zaciskały się, a same nogi podrygiwały. Dla mojego doświadczonego oka wyglądało na to, że dziewczyna zakończy tę nockę super orgazmem. Sama miałam ochotę dać mu się tak przelecieć. Jeszcze chwilę tak postoje i zacznę się przy nich onanizować.
- Dziękuję, bardzo mi Pan pomógł – powiedziałam zamiast tego i odeszłam. Siwy nie odpowiedział, skoncentrowany na tym co robił.  
- Jak tam dziecinko fajnie było – zapytał mnie ochroniarz, gdy tylko weszłam do przedsionka.  
Gdy jestem w takim stanie jak teraz. Podniecona do tego stopnia, że w piersiach czuję rozpierającą się bestię, każdy cal skóry wibruje, a myśli w głowie dotyczą wyłącznie seksu nie panuję nad sobą.
- Oooo tak, warto było, żebyś wiedział -  i przechodząc obok niego podciągnęłam sukienkę na biodra prezentując mu opiętą koronką dupeczkę. Tuż przy wyjściu wsunęłam rękę w majteczki i wykonałam znajomy ruch na gorącej i wilgotnej szparce – wiesz jaką urządzę sobie sesyjkę za pomocą paluszków i moich wibrujących przyjaciół, gdy wrócę do domu? Och facet!
Czując, że to do mnie należało ostatnie słowo wyszłam w noc. Oczywiście to co powiedziałam ochroniarzowi było najszczerszą prawdą. Wrócę do domu wezmę kąpiel i urządzę sobie dłuuuugą sesję rozkoszy. Będę myśleć i wyobrażać sobie, że to moja dupka wystaje zza ściany na pożarcie nieznajomym, napalonym facetom.
Dwa dni później stanęłam przed budynkiem, który w świetle dnia wyglądał jeszcze bardziej nijako niż w nocy. Nie wahałam się ani sekundy. Przez wszelkie za i przeciw przebrnęłam w te trzy nie dające spokoju dni. Otworzyłam znajome drzwi weszłam do środka. Skórzany fotel ochroniarza był pusty tak jak i korytarz. Okrągłe dziury w ścianie sprawiały dziwne wrażenie bez zajmujących je kobiet. Zajrzałam przez jeden do środka, ale oprócz miękkiej ławeczki nie wiele dało się zauważyć. Szłam korytarzem szukając kogokolwiek żywego. Wreszcie za kolejnymi drzwiami usłyszałam głosy. Udając bardziej pewną siebie niż w rzeczywistości byłam pchnęłam je i przestąpiłam próg. Spojrzało na mnie dwoje ludzi. Widziałam, że byli zdziwieni moją obecnością. Mężczyzna : wysoki, ciemnowłosy i z kilkudniowym zarostem, przerwał swoją wędrówkę po gabinecie w pół kroku. Kobieta przy biurku przerzucająca papiery podniosła głowę i zmarszczyła brwi. Nie dałam im nic powiedzieć.
- Co muszę zrobić żeby tu pracować?
                              2
Spojrzeli po sobie, a potem znów na mnie. Chyba nie często pracownice same się do nich zgłaszały. W takim miejscu przetrwać mogły same hardkory. Kobieta, blondynka jak mokry sen nastolatka pierwsza odzyskała rezon.
- Co musisz zrobić? Właściwie niewiele. Oczywiście musimy ocenić jak wygląda twoje ciało bez żadnych ciuchów i upiększania, ale to chyba nie jest dla ciebie problem, skoro wiesz czym będziesz się tu zajmować? Bo wiesz, prawda?
- Tak, byłam tu dwie noce temu i wszystko dokładnie sobie obejrzałam.
- Ach to to ty jesteś tą dziewczyną o której mówił Olgierd. Nadajesz się skoro tak zaszłaś mu za skórę. Zdejmij ubranie i „rozmowę kwalifikacyjną” będziemy mieli za sobą.  
Może myśleli, że zaczerwienie się i będę protestować, że jak to tak w obecności mężczyzny? Jeśli tak to zawiedli się. Bez zastanowienia ściągnęłam bluzkę i spodnie odrzucając je na oparcie fotela. Po nich moje ciało odsłonił stanik i stringi. Wybrałam je starannie, tak by były seksowne choć nie wulgarne, ale oczywiście skończyło się tak jak zawsze. Bielizna szybko wylądowała na podłodze, a ja stałam przed nimi naga przyglądając się im tak jak oni mi.  Dla jeszcze większego efektu odgarnęłam czarne włosy w tył i uśmiechnęłam się krzywym uśmiechem dobrze wiedząc, że zdam każdy test. Mam smukłe, długie nogi, które obłędnie wyglądają tak w spodniach jak i kieckach. Tyłeczek krągły jak jabłuszko i sterczące piersi. Do tego długie, lekko kręcone włosy,  karnacje w kolorze kawy z dużą ilością mleka i wydatne usta. Ponownie wymienili szybkie spojrzenia. Musieli znać się szmat czasu skoro rozumieli się tak bez słów. Mężczyzna podszedł do mnie, ujął jedną pierś w dłoń i uniósł lekko do góry. Spodobał mi się jego dotyk, miał ciepłą ,silną i twardą rękę, dokładnie taką jaką lubię u facetów. Kiedyś musiał dużo pracować fizycznie i nie stracił na tym. Patrząc mi w oczy przesunął ją z piersi po moim boku na biodro i wreszcie na wzgórek łonowy. Powstrzymałam się by nie zacząć mruczeć. To było to! Czułam dreszcze podniecenia, emocje jakich próżno szukałam u przygodnych mężczyzn.  
- Przepraszamy za to – powiedziała kobieta, gdy jej partner cofnął wreszcie rękę. Wiąż czułam na cipce wszystkie jego pięć palców jak gorącą pieczęć – musieliśmy cię przetestować. Głupio by wyglądało gdybyś rozsypała się w samym środku nocy.  
- O to nie musisz się martwić, komu jak komu, ale mi to nie grozi.
Słysząc moje rezolutne stwierdzenie kolejny raz wymienili szybkie spojrzenia przy czym na usta mężczyzny wypełzł maleńki i bardzo ironiczny uśmieszek. Poczułam jak zaczynam się gotować, ale powstrzymałam złość.
- Ubierz się, nie musisz dłużej prowokować mojego faceta. Co prawda wiele już w życiu widział, ale po co go wystawiać na większe pokuszenie niż trzeba – podniosłam z podłogi porzuconą bieliznę i zaczęłam zakładać słuchając instrukcji – działamy w piątek, sobotę i niedziele od dziewiętnastej. W inne dni jest za mało klientów, a nie chcemy by dziewczyny leżały w niewygodnych pozycjach zbyt długo. Do tego środki ostrożności. Bardzo pilnujemy by wszyscy zakładali prezerwatywy, ale na wszelki wypadek bież pigułki antykoncepcyjne. Jeśli uważasz, że jesteś dobrą aktorką jęcz i wierć się wtedy klienci wychodzą bardziej zadowoleni. Co jeszcze? Ach, najważniejsze. Wypłatę dostajesz na koniec każdego tygodnia w zależności od utargu i każda dostaje tyle samo. Pasuje? - Skinęłam głową potwierdzająco. Kasa nie była dla mnie najważniejsza, ale na pewno się przyda.  – No to do zobaczenia za dwa dni, tylko przyjdź wcześniej żeby się przygotować.
Wyszłam z budynku na jasną ulicę czując jakbym dopiero teraz znalazła się w nierealnym świecie. Wciągnęłam w płuca olbrzymi haust pełnego spalin powietrza, czując jak piersi wypychają materiał bluzki. Krew nareszcie krążyła w żyłach tak jak powinna. Idąc chodnikiem miałam uczucie, że jestem baletnicą tak lekko się czułam.  
                         *
Przestąpiłam próg klubu na godzinę przed jego otwarciem i od razu poszukałam wzrokiem olbrzyma o imieniu Olgierd. Siedział jak poprzednio w swoim fotelu. Spojrzał na mnie, uniósł w zdziwieniu brwi i z namaszczeniem prawie odłożył czytaną, całkiem grubą książkę. W ułamku sekundy mignął mi tytuł. „Pamięć wszystkich słów.” Ciekawe, nie wyglądał na czytacza.
- Słyszałem, słyszałem, zapraszam – otworzył drzwi i odsunął się w bok wpuszczając dwornie do środka – jak tam sesja z paluszkami, udała się?
Wspomniałam tamtą noc, gdy napalona wróciłam do domu i przez kilka godzin zabawiałam to palcami to znów wibratorami doprowadzając się na sam skraj spełnienia i cofając się tuż przed szczytem. Zatrzymałam się i spojrzałam w górę na jego grubo ciosaną twarz.
- Umarłbyś od samego patrzenia, chłopczyku – i minęłam go wchodząc do mojej nowej pracy.
Na razie było tu cicho i spokojnie, ale taki stan nie mógł trwać długo. Dygocąc z napięcia, oczekiwania i emocji odszukałam garderobę dziewczyn. Było to spore pomieszczenie na samym końcu klubu, tam gdzie jakiś sklep mógłby mieć magazyny. Nic dziwnego tak naprawdę byłyśmy towarem. Weszłam do środka i spojrzałam po odwróconych ku mnie twarzach. Na razie było zaledwie kilka dziewczyn. Nie wszystkie były pięknościami, właściwie to żadna nie mogłaby się ubiegać o tytuł miss, ale zgrabnego ciała nikt nie mógłby im odmówić. Większość siedziała nadal ubrana popijając kawę i najwyraźniej plotkując.
- Nowa co? Szefostwo mówiło nam o  tobie, zajmij sobie wolną szafkę – niewysoka blondynka wskazała mi głową rząd szafek- mam na imię Klaudia, a to jest Kinga, Patrycja, Magda i jeszcze jedna Kinga mówimy na nią Mokra, żeby się nie myliło.
- Zuza – przedstawiłam się i zaraza zapytałam zgodnie z zasadą, że pytania to pierwszy krok do kłopotów – Mokra, od czego to? Dziewczyny roześmiały się, a Kinga, Mokra zaczerwieniła i rzuciła w nie jakąś bluzką.
- Jeden koleś tak jej dogodził, że zlała się na niego. Facet chyba pierwszy raz o czymś takim słyszał, bo zaczął szaleć i awanturować się jak furiat. Dopiero szefowa wytłumaczyła mu co to było. Wyszedł dumny jak paw.  
Uśmiechnęłam się i otworzyłam drzwi szafki na których nie było kłódki, a w środku ubrań. Włożyłam tam torebkę i odwróciłam do dziewczyn. Wszystkie jeszcze były ubrane, więc i ja nie powinnam się jeszcze rozbierać.
- Chodź Nowa, siadaj. Szefowa kazała udzielić ci kilku rad. Pierwsza i najważniejsza weź ze sobą wodę do picia. Nic tak nie wysusza gardła jak kilkakrotne wypieprzenie. Powiem ci, że nie rozumiem czemu niektórzy z facetów przychodzą tu z takimi sprzętami. Gdyby znaleźli sobie jakąś kobietę nie wypuszczałaby ich z łóżka . Druga rada, rozluźnij się, weź coś do słuchania, oczywiście na słuchawkach, telefon do przeglądania internetu . Patrycja na przykład piłuje paznokcie. Nie wiem co jej jeszcze z nich zostało. Trzecia nawilż się jakimś żelem, jeśli masz z tym kłopoty i z nerwów wyschniesz na wiór. No i najważniejsze, wysikaj się. Nie masz pojęcia jak bardzo dłuży się czas, kiedy myślisz tylko o tym by wyjść wreszcie do kibelka.
Otworzyły się drzwi i weszły kolejne dziewczyny. Przedstawiły się, ale oczywiście szybko zapomniałam, które imiona należą do czyich twarzy.  
- Ach to ty byłaś tu w niedzielę! – Wykrzyknęła ładna brunetka, chyba miała na imię Łucja. – Pewnie nie zdajesz sobie sprawy, ale to z moją myszką się zabawiałaś – słysząc to chyba się troszkę zarumieniłam – i powiem ci kociaku, że możemy to kiedyś powtórzyć. – Kilka dziewczyn roześmiało się wesoło.
- Mi też się podobało, więc, czemu nie – odparłam rezolutnie – a powiedź mi jak skończyła się akcja z tym staruszkiem. Gdy wychodziłam było ci już naprawdę przyjemnie.
- Z Pałą? O niego ci chodzi?
- Pałą? Nie wiem, chyba tak. To był facet, tak z sześćdziesiąt lat miał sporego więc może to ten.  
- Słyszałyście dziewczyny. Nowa widziała Pałę! – wykrzyknęła na całą salę – to jakiś dziadek. Nazywamy go tak – zwróciła się znów do mnie, bo ma naprawdę wielkiego. Zawsze mam przy nim orgazmy i to takie, że raaaaanyyyy. Po mnie przeleciał jeszcze ze cztery zanim się spuścił, ma dziadek kondycję. Nic dziwnego, że wszystkie zastanawiałyśmy się jak naprawdę wygląda.
- No laski czas się zbierać – przerwała nam jedna z dziewczyn i wszystkie podniosły się zaczynając rozbierać. Szybko poszłam w ich ślady i byłam chyba pierwszą, która stała naga. Innym nie było chyba aż tak śpiesznie . Kilka zostawiło sobie staniki lub skąpe bluzki, ja wolałam czuć ten dreszcz jaki towarzyszy mi zawsze , gdy paraduję w stroju Ewy. Poczekałam, aż ktoś otworzy drzwi i ruszyłam za dziewczynami . Szłam korytarzem z w większości nagimi kobietami czasem ocierając się o czyjeś ramie czy biodro. Dziwne, ekscytujące uczucie.  
- Gdzie chcesz się ułożyć – zapytała Mokra, gdy doszłyśmy na „zaplecze” – możesz na początek pracować w „lodziarni” zanim się trochę oswoisz z tym wszystkim.
- A która z tych leżanek jest … no wież … od tyłu?
- Ta – dziewczyna  bez zdziwienia wskazała jedną z wąskich ławeczek – i z niej najczęściej klienci korzystają, bo jest najbliżej wejścia.
- Pasuje mi  - stwierdziłam bez wahania.  
- Dziesięć minut drogie panie. Kładziemy się – wykrzyknęła szefowa zjawiając się w drzwiach.
Podeszłam do wybranego stanowiska i rozejrzałam po pomieszczeniu. Dziewczyny wspinały się na ławki i wsuwały nogi w otwory, a potem układały jak najwygodniej. Poszłam za ich przykładem najpierw klękając na ławce, a potem kładąc i wsuwając nogi w otwór aż poczułam, że ławeczka się kończy, a palce moich stóp dotykają zimnej podłogi. Trwałam tak długą chwilę aż po drugiej stronie usłyszałam czyjeś kroki. Ktoś ujął moją stopę i postawił na podpórce, a potem przypiął szeroką opaską.
- Hmm…,  nie poznaje tej cipeczki – usłyszałam głos Olgierda – czyżby nowa? Ładna, nawet  aż za ładna jak na tak pyskatą dziewczynę. - Poczułam jak przesuwa palcami po nabrzmiałych oczekiwaniem płatkach, przysuwa twarz i dotyka jej ustami.  Momentalnie zwilgotniałam jeszcze bardziej –  cholera znów nie zachowuję się profesjonalnie, ale czy można mnie winić? Golutka cipka, nogi przypięte, tyłeczek ślicznie wypięty i możliwość by dać nauczkę jednej pyskatej dziewczynce.
- Spróbuj, a cię zamęczę – wykrzyknęłam wykręcając się w tył.  
Roześmiał się i już bez słowa przymocował mi drugą nogę i zanim wstał strzelił mocnego klapsa w mój goły tyłeczek aż zapiekło, a po korytarzu poniosło się echo.
- To na szczęście – powiedział i odszedł przypinać inne kobiety.
Ułożyłam się wygodniej, brodę podparłam na dłoniach i czekałam. Starałam się uspokoić, ale nie mogłam przestać myśleć o tym, co stanie się za chwilę. Chciałabym, by już się zaczęło i jednocześnie miałam olbrzymiego stresa.  Kilka minut później skrzypnęły otwierane drzwi i usłyszałam głosy. Do klubu weszło co najmniej trzech mężczyzn. Poczułam jak moje ciało pokrywa się gęsią skórką. Wstrzymałam oddech, gdy ich kroki skierowały się w moją stronę.  
-Nie wiem jak wy, ale ja dziś bez rozgrzewki. Gdzie by tu zacząć? - Czyjeś palce musnęły mój pośladek – o to wygląda zachęcająco.
- No powiem ci niezła, ale ja nie będę się spieszył. Mam kilka godzin i zamierzam dobrze je wykorzystać– odpowiedział drugi głos.
- Zawsze tak mówisz i zawsze kończy się to po góra dwudziestu minutach – odpowiedział ten zainteresowany moimi wdziękami.
- Co poradzić, tyle tu atrakcji.  
Zerknęłam w lewo gdzie w ścianie pojawił się sterczący już penis. Jedna z dziewczyn usiadła na małej pufie i ujęła go w dłoń, a po chwili zabawy w usta. Jednak widok choć ładny nie przyciągnął mojej uwagi na długo. Bardziej interesowało mnie to co działo się za ścianą. Wyczuwałam poruszenia świadczące o tym, że ktoś tam ściąga właśnie spodnie i nakłada prezerwatywę. Serce przyspieszyło swoje bicie, gdy wreszcie poczułam jak wchodzi między moje nogi.  Za chwilę miał się zacząć mój debiut. Męska dłoń spoczęła na plecach, a druga ustawiała twardego fiuta tuż przed moją dziurką. Wzięłam kilka głębokich oddechów przygotowując się. Niby tyle razy już uprawiałam seks, ale teraz było inaczej.
- Hej dupeczko – usłyszałam i jednocześnie mężczyzna pchnął. Jęknęłam głucho, choć  twardy  penis łatwo wszedł w mokre, ale super wrażliwe wnętrze – przelecę cię trochę dobrze?
Oczywiście pytał tylko pro forma, bo nie przejmując się czy odpowiem ujął mnie za biodra i zaczął pieprzyć. Chwyciłam się krawędzi ławeczki przygotowując na ostrą jazdę. Tak naprawdę to czułam się jakby rozdwojona. Moja dolna połowa była właśnie ostro wykorzystywana, a górnej jakby to nie dotyczyło, co najwyżej doznania z cipki płynęły wartkim strumyczkiem.  
Usłyszałam jęk z mojej prawej strony, zerknęłam tam i zobaczyłam Klaudię której spore piersi zaczynały bujać się w znajomym seksownym rytmie. Spostrzegła, że ją obserwuję więc uśmiechnęła się i uniosła w górę kciuk. Zaczęło mi się robić naprawdę super, gdy penis, który tak mi dogadzał, wyszedł i już się ponownie nie pojawił. Jęknęłam zawiedziona, ale nie  pozostawałam długo bezczynnie.  Nie wiem czy minęło choć dziesięć sekund, a nowy penis wniknął w rozgrzaną jeszcze cipkę. Co oni tam, czekali w kolejce? Od razu zauważyłam, że to jakiś pasjonat kobiecych szparek, bo brał mnie powoli więcej chyba sycąc się samym widokiem swojego kutasa w młodej szparce niż używając. Miało to swoje uroki nie powiem. Poza tym klient nasz pan.
Mniej więcej dwadzieścia minut później doszłam po raz pierwszy. Starałam się liczyć ilu mężczyzn mnie miało, ale już po trzecim mi się to znudziło, albo raczej przyjemność usunęła matematykę na dalszy plan. Miał mnie wtedy jakiś strasznie napalony, a przy tym chyba lekko pijany koleś, bo wyżywał się na mnie jakby z rok siedział w więzieniu. Może zresztą tak było, kto wie. Już od dłuższego czasu czułam jak fala przyjemności zbiera się i pnie w górę, ale ciągle zmieniający się faceci wychodzili w najmniej odpowiednim momencie. W pewnej chwili już chciałam zawołać do któregoś, żeby nie przestawał, ale nie wiedziałam czy to aby nie jest nieprofesjonalne. Dopiero ten doprowadziła sprawę do końca. Długo wyczekiwany, a tym samym potężniejszy orgazm  targnął mną, ale uczucie było strasznie dziwnie. Przypięte do ściany nogi nie pozwalały mi kopać, ani zwinąć się w kuleczkę tak jak lubiłam. Wąska ławeczka dodatkowo ograniczała ruchy. Mogłam tylko wbijać paznokcie w skóropodobną tkaninę, którą była obita i wykrzykiwać swoją rozkosz. Gdy przyjemność nieco przycichła usłyszałam wokół siebie oklaski i wiwaty. To reszta  dziewczyn na swój sposób świętowała mój pierwszy orgazm w nowej pracy, jak coś w rodzaju otrzęsin.  
Udało mi się  złapać ledwie kilka głębszych oddechów, gdy na moich pośladkach spoczęły czyjeś wielkie łapy i gruby fiut wbił się we wrażliwą po orgazmie cipkę. Wstrząsnęło to całym moim ciałem, ale szybko wpadłam w znajomy rytm. Facet za ścianą musiał mieć sporą nadwagę, bo jego brzuch co chwilę ocierał się o mój tyłeczek, szybko też poczułam jak tężeje wbity we mnie jak mógł najgłębiej i strzela.  
- Dzięki laseczko – usłyszałam schrypnięty głos.
Korzystając z chwili przerwy rozejrzałam się po tych dziewczynach, które miałam w zasięgu wzroku. Wszystkie były zajęte. Półotwarte usta, zaciśnięte powieki i wypieki na policzkach świadczyły, że wszystkie przeżywają przyjemne chwile. W całym pomieszczeniu słychać było jęki i westchnienia, a czasem głośniejszy okrzyk.  
- No Darek, dawaj, bież ją. Pokaż nam jak będziesz obracał swoją nową małżonkę – usłyszałam kilka sekund później.
Nowy penis pojawił się we mnie i nowe ręce ujęły moje biodra. Wydawały się niepewne, nieśmiałe. Ktoś klepnął mnie w tyłek, a ktoś inny chwycił za udo.
- Ale ma fajną dupeczkę, kurde żeby moja stara taką miała to łomotałbym ją co godzinę.
- Tak, akurat dałbyś radę – zadrwił kolejny głos i zrozumiałam, że wokół mnie zebrała się spora grupka. Wszyscy byli wstawieni i głośno dopingowali swojego kąpana do szybszego i mocniejszego rżnięcia. Podobało mi się to, więc ja też mu kibicowałam. Chłopak wyraźnie chciał się wykazać, bo wbijał się mocno, choć nieco chaotycznie.  
- Patrzcie jak się dorwał. Dobra chłopie, wystarczy masz jeszcze inne dupeczki do przelecenia. Wykorzystaj dobrze nasz prezent i ostatni tydzień wolności, bo potem  już tylko jednej będziesz pilnował.
Kilku mężczyzn roześmiało się rechotliwie, a ja zrozumiałam, że komuś urządzono  tu wieczór kawalerski. Wątpię by narzeczona była zadowolona z tego jak jej facet spędza czas, ale co mnie to mogło obchodzić. Część ekipy odeszła, został tylko jeden, po głosie poznałam, że to ten który tak zachwycał się moim tyłkiem. Stanął teraz między moimi nogami i ujął w dłonie pośladki rozchylając je na boki.  
- Kurwa – usłyszałam jak szepce i domyśliłam się, że kręci głową z ni to żalem ni podziwem – ale zajebista, żeby  mieć taką na co dzień. -  Pogładził mnie jeszcze po szparce, a po chwili jaką zajęło mu zdjęcie spodni z westchnieniem w nią wbił. Jęknęłam głośno tak aby usłyszał, bo wzruszył odrobinę moje stwardniałe serce. Po chwili doszłam po raz drugi.
Minęła następna godzina i kolejny orgazm, gdy podeszła do mnie szefowa.
- Jak się czujesz?
- Dobrze – wyjęczałam, bo z drugiej strony ktoś nadal mnie używał.  
- Na dzisiaj ci wystarczy. Byłaś chyba najpopularniejszą dziewczyną tej nocy. Miałaś więcej klientów   niż połowa dziewczyn razem wzięta – przykucnęła obok mnie i odgarnęła spocony lok z mojego gorącego czoła – Olgierd już czeka żeby cię odpiąć jak tylko będziesz wolna.
Chciałam powiedzieć, że nie trzeba, ale faktycznie czułam się zmęczona.  
- Jeśli tak pani uważa to dobrze.
Szefowa usiadła obok mnie opierając się plecami o ławeczkę, wyjęła papierosa i zapaliła.
- I tak wkrótce zamykamy. Kilka dziewczyn już poszło do domu. Zawsze najwięcej klientów przychodzi zaraz po otwarciu i pod koniec, gdy w klubach kończą się imprezy i wszyscy którzy nie wyrwali sobie jakieś dupeczki przychodzą odreagować.  Lubisz to, prawda?
- Tak – nie widziałam powodu by ukrywać tak oczywistą rzecz.    
- Cieszy mnie to. Zawsze to lepiej, gdy robisz to nie tylko dla pieniędzy.
Za ścianą jakiś nieznajomy dochodził właśnie do swojego finiszu. Przymknęłam oczy wsłuchując się w coraz szybsze ruchy jego bioder. Prawie mogłam wyczuć jak sperma wędruję wzdłuż członka.
- Teraz – szepnęłam i mężczyzna znieruchomiał pojękując. Chwilę później poczułam wielkie ręce Olgierda odwiązujące moje ścierpnięte nogi. Szefowa pomogła mi się wydostać. Usiadłam na ławeczce czując, że całe ciało mam zesztywniałe i kręci mi się w głowie.
- Masz, napij się – szefowa podała mi butelkę zimnego piwa. Z ulgą wzięłam duży łyk czując jak natychmiast gasi pragnienie.  
- Olgierd – zapytałam czekając aż dojdę do siebie – jak on to wytrzymuje? Tyle nagich kobiet, nigdy żadnej… .
- Ach nasz Olgierd. Jeśli wytrwasz choć miesiąc przekonasz się jaki jest.
Wychodząc z szatni czułam się prawie jak weteranka. Nasz ochroniarz stał oparty o ścianę i patrzył wzdłuż korytarza wypatrując kłopotów.
- I jak pierwsza noc? Jesteś zadowolona ?– Zapytał, gdy tylko mnie zobaczył.
- Oczywiście , nie widać?
- Tak widać – potwierdził przyglądając mi się uważnie – to chyba idealna praca dla ciebie.  
- Chyba, można tak powiedzieć. A ty?  
- Co ja? Jeśli chodzi o pracę to na pewno nie będę narzekał.
- Nie raczej o to czy ci te jądra nie wybuchają jak się tak naoglądasz. Nie chcesz żeby ci pomóc?
- Nie w pracy, a poza tym, nie chciałbym cię zamęczyć.
Wybuchłam szczerym śmichem, bo sama myśl, że mógłby dać mi radę była absurdalna. Dopiero w domu, gdy sen pokonywał jawę przyszło mi do głowy, że może nie żartował.
                         
                         3

Szłam chodnikiem mijając po drodze spieszących się jak i ja ludzi. Wszyscy byliśmy w tym do siebie podobni. Zniechęceni kolejnym nudnym dniem, spieszący do pracy, której nienawidzili. Ja jednak byłam inna, miałam swoją tajemnicę, która sprawiała, że radość, duma i energia wprost rozsadzały mnie od środka. Ta tajemnica i spełnienie, jakiego nie czułam już dawno dodawało mi skrzydeł i jednocześnie zsyłało spokój. Nawet ból nadwyrężonego ciała przypominał tylko to, co dobre.
Otworzyłam drzwi przeznaczone dla pracowników i ruszyłam szerokim korytarzem galerii handlowej odpowiadając na pozdrowienia innych nieszczęśników otwierających swoje stanowiska. Wyjęłam z kieszeni klucz i jak inni otworzyłam drzwi mojego boksu. W nos uderzył mnie znajomy zapach apteki, bardzo nieemocjonujące zajęcie, ale po kilku latach jakoś mnie ono uspokajało. Nikt, kto widział mnie w mojej nocnej wersji nie powiązałby mnie z takim zajęciem i to mi bardzo pasowało. Na zapleczu zarzuciłam na siebie biały fartuch, a zamiast szkieł kontaktowych założyłam okulary w grubych oprawkach. Rozpuszczone włosy zebrałam w kucyk i przejrzałam w lustrze. Już dawno zauważyłam, że ludzie dużo lepiej reagują widząc, że jakiś lek poleca im nie laska rodem z pornosów, ale taka właśnie okularnica. Uśmiechnęłam się do swojego  
odbicia. Jak łatwo było zmienić swój wygląd i oszukać ludzi, nie pokazać im tej całej gotującej mi się pod skórą kipieli.  
Zanim zaczął się zwyczajny ruch zaparzyłam sobie kubek aromatycznej kawy i zaczęłam rozmyślać. Cztery dni do następnego weekendu to bardzo mało ja jednak nie mogłam się go doczekać. Miałam już obmyślony plan na ten tydzień. Nie będę jak zwykle szukać przygód ani zabawiać własnymi paluszkami. Zamiast tego będę katować się erotycznymi fantazjami i filmami aż stanę się tak napalona, że w klubie będę tak mieć orgazm za orgazmem. Dwie godziny później zadzwonił mój telefon i zmienił moje plany.  
- Hej dziecinko masz czas dziś wieczorem – usłyszałam głos Olgierda.
- Mam, ale nazwij mnie dziecinką jeszcze raz, a pożałujesz, że nie urodziłeś się bez jaj.
- Dobrze, dobrze, ale muszę przyznać, że będzie mi tego brakowało – w głosie ochroniarza słyszałam tłumiony śmiech i sama mimowolnie się uśmiechnęłam – chciałem zaprosić cię na jakiegoś drinka, kino czy kolację, albo coś innego na co masz ochotę.
Przypomniałam sobie wielkiego jak góra mężczyznę o kwadratowej surowej twarzy i wielkich brutalnych dłoniach. Przy swoich stu sześćdziesięciu ośmiu centymetrach wzrostu mogłam wydawać się jego córką.
- Kuszące, tylko niech to będzie „coś innego na co mam ochotę.”
- Ej to nie sprawiedliwe, miało nie być już złośliwości.
- Nie to ty miałeś przestać być złośliwy, ja na nic podobnego się nie godziłam. – Mężczyzna po drugiej stronie chrząknął jakby rozbawiony – o dwudziestej?
- Zjawię się tylko przyślij mi adres.
- Dobrze, to do wieczora.
- Do wieczora.
Wszedł klient i musiałam rozczytywać lekarskie bazgroły, a jednocześnie myślałam o tym, na co się zgodziłam. Olgierd był na pewno ciekawym, nietuzinkowym mężczyzną, ale gdy o nas myślałam w wyobraźni widziałam King Konga ściskającego w łapię omdlałą blondynkę. Na szczęście nie jestem blondynką.
Gdy na coś czekam, godziny jak na złość wloką się niemiłosiernie, a ja czekałam bardzo niecierpliwie.  W domu od razu wzięłam się za przygotowania. Wybrałam strój, który nadawał się równie dobrze do eleganckiej restauracji jak i wesołego miasteczka. W piersiach czułam trzepocące motyle i dziwiło mnie to. Takich emocji nie doświadczyłam nawet wtedy, gdy planowałam oddać się pierwszemu przystojniakowi na ławce w parku. Dziwne, że takie uczucia jeszcze u mnie nie umarły.
Przyjechał punktualnie. Zdziwiona oceniłam jego strój. Biała koszulka opinającą wielką jak beczka klatkę piersiową, sztruksowa marynarka i spodnie w tym samym beżowym kolorze. Zmienił się. Ciekawe.
- Więc co to będzie, bo prawdę mówiąc nie wiem na co mam ochotę.
- Piknik.
- Piknik, o dwudziestej? Po ciemku?
- Tak to bywa.
Pojechaliśmy nad płynącą przez miasto rzekę. Trzeba było zejść po starych, betonowych, ukrytych wśród zarośli schodach, a potem jeszcze kawałek nad samym brzegiem do niewielkiej i jak wszystko wokół, zrujnowanej altanki. Rozejrzałam się wokoło dziwiąc się czystości, jaka tu panowałam.
- Posprzątałem – powiedział Olgierd wzruszając ramionami i wyciągając sprytnie schowany, najprawdziwszy piknikowy kosz.
- Wszystko masz zaplanowane, prawda?
- Jak chce już robić wrażenie na kobiecie, to zawsze idę na całość.
Muszę przyznać, że spędziłam naprawdę wspaniały wieczór.  W koszu było wino, przekąski, którymi bezwstydnie się obżerałam, serweta na stół, sztućce, szkło. Pomyślał o wszystkim. Z ekranu telefonu leżącego na półeczce padało na nas nikłe światełko i leciały jeden po drugim stare, wiecznie młode przeboje. Oświetlona księżycem rzeka płynęła szepcząc cicho. Rozmawialiśmy dużo i bez niezręcznych chwil ciszy, co nie zdarzyło mi się od wieków. Zrobił na mnie wrażenie, przez co w głowie kołatała mi się myśl czy będzie próbował to wykorzystać. Wiedział oczywiście, czym się zajmuję, jakie mam ciągoty. Widział mnie nagą i gorzej nawet, pieprzoną przez kilkunastu facetów. Ciekawiło mnie to jak ciekawi naukowca obiekt badań. Postanowiłam, że oddam mu się, jeśli będzie chciał, ale to raczej będzie koniec naszej znajomości. Tak to bywa, ale szkoda by było.
- Hmm… czas chyba wracać, prawda? – Zapytał patrząc na zegarek. Wstałam, zbierając porozrzucane opakowania – Zostaw – przerwał mi chwytając za rękę – jutro to zrobię. Zupełnie niespodziewanie podniósł mnie jak lalkę aż pisnęłam zaskoczona i posadził na stole. Serce zabiło mi szybciej, gdy delikatnie rozchylił moje nogi i wszedł między nie.  Z wahaniem, bo nie byłam pewna, co do jego intencji, objęłam go za kark. Pod palcami czułam twarde węzły olbrzymich mięśni. Jego pocałunki były mocne i zachłanne. Oddawałam mu je z coraz większą ochotą, a to i jego dłonie błądzące po moich plecach sprawiały, że szybko nabierałam ochoty na więcej i pal diabli wszystko inne.  Po prostu żądza wygładzała i prostowała inne sprawy. Przysunęłam biodra bliżej jego krocza, przez majteczki czując ukryty pod spodniami, twardy i gruby kształt.  Otarłam się o niego mrucząc mu w usta. Zadrżał i ścisnął mnie mocniej, a moja muszelka, zwilgotniała jeszcze bardziej, bo poczułam się w tym uścisku jak mała laleczka. Bez szans na sprzeciw, bez własnej woli. Spodobało mi się to uczucie.
- Nie - przerwał pocałunek i odsunął ode mnie  –  przepraszam nie dziś. Choć … mam prośbę.
- Jaką? – Zapytałam dysząc ciężko. Starałam się ukryć rozczarowanie, że nie poczuję go w sobie. Pomogło mi to, że w słabym świetle dostrzegłam rumieniec na jego twarzy.  
- Pokażesz mi troszkę tego jak bawiłaś się wtedy sama.
Uśmiechnęłam się z niedowierzaniem, ale trzeba przyznać, że i z odrobiną próżnej dumy, a później podjęłam decyzję. Założyłam dziś czarną, plisowaną spódniczkę przed kolano, białą koszulę i żakiet z rękawami podwiniętymi nad łokcie. Teraz stanęłam na szerokim, masywnym stole i rozpięłam guziczek u spódniczki, a ta opadła na stół odsłaniając czarne koronkowe majteczki.  Wiedziałam, że są wilgotne, ale w tym świetle nie mógł tego zobaczyć, szkoda. Wiedziałby jak na mnie działa. Jak najzgrabniej zsunęłam je z nóg i gdy zatrzymały się na stopach, kopnęłam w jego stronę. Wlepiał wzrok w moją pięknie wydepilowaną cipkę jakby dawno nie widział kobiety, dobrze miał, bo, pomimo że stałam na stole to znajdowała się prawie na wprost jego twarzy, gdyby się odrobinę pochylił mógłby jej dotknąć. Przygryzłam wargę czując coraz większe podniecenie i zakręciłam biodrami, powoli jak najbardziej zmysłowo, a następnie oparłam stopę na jego barku. Jedna dłoń już przesuwałam w dół brzucha, gładząc wzgórek łonowy, zapuszczając się paluszkami między płatki.  Zamruczałam z autentycznej przyjemności, gdy dotknęłam najczulszy punkcik. Była taka wrażliwa i tak nieprawdopodobnie mokra, że paluszki ślizgały się po niej jak naoliwione. Śledził wszystko, co robię, każdy ruch nie odrywając wzroku nawet na sekundę. Wykorzystałam to by rozpiąć guziki koszuli i odsłonić piersi. Na chwilę zezłościłam się na siebie, że założyłam stanik, ale był tak samo delikatny i koronkowy jak majteczki i moje piersi ładnie go wypełniały. Musi wystarczyć. Pod jego gorącym spojrzeniem moje palce szybciej niż zamierzałam zaczęły swój znajomy okrężny taniec. Powinnam dłużej go prowokować, drażnić i kusić, ale do cholery sama byłam napalona przez tą niesamowicie erotyczną sytuację. Patrzył jak dwa moje paluszki, głęboko wciśnięte między pulchne płatki coraz mocniej dociskają ten najwrażliwszy punkt i coraz szybciej się poruszają. Zawsze robię to w ten sposób, gdy chcę sprawić sobie największą przyjemność, a teraz chciałam. Byliśmy sami na odludziu, więc nie wstydziłam się pokazać mu jak bardzo jest mi przyjemnie i moje jęki i westchnienia niosły się rzeką. Byłam tylko ja coraz szerzej rozchylająca drżące kolana, coraz bardziej gorąca i spocona i On kurczowo ściskający przez spodnie olbrzymi członek. Strasznie mnie to jarało, bardziej nawet niż gdyby go wyjął i onanizował się jawnie, choć kiedyś chciałabym i to zobaczyć. Poczułam, że nie dam rady dłużej utrzymać na nogach, bo kolana drżały mi z emocji i rozkoszy. Wiedziałam, że powinnam, stojąc wyglądam na smuklejszą i na pewno lepiej się prezentowałam, ale słabość wygrała i opadłam na kolana pilnując tylko by były szeroko rozwarte. Chciałam by widział wszystko z najdrobniejszymi szczegółami.  
Klęczałam na stole onanizując się szaleńczo. Mężczyzna oddalony ode mnie o zaledwie dłoń tak, że czułam jego zniewalający zapach patrzył na mój występ zafascynowany, oddychał ciężko. Orgazm nadchodził, czułam go i wiedziałam, że będzie piękny. Nasze twarze znalazły się teraz na jednej wysokości i moje jęki trafiały prosto do jego uszu, a całe ciało wprost falowało z rozkosznych dreszczy. Wstydziłam się, że tak szybko skończę, bo powinnam dać mu pokaz tego wszystkiego, co potrafię, ale moja chuć odebrała mi rozsądek. Orgazm sprawił, że wygięłam się do tyłu kwiląc przez zaciśnięte wargi i drżąc z dłonią wciśniętą między uda.  
Gdy przyjemność, a z nim fala podniecenia opadła z lękiem popatrzyłam na swojego jedynego widza. Stał przede mną nadal patrząc na mnie bez ruchu. Kiedy zorientował się, że na niego patrzę i chyba oczekuję jakiejś reakcji otrząsnął się jak mokry psiak.
- Niesamowite   - stwierdził – mógłbym oglądać to co dzień do końca życia.  
Chciałam zapytać czy to propozycja, bo takie były nasze słowne przepychanki, ale strach przed usłyszeniem odpowiedzi zatrzymał moje słowa w gardle. Podniosłam się ze stołu zamierzając zejść, ale uprzedził mnie podnosząc jakbym nic nie ważyła i delikatnie postawił na podłodze. Omal nie upadłam tak byłam osłabiona. Podał mi moje czarne majteczki i wyszeptał tylko jedno słowo.
- Dziękuję.
- Nie wiem czy masz za co, bo widzę, że cała przyjemność była po mojej stronie – wskazałam na jego bardzo wypchane spodnie.  
- Następnym razem – obiecał.
                              *
Piątkowy wieczór nadszedł szybciej niż się spodziewałam, głównie dzięki Olgierdowi. Miałam teraz dwa tematy do rozmyślań, choć oba się ze sobą łączyły. Otworzyłam drzwi do mojej nocnej pracy i zobaczyłam go w jego wielkim fotelu. Uśmiech rozjaśnił mu twarz jak jakiemuś durnemu dzieciakowi na widok cukierków, a mnie idiotkę zapiekły oczy. Kto tak na mnie reagował?
- Część dzie… Hmm… Zuza.  
- Widzę znaczną poprawę w pana zachowaniu – zażartowałam.
- Staram się. Szefostwo spodziewa się dziś większej liczby gości. Mówili coś o jakichś turystach chyba z Francji.
- O ciekawe, zawsze to coś nowego. Idę się przygotować, do zobaczenia po drugiej stronie.
Przelotnie zaciekawiło mnie czy to, co robię mu przeszkadza. Większości mężczyzn prędzej czy później by przeszkadzało. Jeśli tak to niech powie od razu zanim się do niego przyzwyczaję. W szatni jak zwykle trwała ożywiona dyskusja na różne tematy. Tym razem nikt nie zwrócił na mnie szczególnej uwagi. Chyba to, że przetrwałam pierwszy dzień i przyszłam ponownie sprawiło, że byłam swoja. Usiadłam na pufie obok Kingi Mokrej i przysłuchiwałam się ożywionej dyskusji z myślą, że jeśli będę miała do powiedzenia coś ciekawego to się włączę. Chwilę później otworzyły się drzwi i weszło nasze szefostwo.  
- Cześć dziewczyny – przywitali się – słyszałyście o naszych dzisiejszych gościach?  - Większość z nas pokiwała głową. Takie wieści szybko się rozchodzą. – To dla nas wielka szansa na rozgłos i dla tego mamy pomysł na coś specjalnego. Która z was ma ochotę zgłosić się do tego numeru?
Od razu pomyślałam o sobie, wszystko co nowe bardzo mi się podobało.
- Co to będzie? – Zapytała któraś z nas.
- Chodźcie na ścianki to zobaczycie i tak już prawie czas.
Szybko pozbyłam się ciuchów i zaopatrzona tylko w butelkę wody ruszyłam za szefostwem. W jednym z korytarzy, największym jaki tu był zbudowano okrągłe podium. Tak jak reszta stanowisk w klubie unieruchamiał dziewczynę, choć nie ukrywał jej tożsamości. Goście będą widzieli z jakimi dziewczynami mają „przyjemność”. Szef podszedł do podium i patrząc na dziewczyny chwycił za jeden z wystających przy każdych dybach słupków i mocno go pchnął. Całe podium poruszyło się powoli.
- Widzicie więc na czym to będzie polegać.
Pokiwałam głową rozważając możliwości, jakie dawała nowa zabawka. Chciałam się zgłosić, ale właściwie nie musiałam. Tyle jeszcze zwykłych, ale nieznanych mi wrażeń czekało tu na mnie, nie musiałam od razu pchać się na takie nowości. A jednak pociągało mnie to. Na tyle, że gdy szefowa spytała czy są jakieś ochotniczki od razu uniosłam rękę, a co tam.
Rozejrzałam się niepewna czy nie jestem jedyna. Na szczęście jeszcze kilka dziewczyn podniosło rękę. Szefowa podeszła do czarnowłosej dziewczyny o imieniu Kamila i podała jej koronkową maskę na oczy.
- Trochę tajemniczości zawsze się przyda.
Kinga Mokra, Aldona i ja zostałyśmy wybrane jako następne. Odbierając moją maskę poczułam, że zaczynam drżeć z niedających się powstrzymać emocji. Kto wie co się za chwilę stanie, jak będzie. Wszystko było niewiadomą. I to właśnie było super.
- No dziewczyny na stanowiska – klasnęła w dłonie szefowa dając znak, że czas zaczynać i wszystkie zaczęłyśmy się rozchodzić.
- No Kinga, które stanowisko wolisz – usiłowałam zakpić. Trema zżerałam moją zwyczajową brawurę.  
- Naprzeciwko ciebie oczywiście. Będę patrzeć jacy faceci cię biorą – odgryzła się moja koleżanka z pracy, ale i ona miała niepewny wzrok.
Usiadłam przy swoim stanowisku, łyknęłam trochę wody, bo już zasychało mi w ustach i czekałam rozglądając się ciekawie. W niektórych otworach zaczęły pojawiać się nogi i pupy. Aż przygryzłam wargę z ochoty by przejść się wzdłuż korytarza niewidzialna i anonimowa dla reszty dziewczyn i pooglądać ich najintymniejsze miejsca, dotknąć ich, przypasować do twarzy, które już znam. Wszedł Olgierd zrozumiałam, że już czas. Wstałam i zerknęłam spod oka czy patrzy na mnie. Patrzył. Wyprężyłam się, przeciągnęłam, prezentując mu swoje ciało w pełnej krasie z cichą nadzieją, że rozpalę go do czerwoności.  Położyłam się na czymś, co przypominało skrzyżowanie pufy i gimnastycznego koziołka, co oczywiście znakomicie ustawiło moją cipkę w pożądanej pozycji. Olgierd ukląkł przy moim wypiętym tyłeczku i przypiął za kostkę do wmontowanych w podłogę obejm, jego ciepły policzek otarł się przez chwilę o mój pośladek.  
- Jak tam mała, w porządku.
- Pewnie, że tak.
- Umówisz się ze mną jak odeśpisz nockę?
- Z przyjemnością. Będę miała na co czekać.
Olgierd przypiął mnie całą i już nic nie mówiąc zawiązał maskę.  Naprzeciwko siebie widziałam błękitne oczy Kingi w otoczce z czarnej opaski. Ładnie wyglądały. Gdzieś za nami trzasnęły drzwi i nieznajome, zbyt głośne głosy poniosły się korytarzem.  
- Zaczęło się – szepnęła Kamila z mojej prawej, a Kinga uśmiechnęła się szeroko i puściła oczko.
- Zakładamy się o piwo, że mnie wezmą pierwszą – zapytała.
- Chciałabyś, z twoją figurą? Ja będę pierwsza, każdy ma ochotę na moją dupkę – odgryzła się Aldona.
Weszli pierwsi goście, więc uciszyłyśmy się starając zachowywać jak profesjonalistki, ale nie potrafiłam nie spoglądać kątem oka co się będzie działo.
- O kurwa, patrz co wykombinowali! – W okrzyku było tyle entuzjazmu i dziecięcego wprost zachwytu, że aż się uśmiechnęłam. Otoczyło nas kilku młodych chłopców, ktoś chwycił za drążek obok mnie i pchnął. Zakręciłyśmy się jak na dziecięcej karuzeli – super bajer. No chłopaki, potrzebuję jeszcze trzech, ustawiać się ładnie i losujemy.  
Spojrzałam w górę i nad Mokrą zobaczyłam jakiegoś młodzika. Nie mógł mieć więcej niż dziewiętnaście lat. Dobrze, wręcz wzorowo ubrany, modna fryzura, taki paniczyk z dobrego domu.  
- Maszyna losująca jest pełna. Następuje zwolnienie blokady i zaczynamy - Koło zakręciło się ponownie i złoty chłopiec zniknął zastąpiony innym, ale bardzo podobnym egzemplarzem, już rozpinał spodnie i zsuwał je z nóg. – Fortuna zdecydowała – przywódca chłopaczków zachowywał się jak prawdziwy wodzirej. Usłyszałam trzask i pośladek zapiekł mnie od klapsa  – Jędrna dupeczka, takie lubię.
Poczułam jak ktoś przesuwa penisem po mojej cipce rozgarniając płatki i usiłując znaleźć wejście. Z ust Kingi wyrwało się głośne westchnienie, ona już miała swojego pierwszego. Puściłam do niej oko i chwilę później sama wstrzymałam oddech, gdy mój klient znalazł drogę w głąb mojego ciała. Mokra szparka wpuściła go chętnie z łatwością i chęcią przyjmując w siebie. Chwilę później wszystkie cztery jęczałyśmy już rżnięte mocno przez rozochoconych młodziaków.
- Zmiana – usłyszałam za sobą i zrozumiałam, że mam przyjemność gościć w sobie przywódcę bandy. Koło ruszyło ustawiając nas na nowych miejscach.  Gdy tylko stanęło natychmiast nowy kutas wniknął w rozgrzane wnętrze. – No chłopaki, kto pierwszy skończy stawia wszystkim kolejkę – zakrzyknął wodzirej.  
- U nas też - mruknęłam do Kingi.
Robiłam się coraz bardziej napalona. Przy każdym pchnięciu moja łechtaczka rozkosznie ocierała się o ławeczkę dostarczając nowych wrażeń.  Nie wiem czy było to zaplanowane, czy taki przypadek, ale działało znakomicie. Wokół nas zbierało się coraz więcej mężczyzn, widziałam ich jak przyglądają się nam z wypiekami i fascynacją na twarzach. Większość dyskretnie masowała sobie pały, a niektórzy nie mogąc wytrzymać emocji otwarcie się onanizowali. Strasznie działało na mnie, że patrzą na mnie z takim podnieceniem. Bycie anonimową dupką ma swoje zalety, ale widzieć ich pożądanie widoczne w spazmatycznych ruchu dłoni na wilgotnym penisie, nabrzmiałe purpurowe główki, które aż rwą się by we mnie wbić, no i ten zapach seksu. To było za dużo.
- Mokra, zaraz dojdę – wychrypiałam wyprężając  jak najdalej się dało i pocałowałam suche, gorące usta Kingi, czując jak jej jęki wpadają w moje usta, a nasze zęby dzwonią o siebie w takt wbijających się w nas kutasów. To było niesamowite. Czuć języczek Kingi w ustach i twardego kutasa w sobie. Orgazm powaliłby mnie na łopatki gdybym nie była przypięta. Starałam się zwinąć w kłębek, wygiąć, zerwać pęta, ale mogłam tylko drapać paznokciami wykładzinę pokrywającą podest i wykrzykiwać swoją rozkosz w usta mojej koleżanki.
- O kurczę młoda, nie tak głośno, bo ogłuchnę. Jestem tuż obok – usłyszałam z lewej, ale nie miałam sił by odpowiedzieć. Moim orgazmem mężczyźni niezbyt się przejęli. Ktoś nadal z pasją wbijał się we wrażliwą cipkę. Ten sam czy następny? Chwilowo byłam tak wypompowana, że ledwie coś czułam.  
- Hej kurwa wystarczy wam, inni też chcą skorzystać.  
Jakiś wielki facet podszedł z boku i szarpnął mojego amanta wyrywając ze mnie jego penis.
- Spieprzaj - odwarknął ten i znów chwycił mnie za biodra.
- Tak, racja, my też chcemy – odezwały się inne głosy.  
Zaczęła się przepychanka. Każdy chciał dorwać się do ich gołych, wypiętych dupek choć na chwilę. Widziałam jak ktoś wbił się w Kingę zaledwie dwa razy nim odciągnięto go od niej. W sobie również co chwilę czułam innego penisa. Ktoś wskoczył na środek koła i chwyciwszy Aldonę za długie włosy pakował jej w gardło swoją pałę. Dziewczyna krztusiła się, bo facet wcale się z nią nie cackał. Był zbyt napalony by myśleć. Może nie powinno, ale ich zachowanie podniecało mnie jak chyba nic innego do tej pory. Miałam wrażenie, że zaraz rozerwą mnie z podniecenia. Mokra chyba miała takie same odczucia co ja, bo w jej oczach nie widziałam strachu tylko mgłę powoli przysłaniającą błękitne tęczówki. Nagle wywróciły się w górę, a przez twarz przebiegły skurcze rozkoszy. Z przyjemnością przyglądałam się jak zmienia jej się twarz pod jej wpływem. Zapragnęłam by kiedyś pojawiła się tam dzięki mnie.
- Spokój – zagrzmiał nagle groźny głos i wszystko zamarło – uspokójcie się, bo będę zmuszony was wyprosić.  
„Ach Olgierd wkroczył do akcji” – pomyślałam. Kinga nadal szczytowała i pozwoliłam sobie tylko na chwilę zerknąć w bok, ale nie widziałam mojego olbrzyma.
Ktoś coś mrukną, ktoś inny odszedł i wszystko się uspokoiło. Mogło być bardzo gorąco, wiedziałam, że na swoich pośladkach, udach i plecach znajdę parę siniaków, a jednak… Jakiś gruby penis wbił się we mnie aż jęknęłam. Miałam nadzieję, że zakręcą kołem i trafi się też Kindze, tylko niech najpierw doprowadzi mnie do orgazmu. Już go czułam.
Nawet jeśli byli tam jacyś francuzi to nie pamiętam bym miała przyjemność się z jakimś zapoznać. Po drugim orgazmie wszystkie wspomnienia zlewały się w jedno rozkoszne wspomnienie. Wiedziałam już, że jeśli to tylko będzie możliwe następnym razem również zajmuję to miejsce. Nawet bez gości z zagranicy nowy mebel stał się hitem.
                         
                              4
Spojrzałam w niebo, ale nie zobaczyłam wielu gwiazd. Nawet tu na szczycie dwudziesto dwu piętrowego budynku przyćmiewały je światła miasta.  
- Powiedz mi coś – oderwałam wzrok od nieba i spojrzałam na Olgierda. Leżał na kocu przy moich stopach i przyglądał mi się intensywnie. Niepokoiło mnie to jego spojrzenie i podobało oczywiście. Miał taki skupiony wzrok, zmarszczone brwi aż miałam wrażenie, że widzi mnie „bardziej„ niż inni ludzie. – Chcesz się ze mną zadawać, pomimo, że wiesz czym się zajmuję? Ilu mężczyzn mnie miało?
Tak naprawdę nie chciałam wcale o to pytać. Bałam się odpowiedzi, ale kolejne spotkanie, bardzo udane spotkanie wymusiło to w końcu. Dziś wjechaliśmy na dach potężnego apartamentowca i leżąc na grubym kocu, patrzyliśmy na rozświetlone miasto pijąc dobre wino. Jak udało mu się to wszystko zorganizować pozostawało jego tajemnicą.
- Zatańczysz – podniósł się zwinnie i podał mi rękę. Podałam mu swoją pozwalając się unieść. Nie było muzyki, ale kto by na to zważał. Objął mnie w pasie i przytulił mocno – widzisz to co dzieje się w pracy tam też zostaje. Może kiedyś uczynię z ciebie uczciwą kobietę?
Roześmiałam się, bo szczerze mówiąc w tym momencie ten pomysł wydawał mi się absurdalny.  
- Spróbuj, to na pewno będzie bardzo ciekawe doświadczenie i wiesz co nawet będę ci kibicować.
- Zacznę już dziś, jeśli pozwolisz.
Zamruczałam mu z zadowoleniem do ucha, bo pierwszy raz odkąd się poznaliśmy jego ręce ześliznęły się w ciekawsze rejony mojego ciała. Bez problemu sięgnął pod małą czarną, którą dziś założyłam i ciągle kołysząc się powoli, podciągnął ją do góry. Wsłuchiwałam się w jego dłonie gładko przesuwające się po półkulach pośladków, palce zapuszczające się pod gumkę skąpych stringów, bawiące się nimi i prawie wstrzymywałam oddech, gdy zbliżał się do czułych punktów. Drażnił się drań, już jej prawie dotykał, już rozchylał nabrzmiałe wargi, a gdy czuł, że sztywnieję uciekał. Chciałam by już mnie dotknął, moja cipka aż wyrywała się do jego dłoni cała wilgotna. Nagle za plecami poczułam twardą ścianę. Tylko, że tu nie było żadnych ścian, więc to pewnie coś innego… komin wentylacyjny?
Wyswobodził się z moich objęć i ukląkł naprzeciwko mnie. Jako, że sukienkę i tak miałam właściwie na biodrach jednym płynnym ruchem ściągnął z nich majteczki. Patrzyłam z góry jak ciemna czupryna zbliża się do mnie coraz bliżej. Wreszcie poczułam jego język wnikający tam, gdzie tak go pragnęłam. Pieścił mnie rozkręcając się powoli, a ja wplotłam dłonie w jego zaskakująco miękkie włosy i odchyliłam głowę do tyłu opierając się na murze. Obserwowałam najjaśniejsze gwiazdy, które z pod na wpół przymkniętymi powiekami zlewały się w smugi. Niespodziewanie chwycił ustami jedną stronę moich warg sromowych żarłocznym rekinim ruchem, a mnie aż zgięło do przodu, bo jednocześnie jego język potarł nagi guziczek łechtaczki. Boże! Nie miałam pojęcia jak on to robił, ale było wspaniale. Teraz nie byłam już rozluźniona, zrelaksowana. Teraz nie bawiłam się jego włosami, ale opierałam na jego głowie, bo zupełnie nagle moje nogi zrobiły się miękkie. Miałam przed sobą zupełnie innego człowieka. Takiego, który trzymał moje uda w mocnym uścisku rozchylając je siłą, który traktował moją myszkę z zachłanności i żarłocznością chwytając na przemian ociekające wilgocią wargi.
Skończyłam jak poprzednim razem, czyli na kolanach. Znów naprzeciwko niego.
- A ty? Mam jeszcze trochę siły i jeszcze więcej ochoty – zapewniłam zupełnie zgodnie z prawdą.
- Następnym razem, obiecuję – zapewnił widząc, że wciągam powietrze by coś powiedzieć – nie chcę byś była jutro zmęczona. Uwierz mi, gdy ja zacznę to troszkę nam się zejdzie.  
- Dobrze, ale do cholery, mam zamiar trzymać cię za słowo!
Zjechaliśmy windą na dół. Olgierd skinął ochroniarzowi, który wypuścił nas z cichego budynku i zaraz zamknął za nami drzwi.
- Co to miało być? Jakieś tajne bractwo ochroniarzy?
- Znajomy z dawnych czasów – zbył mnie machnięciem ręki.  
- Mam prośbę – zaczęłam, gdy już wsiedliśmy do samochodu. Zerknął na mnie, gdy nie dodałam nic więcej i uniósł brwi. Poczułam się dziwnie skrępowana. Nie byłam przyzwyczajona do takich sytuacji – chciałbyś pójść ze mną na rodzinną imprezę. Nic wielkiego, osiemnastka mojego kuzyna.  
- Pewnie, że chcę, ale przemyśl to jeszcze. Ty mogłaś przyzwyczaić się do mojego wyglądu, ale co powie na mnie twoja mama, albo co gorsze, twój ojciec? Goryl i jego mała dziewczynka.
- Zaryzykuję. Założę się, że tak się ucieszą iż kogoś mam, że nawet nie zwrócą uwagi na to, że możesz ich złamać jedną ręką.
- Bardzo śmieszne, a tak na marginesie, masz już dla niego prezent?  
- Pieniądze – wzruszyłam ramionami  – co innego mogłabym mu dać.
- Co innego mogłaby mu dać jego niesamowicie seksowna „ciocia”? Założę się o wszystko, że fantazjuje o tobie za każdym razem gdy cię widzi.
- Więc sugerujesz żebym się z nim przespała? – Takie myśli jakoś nie pasowały do niego. Do mnie takie zachowanie owszem, ale jeśli by się wydało…
- Nie głuptasie. Pomyśl gdzie pracujesz. Darmowa wejściówka do takiego klubu to więcej niż bilet do nieba. Przecież taki osiemnastolatek to praktycznie napakowana testosteronem maszyna do seksu.
- Cholernie dobry pomysł – stwierdziłam  – ale czy my mamy darmowe wejściówki?
- Nie, ale ty masz znajomego bramkarza. Napisz chłopakowi liścik i będę wiedział, że jest od ciebie.
                              *
Olgierd oczywiście wywołał sensację, ale ku mojemu niezmiernemu zdumieniu poradził sobie znakomicie. Wszystkie cioteczki i mateczki czarował jak zawodowy żigolo. Mężczyzn urzekł kilkoma opowieściami o wojsku i to nie byle jakim, ale o misjach w Iraku i Afganistanie. A tym, że potrafił pić z nimi jak swój zjednał ich sobie do końca. A ja nawet nie wiedziałam, że był w jakimś wojsku, chociaż patrząc na niego łatwo mogłabym to odgadnąć. Postanowiłam przy najbliższej okazji złapać go za tą jego czuprynę i zmusić do streszczenia, chociaż kawałka życia. Kątem oka obserwowałam mojego kuzynka Krystiana starając się wypatrzeć moment, kiedy znajdzie się choć na chwilę sam. Dziwne być ciotką dla swojego prawie rówieśnika, ale dziwniej się losy plotą w dużych rodzinach. Przy okazji tych obserwacji potwierdziły się słowa mojego ochroniarza o jego zainteresowaniu moim ciałem. Ukradkowe spojrzenia, jakie rzucał w kierunku moich nóg, piersi czy tyłeczka nie dało się pomylić z rodzinnym zainteresowaniem. Dziwiłam się tylko, że nie czułam ich wcześniej, bo intensywność zawartego w nich pożądania aż paliła. Wreszcie pod koniec imprezy, kiedy starsza część rodu zabrała się wreszcie do domu wręczywszy swoje prezenty, odciągnęłam kuzynka do ogrodu i podałam kopertę.
- Ależ ciociu – zaprotestował pro forma – nie chcę od ciebie pieniędzy.
- To dobrze, bo to nie są pieniądze.
- Tak?  
Patrzyłam jak zaintrygowany otwiera kopertę. Musiałam przyznać, że wyrósł z niego całkiem przystojny młodzieniec. Wysoki, opalony, z szopą jasnych włosów, bynajmniej nie zniewieściały łatwym życiem, bo w każde wakacje pracował dorywczo. Zmarszczył brwi przeczytawszy to co znajdowało się na niewielkim kartoniku.
- Okaziciel biletu ma prawo wstępu do klubu na jedną noc i korzystania ze wszystkich atrakcji – przeczytał na głos.
Dalej umieściłam dokładny adres i godziny otwarcia. Przeczytawszy wszystko dokładnie jeszcze raz spojrzał na mnie i uniósł brwi. Bawiło mnie jego zdziwienie. A to dopiero początek niespodzianek.
- Wiesz kuzynie to jest bardzo specyficzny klub. Nie ma tam muzyki, nikt nie tańczy, ale zapewniam cię, że nie będziesz się tam nudził. Pokażesz karteczkę ochroniarzowi i możesz wchodzić. A jeśli chciałbyś odwiedzić swoją ciocię to specjalnie dla ciebie założę na kostkę niewielką bransoletkę. No i skoro są to twoje urodziny to możesz wykorzystać swoją ciotkę jak tylko zechcesz. Mam nadzieję, że zrozumiesz jak już tam będziesz. Tylko ostrzegam nikomu ani słowa.
Zostawiłam go oszołomionego. To o bransoletce dodałam w ostatniej chwili i pod wpływem impulsu. Może to przez te jego wygłodniałe spojrzenia? W końcu chyba każdej kobiecie imponuje, kiedy na jej widok ślini się młodszy mężczyzna. Nawet jeśli tak jak w tym przypadku to było zaledwie kilka lat.
- I jak, udało się – zapytał Olgierd, gdy w końcu odjechaliśmy z przyjęcia obdarowani ciastem i straszliwie zmęczeni.
- Chyba tak, zobaczymy.
Później pożałowałam, że nie ustaliłam jakiegoś dnia. Przez to nie wiedziałam, kiedy Krystian przyjdzie z wizytą, więc bransoletkę musiałam założyć już na następny wieczór. Coś mi jednak mówiło, że to będzie ten dzień. Zaintrygowałam go i wątpię by wytrzymał dłużej niż to konieczne. Kwadrans przed otwarciem pozbyłam się ciuchów i porozciągałam trochę budząc złośliwe komentarze koleżanek w kierunku, których wypinałam tyłek.
- To co Zuza, na koło? – Zapytała Andżelika.
- Nie, dziś idę na łatwiznę i wybieram misjonarza.
- Niemożliwe – zakrzyknęła Mokra z drugiej strony z przesadnym niedowierzaniem – uśniesz z nudów i twoje chrapanie będzie rozpraszać klientów.  
- Ty lepiej pilnuj by nie zalać podłogi – odgryzłam się z uśmiechem. Polubiłam te łajzy za ich bezwstydność, bezkompromisowość i ogólnie za to, że były takie jak ja.
Na sali ułożyłam się szybko na ławeczce i wsunęłam nogi w otwór. Prawie natychmiast poczułam na nich znajome już wielkie łapska i momentalnie zrobiło mi się jakoś tak błogo i wilgotno. Podniecała i podobała mi się sama myśl, że za tą cienką ścianką On wpatruje się w moją cipkę. Wiedziałam, że to robi i wiedziałam, że penis w jego spodniach pęcznieje.  
- Powodzenia – powiedział, gdy już przypiął mnie do obejm w ścianie i pocałował w stopę.
Podłożyłam ręce pod głowę, bo w tej pozycji jakoś nie miałam co z nimi zrobić i czekałam. Dosłownie chwilę później usłyszałam jak otwierają się drzwi i wchodzą pierwsi goście. Poczułam pierwsze klepnięcie w udo i dotyk na nabrzmiewającej oczekiwaniem cipce, ale wszyscy przechodzili dalej. Zirytowało mnie to okropnie. Co do diabła, na nikogo nie działają już moje wdzięki.  A potem zrozumiałam. Wszyscy szli na nową atrakcję. Wieść o Kole Fortuny jak zaczęłyśmy nazywać nowe urządzenie rozeszła się już po okolicy. Przez chwilę zrobiło mi się żal, bo na pewno będą się tam działy ciekawe rzeczy, ale ja miałam swoją misję do spełnienia.
- Ciociu to ty – usłyszałam cichy, niepewny i niedowierzający głos, a po nim dotknięcie na kostce, tej na, którą założyłam bransoletkę z maleńkim serduszkiem. Skinęłam stopą. Nie chciałam się odzywać. Wydawało mi się to niewłaściwe, psujące nastrój. – Nie wieżę. O kurwa, nie wieżę! Żebyś wiedziała ile o tobie fantazjowałem, a teraz… teraz widzę…
Poczułam jego dłonie na wewnętrznej stronie ud i wiedziałam, że wszedł między nie i patrzy na miejsce gdzie się łączą. Serce zabiło mi szybciej, bo oto pierwszy raz w klubie jest ktoś, kogo znam.
- Naprawdę mogę zrobić wszystko co zechcę? Wszystko? – Ponownie skinęłam stopą – O kurdę, to najpiękniejszy moment w moim życiu!  
Wyczułam, że klęka, jego usta bardzo niepewnie musnęły wrażliwe wargi aż jęknęłam. Musiał to usłyszeć, bo śmielej wpił we mnie usta. Przymknęłam oczy myśląc, że już drugi raz w tym tygodniu rozkoszuję się takimi niespodziewanymi pieszczotami. Krystian nie miał wprawy Olgierda, ale nadrabiał to entuzjazmem. I dobrze, odmiany są ekscytujące. Po chwili jęczałam już cichutko myśląc, że pieszczoty „przez ścianę” są ciekawe. Mogłam się skupić na tym gdzie wędruje jego język, wczuć się w niego. Nic nie mogłam zrobić, więc i nie przejmowałam się tymi głupimi myślami, jakie zwykle mnie rozpraszają. Miałam świadomość spojrzeń moich koleżanek, ale nie zwracałam na nie uwagi tylko pieściłam nabrzmiałe piersi.
O wiele za wcześnie wstał i prawie słyszałam z jakim pośpiechem rozpina spodnie. Po chwili poczułam jedną z jego dłoni na wzgórku, a drugą pomagającą penisowi znaleźć we mnie wejście. Zamruczałam z zadowolenia, gdy wreszcie mu się to udało. Teraz moje piersi zaczęły falować pod delikatnymi na razie pchnięciami. Wyobrażałam sobie tego jasnowłosego chłopaka po drugiej stronie ściany. Podniecony, szczęśliwy, niedowierzający. To sprawiło, że podziękowałam mojemu olbrzymowi za jego pomysł. Tak skupiłam na jego obrazie i swojej przyjemności, że dopiero po chwili zorientowałam się co jest grane. Ruchy Krystiana stawały się coraz bardziej gorączkowe, w każdej chwili mógł szczytować.
- Spokojnie – szepnęłam – zrób przerwę. Masz jeszcze całą noc. Powoli. Słuchaj się cioci.
Zwolnił, choć czułam, że ledwie się powstrzymuje. Zamruczałam by dać mu znać, że to również mi się podoba. I tak zresztą było. Jak pani profesor.
- Dobrze kuzynie teraz druga dziurka. Przygotowałam ją dla ciebie. Świętuj!
Wstrzymałam oddech czekając na jego reakcję. Zamarł, a po chwili niepewnie ustawił się naprzeciw mojego tyłeczka.
- No dalej – zachęciłam go – twoja ciocia lubi i takie zabawy.
Pchnął, a twardy kutas zaczął rozpychać mój otworek. Słyszałam jak mamrocze do siebie jakieś „O kurwa” czy inne takie. Zamknęłam oczy wsłuchując się w siebie. Żałowałam, że nie mogę dotknąć swojej cipki i pobawić się nią trochę. Lubiłam to, gdy uprawiałam ten rodzaj seksu. Krystian wbijał się już zupełnie swobodnie i mi także zaczęło sprawiać to większą przyjemność. Niestety dla kuzyna było to za dużo. Poczułam jak wbija się we mnie mocno i zaciska dłonie na moich udach. Nie poczułam w sobie jego spermy, na pewno miał prezerwatywę, szkoda.  
- Dzięki ciociu za najlepszy prezent urodzinowy jaki dostałem.
- Nie ma sprawy, a teraz idź odwiedź kilka z moich koleżanek. Wieczór jeszcze się nie skończył.
Chwilę później w moją cipkę wbił się nowy penis. Dla mnie ta noc również się zaczynała.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 13132 słów i 72774 znaków.

10 komentarze

 
  • Emil

    Świetne...

    1 czerwca

  • Margareth

    Genialne 🤩 kiedy kolejne części?

    30 maja

  • horus33

    @Margareth Chyba nie prędko.

    2 czerwca

  • Margareth

    @horus33 szkoda, bo chętnie bym poczytała 🥰

    2 czerwca

  • OstryStefan

    Możliwe, ale ja nie kojarzę tego opowiadania

    28 maja

  • Coloryt

    To już było jakieś 2-3 lata temu.
    🥰

    27 maja

  • horus33

    @Coloryt Tak, to prawda, ale od czasu do czasu ktoś o nie pyta.

    28 maja

  • nina

    @horus33 O tak, ja pytałam niedawno. Wielkie dzięki!  <3 Tylko ciąg dalszy by się przydał :-)

    11 lipca

  • trantolo

    Jeśli masz starsze opowiadania których tu nie ma koniecznie je dodaj daj nam trochę radości.

    27 maja

  • horus33

    @trantolo Mam tego jeszcze sporo. Może kilka zasługuje na drugą szansę

    27 maja

  • trantolo

    @horus33 napewno

    27 maja

  • horus33

    @trantolo To może Idealna sekretarka. Nie jestem zadowolony z ostatnich części, ale niech będą jakie są.

    27 maja

  • trantolo

    @horus33 super czekam

    27 maja

  • trantolo

    Bardzo fobre opowiadanie super się czytało jednym tchem bez przerwy. Zakończenie daje szansę na kontynuację. Masz talent jesteś jednym z moich ulubionych autorów  :bravo:

    27 maja

  • onaaaa

    super, czekam na kleczkach na wiecej

    27 maja

  • horus33

    @onaaaa Na klęczkach hmm

    27 maja

  • mzk

    Super napisane - no, może poza tym, że "wierzę" przez rz :) Ale poza tym extra. Gdyby były dalsze części, byłoby fajnie  :jupi:

    27 maja

  • horus33

    @mzk Wierzę że jeśli wskarzesz mi gdzie popełniłem ten błąd to go poprawię

    27 maja

  • Seksi

    @horus33 wskażesz też się pisze przez ż nie Rz myślę że powinieneś pracować ze słownikiem ortografii bo aż oczy bolą od czytania błędów a potem dopiero pisać. Poza tym opowiadanie dobre. Powinno być dalszy ciąg

    4 czerwca

  • horus33

    @Seksi Powinien być dalszy ciąg, lub powinno być kontynuowane. Widzisz każdy popełnia błędy. Czy jeśli ktoś lubi pisać to powinien wkuwać słownik zamiast to robić?

    8 czerwca

  • nina

    @horus33 Masz imho prawdziwy talent literacki a ortografia to sprawa drugorzędna :-)

    11 lipca

  • TomoiMery

    ciekawie się zapowiada 👍👍😈

    27 maja

  • horus33

    @TomoiMery Tylko zapowiada? To z pięć części  :mad:

    27 maja

  • TomoiMery

    @horus33  no i fajnie 👍 prosimy o dalsze równie długie 👍👍😈

    28 maja

  • eksperymentujacy

    Wow, niesamowity koncept :)
    Świetne opowiadanie, tylko razi mały błąd. Skoro ciocia to bratanek lub siostrzeniec a nie kuzyn ;)

    27 maja

  • Rebus

    @eksperymentujacy  Oj tam. To zależy w którym regionie.

    27 maja

  • trantolo

    @eksperymentujacy nie bądźmy drobiazgowi  :cool:

    27 maja

  • horus33

    @eksperymentujacy Pewnie masz rację, ale słaby jestem w te rodzinne klocki. Jak babcia mówiła kto z kim skoligacony od razu się wyłączałem

    27 maja

  • eksperymentujacy

    @Rebus oświeć mnie gdzie kuzyn mówi do kuzynki ciocia ? Nie czepiam się, jestem autentycznie ciekaw

    27 maja