Już w momencie, kiedy go poznała przed jedenastoma laty, stał się jej pierwszym tzw. „crushem”. Chociaż nie był modelem z okładki, miał w sobie coś przyciągającego – spojrzenie, luz w rozmowie, poczucie humoru, bezpośredniość. Ona – nieco zakompleksiona, typowa „szara myszka” starała się nie dawać po sobie poznać, jak bardzo się rumieni w jego towarzystwie. Ba, na tamten czas ciężko było mówić o jakimkolwiek potencjale, skoro Rafał miał 24, a Beata 16 lat, ponadto on był zaręczony i był pochłonięty przygotowaniami do ślubu i wesela ze swoją partnerką. Ona mogła patrzeć tylko na niego jak nierealną fantazję, on zaś – jak to zdrowy mężczyzna – widział w niej tylko zauroczoną dziewczynkę. Jako świeżo upieczony absolwent pedagogiki doskonale wyczuł jej „szczenięce zauroczenie”, więc, starając się zachować pełny profesjonalizm, nie był oschły czy nadwyraz niedostępny, niemniej unikał sytuacji, w których ona mogłaby jakkolwiek poczuć się odrzucona. Musieli jednak ze sobą współpracować – w świetlicy dla dzieci z biednych i patologicznych rodzin on właśnie rozpoczął pracę jako prowadzący zajęcia z muzyki i muzykoterapii, a ona zaś udzielała się jako wolontariuszka, było wiele rzeczy, gdzie ich zawodowe drogi się krzyżowały. Oboje jednak zachowywali zawodowy dystans, chociaż dwa lata później Beata, już jako dorosła osoba, próbowała go skrócić, zapraszając to na „koleżeńską” kawę czy piwo, skoro już skończyła magiczne 18 lat. Rafał jednak zawsze z taktem odmawiał – nie ze strachu o swoją wierność czy zasady, o które był spokojny, ale nie chcąc robić Beacie złudnych nadziei. W pracy jednak dogadywali się świetnie – razem poprowadzili kilka projektów, które spływały choćby z unijnych programów edukacyjnych, nikt nigdy nie widział, żeby między nimi był jakikolwiek konflikt. Oczywiście – więcej rozmawiali niż na początku, wszak Rafał czuł się o wiele swobodniej wiedząc, że rozmawia z dorosłą kobietą, jednak zgrabnie utrzymywał właściwy dystans. Ich relację z czasem można było nazwać nie tyle przyjaźnią, ale bliższym koleżeństwem. Beata ostatecznie pogodziła się z faktem, że Rafał będzie dla niej tylko „crushem” i szczerze cieszyła się jego szczęściem. Złośliwi powiedzieliby, że to jeden z nielicznych przypadków, kiedy to mężczyzna sfriendzonował kobietę, ale ona się tak nie czuła. Choć nieustannie widziała w nim atrakcyjnego mężczyznę, miała świadomość, że poznali się, kiedy ona była bardzo młoda, a on już miał ułożony plan na życie i osobę u swego boku – zresztą jej zdaniem o wiele od niej atrakcyjniejszą.
Mając 28 lat, kilka miesięcy po swoim ślubie, Rafał zdecydował się na wyjazd do Francji. Mógł się tam spełniać w swoim pierwszym zawodzie – jako muzyk. Znacznie bardziej się widział jako pianista w awangardowym teatrze w sercu Paryża aniżeli jako pedagog, więc kiedy otrzymał od swojego znajomego ze studiów telefon z taką propozycją, nie zastanawiał się długo. Dla niego i jego świeżo upieczonej małżonki była to okazja do odwiedzenia jednego z symboli turystycznych Europy i to bez presji czasu czy przeliczania złotówek na euro. Ich wyjazd jednak nie oznaczał zerwania więzi ze znajomymi w Polsce – z Beatą pisywali co jakiś czas do siebie, pytając nawzajem co u nich, ona zaciekawiona wypytywała o życie w Paryżu, on zaś z sentymentem słuchał opowieści o rodzinnym Krakowie.
Minęły kolejne lata. Pandemia 2020 roku brutalnie zamknęła instytucje kulturalne na całym świecie. Rafał więc wraz z żoną wrócili do Polski, gdzie ona powróciła po dwuletniej przerwie do korporacji, w której była wcześniej zatrudniona, zaś Rafał po kilku miesiącach przerwy związał się z zawodem nauczyciela fortepianu, a dodatkowo grywał „na skoczka” w zespołach eventowych.
Nieregularny tryb życia, często zarwane weekendy, nie służyły małżeństwu, które ostatecznie się rozpadło. Rafał początkowo przechodząc załamanie, miał więcej czasu na „stare znajomości”. Zaczęli więc częściej pisać z Beatą, która w zaistniałej sytuacji wyczuła pewną szansę, choć sama nie wierzyła w jakiekolwiek szanse jej powodzenia. Sam Rafał zarzekał się, że po przeżyciach ostatnich miesięcy absolutnie nie ma głowy do wchodzenia w relacje. Nie był jednak do końca z nią szczery – Beaty nie oceniał jako brzyduli, jednak nie była specjalnie w jego typie. Do tego miał dalej w głowie obraz tej zakochanej 16-latki, przed którą musiał „dyplomatycznie” uciekać. Beata jednak pozwalała sobie niekiedy na odważniejsze teksty, sugestie wspólnych wyjść czy wypadów. Zamienienie przez niego odpowiedzi „nie” na „zobaczymy” z jednej strony rozumiała jako kulturalną odmowę, ale z drugiej budziło to w niej nadzieję, że może będą mieli okazje spędzić choć jeden wieczór, wyjeżdżając gdzieś czy choćby idąc na drinka.
Wmawiając sobie, że jego „zobaczymy” jest tylko grzeczną odmową, całkowicie była zaskoczona, kiedy zaczynał wypytywać o jej plany sylwestrowe. Poczuła gorzkie ukłucie, kiedy musiała odmówić, bo obiecała się zaangażować w wolontariat na zabawie sylwestrowej dla seniorów. Jednak ze znanym sobie luzem i bezpośredniością Rafał jej napisał:
- „No a ile może trwać taka imprezka dla dziadków? Wypiją po lampce piccolo i pójdą spać. A noc sylwestrowa długa, więc poczekam na Ciebie 😊”
Aż musiała się uszczypnąć. Po głowie chodziło niedowierzanie: „To on kontynuuje temat?” Czuła, że to jest intrygujący pomysł, ale chciała w to pójść. Pierwszy też raz pomyślała realnie o tym pomyśle w kategoriach czysto seksualnych, wszak odkąd się poznali minęło 10 lat i dzisiaj, jako 26-letnia dziewczyna, w czasie specjalizacji medycznej, miała znacznie większą świadomość swojej seksualności i pragnień, choć nadal wydawała się być tą samą, nieśmiałą dziewczyną. Szybko jednak oddalała te myśli ze swojej głowy – nie chciała się nastawiać, ale też nie chciała niszczyć koleżeńskiej relacji, która w ostatnich miesiącach zdołała się umocnić. Poza tym sama się sobie dziwiła – jako osoba wychowana w tradycyjnej rodzinie, wiązała seks ze stałym związkiem. Może nie po ślubie, ale też nie od razu. Prawdę mówiąc, towarzyszyło jej uczucie dezorientacji, niepewności, a jednocześnie podniecającego napięcia, uczucie walki realizmu z pragnieniami pośrodku której stała ona, wydawałoby się coraz bardziej zagubiona na rozstaju dróg, gdzie rozum rozchodzi się z sercem.
Na Sylwestra ubrała się z stylową „małą czarną”. Pasowała do jej szczupłej figury, opinając się na biodrach i jednocześnie podkreślając, nie za duży biust, optycznie go lekko powiększając. Zabawa w domu seniora się dłużyła. Godziny mijały bardzo wolno, chociaż im bliżej było do końca zabawy, tym bardziej zastanawiał się, czy wizyta u Rafała to na pewno dobry pomysł. Na samą myśl, że spędzi u niego noc, czuła urzekające ciepło i chociaż nie liczyła w pełni na to, co potocznie rozumie się jako spędzenie nocy, cieszyła się, że po dekadzie będą mieli czas tylko dla siebie. O północy otrzymała od niego zdjęcie kieliszka do szampana podpisane: „Mam nadzieję, że się doczekam”. Liczyła, że za godzinę już będzie u niego, ale jak na złość, podopieczni bawili się bardzo dobrze. Dopiero około 2:40 towarzystwo się na tyle rozrzedziło, że poszczególni wolontariusze mogli udawać się do domów. W końcu wsiadła w samochód, pisząc do niego, że właśnie wychodzi. Poprosiła jeszcze raz o jego adres i ruszyła w drogę.
Przywitał ją ubrany w stylowe jeansy i elegancką, czarną koszulę. Jego włosy były nienagannie ułożone, chociaż przybyło nieco siwizny, odkąd go widziała. W jej oczach jednak dodawało mu to atrakcyjności. Przytulił ją na przywitanie, zdjął płaszcz wieszając go na wieszaku i zaprowadził do salonu, gdzie na stole czekały przekąski i dwie butelki nieotwartej jeszcze owocowej oranżady imitującej szampana. W tle leciała stylowa muzyka klasyczna - w końcu Rafał był muzykiem i nie pozwoliłby sobie na popowy kicz z Dwójką czy Polsatem. Usiedli obok siebie na kanapie i pogrążyli się w rozmowie. Początkowo – jak to zawsze – rozmowa była trochę sztuczna. Wydawało się, że pomimo faktu, iż popijali ładnie opakowaną oranżadę, to każdy kieliszek ich rozluźniał, niczym prawdziwy alkohol. Rafał umiejętnie żonglował napięciem, rzucając co jakiś czas mniej lub bardziej subtelnym podtekstem czy doceniając to, że Beata, nie do końca świadomie, podjęła jego flirt. W końcu ich rozmowa stała się symfonią podtekstów i niedopowiedzeń przeplatanych chwilowymi rozluźnieniami czy łykami „Piccolo” na tle orkiestrowych poematów. Narastające napięcie, temperaturę, gęstość, było czuć w powietrzu. Oboje jednak czuli obawę przed postawieniem kropki nad i – choć o 10 lat starsi, nadal zachowywali się niczym nastolatkowie na pierwszej randce. Nim się spostrzegli, była godzina 5:30. Oboje, z lekkim zawodem czuli, że atmosfera się rozluźnia a ich nastrój nieuchronnie biegnie ku temu, żeby ten wieczór skończył się grzecznym przytuleniem i rozejściem się do domów. W głębi serca oboje z tego obrotu sprawy nie byli zadowoleni, ale żadne z nich nie miało odwagi zrobić tego jednego milowego kroku, który zmieniłby bieg tej nocy na taki, którego oboje, mniej lub bardziej skrycie, oczekiwali. Po tym, jak skończyła się oranżada, a na kolejne przekąski oboje nie mieli ochoty, po coraz dłuższym epizodzie wzajemnej ciszy Beata podniosła się i oznajmiła, czego on się obawiał:
- Chyba czas na mnie.
Rafał nie oponował. Co prawda powiedział, że szkoda, ale miał świadomość, że minęło dużo czasu i że zmęczenie może pomału dawać się we znaki. Chciał zaproponować Beacie, aby przespała się u niego, ale znowu wygrało przekonanie, że może to być zbyt odważne. Może gdyby wiedział, że ona po cichu na to liczyła…
Zanim jednak wyszła zapytała, czy może skorzystać z toalety. Rafał wskazał jej toaletę, a sam udał się ponownie do salonu. Zauważył, że na kanapie poduszka leży położona inaczej niż wcześniej, przykrywając miejsce, na którym siedziała Beata. Odruchowo ją podniósł na swoje miejsce, myśląc, że najzwyczajniej w świecie się przewróciła. Szybko jednak zauważył, że poduszka miała przykrywać wyraźną, mokrą plamę. Wiedząc, że Beata dopiero weszła do toalety, schylił się i powąchał tę plamę. Teraz już był pewien – to był zapach kobiecego podniecenia. Zaskoczyło go, że aż tak na nią zadziałał. Szybko przykrył plamę znowu poduszką, żeby Beata nie czuła się skrępowana, jednocześnie analizując, co zrobić – czy „puścić ją wolno”, czy zagrać va banque. Mówi się, że w tym kobiecym zapachu jest potężna dawka feromonów. Musiały one na niego zadziałać – słysząc, że Beata kończy swoje sprawy w łazience pomyślał: „Teraz albo nigdy”. Podszedł pod drzwi łazienki i poczekał, aż ona wyjdzie.
Kiedy ona wyszła, spojrzał na nią przeszywającym, szelmowskim, pewnym siebie wzrokiem. Oszołomiło ją to nieco, ale zanim zdążyła jakkolwiek zareagować, nachylił się nad nią i powiedział:
- Nie wiedziałem, że aż tak na ciebie działam.
Poczuła się skrępowana. Doskonale wiedziała, co ma na myśli. Wstydziła się tego. Nie wiedząc, jak ma się do tego odnieść, powiedziała po prostu:
- Ale o czym mówisz?
- Dobrze wiesz – usłyszała w odpowiedzi, po czym Rafał oparł ją o ścianę i wdarł się językiem w jej usta. Byłą tak oszołomiona, a jednocześnie szczęśliwa, że nawet nie próbowała oponować. Od razu odpowiedziała mu tym samym. Ich języki splatały się w koncercie zmysłowego, namiętnego, wyczekanego pocałunku. Rafał nie zwlekał z krokiem dalej – włożył rękę między uda Beaty i gładził je po ich wewnętrznej stronie. Czuł to ciepło rozlewające się po jego nadgarstku – ciepło, którego nie idzie pomylić z żadnym innym. W końcu, nie przestając całować namiętnie jej ust, dotknął przez materiał bielizny jej cipki, wykonując na jej majtkach okrężne ruchy. Rzeczywiście – poczuł, jak są całe przemoczone, a potwierdzeniem jej stanu podniecenia było gorące westchnięcie jego imienia. Nie czekał długo, żeby jej zapytać, a raczej oznajmić:
- Chodź do łóżka.
Chwycił ją za rękę i niemal pociągnął w kierunku sypialni, w której na ogromnym łóżku leżała świeża pościel, której zapach roznosił się po całym pokoju. Rafał obrócił się w kierunku Beaty, po czym rzucił ją na łóżko. Sam uklęknął na jego brzegu, całując jej nogi – od kostek, w górę, na przemian raz jedna, raz drugą nogę. Jego ręką powędrowała na pośladek, gładząc go delikatnie, kiedy całował jej uda po wewnętrznej stronie.
Kiedy sukienka była na tyle wysoko, że praktycznie niczego nie zakrywała, spojrzał pytająco w jej oczy, chwytając rękami za bieliznę na biodrach. Ich wzajemne spojrzenie było tak klarowne, że nie musiał nic więcej mówić ani o nic więcej pytać. Sam nie wiedział, czy Beata skinęła głowa czy po prostu wpatrywała się w niego szerokimi źrenicami, ale wiedział, co jej hipnotyczny wzrok oznacza. Chwycił jej bieliznę razem z rajstopami i rozpoczął ich wędrówkę w dół. Kiedy ostatecznie pozbawił ją tych części garderoby, rzucił je gdzieś w kąt, po czym ponownie chwycił za biodra, zaś cały czas patrząc jej w oczy z szelmowskim uśmiechem skierował głowę wzdłuż nóg kierując się do miejsca, którego smaku tak bardzo pragnął posmakować.
Kiedy dotarł do jej epicentrum rozkoszy, delikatnie pocałował ją po wargach sromowych. Całował ją tam nieśmiało, subtelnie, z ogromnym wyczuciem, niczym pierwsze nastoletnie pocałunki zakochanych par. Po chwili delikatnie dołączył język, którym subtelnie wchodził do jej wnętrza. Rafał cały czas obserwował jej reakcje, chcąc dopasować swój poziom pieszczot do jej werbalnych i pozawerbalnych odpowiedzi. Zataczając kółka zlizywał ze smakiem cały nadmiar wilgoci, który do tej pory z niej wyszedł za jego udziałem. W końcu przesunął się wyżej, do wyraźnego zgrubienia – klucza do kobiecej przyjemności. Na początku delikatnie dotknął łechtaczki czubkiem języka – Beatą wstrząsnął potężny, acz przyjemny skurcz. Było to dla niej coś absolutnie nowego, coś nieodkrytego, zakazanego a jednocześnie tak kuszącego, że nie miała ani siły ani tym bardziej ochoty przerywać tego, jak Rafał budził w niej podniecenie. Instynktownie rozszerzyła jeszcze bardziej nogi, dając mu większy dostęp do miejsca, które on tak umiejętnie stymulował. Kiedy językiem zataczał nieco nieśmiałe kółka wokół guziczka, jego ręce rozpoczęły wędrówkę ku jeszcze niezaopiekowanym piersiom. Rafał postanowił na chwilę dać odpocząć łechtaczce, wracając do całowania wejścia do pochwy, jednocześnie wchodząc obiema rękami pod biustonosz i masując całymi rękami piersi Beaty. Była ona nieco niezadowolona, że przestał pieścić miejsce, które dawało jej największą przyjemność, jednak ufała w to, że wiedział co robi i poddawała mu się w całości, głaszcząc go z tyłu głowy, spoczywającej na jej łonie. W końcu postanowił zaatakować bardziej, nieco intensywniej zataczając palcami kółka na sutkach, w tym samym tempie, w którym kręcił kółka językiem na coraz bardziej nabrzmiałej łechtaczce.
Rafał doskonale wyczuwał tempo i siłę. Co chwila zamykał oczy na przemian z wymownym spojrzeniem w kierunku coraz bardziej rozpalonej Beaty. Co jakiś czas zmieniał kierunek kółek, czym wzmacniał doznania całkowicie mu poddanej dziewczyny. Beata instynktownie zaczęła poruszać biodrami, pomagając Rafałowi złapać idealne dla niej tempo. Rafał nie nadążał ze zlizywaniem intensywnie produkowanych przez cipkę Beaty płynów, czuł, jak oblepiona jest jego broda, delektował się tym smakiem i zapachem, który doprowadzał go również do ogromnego podniecenia. Rafał znowu przyspieszył swój pieszczoty, na co szybszym tempem i coraz głośniejszymi westchnięciami odpowiadała jego kochanka. Czując, jak coraz bardziej jest ona rozpalona, położył cały swój język na łechtaczce i intensywnie zaczął nim ruszać góra – dół. Podniecało go, jak to zadziałało na Beatę, która zacisnęła rękę na jego włosach, rozszerzyła jeszcze bardziej nogi i zaczęła coraz szybciej i głośniej wzdychać. Rafał wiedział, że teraz nie może przerwać – zintensyfikował swoje pieszczoty brodawek, czym Beata odpowiedziała ściskając drugą rękę na jego głowie i niemal przyciskając ją do miejsca, które on z takim wyczuciem i z taką pasją całował. Rafał przyspieszył pieszczoty językiem – chcąc się maksymalnie zaangażować, zamknął oczy i polegał wyłącznie na zmysłach węchu, smaku i dotyku. Nie przeliczył się – chwilę później usłyszał charakterystyczne, przyspieszone, za każdym razem coraz głośniejsze jęki, na palcach czuł, jak sutki momentalnie twardnieją niczym kamień, aż w końcu z ust Beaty wydobył się przenikliwy, długi jęk na pograniczu krzyku – niekontrolowanie przycisnęła jego głowę do miednicy, zacisnęła nogi, jednocześnie podnosząc głowę w spazmach rozkoszy. Po najbardziej przenikliwym jęku przyszły kolejne – skurcze rozchodziły się po całym ciele, co Rafał czuł na zaciskających się po bokach jego głowy jej nogach, pulsowaniu łechtaczki na jego języku i miarowych, niekontrolowanych jękach swojej partnerki. Kiedy odzyskała nad sobą kontrolę, popatrzyła na jego twarz, wyraźnie czerwoną, jak po sporym wysiłku. Uśmiechnęli się do siebie, po czym Rafał zabrał ręce z jej piersi, pocałował ją jeszcze raz w miejsce, gdzie przed chwilą dał jej tyle rozkoszy, po czym wstał i stanął nad nią, leżącą bezbronną na łóżku.
- Czy chcemy kontynuować ten wieczór? – zapytał z uroczą nieśmiałością, patrząc jej głęboko w oczy. Beata nie odpowiedziała, tylko zdjęła swoją sukienkę i stanik. Leżała przed nim całkiem naga. Dopiero teraz zobaczył ją w całej okazałości, cały czas podnieconą, lekko zaczerwienioną i spełnioną po orgazmie, który jej dał. Szybko zdjął koszulę, spodnie, pozostając w samych szarych bokserkach, na których wyraźnie odznaczał się kształt jego gotowego do działania penisa. Sięgnął do nocnej szafki, skąd wyjął prezerwatywę.
- Chcesz je zdjąć, czy mam to zrobić sam? – zapytał, patrząc na nią zawadiackim spojrzeniem.
- Chcę, żebyś był we mnie – powiedziała układając się wyżej na poduszce i rozkładając nogi.
Rafał długo się nie zastanawiał. Patrząc na nią, ściągnął bokserki i rzucił je w kąt. Teraz i ona mogła podziwiać go w całej okazałości. Była pod wrażeniem jego penisa i poczuła lekką obawę, jak on się w niej zmieści. Nie był on potężnych rozmiarów, raczej w ogólnie przyjętej średniej, ale z jej pozycji wydawał się on ogromny. Rafał sprawnie nałożył prezerwatywę i wszedł na łóżko, układając się nad Beatą, pomiędzy jej nogami. Zbliżył penisa do miejsca, które przed chwilą z taką pasją całował, przejeżdżając pionowo wzdłuż. Już miał nakierowywać penisa w nią, kiedy usłyszał:
- Rafał, będziesz moim pierwszym…
Nie zaskoczyło go to szczególnie, ale nie miał odwagi o to wcześniej zapytać. Chcąc pomóc Beacie przejść przez to jak najmniej boleśnie, wziął druga poduszkę i ułożył pod jej biodrami. Nachylił się nad nią, przyłożył penisa do jej wilgotnego wejścia, dla pewności pytając:
- Na pewno?
Ona tylko skinęła głową. Pocałował ją głęboko. Następnie podparł się jedną ręką, zas drugą przytrzymał swojego penisa i zaczął powolną drogę do jej dziewiczego jeszcze wnętrza.
- Jak poczujesz ból, postaraj się zrobić ruch w moim kierunku. Jak będziesz chciała przerwać, po prostu mi powiedz, zawsze mogę sobie poradzić inaczej – powiedział z troską, po czym zaczął płytkie ruchy. Beata dopasowywała kąt do jego pozycji. Uczucie, które jej towarzyszyło było dla niej czymś całkowicie nowym – jednocześnie ją to stresowało, jak i ogromnie podniecało. Rafał czuł ciepło na czubku swojego penisa, który powoli zagłębiał w nią coraz bardziej. Po kilku ruchach poczuł opór, a Beata instynktownie się wycofała z lekkim grymasem bólu.
- Mam przerwać? – zapytał z troską.
- Nie, chcę to zrobić. Spróbujmy tak jak mówiłeś, tylko powoli – odpowiedziała.
Rafał pozwolił jej bardziej kontrolować sytuację. Kiedy znowu napotkali opór zatrzymali się. Patrząc Beacie w oczy nachylił się nad nią, pocałował ją delikatnie, chwycił za biodra i pchnął zdecydowanie. Beata jęknęła. Przytulił ją mocno. Starał się nie ruszać, aż przejdzie jej dyskomfort.
- Powiedz, kiedy mogę kontynuować – szepnął jej czule do ucha.
Trwali w tym uścisku przez co najmniej kilkanaście sekund. Zgubili rachubę czasu. Czuli, że jest to tylko ich chwila, niemalże mistyczna. Rafał miał świadomość, jak ważnym jest to, żeby ona czuła się teraz zaopiekowana, zrozumiana. Dawał jej czas na oswojenie się z ta nową dla niej sytuacją. Ona w końcu puściła go i zaczęła poruszać biodrami. Rafał zsynchronizował swoje ruchy, które na razie były bardzo płytkie i delikatne. Nie chciał nic przyspieszać, chociaż ogarniające go ciepło dziewiczego wnętrza doprowadzało go do szaleństwa. Nie myślał o sobie, pozwalał Beacie kontrolować sytuację, dając jej poczucie, że to jest jej chwila. Beata wykonywała coraz odważniejsze ruchy, widział jednak, że nie czuje się w pełni komfortowo, a na twarzy cały czas pojawiał się grymas bólu.
- Jak chcesz możemy inaczej – rzekł, nie chcąc, żeby ta noc kojarzyła jej się z bólem.
- Jest ok, po prostu muszę się nauczyć – odpowiedziała, delikatnie się uśmiechając.
Rafał sięgnął swoją ręką do jej łechtaczki zataczając delikatne kółka w rytm delikatnych pchnięć. Po chwili zauważył, że grymas bólu ustępuje oznakom przyjemności, które nie były tak wyraźne jak jeszcze chwilę wcześniej, ale ucieszył się, że ten pierwszy seks będzie dla Beaty przynajmniej trochę przyjemny. Nie była to pierwsza dziewica w jego życiu, wiedział, że większość historii o cudownych, wspólnych orgazmach przy pierwszym stosunku można włożyć między bajki. Podniecało go, kiedy z ust Beaty znowu wydobył się jęk świadczący o tym, że odczuwa przyjemność. Połączenie jej ciepła, widoku jej przyjemności i długości ich zabawy spowodowało, że czuł, iż sam jest coraz bliżej spełnienia. Nie chciał dać plamy, więc zwolnił swoje ruchy biodrami, skupiając się na zintensyfikowaniu pieszczot palcami wokół łechtaczki.
- Nie zwalniaj, nie powstrzymuj się – powiedziała z półprzymkniętymi oczami. – Zrób to – zachęcała go.
- Nie chcę cię zostawić – wysapał Rafał, którego wyraźnie podnieciła jej prośba.
- Ja dzisiaj już chyba nie dojdę. Proszę, chcę poczuć jak kończysz.
Nie trzeba było mu dwa razy powtarzać. Rafał położył dłonie na łóżku nad jej ramionami i przyspieszył swoje ruchy. Czuł, jak z każdym pchnięciem jego penis pęcznieje. Uważał, żeby jego ruchy nie były zbyt intensywne, nie chcąc znowu sprawiać bólu swojej kochance. Ona sama jednak zaczęła coraz odważniej i intensywniej ruszać biodrami. Czuł jak nieuchronnie zbliża się orgazm, co mimowolnie sygnalizował coraz intensywniejszym oddechem i westchnięciami. W pewnym momencie zauważył, jak Beata sięgnęła prawą reką do swojej łechtaczki zaczęła się zabawiać, nie przerywając swoich miarowych, zsynchronizowanych z nim ruchów. To było już za dużo. Rafał chwycił Beatę za biodra, przyspieszył swoje ruchy, przymykając oczy zdążył prawie krztyknąć:
- Skarbie, kończę!
Po czym wydał z siebie okrzyk i wbił się całym sobą w oszołomioną Beatę. Każdy skurcz jego penisa odczuwała bardzo wyraźnie, kiedy na granicy kontroli wbijał się w nią za każdym razem. Byłą pewna, że pomimo prezerwatywy, czuła ciepło jego nasienia, które tak obficie z siebie wydalił.
Chwilę poleżeli na sobie, wtulając się w siebie i całując. Kiedy Rafał odzyskał kontakt z rzeczywistością, chwycił u nasady członka za prezerwatywę i wyszedł z niej. Nieznacznie skrwawionego kondoma zdjął i zawinął w chusteczkę, po czym położył się obok i wtulił.
Leżeli tak przez chwilę nie odzywając się, oswajając się z tym, co przed chwilą przeżyli. W końcu tę ciszę przerwała jego zaczepka:
- Nie wiedziałem, że taka grzeczna dziewczynka wie, jak się masturbować.
- Jak widzisz, już nie taka dziewczynka – odpowiedziała lekko zawstydzona.
- Czy możesz przy mnie dokończyć tę zabawę? – zapytał patrząc na nią ze znanym jej już błyskiem.
- Ale ja już serio muszę jechać do domu, jest prawie wpół do siódmej
- To najwyżej ci pomogę, żeby było szybciej – uśmiechnął się niewinnie, jakby mówił o tym, co trzeba kupić na śniadanie.
- No dobrze, ale potem serio jadę do domu…. – powiedziała, po czym poprawiła się na poduszce, rozszerzyła nogi i patrząc Rafałowi w oczy sięgnęła ręką między nogi…
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
Dodaj komentarz