Długo mnie nie było - proza życia więcej pracy mniej czasu na cokolwiek innego . O dalszych perypetiach z Krysią jeszcze napiszę . Poniżej nowy rozdział historii z inną bohaterką. Jeśli uzyska waszą akceptację opublikuję dalszy ciąg.
Szefowałem w niewielkim rodzinnym przedsiębiorstwie. Zawsze latem było dużo zamówień więc skończyłem pracę jak zwykle ok. 17. Wracając do domu zajechałem do galerii po zakupy żywnościowe i chciałem też kupić jeansy.
Zaparkowałem tyłem na stanowisku, a obok mnie na wolne miejsce wjechało przodem małe Clio. Otwierając drzwi kątem oka mignęło mi w lusterku, że drzwi Clio również zaczęły się otwierać.
Wysiadłem i odwróciłem się, bo wejście do galerii znajdowało się właśnie z tej strony. Z Clio wysiadła kobieta w letniej luźnej sukience. Oceniłem: długość do połowy uda, sandałek na koturnie, noga opalona, taka kształtna z widoczną grą mięśni pod skórą. Podnosiłem wzrok i to co było dalej w tej sukience spowodowało, że zagapiłem się nie mogąc oderwać wzroku od pary kołyszących się piersi w rozmiarze jakiego na żywo nie widziałem. Wielkie cyce ledwo zakryte w dekolcie chyba do pępka. To nie była rozpięta sukienka, ten dekolt specjalnie taki był i miał pokazywać to co pokazywał. Z trudem oderwałem wzrok i spojrzałem w uśmiechniętą twarz właścicielki tego wspaniałego biustu.
- Boże, jakie piękne – jedyne co zdołałem powiedzieć spuszczając wzrok by znów spojrzeć na to cudo.
- Dziękuję - odezwała się melodyjnym głosem dziewczyna – napatrzył się Pan, to może mnie Pan przepuści.
- Jestem Grzegorz - zwróciłem się do niej odsuwając się żeby ją przepuścić.
- A ja Ewa – i uśmiechnęła się do mnie.
Podała mi rękę. Jest dobrze, przemknęło mi przez głowę. Wiedziałem, że spodobał się jej nasz dialog i ma ochotę żeby jeszcze trochę potrwał. Uścisnąłem jej dłoń ale wzrokiem błądziłem po tym fantastycznym dekolcie.
I wtedy tak naprawdę spojrzałem w jej twarz.
-Już kiedyś spotkaliśmy się – olśniło mnie, stanął mi przed oczami obrazek z korytarza w sądzie. Było opóźnienie , czekałem na finał mojej sprawy rozwodowej z Krystyną, gdy pod salę podeszła ta kobieta ze swoją adwokatką. Miała wtedy na sobie zielony gruby sweter, szarą wąską spódnicę i szpilki na nogach. Duży biust w połączeniu ze zgrabną figurą był bardzo seksowny. Pomyślałem, rozwieść się z takim ciałem to każdej nocy można sobie pluć w brodę na wspomnienie trzepiąc kapucyna. Spotkaliśmy się wzrokiem, uśmiechnąłem się , odpowiedziała tym samym. Mogłem patrzeć na nią a ona nie przerywając rozmowy z adwokatką nie odwracała wzroku i cały czas obserwowała mnie. Szła w moją stronę. Jedyna wolna ławka na tym korytarzu była właśnie obok miejsca gdzie stałem przy ścianie nie mogąc się doczekać na swoją sprawę.
Usiadła obok, chwilę jeszcze słuchała swojej pani adwokat. Rozejrzała się po korytarzu i odezwała się w moją stronę tak jakbyśmy byli starymi znajomymi.
- Ileż tu ludzi codziennie się kłębi. – miała ładny, dość niski melodyjny głos.
- A śluby dają tylko w soboty i niedziele i to tylko do południa.
Podniosła wzrok na mnie – była ładna. Taka dość okrągła sympatyczna buzia z ładnymi ciemnymi oczami i ustami, jak mi przemknęło przez głowę, - super do całowania. Uśmiechnęła się. Coś we mnie pękło. Pomyślałem” to ta dziewczyna” – i jednocześnie inny głos odezwał się jak głos rozsądku ”co ty sobie wyobrażasz, tak się nie dzieje. Nie miałeś dawno kobiety to ci się po głowie pieprzy”.
- A potem tyle roboty, żeby to odkręcić.
Brnąłem dalej żeby tylko rozmowa się nie przerwała.
- Rozmawiamy jak pacjenci w przychodni, tylko dolegliwości inne.
Roześmiała się cicho.
- Dobre porównanie. Co Panu dolega?
- To co wszystkim na tym korytarzu, amputacja związku bez znieczulenia. Nie sądzę żebym był tu specjalnie oryginalny. A Panią co sprowadza?
- Też taki sam zabieg. Muszę się uwolnić jak najszybciej. A moja kotwica nawet się nie fatyguje na rozprawy co przedłuża sprawę. A Pana połowica gdzie , bo tak patrząc żadna mi do Pana nie pasuje.
- Fakt nie ma jej.
- Jestem Ewa.
- A ja Grzegorz.
Właściwie nic nie było, zdawkowa rozmowa, parę spojrzeń i czułem jak wpadam coraz głębiej i chyba moja podświadomość powoduje że i Ewa wydaje się, że jest poruszona . Lekko się zaczerwieniła . Wprost fizycznie czułem jak miedzy nami iskrzy.
- Najbardziej to do Ciebie pasuję ja .- Odezwała się niespodziewanie. Mówiła to patrząc mi w oczy jakby się bała reakcji.
Chwilę ciszy jaka zapadła przerwał głos z głośnika wzywający mnie na salę rozpraw.
- Jak wyjdziesz wcześniej to czekaj na mnie. Musimy spotkać się jak się to skończy.
- Koniecznie, przecież pasuję do Ciebie.
Przez cały czas odczytywania na Sali sądowej myślałem o nieznajomej . Gdy wyszedłem po sprawie na korytarzu wśród innych ludzi jej nie było, musiała mieć swoją sprawę w innej sali.
próbowałem ustalić w sekretariacie jak się nazywa i jak ją znaleźć ale jedyne co wiedziałem to to, że ma na imię Ewa i ma duży biust. Ochrona danych zakończyła poszukiwania.
- Tak, miesiąc temu w sądzie. Zgadza się?
- Tak, byłaś ubrana w zielony golf, i szarą spódnicę.
- Wybacz nie kojarzę w co byłam ubrana, ale Ciebie doskonale pamiętam. I pamiętam że powiedziałam Ci, że jestem dla Ciebie stworzona czy coś w tym stylu. Zapomnij o tym wygłupiłam się.
- To nie może być przypadek, chyba to dzisiejsze spotkanie było nam pisane.- zacząłem w najbardziej głupi z możliwych sposobów na odnowienie a właściwie rozpoczęcie znajomości. Chyba jeszcze głupsze w tej sytuacji byłoby zadanie pytania „co, na zakupy?”
- Oho, Kubuś fatalista się w Tobie odezwał. I co jest nam jeszcze pisane?
- Ponieważ jesteś najbardziej do mnie pasującą kobietą, tak to brzmiało, to na dzisiaj jest nam pisane kawa albo coś zimnego , potem razem zakupy , kolacja , może sex i śniadanie- wygłosiłem na jednym oddechu.
Obserwowałem Ewę, ani śladu zmieszania czy zażenowania. Była uśmiechnięta i wszystko na to wskazywało, że świetnie się bawi w prowadzeniu tego flirtu w taki sposób.
Podczas rozmowy szliśmy w stronę wejścia z parkingu na schody do galerii. Z racji niewielkich przestrzeni pomiędzy stojącymi samochodami miałem okazję ocenić figurę mojej towarzyszki, puszczając ją przodem. Szczegóły zakrywała luźna sukienka ale pamiętałem ją w tej wąskiej ołówkowej spódnicy gdzie nie dało się nie zauważyć bioder i pięknie zaokrąglonej pupy. Teraz miałem widok na zgrabne nogi. Ewa miała nie więcej jak jakieś 1,65 wzrostu, włosy ciemny blond krótkie nie sięgające ramion. Była mniej więcej w moim wieku czyli tak jak oceniłem trochę po trzydziestce.
- I jak? –zapytała Ewa śmiejąc się i odwracając głowę – obejrzałeś sobie.
- Boskie ciało.
Kobieta, którą stać na tak odważne prezentowanie swoich wdzięków z pewnością nie będzie udawać pensjonarki zażenowanej komplementami dotyczącymi jej ciała.
- To żeby już się zaczęło spełniać to co nam pisane chodźmy najpierw na kawę, a potem może rzeczywiście na zakupy.
Znaleźliśmy stolik w pierwszej napotkanej kawiarni. Ruchy przy zajmowaniu miejsca powodowały, że nie mogłem sobie odmówić patrzenia na te kołyszące się cyce, wprost mnie hipnotyzowały.
Po ustaleniu, że jemy po dwie gałki czekoladowych lodów i espresso złożyłem zamówienie przy barze. Wracałem i patrzyłem na Ewę, uśmiechała się do mnie jakby chciała powiedzieć - i jak?
- Piękna jesteś.
- A jaka jestem mądra- roześmiała się Ewa – i oprócz ciała mam jeszcze i duszę.
- Gdzie się podziałaś wtedy w sądzie? Szukałem Cię. Rozpytywałem w sekretariacie, zdematerializowałaś się. Niczego się nie dowiedziałem. A tak swoją drogą ganiłem się w myślach, że jeszcze nie skończyła się sprawa z Krystyną a tu podrywam już inną.
- Grzegorz, to nie ty to ja Cię podrywałam. Ale miałam to samo. Coś mi mówiło, - mało miałaś problemów z Jackiem, potrzebne ci następne?
- Czyli, że obydwoje nas ciągnęło coś do siebie. Ale czemu nie zaczekałaś na mnie? Stałem tam potem na korytarzu czekając aż wyjdziesz, z którejś z sal, chyba jeszcze ze dwie godziny.
- A do mnie zadzwonił dostawca, robiąc awanturę o płatności, i że jest w hurtowni i jak nie zapłacę za przedostatnią dostawę to nie dość, że nie zostawi towaru to jeszcze zabierze to co jeszcze jest nie sprzedane. Do końca dnia organizowałam kasę i robiłam słodkie miny do tego buraka. Choć miał rację, że się burzył. Wywiało mi to amory z głowy skutecznie. Później próbowałam się w sekretariacie dowiedzieć i panie stwierdziły że to nie biuro matrymonialne. Bąknęły tylko, że ty próbowałeś zlokalizować mnie. I oczywiście wszystkie te stare panny wysłały mnie do diabła zasłaniając się ochroną danych.
Nim się spostrzegliśmy była 20. Dowiedziałem się, że powodem rozwodu był alkoholizm i po alkoholu rękoczyny jej męża a na dodatek uzależnienie od hazardu. Gwoździem do trumny tego związku było pobicie w pijanym widzie Ewy gdy chciała pojechać samochodem. Okazało się, że Jacek sprzedał auto żeby mieć na wódę i spłatę długów hazardowych, przy okazji niejako, sfałszował jej zgodę na sprzedaż wspólnego auta.
Dostała rozwód bez orzekania o winie i ugodę przed notariuszem za cenę nie wnoszenia pozwu o oszustwo, pobicie (miała obdukcję po tym ostatnim zdarzeniu), defraudację pieniędzy z firmy, która była sp. z o.o., działania na szkodę firmy poprzez wystawianie fałszywych faktur. Nazbierał sobie tyle, że podpisał ugodę przekazując jej swoje udziały w firmie, zrzeczenie się współwłasności mieszkania. Ewa zostawiła mu nie wykończony dom pod miastem, który budowali dopóki nie zaczęły ginąć pieniądze i firma zaczęła podupadać.
Po rozwodzie wyprowadziła na prostą obecnie dobrze prosperującą hurtownię elektryczną, którą wcześniej założyli razem z mężem.
Jak się okazuje poznali się i pobrali na studiach. Obydwoje byli na wydziale elektrycznym. Po studiach, przy udziale pieniędzy obu rodzin założyli hurtownię elektryczną (ojciec Ewy prowadził zakład instalacyjny). Jak mówiła lubiła na studiach studenckie życie, imprezy, ale po studiach trzeba było spoważnieć, a do Jacka jakby to nie dotarło- imprezy, kumple, dziwki. Wydawało się, że nie zauważa jak z roku na rok niszczy przez picie wszystko dookoła. Jak zaczęła się przemoc, Ewa powiedziała dość. Wyrzuciła go z domu i wystąpiła o rozwód było to o tyle proste że nie mieli dzieci.
- Grzegorz, ja tu robię spowiedź prawie z całego życia a do tej pory o Tobie nic nie wiem.
- Nic ciekawego, chociaż jeden szczegół pewnie Cię zainteresuje. Tak na poważnie to miałem dwie kobiety.
- Sypiałeś z dwoma? Chodzi o to, że razem, we troje w łóżku? Fajnie się zaczyna.
- Nie aż tak perwersyjnie.
- Troje w łóżku to żadna perwersja tylko dobra zabawa.
- O, ciekawe spojrzenie - zapamiętam. Ale nie tak to było. Najpierw byłem z jedną od maturalnej klasy, świetna dziewczyna tylko trochę zwariowana na punkcie exhibicjonizmu. Uwielbiała być nago .
- No to mamy coś wspólnego.
- Porzuciła mnie dla innego- miłość od pierwszego wejrzenia, obecnie ma dwójkę dzieci i męża. Potem byłem z jej matką.
- Coś mówiłeś, że to nie była perwersja. Jestem coraz bardziej zaciekawiona co ty uważasz za perwersję. To ile ona miała lat?
- Była o 18 lat starsza ode mnie. Ale nigdy byś jej tyle nie dała.
- Ale pewnie i tak musiałeś uważać żeby nie zrobić krzywdy starszej pani.
- I tu cię zaskoczę, sex z nią był wspaniały. Właściwie przez cały czas gdy byliśmy razem kochaliśmy się w każdym możliwym miejscu i pozycji.
- To skoro była tak dopieszczona to dlaczego się rozstaliście? To już druga można rzec z tej samej rodziny, czy tobie coś nie dolega?
Pominąłem uwagę milczeniem.
- Planowaliśmy wypad na narty w Alpy do Włoch, ale musiałem zostać bo ojciec miał problemy z sercem i wolałem być na miejscu. Pojechała z kuzynką i już nie wróciła – poznała faceta z Monaco, jakieś interesy finansowe, jachty itp. Krótko mówiąc kupił ją. I nawet są już małżeństwem, tak gość stracił dla niej głowę.
A’propos nie mogę nie zaglądać Ci w dekolt , one są niesamowicie kuszące ale tak dla statystyki jaki jest rozmiar miseczki jak zakładasz stanik?
- Albo H albo I zależy z jakiej firmy. I patrz sobie mnie to nie przeszkadza nawet mi się podoba. Musisz się bardzo męczyć sądząc po tym co ci wypycha spodnie. Zasiedzieliśmy się, może reszta historii innym razem a teraz chodźmy bo nam butiki pozamykają .
- Co zamierzasz kupić.
- Niespodzianka, ty jakie miałeś plany .
- Coś z żarciowych historii i planowałem jeansy. Ale może najpierw Twoje zakupy.
- Ok. chodźmy.
Szliśmy korytarzem galerii, rozmawiając. Nie było żadnego mijanego faceta, który by się nie gapił w dekolt Ewy. Widziałem, że Ewa swoim zachowaniem prowokuje kołysanie się piersi odwracając się w moją stronę to w drugą.
Zatrzymaliśmy się przed sklepem gdzie na wystawie dominowały manekiny w strojach kąpielowych,
- Zwykle opalam się topless ale czasami przyda się coś bardziej grzecznego.
Jak zobaczyłem jakie sznureczki wiszą na wieszakach, które brała do przymierzenia to jej pojęcie o grzecznym stroju stanowczo kolidowało z ogólnie przyjętymi standardami. Stałem nieco z boku i obserwowałem Ewę. Była zajęta wybieraniem, od czasu do czasu odwracała się do mnie pokazując coś na wieszaczku i pytając - a ten może być? I uśmiechała się szelmowsko. Świetnie się przy tym bawiła.
- Chodź pomożesz mi wybrać.
Mój kutas sterczał mi w spodniach właściwie utrudniając chodzenie.
-Zaczekaj -zarządziła Ewa zasuwając kotarę.
wyobraźnia podsuwała mi widok Ewy zrzucającej sukienkę.
- Grzegorz- głos Ewy.
Uchyliłem kotarę wślizgując się do środka. Stała przy kotarze tak, że wchodząc widziałem ją w lustrze.
- Mam przymierzać czy sobie darujemy.
Stała boso, była nago.
Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!
2 komentarze
Maciek12
No ciągnij dalej fajnie się zaczyna....
Pumciak
Początek interesujący ale nie pasuje mi zakończenie związku zKrystynom