Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Friends with benefits cz. 1

Przez dłuższy czas miała problem z poznaniem kogoś normalnego. Od dzieciństwa była gruba, a to powodowało że zawsze kręciło się przy niej znacznie mniej chłopców niż wokół jej atrakcyjniejszych koleżanek. Sytuacja wcale nie zmieniła się na lepsze także wtedy, gdy powoli wkraczała już w dorosłość. Owszem, zdarzali się faceci którzy zalecali się także do niej lecz działo się to rzadko, a nawet wówczas zazwyczaj byli niezbyt atrakcyjni, albo okazywali się wyjątkowo dziwni. Zniechęcona kolejnymi miłosnymi rozczarowaniami, pod wpływem desperacji i negatywnych emocji oraz pod namową jednej z koleżanek zdecydowała się na skorzystanie z popularnej aplikacji randkowej. Mimo obaw ostatecznie utworzyła tam profil i wrzuciła kilka swoich zdjęć, tych które jej zdaniem jeszcze jako-tako się do tego nadawały.  

Dwa pierwsze spotkania były przeciętne, by nie powiedzieć kiepskie. Rozmowy niezbyt się kleiły, a obaj goście z którymi się umówiła przy spotkaniu na żywo nieszczególnie się jej spodobali. Myślała że być może po prostu ma zbyt wygórowane oczekiwania, a jednocześnie wiedziała że pod względem wizualnym sama przecież nie była żadną zdobyczą, a bliżej jej było raczej do nagrody pocieszenia. Mimo wszystko rozciągający się przed nią obraz sytuacji powodował, że rosło w niej stopniowo coraz większe rozczarowanie. Po jakimś czasie kolejne profile facetów oglądała już bardziej z przyzwyczajenia i chorobliwej ciekawości, niż z faktyczną nadzieją na poznanie kogoś ciekawego.

Jednak kilka dni później nagle trafiła na jego profil. Był koło trzydziestki, więc sporo starszy od niej, ale jednocześnie wyjątkowo zadbany. Na zdjęciach wyglądał bardzo atrakcyjnie, przynajmniej dla niej. Dość wysoki, z męskimi rysami twarzy i ze sportową sylwetką. Czuła że to nie jej liga, a mimo wszystko jakaś ciekawość nie pozwalała jej tak po prostu przejść przy nim obojętnie. Przesunęła w prawo, lekko rozbawiona własną zachcianką. Ku jej zdziwieniu pół godziny później otrzymała “matcha” i lekko się wtedy zaniepokoiła, nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji. Nie wiedziała co z tym faktem zrobić i przez cały następny dzień po cichu liczyła, że to on odezwie się pierwszy. Tak się jednak nie stało, a w następne popołudnie pole czatu dalej pozostawało puste.

Ostatecznie sama napisała do niego. Wcześniej nigdy tak nie robiła, ale uznała że w sumie to nic takiego. Już kilka minut później zaskoczył ją szybko odpowiadając na jej wiadomość. Wymienili kilka zdań, a on od razu zaproponował spotkanie na żywo. Zaprosił ją do kawiarni w rynku, pisząc że nie ma sensu marnować czasu skoro mogą porozmawiać i poznać się w cztery oczy. Oboje mieszkali w tym samym mieście, więc wydawało się to sensowne. Takie tempo co prawda lekko ją wystraszyło, ale z drugiej strony zaimponowała jej jego stanowczość. Lekko spanikowana, ale równocześnie podekscytowana ostatecznie zgodziła się i umówili się już na następny dzień.

Spotkali się pod kawiarnią, a na żywo wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. Tak jak myślała był dość wysoki i świetnie zbudowany. Był jak ktoś kto mógłby się spotykać z jakąś z jej znacznie ładniejszych koleżanek. Prezentował się tak dobrze, że aż poczuła się niekomfortowo, będąc niemal pewną, że jej osoba jego samego zapewne rozczaruje. Jednak nawet jeśli tak było to nigdy tego w żaden sposób nie okazał. Był wyjątkowo miły i bardzo otwarty, a ona od razu złapała z nim dobry kontakt. Rozmawiali i żartowali przez następne dwie godziny. Opowiedział jej, że jakiś czas temu wrócił do Polski po wielu latach mieszkania i pracy za granicą, a od kilku miesięcy był singlem. Dodał, że stracił kontakt z większością jego znajomych w kraju i nie miał zbytnio do kogo się odezwać. Gdy tak rozmawiali sprawiał dla niej wrażenie bardzo inteligentnego, wyraźnie męskiego i sprawczego, ale przy tym jednocześnie wrażliwego i wyrozumiałego. Z biegiem spotkania stopniowo robił na niej coraz większe wrażenie, sprawiając że szybko się w nim zauroczyła.

Gdy opuścili kawiarnię poszli na spacer do pobliskiego parku, wciąż rozmawiając. Zbliżał się już wieczór, ale dalej spędzało się jej z nim czas tak dobrze, że nie chciała kończyć tego spotkania. Wyglądało na to, że on też nie narzekał, co potwierdziło się także w pewnej chwili, gdy zaproponował jej kolejną kawę albo herbatę w jego własnym mieszkaniu. Wyczuła wtedy że to lekka przesada, w końcu znali się dopiero pierwszy dzień i raczej nie powinna iść z nim do niego. Emocje wzięły jednak górę i wbrew rozsądkowi przystała na jego propozycję. Nie chciała w końcu sprawić mu przykrości, a bardzo liczyła na kolejne spotkanie.

Mieszkał samemu, w lokum które kupił kilku miesięcy wcześniej. Spędzili w nim na miłej rozmowie aż dwie kolejne godziny, a gdy wokół nie było już innych ludzi atmosfera zgęstniała i poczuła nawet silną ekscytację. Wbrew jej lekkim obawom on mimo wszystko okazał się być dobrze wychowany i w żaden sposób się do niej nie przystawiał, dając jej odpowiednią przestrzeń i poczucie bezpieczeństwa. Gdy stwierdziła, że zamierza udać się już do domu odprowadził ją nawet do samochodu, po czym sama zaproponowała mu kolejne spotkanie. Zgodził się i ustalili, że szczegóły umówią przez telefon. Wróciła do domu cała rozpromieniona i już wręcz w nim zadurzona.

Pisali ze sobą przez kilka kolejnych dni, a w końcu zbliżył się weekend. Nie mogła doczekać się już kolejnej randki, ale on pracował na drugą zmianę i powiedział, że czas będzie miał pewnke dopiero w sobotę. W piątkowe popołudnie poinformował ją, że kończy dopiero o 22:00. To właśnie wtedy wpadła na lekko absurdalny pomysł by spotkać się z nim jeszcze tego samego dnia. Sama miała już wolne, a przecież była już u niego w mieszkaniu, w dodatku o podobnej godzinie. To przecież nic takiego nie znaczyło. W końcu podjęła decyzję. Podobał się jej i nie chciała mieć potem do siebie żalu, że nie spróbowała. Jeszcze wieczorem napisała mu, że jeśli chce to po dziesiątej także jest wolna i mogą się spotkać. Przez kilka minut ekran czatu milczał, ale potem pojawiła się na nim krótka wiadomość. “To wpadaj do mnie. 22:30 będę już na pewno”. Nerwowo przełknęła ślinę, gdy ją przeczytała, a jej serce lekko przyspieszyło.

Postanowiła ubrać się na tyle seksownie na ile potrafiła. Wyjęła najładniejszą bieliznę jaką posiadała, a do kompletu ubrała czerwone pończochy. Założyła je pamiętając to jak w czasie ich wcześniejszej rozmowy mimochodem wspomniał że je uwielbia, a ona mocno zanotowała ten fakt w swojej głowie. Robiąc to chyba chciała wysłać mu sygnał i sprawić żeby zwrócił na nią uwagę. Z tyłu jej głowy delikatnie zapaliła się jej jednak jednocześnie czerwona lampka. Idąc do niego o tak późnej godzinie, a w dodatku strojąc się w taki sposób poniekąd wystawiała sobie samej pewne świadectwo. Biła się o to we własnych myślach, wiedziała jednak, że przecież zawsze była porządną dziewczyną. Nie musieli w końcu niczego robić, a ona sama czuła się przez to jednak odważniej, dodając sobie animuszu. Zresztą gdyby do czegoś jednak doszło, to chciała by widział ją w jak najlepszym świetle, choć oczywiście niczego takiego nie zakładała.

Gdy potem oboje siedzieli już na kanapie w jego mieszkaniu i zobaczyła jak jego wzrok co chwila lądował na jej pończochach zrozumiała, że odniosła sukces. Normalnie wstydziłaby się swoich grubych ud, ale w trakcie wcześniejszych rozmów wyznał jej też, że zawsze lubiał również tęgie dziewczyny, a w przeszłości nawet z jedną był. To dało jej nadzieję, że mimo iż pod względem powszechnie rozumianej atrakcyjności nie była w jego lidze to może dalej miała jakąś szansę. Samo spotkanie było równie przyjemne co poprzednie. Dużo opowiadał jej o swoim pobycie za granicą, ale jednocześnie miał wiele pytań co do niej samej. W pewnej chwili zeszli na temat związków i oczekiwań. Lekko rozczarowała się, gdy wspomniał że niedawno zakończył kilkuletni związek i obecnie próbuje poukładać wszystko na nowo, ale wie że powinien spieszyć się z wejściem w kolejny. Wydawało się jej to rozsądnym podejściem, więc jedynie mu przytaknęła, dając znak że rozumiała jego sytuację. Jednocześnie stwierdził jednak, że niczego nie wyklucza, ale woli jasne sytuacje i brak niedopowiedzeń. Zrozumiała to, powoli akceptując to że nie wróżyło to dobrze w kwestii tradycyjnego randkowania, gdyż ewidentnie nie musiał i nigdzie nie zamierzał się spieszyć. Nie był desperatem, był przystojny i ogarnięty życiowo więc miał czas. Z jednej strony smuciło ją to, gdyż oznaczało iż nie miała szans by tak po prostu się z nim związać, przynajmniej na razie. Z drugie jednakj z jakiegoś powodu czyniło go to w jej oczach jeszcze atrakcyjniejszym.  

Mimo wszystko dalej świetnie jej się z nim rozmawiało i wciąż się jej cholernie podobał. W końcu zbliżyła się północ, a ona sama zaczęła odczuwać już lekkie zmęczenie. Mimo wszystko napięcie pomiędzy nimi dalej było wyczuwalne. Zwłaszcza gdy w pewnym momencie dzielący ich dystans znacznie się zmniejszył, co miało miejsce głównie dlatego że to on się do niej wyraźnie przysunął. Jej bynajmniej to nie przeszkadzało i jak najbardziej pozostała na miejscu, a nawet sama delikatnie zbliżyła się do niego, tak że w pewnej chwili ich nogi delikatnie się musnęły, przełamując fizyczną barierę.

Chodź nie była w stanie przyznać tego przed samą sobą to po cichu na coś liczyła, lecz sama nigdy nie odważyłaby się na krok w tę stronę. Była porządną dziewczyną, a przynajmniej za taką się uważała. Los bywa jednak przewrotny, a z kolei on sam okazał się znacznie odważniejszy w swoich dążeniach przez co w pewnej chwili w końcu doszło do tego, do czego najwyraźniej miało dojść. Niespodziewanie zbliżył się do niej jeszcze bardziej, sprawiając że zastygła, a po chwili ją pocałował. Zaskoczył ją tym, ale robił to świetnie, namiętnie i z pasją, a ona natychmiast odwzajemniła jego pocałunek. W przeszłości nigdy się tak nie całowała. W pewnej chwili poczuła, że jego ręka wylądowała na jej dekolcie, a zaraz potem ściskała już jedną z jej piersi. Nie zaprotestowała, mimo że wszystko działo się - ja na nią - niesamowicie szybko, by wręcz nie powiedzieć za szybko. Czuła jednak po co tam przyszła. Chciała go, a jeszcze bardziej tego by to on pragnął jej. Sądząc po tym jak intensywnie w tamtej chwili się do niej dobierał ewidentnie tak było.  

Po chwili jednak ściągał już jej bluzkę, a to sprawiło że narastające tempo wydarzeń zaczęło ją już lekko przytłaczać. Takie impulsywne działanie zdecydowanie nie było jej zwyczajowym stylem, ale sposób w jaki na nią patrzył i pożądanie jakie widziała w jego oczach hipnotyzowały ją na tyle, że nie potrafiła nic zrobić. Równocześnie przerażała ją myśl, że być może ona sama nie chciała go powstrzymywać. Po chwili niedbale rzucił jej bluzkę za siebie, a on została już tylko w swoim koronkowym staniku, szczęśliwa że jednak zdecydowała się go założyć. Zbliżył się i złapał za jej piersi, wsadzając jedną z dłoni za miseczkę, a jego palce zahaczyły o znajdujący się w niej sztywny już sutek.  

Nie powinna tego robić i mu na to pozwalać, ale sposób w jaki na nią patrzył i jak jej dotykał naprawdę mocno na nią oddziaływał i była już cholernie podniecona. Zaczął rozpinać jej stanik, ale było to dla niego trudne, gdyż robił to na ślepo. Zdziwiła i zaszokowała samą siebie, gdy w pewnej chwili sama założyła za siebie ręce i rozpięła go, uwalniając swoje piersi, które wreszcie znalazły się na zewnątrz. Uśmiechnęła się jednak, gdy zobaczyła jak jego oczy wręcz się zaświeciły w czasie gdy jego wzrok spoczął na jej nagim biuście.
- Ale masz zajebiste cycki - usłyszała z jego ust komplement.
Może był ordynarny, ale i tak się zarumieniła. Wiedziała że był szczery bo akurat jej cycki były być może jedynym elementem jej ciała, który również jej się podobał. Kuliste, o naprawdę dużym rozmiarze, z gładką skórą i odznaczającymi się, teraz już całkiem sztywnymi sutkami. Natychmiast złapał za jej piersi i zaczął mierzyć je w swoich dłoniach, które jednak nie dawały rady pomieścić ich w całości. Po chwili jego usta zassały jeden z jej sutków, a ona jęknęła pod wpływem nagłej stymulacji.

Ruchy jego bioder przyspieszały, a z każdym jednym wykonywał pchnięcie, które czuła cholernie głęboko. Jej oddech również przyspieszył, podobnie jak bicie serca które pracowało już na granicy swoich możliwości. Kiedy położyła dłoń na jego klatce wyczuła, że jego własne biło podobnie. Co prawda nie podobała się jej myśl, że sama do tego wszystkiego doprowadziła, bo to oznaczałoby że się nie szanowała, lecz w żaden sposób nie była w stanie zaprzeczyć już temu, że jakaś jej część naprawdę tego chciała. Stało się to jeszcze bardziej oczywiste, gdy jej dłonie zsunęły się na jego plecy. Były szerokie i umięśnione, znacznie bardziej męskie niż jej poprzednich partnerów. Gdy on nie przerywał swojej pracy jej palce zjechały po nich w dół, studiując ich kształt aż wreszcie dojechałały do jego lędźwi. Po chwili wyczuła jego pośladki rytmicznie napinające się w takt jego ruchów i złapała za nie. Były umięśnione, cholernie twarde lecz niewielkie, zwłaszcza w porównaniu do jej własnych. W jej dłoniach wydawały się jej tak dziwne, a jednocześnie tak bardzo się jej podobały. Mocno zacisnęła na nich swoje palce i jeszcze bardziej wyczuła wtedy każdy jego ruch. Chciała już by kontynuował, by nie przerwał pracy swoich bioder. By jego kutas dalej tak w nią wchodził. Po chwili sama wręcz delikatnie mu pomagała.

Nie musiała jednak tego robić, gdyż radził sobie doskonale. Zdecydowanie wiedział co robił, a ona jeszcze nigdy nie kochała się tak intensywnie. Jego ruchy były szybkie i gwałtowne, ale jednocześnie precyzyjne i zdecydowane. Wbijał się w nią z wigorem, którego nigdy nie zaprezentował żaden z jej poprzednich partnerów. Nie musiała nic robić, a wystarczyło jej jedynie poddać się jego działaniom, a już wówczas miała wrażenie że było jej lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Nie było to zresztą tylko wrażenie, gdyż po chwili zaskoczona poczuła nasilające się znajome uczucie. Dotychczas odczuwała je jedynie w czasie masturbacji i tych okazji gdy jej poprzedni chłopak pieścił ją językiem. Nigdy nie doszła w czasie penetracji, a z tego co wiedziała dotyczyło to także wielu innych kobiet. Zawsze myślała, że była jedna z nich, ale chwila którą właśnie przeżywała zdawała się sugerować jej, że być może dotychczas żyła w błędzie. Być może po prostu potrzebowała odpowiedniego partnera.

Jej rozkosz przerwał jednak on, gdy poczuła jak nagle z niej wyszedł i lekko się wyprostował.
- Przenieśmy się do sypialni - zaproponował.
Zdziwiła ją jego nagła propozycja, lecz gdy tylko sama spróbowała się podnieść skrzywiła się z bólu jaki pojawił w jej plecach. Dopiero wówczas zrozumiała w jak niewygodnej pozycji leżeli do tej pory. Widocznie impulsywna żądza i podniecenie jakie odczuwali zagłuszyły wcześniej inne odczucia, w tym brak komfortu spowodowany figlami na dość wąskiej i nieprzystosowanej do tego kanapie. Po chwili oboje podnieśli się, łapiąc oddech i przyglądając swoim nagim ciałom.

Wtedy już mocniej dotarło do niej co takiego się stało. Uprawiała z nim seks już na drugiej randce, lecz nie było to coś co mogła już zmienić. Wiedziała że to niemożliwe, a jednocześnie dalej czuła podniecenie koncentrujące się zwłaszcza między jej nogami. Dlatego gdy po pewnym czasie ponownie zaproponował jej przeniesienie się do sypialni zgodziła się. Puścił ją przodem, a ona dziwnie czuła się maszerując niemal nago przez wciąż nieco obce jej mieszkanie, ubrana jedynie w czerwone pończochy. Gdy wkroczyła do sypialni po jednej z jej stron ujrzała wysokie lustro, ciągnące się od podłogi aż do sufitu, a w nim swoje odbicie. Widziała w nim swoje wielkie piersi z wciąż sztywnymi sutkami, a pod nimi duży brzuch którego zawsze tak bardzo się wstydziła. Jej uda były grube, lecz dość kształtne a czerwone pończochy które je opinały sprawiały, że mimo wszystko wyglądały kobieco. Na głowie miała burzę kasztanowych, naturalnie kręconych włosów które zaraz obok piersi zawsze uważała za swój największy atut. Zobaczyła także jego, to jak zbliżył się do niej i objął ją w pasie swoimi szczuplejszymi, lecz mocno umięśnionymi ramionami. Jedna z jego dłoni powędrowała wyżej i złapała za jedną z jej piersi, staraąc się objąć ją w całości, co jednak okazywało się zadaniem ponad jej możliwości. Zobaczyła też jak zbliżył do niej swoje usta i aż zamknęła oczy, dając ponieść się wrażeniom, gdy poczuła na sobie jego wargi czule całujące jej skórę. Czuła się nieziemsko, mimo wszystkich swoich kompleksów doceniona i wyniesiona na piedestał. To jednak nie trwało długo. Odwrócił ją do siebie i pocałował, a następnie zaczął mierzwić palcami jej kasztanowe włosy. Potem jednak przeniósł swoją dłoń niżej, na jej bark i na nią naparł. Zdezorientowana po prostu mu się poddała i po chwili opadała już na podłogę, zaraz obok dużego sypialnianego łóżka. Zdziwiło ją to, gdyż myślała że się na nim położą. Teraz jednak klęczała przed nim, chodź nie mogła szczególnie narzekać gdyż pod sobą wyczuła niewielki chodnik, który sprawiał że nie było jej jakoś szczególnie niewygodnie. Gdy opadła juz na kolana oderwała wzrok od jego twarzy i spojrzała w przód, gdzie jej oczom ukazał się jego kutas, teraz jedynie na wpół sterczący, w stanie lekkiej erekcji. Pchnął swoje biodra w przód, a wtedy znalazł się jeszcze bliżej, niemal zahaczając o jej policzek. Nie będąc w pełnym wzwodzie wyglądał inaczej. Był mniejszy, lecz wciąż niemały, jednak żołądź był w zasadzie niewidoczny, zasłonięty teraz pod napletkiem. Nie dziwiło jej to, gdyż od chwili gdy uprawiali seks minęło dobrych kilka minut, nic więc nic dziwnego że nie stał na baczność. Chciała jednak by ponownie taki się stał. Jeśloi mieli ponownie uprawiać seks musiało tak się stać.
- Weź go - usłyszała jego głos.
Spojrzała w górę i napotkała tam jego zdecydowane, przenikające ją spojrzenie. Przez moment jakby się wahała, tak jakby nie do końca rozumiała czego oczekiwał, mimo tego że w tych okolicznościach zdawało się to oczywiste.
- Zrób mi loda - polecił ponownie, rozwiewając wszelkie wątpliwości.
Złapał wtedy za swojego penisa i od razu skierował go w stronę jej buzi. Na kilka sekund zastygła, pogrążona w gonitwie myśli. Sytuacja ta ją przerastała, a wszystko działo się tak cholernie szybko. Jeszcze blisko pół godziny temu po prostu rozmawiali na jego kanapie, będąc w erotycznym napięciu, lecz nawet nie przełamując fizycznej bariery. Teraz zaś klęczała na podłodze jego sypialni, a on podstawiał jej fiuta pod same wargi. Nie było sensu się jednak oszukiwać. Pruderyjność miała już za sobą, rozłożyła już przed nim nogi i nie było sensu dalej zgrywać cnotki.

Nie miała w tej kwestii dużego doświadczenia. Robiła to jedynie kilkukrotnie dla obu chłopaków z którymi spała w przeszłości. Za każdym razem nie czuła się wtedy z tym jakoś szczególnie dobrze, lecz jeden tego wymagał, a drugi stwierdził że jeśli ma jej robić minetę to ona raz na jakiś czas też powinna to dla niego uczynić. Nie był więc to dla niej zdecydowanie pierwszy raz, mimo tego kompletnie nie czuła się w tym pewnie. Gdy spojrzała jednak w górę zobaczyła jak oczekująco się w nią wpatrywał. Nie chciała go zawieźć. Wcześniejszy seks był świetny i jak najszybciej chciała do niego powrócić. Dlatego mimo swoich obaw po prostu uległa i rozchyliła wargi, a następnie przechyliła się w przód. Najpierw poczuła jak przyległ do jej ust i wtedy rozszerzyła je jeszcze bardziej. Główka kutasa przeszła przez nie i po chwili wyczuła jak zaczął wsuwać się do środka jej buzi, a następnie jak dotknął jej języka i się po nim nim przesunął. Smakował intensywnie słono, nie nieprzyjemnie ale na pewno mocno. Po chwili zrozumiała, że oprócz jego własnego wyczuwała od niego również inny zapach i smak, który natychmiast zinterpretowała jako swój własny. Nie było to dziwne, w końcu był w niej jeszcze niedawno. W tym czasie jej wargi pokonały drogę po jego długości i zassały go niemal całego, a następnie zacisnęła je mocniej. Do jej uszu dotarł mu wtedy zadowolony jęk, wydobyty z jego własnych ust.

Starając się zacisnąć usta na zębach, tak by aby przypadkiem go nie zranić, cofnęła wtedy swoją głowę, która zaraz ponownie wróciła tą samą drogą. Wyczuła wówczas jak znajdujący się w jej buzi członek mocno zapulsował i uznała, że chyba robiła to dobrze. Potwierdzeniem tego były nie tylko kolejne ciche pojękiwania i przyspieszony, sapiący oddech który słyszała nad sobą, ale także to że po chwili poczuła jak znajdujący się w jej buzi kutas zaczął gwałtownie pęcznieć, nabierając rozmiarów. Po czasie, który nie mógł trwać dłużej niż zaledwie kilkanaście sekund zorientowała się, że nie była w stanie pomieścić go już w całości. Mimo tego rósł on dalej. To wtedy, lekko rozproszona kutasem nabierającym w jej ustach rozmiaru lekko przekręciła głowę i natrafiła na wciąż znajdujące się z boku, ciągnące się od podłogi aż do samego sufitu lustro. Patrząc w nie kątem oka zobaczyła siebie, klęczącą na podłodze z jego penisem głęboko w ustach. W swoich własnych oczach wyglądała ordynarnie i nie mogła uwierzyć, że ta w zasadzie naga, ubrana jedynie w czerwone pończochy gruba dziewczyna z boku, robiąca takie rzeczy to ona sama. Jeszcze bardziej zdziwiła się, gdy spojrzała na niego. Stał tam, tak po prostu, z dumnie wyprostowaną, umięśnioną sylwetką. Gdy jednak spojrzała na jego twarz trafiła tam na jego własny wzrok i zrozumiała, że się jej przyglądał. Patrzył w lustrzane odbicie, na to co robili a w zasadzie co ona robiła jemu. To wtedy zobaczyła jak wcześniej opierająca się na jego biodrze ręka uniosła się wysoko, a następnie opadła na jej głowę, którą wyczuła w burzy swoich kręconych kasztanowych włosów i w konsekwencji tego poczuła się totalnie zdominowana. Przez jej umysł przewinęła się wtedy natrętna myśl, że jest jak dziwka. Będąca na klęczkach i obsługująca ustami faceta, którego drugi raz widziała na oczy. Zastanawiała się co by pomyślała jej matka, gdyby ją teraz zobaczyła? Przypomniała sobie jej karcący wzrok, który napotkała gdy tak późno do niego wychodziła. Co by z kolei pomyślał jej ojciec? O tej godzinie już z pewnością wrócił z pracy i spał w swoim łóżku, nieświadomy tego gdzie była i co robiła jego ukochana córeczka.

Odrzuciła od siebie te myśli. Była już dorosła, a dorośli ludzie uprawiają seks. Jej koleżanki też to robiły, tak jak w zasadzie wszyscy w jej wieku. On się jej cholernie podobał, tak jak nikt inny w przeszłości i czuła że w jego przypadku może i chce sobie na to pozwolić. Szybko odwróciła oczy i spojrzała w przód, kierując je w stronę jego wyrzeźbionego, płaskiego brzucha. Kutas w jej ustach urósł już do tego stopnia, że z ledwością pochłaniała zaledwie połowę jego długości. Zrobił się twardy i sztywny przez co z trudem utrzymywała już go w ustach. Zamknęła wtedy oczy, staraj się skupić na tym co robiły jej wargi, lecz w pewnym momencie i tak poległa. Kiedy próbowała nieudolnie złapać oddech mimowolnie wyślizgnął się z jej ust, po czym cały mokry od jej śliny, naprężony wystrzelił w górę.

Kiedy przyjrzała mu się z bliska sama nie mogła uwierzyć, że jeszcze przed chwilą w większości znajdował się w jej buzi. Stał przed jej twarzą na baczność, już w pełnym rozmiarze i prężył się mokry i lśniący od jej śliny, usiany pulsującymi żyłami dającymi znać że chyba robiła z nim dobrą robotę. Jej partner chwycił wtedy za niego i przesunął po jej twarzy, lekko klepiąc ją nim następnie po okrągłej buzi. Czuła się wtedy dziwnie, z jednej strony mocno podniecona, z drugiej jednak wydawało się to jej upokarzające i być może tak to powinna odbierać. Kiedy jednak skierował go ponownie w stronę jej nerwowo dyszących ust i tak posłusznie je rozchyliła, a on zaczął wsuwać go do ich wnętrza. Będąc w pełnym rozmiarze ledwo się w nich mieścił i miała trudności by go nimi pochłonąć. Z trudem jednak jakoś się udało, a po chwili ponownie zassała go już do środka i wydając mimowolne gardłowe ponownie ruszała swą szyją, przesuwając język i zaciśnięte wargi po jego długości. Usłyszała wtedy jego zadowolony pomruk, zapewne wynikający z usatysfakcjonowania tym że ponownie mu uległa.

Nie trwało to jednak długo. Po zaledwie kilkunastu kolejnych sekundach usłyszała jak kazał jej wstać. Ostrożnie wypuściła wtedy jego członka ze swoich ust i odwróciła się w stronę łóżka. Gdy tylko to zrobiła natychmiast poczuła jak gwałtownie złapał i ścisnął jeden z jej dużych pośladków. Mimowolnie się wtedy uśmiechnęła i lekko roześmiała, a gdy odwróciła głowę zobaczyła że zrobił to samo. Gdy na klęczkach weszła już na łóżko dalej czuła na sobie jego dotyk. Mimo późnej godziny sypialnia była rozświetlona blaskiem dużej loftowej żarówki, dającej dość dobre oświetlenie. Zawsze odrobinę wstydziła się swojego ciała i jego nadmiarowych kilogramów, lecz w tej sytuacji z jakiegoś powodu czuła się swobodniej. Wydawało się jej że się mimo tego wszystkiego w jakiś sposób mu się podoba i nie musiała się przy nim krępować. W jakiś sposób było to niewypowiedzianie wyzwalające.

Była odwrócona do niego tyłem, ale to błyskawicznie się zmieniło, gdy jego zaciśnięte na jej dużej pupie ręce gwałtownie ją przekręciły. Wylądowała wtedy na plecach i po chwili poczuła na swoich wargach jego kolejny pocałunek. Ich usta zbliżyły się do siebie, a zaraz po tym jego język gwałtownie się w nią wwiercił, wbijając się do środka i napotykając jej własny. W tym czasie znowu chwycił za jej piersi, a ona jęknęła czując jak wrażliwe były jej stymulowane przed jego dłonie sterczące sutki. Wszystko to szybko jednak ustąpiło, gdy on niespodziewanie się wycofał. Zobaczyła jak się wyprostował, a po chwili między jej wargami sromowymi prześlizgnął się jego sztywny członek. Gdy to zrobił jej twarz skrzywiła się w erotycznym grymasie. Powtórzył ten ruch kilka razy, po czym złapał jej wciąż opięte czerwonymi pończochami grube uda i lekko je uniósł, jednocześnie rozpychając na boki. Robiąc to röwnocześnie umiejętnie przystawił swojego kutasa go do jej wejścia i już po chwili czuła, że zaczynał się w nią wwiercać. Wciąż była nagrzana i mokra więc nie miał z tym w zasadzie żadnego problemu. Ściskając mocno jej nogi, wykręcał jej do tyłu i na boki, gdy jego sztywny fiut nieubłaganie się w nią wsuwał. Gdy wszedł do końca z jej ust wydobył się mimowolny jęk, którego nie potrafiła powstrzymać. Zwłaszcza gdy zaraz po tym jego biodra zaczęły rytmicznie pracować, a ona zrozumiała że znowu ją pieprzył.

Ta noc była dla niej czymś kompletnie nowym. Była od niego znacznie młodsza i nie miała dużego łóżkowego doświadczenia. Wcześniej spała z zaledwie dwoma facetami i przerobiła z nimi jedynie dwie pozycje. Teraz było zupełnie inaczej. Nawet gdy już na początku po prostu brał ją na misjonarza, robił to znacznie lepiej niż jej wcześniejsi partnerzy. W porównaniu do nich nie był nawet trochę nieśmiały, a w jego ciele wręcz buzowała seksualna energia i kipiało od niego niewyżytą namiętnością. Mocno rozchylał na boki jej duże uda, gdy jego sztywny penis rytmicznie się w nią wbijał. Robił to na tyle gwałtownie, że nieraz czuła aż lekki ból, lecz mimo wszystko był przy tym uważny, a rozkosz jaką jej zapewniał wynagradzała to po wielokroć. Widziała też, że w tym czasie cały czas penetrował ją również wzrokiem. Łapał za jej wielkie piersi, pieścił jej sutki, a nawet brał do buzi i ssał, caly czas nie przerywając ruchu swoich bioder. Nie wiedziała ile w przeszłości miał kobiet, ale niewątpliwie wiedział co robił. Przy nim puściły jej hamulce i zahamowania. Nawet się nie spostrzegła gdy już po kilku minutach w jego sypialni pod jego wpływem zaczęła głośno jęczeć. Robiła to do tego stopnia, że aż musiał jej zwrócić uwagę, przypominając że ma sąsiadów. W odpowiedzi na to starała się być ciszej, ale mimo tego i tak się do końca nie kontrolowała, zwłaszcza gdy w pewnym momencie po raz pierwszy w życiu zaczęła dochodzić od penetracji. Jej ciałem targnął wówczas nagły niekontrolowany spazm, a na twarzy pojawił się erotyczny grymas, gdy równocześnie z jej ust wydobyło się przeciągłe stęknięcie dające mu bezpośrednie świadectwo tego jak dobrze jej wtedy robił. Orgazm okazał się intensywniejszy niż jakikolwiek wcześniej, a ona była dość głośna mimo tego że z wszystkich sił starala się by tak nie było. Nie miał jednak do niej pretensji i jedynie kontynuował to co robił, a ona była mu za to dozgonnie wdzięczna. Zaraz gdy skończyła szczytować wyszedł z niej, a ona zrozumiała że sam również był blisko finału i zrobił to by po prostu się nie spuścić. Po chwili jednak znowu nad sobą panował i pieprzyli się dalej.

Robili to do absurdalnie późnej godziny, a on dał jej wrażenia których nigdy wcześniej nie przeżyła. Na jego polecenie po raz pierwszy się wypięła i robiła to od tyłu. Zawsze miała kompleksy na punkcie swojego ciała i wielkiego tyłka, dlatego unikała tego z poprzednimi partnerami, lecz kiedy on ją o to poprosił po prostu to zrobiła. Odwróciła się do niego tyłem i wypięła w jego stronę, robiąc to co nakazał.
- Zajebiste te pończochy - usłyszała wtedy jego głos - To dla mnie?
Nie wiedziała jak zareagować. Dotychczas nigdy nie rozmawiała w łóżku, zawsze była tam spięta i niema, zresztą podobnie jak jej nieliczni poprzedni faceci. On jednak zdawał się być inny, swobodny i otwarty. Wydawał się w ogóle nie krępować, tak jakby sytuacja w jakiej się znaleźli w żadnym stopniu go nie peszyła. Być może tak właśnie było i wszystko to mogło być dla niego naturalne. Być może chciał ją, więc po prostu ją sobie wziął. Myśl, że mógł to tak po prostu zrobić była dla niej niesamowita.
- Tak, dla ciebie - wydusiła z siebie, zbierając się najpierw na odwagę.
- Chciałaś mnie podniecić? - padło jego pytanie.
To że chciała było dla niej oczywiste. Marzyła o tym by spojrzał na nią i w jakiś sposób uznał za atrakcyjną. Chciała mu się przypodobać, tak jak jak tylko kobieta może się przypodobać mężczyźnie. Chciała by jej pożądał.
- Tak. Chciałam ci się podobać - wypowiedziała jednak, uznając że nie godzi się jej użyć mocniejszych słów, nawet jeśli byłyby prawdziwsze.  
Nie odpowiedział, a zaraz jedynie nagle poczuła jak zaczął w nią wchodzić. Następnie przeciągle jęknęla, gdy sztywny członek wbił się w nią do końca, na tyle mocno że jego jaja aż dotknęły jej łechtaczki. Wyczuła też jak jego silne dłonie zacisnęły się na jej dużej pupie, łapiąc ją w żelaznym uścisku, gdy przyciśnięty do niej zaczął rytmicznie pracować swoimi biodrami. Nie odpowiedział na jej wyznanie, ale być może nie musiał. To co robił zdawało się być być wystarczającą odpowiedzią. Robił to z nią, brał jak swoją własność. Bez wątpienia mógł mieć inne, znacznie szczuplejsze kobiety, lecz to z nią teraz był i to w nią wciskał swojego sztywnego członka. To był dla niej wystarczający dowód tego że była dla niego dość atrakcyjna.

Noc trwała jeszcze długo, a w jej trakcie ona zrewidowała swoje wcześniejsze seksualne doświadczenia, uświadomiona że najwyraźniej nigdy wcześniej nie zaznała prawdziwie dobrego seksu, a przynajmniej nie robiła tego z kimś takim. “Ogier” - to określenie, które przyszło jej wówczas do głowy. Niby pusty termin, lecz z jakiegoś powodu właśnie to określenie jej do niego pasowało. Brał ją bowiem jak zwierze, będąc pełny żądzy i pasji, zdeterminowany i nieugięty w dążeniach by osiągnąć swoje erotyczne spełnienie. Rozkosz jaką jej jednocześnie dostarczał była jedynie ubocznym efektem realizacji jego własnych pragnień, choć nie miała najmniejszych wątpliwości że był doskonale świadomy tego jak bosko ona sama czuła się w czasie ich wspólnych uniesień. Jej ciężki oddech, głośne jęki i wreszcie upragnione potężne orgazmy, dające wyraz rozładowania wieloletniej seksualnej frustracji spowodowanej niewielkim i dość kiepskim pożyciem, a nawet jego brakiem nie mogły i z pewnością nie umykały jego uwadze. Seks z nim był świetny. Pełny pasji, jednocześnie zwierzęcy i brutalny oraz dający jej jakieś niewypowiedziane poczucie bezpieczeństwa. Jego twarde umięśnione ciało, silne ręce i męskie dłonie sprawiały, że myślała że oszaleje. Każde jego brutalne pchnięcie rozładowywało ciążące w niej jej od dawna napięcie, którego dotychczas chyba nawet nie była świadoma. Ona zaś przyjmowała je wszystkie z wdzięcznością, dając się ponieść ogarniającym ją wrażeniom i jęcząc coraz głośniej, a potem nawet - szokując samą siebie - prosząc o więcej. Nigdy nie miała, a poza fantazjami nawet nie marzyła o wylądowaniu w łóżku z kimś takim. Jego ciało było obłędne, lecz także jego kutas nie dawał jej o sobie zapomnieć. Niemal bez przerwy stał na baczność, niczym żołnierz na warcie. Wspomniała swoich dwóch poprzednich facetów oraz to jak niekiedy zajmowało im chwilę zanim osiągnęli erekcję i mogli przystąpić do działania. Nie wiedziała z czego wtedy to wynikało, ale w przeciwieństwie do nich u niego wszystko to działo się niejako automatycznie.

Gdy dalej pieprzył ją gwałtownie od tyłu w pewnej chwili usłyszała, że jego oddech przyspieszył, a zaraz po tym poczuła jak jego ruchy lekko się zmieniły, niejako tracąc swój płynny rytm. Robili to bez prezerwatywy i doskonale wiedziała że była to głupota, lecz jeszcze gdy byli na jego kanapie wszystko potoczyło się tak niespodziewanie, że nie miała wówczas czasu o tym pomyśleć. Zdecydowanie ich poniosło, ale było już po fakcie i nic już z tym nie mogła zrobić. Całe szczęście od dłuższego czasu była na pigułkach, więc przynajmniej ryzyko ciąży było w zasadzie zerowe. Dlatego gdy wyczuła, że zaczynał dochodzić nic nie powiedziała, a po prostu wbiła głowę w materac, starając się jednocześnie trzymać wysoko swoją pupę, tak aby było mu wygodniej. On zaś skorzystał z jej dobroci i jeszcze mocniej ściskając jej pośladki gwałtownie przyspieszył swoje ruchy. Mimo trwającej ciszy nocnej sypialnia jeszcze bardziej wypełniła się wówczas wulgarnym dźwiękiem zderzanych ciał, a ona sama zagryzła wargi, nieprzyzwyczajona do tak intensywnych uniesień. Świadoma wykorzystywanej przez siebie antykoncepcji i tego że w domu miala jeszcze dodatkowo pigułki “dzień po” nie kazała mu z siebie wychodzić. Prawdę mówiąc było jej tak dobrze, że nawet tego nie chciała, a wręcz niecierpliwie oczekiwała tego aż jego ekstaza dorówna jej własnej i wybuchnie w jej wnętrzu. Czuła że chce mu się oddać w całości, by było mu tak dobrze jak tylko chce i może się poczuć. Uważała bowiem że na to zasługiwał. W kulminacyjnym momencie on sam jednak z niej wyszedł i mocno zaciskając jedną dłoń na materiale jej pończoch, drugą złapał za mokrego od ich wymieszanych wydzielin fiuta i zaczęła go energicznie pocierać. Po chwili usłyszała jak stęknął, a na skórze swoich pośladków i pleców wyczuła zaraz ląduje kolejno fale jego ciepłego nasienia. Mimo tego, że ją zaskoczył przyniosły one jej wówczas niewypowiedzianą ulgę. Świadomość tego, że jemu również było z nią dobrze okazała się kojąca i skutecznie uśmierzyła wszelkie obawy.  

Zrobili sobie potem krótką przerwę, w czasie której głośno się śmiali i rozmawiali, co zaskoczyło ją tym jak swobodna atmosfera panowała między nimi i jak mimo okoliczności nieskrępowanie się z nim czuła. Jednocześnie wciąż nie mogła uwierzyć jak świetnie jej było gdy to robili. Dotychczas zwyczajnie nie zakładała że seks może być aż tak przyjemny. Po niedługim czasie zauważyła, że ponownie zaczął lubieżczo się jej przyglądać. Spragniona kontynuacji nie uciekła od niego niego, a wręcz poprawiła postawę, starając się mocniej wyeksponować swoje nagie piersi, które ku jej zadowoleniu po chwili znalazły się już w jego dłoniach. Jej sutki znowu szybko stwardniały, a niedługo później wypełniały już jego usta, zaś ona sama gładząc jego umięśnioną i delikatnie owłosioną klatkę, a następnie podobnie wyglądający brzuch zjechała w dół po jego ciele i szybko natrafiła na już sztywnego, oczekującego penisa. Zaskoczona tym faktem szybko uznała, że być może była to kwestia tego jak wysportowany i zdrowy się wydawał, albo po prostu był tak podniecony, że w zasadzie nie musiała nic robić. Rozmyślając o swojej przeszłości zakładała, że właśnie tego mogło brakowało jej poprzednim partnerom. Jej ciało mogło się im po prostu nie podobać, choć być może nie mieli odwagi, bądź z uwagi na nią nie chcieli tego przyznać. Jeśli tak było to on z kolei doskonale dawał jej odczuć, że nie miał z jej ciałem najmniejszego problemu, a ją samą bardzo to uszczęśliwiało.

To co działo się później, a w zasadzie cała ta upojna noc okazała się jej dotychczas najdłuższym seksualnym maratonem, z którym żadna z jej poprzednich sesji masturbacji, a tym bardziej seksu nie mogła się równać. Skończyli dopiero nad ranem, gdy totalnie już wycieńczeni oboje zasnęli wtuleni w siebie. Los chciał, że niedługo później obudził ją alarm telefonu, który niespodziewanie się rozległ. Otworzyła wtedy oczy, lekko zdezorientowana i musiało minąć kilka sekund zanim zorientowała się gdzie była. Gdy to do niej dotarło spanikowała, świadoma tego że nie wróciła do domu na noc. Weryfikacja telefonu jeszcze bardziej podkopała ją na duchu, gdy zorientowała się że późno w nocy kilkakrotnie dzwoniła do niej matka. Zapewne była przestraszona tym, że nie wróciła do domu i nie dała żadnego sygnału. Co prawda widziała że wychodziła późno, lecz przecież jeszcze nigdy w przeszłości nie została gdzieś na noc, nie informując jej. Sama dobrze pamiętała jednak co takiego ją wtedy zajmowało i czemu jej nie odpowiedziała.

Niedługo później zorientowała się, że wstał także on. Natrafił na nią gdy już się ubierała, po czym oboje się przywitali. Wydawał się dość spokojny, by nie powiedzieć chłodny. Ewidentnie kontrastował przez to z jej nerwowym, spanikowanym nastrojem. Przez moment czuła się naprawdę nieswojo, postawiona w sytuacji którą dotychczas kojarzyła jedynie z filmów oraz seriali i w której nigdy nie zakładała że znajdzie się sama. Porozmawiali przez chwilę, spytał ja o samopoczucie, a następnie zaczął robić kawę i zapytał się czy wypije ją z nim. Stwierdziła wtedy że niestety musi szybko jechać do domu. Śpieszyła się, bo wiedziała że tam zapewne czeka już na nią pogłębiająca się z każdą godziną awantura.
- Między nami w porządku? - padło w końcu jego pytanie.
Wyglądał szczerze , tak jakby naprawdę zależało mu na poznaniu jej opinii.
-Tak, jak najbardziej. Trochę nas wczoraj poniosło, ale jest okej - odpowiedziała mu,
na co on wybuchł śmiechem i pokiwał głową.
- Ale było fajnie -  stwierdził z delikatnie szelmowskim uśmiechem, załączając elektryczny czajnik - Mi się podobało, a Tobie? - zapytał następnie, patrząc jej już prosto w oczy.
Przez moment nie wiedziała co mu odpowiedzieć. Jego przenikliwy wzrok z każdą sekundą palił ją jednak niemiłosiernie, wymuszając odpowiedź.
- Było świetnie! - stwierdziła po chwili, zgodnie z prawdą, a przynajmniej jej częścią.
Ta noc była w końcu dla niej czymś niesamowitym i nigdy nie doświadczyła czegoś podobnego, ani z nikim nie czuła się tak dobrze. To jednak nie było problemem. Miała wątpliwości co do własnej postawy i tego że w ogóle do tej sytuacji doprowadziła. Czuła że nie powinna, nigdy nie spała z nikim innym niż faceci z którymi się spotykała i już była w związkach, a teraz odwaliła coś takiego. Nie chciała jednak by zobaczył, że ma wyrzuty sumienia. Dlatego tą kwestię postanowiła pozostawić dla siebie.

Porozmawiali jeszcze przez krótką chwilę, a następnie opuściła jego mieszkanie. Kiedy stała już w progu jego drzwi podszedł do niej. Ewidentnie chciał się pożegnać, a ona też czuła że powinni. Uścisk ręki wydawał się jednak absurdalnie formalny, podobnie jak niepasujące do ich sytuacji przyjacielskie przytulenie. Nie byli jednak parą, więc wiedziała że nie powinna zbierać się na intymność. Z drugiej strony ona w pewnym sensie i tak już ich łączyła. Jej psychiczne rozterki przerwał jednak on, po prostu się zbliżył, a następnie schylił do niej swoją twarz. Poczuła na sobie jego buziaka, krótkiego lecz zdecydowanego. Uśmiechnęła się do niego jeszcze raz, a następnie opuściła jego mieszkanie.

Gdy wróciła do domu w otwartej kuchni jej rodzinnego domu od razu trafiła na swoją matkę, której wzrok wyrażał więcej niż tysiąc słów. Mimo tego tych drugich także jej nie szczędziła.
- Myślisz, że nie domyślam się co robiłaś?! - napierała na nią w awanturze już krótki moment później - Nie tak cię wychowałam! Nie po to żebyś tak się zachowywała!
- Niby jak?! - wybuchła w reakcji, również podnosząc głos.
- Jak dziwka! - usłyszała wówczas, a jej oczy szybko się zaszkliły.
Chciała powiedzieć jej, że nie nie miala prawa tak mówić. Że ubzdurała sobie jakąś głupotę, lub po prostu chciała ją kontrolować. Wiedziała jednak, że wszystko to o co ją teraz podejrzewała nie było bezpodstawne. Jej matka wyobrażała sobie co takiego mogła robić nocując niespodziewanie poza domem i nie dając znaków życia, a ona sama dobrze znała bolesna prawdę. Była ona taka, że to o co ją teraz podejrzewała było rzeczywistym faktem. Spała w mieszkaniu obcego faceta i uprawiała z nim seks. Oddała mu się całkowicie i przez całą noc pozwalała mu robić ze swoim ciałem wszystko na co miał ochotę. Innymi słowy, po prostu się puściła. Dlatego wiedząc to rozumiała, że nazywając ją dziwką po części miała rację. Niedługo później wybuchła srogim płaczem i zamknęła się w swoim pokoju, przez kilka następnych godzin nie dając znaku życia.

Ten dzień był dla niej ciężki. Przez jakiś czas odsypiała, odrabiając godziny snu stracone poprzedniej nocy. Koło południa nie mogła jednak już zasnąć, więc leżąc w łóżku rozmyślałając o tym co ją spotkało. Nie mogła uwierzyć, że tak łatwo mu uległa. Że złamała wszystkie swoje zasady i jak jakaś głupia pizda po prostu po prostu zgodziła się na seks już na drugiej randce. Co gorsza zaraz po tym jak oświadczył jej, że nie szuka dziewczyny do związku. Wszystko to było dla niej surrealistyczne, zważywszy jak porządnie zawsze się prowadziła. Dotychczas nikt oprócz dwóch jej poprzednich chłopaków nawet nie trzymał ją za rękę. To co zrobiła było popieprzone. Czuła, że być może był to największy błąd w jej życiu i być może będzie już go zawsze żałować. Tego na co mu pozwoliła, ale także tego że w ogóle wpadła na ten pomysł. Co takiego miała w głowie umawiając się z nim o tak późnej godzinie u niego w mieszkaniu? W dodatku zakładając pierdolone pończochy?! Gdy tak o tym myślała uznawała, że jej matka mówiąc o niej takie rzeczy wcale nie mijała się z prawdą. Miała już swoje lata i powinna była wiedzieć w jaką stronę to wszystko się kierowało.

Z drugiej strony pamiętała jak się z nim czuła. Jak bardzo podniecało ją jego ciało i to co razem robili. Całe życia żyła w kompleksach, wstydząc się swojej otyłości i tego jak wyglądała. Z nim jednak naprawdę poczuła się swobodnie. Nie tylko się nie wstydziła, ale wręcz wyczuła że on naprawdę jej pożądał. Nie wiedziała jednak skąd mogło to wynikać. Może miał jakiś fetysz i kręciły go tęgie kobiety? A może po prostu w jakiś sposób, tak po ludzku uznał ją jednak za seksowną? Przecież gdyby tak nie było to nie spędziłby z nią w taki sposób połowy nocy. A jeśli w końcu trafiła na kogoś komu naprawdę się podobała, a kto jej równocześnie podobał się jeszcze bardziej, to czy naprawdę musiała z tego rezygnować? Tylko i wyłącznie dlatego, że tak nakazywały jej zwyczaje i normy obyczaju? Że tak nie wypadało?!

Jej rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Gdy go już odblokowała zrozumiała, że wiadomość którą właśnie otrzymała była od niego. "Jakbyś chciała pogadać to zapraszam".

Incognito

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 8727 słów i 46515 znaków, zaktualizowała 17 lip o 16:48.

Dodaj komentarz