Cztery Spusty

Nadia okryła się szczelnie miękkim szlafrokiem. W jednej dłoni dzierżyła tani szampon, a przez drugą przewiesiła ręcznik. Jej kroki kierowały się w stronę łazienki. Odgłosy człapań gumowych kapci były jedynym dźwiękiem we wszechogarniającej, nocnej ciszy. No może poza przytłumionym szumem radia dochodzącym z drugiego piętra. A właściwie drugiego oddziału, nasza bohaterka znajdowała się na pierwszym, będącym zarazem niższą kondygnacją budynku otoczonego z każdej strony lasem. Wreszcie, uchyliła z pewną dozą niepewności drzwi. Wymacała włącznik. Uderzyła ją fala jasnego światła. Podążyła przed siebie. Na przeciwko pryszniców, które spowite były wodoodporną firanką, spoczywało lustro. Nadia przyjrzała się sobie z uśmiechem ukazującym prawy kieł.
     Chwyciła sznurek od szlafroka i poczęła powoli wyswobadzać go z kokardki. W końcu ustąpił. Jej tymczasowe okrycie opadło na ziemię. Miała teraz na sobie tylko koronkowe majtki, piersi zostały wyzwolone i odbijały atrakcyjnie światło swoją bladością. Przymknęła oczy i dłońmi podążyła w ich kierunku. Drobne palce otoczyły soczyste, wylewające się z garści półkule. Odchyliła głowę do tyłu, przywierając do zimnej, pokrytej kafelkami ściany. Następnie skierowała swoją uwagę na proszące się o uwagę, drażliwe sutki. Zacisnęła na nich czarne paznokcie.  
     Nagle zastygła nieruchomo, usłyszała jakiś trzask. Otworzyła delikatnie oniemiałe powieki. Światło dochodziło od strony okna, więc nie była w stanie zobaczyć, co znajduje się za nim. Lekkie oślepienie nie przeszkodziło jej jednak w dalszym kontynuowaniu pieszczot. Czekała na tę okazję od kilku dni. Chwyciła gumkę do włosów i wyswobodziła kaskadę brązowych pukli na nagie ramiona. Czerwone usta rozchyliły się w głębokim wdechu uwieńczonym seksownym wzniesieniem się klatki piersiowej. Figlarna dłoń podążyła w kierunku czarnego materiału wpijającego się brutalnie w niewinne łono. Oblizała usta. Środkowy palec znalazł się na wysokości źródła rozkoszy i zaczął się przesuwać w górę i w dół, razem z rozochoconymi udami naszej bohaterki. Doszedł do niej następny trzask. Obróciła swoją porcelanową twarzyczkę w kierunku tego niezidentyfikowanego dźwięku, lecz zgrabny palec nie zaprzestał odbywać swojej wędrówki.
     W jej głowie powstała nieprawdopodobna wizja. Powoli stanęła na przeciwko ciemnego okna i mrużąc oczy dojrzała ruchomy kształt. Posłała w jego kierunku uśmiech i przytknęła do zmysłowych ust palec wskazujący. Obróciła się, opierając drugą dłonią o ścianę jednej z kabin prysznicowych i zaczęła kontynuować przed chwilą przerwane zajęcie. Z pomiędzy wypiętych i lekko rozchylonych pośladków wydzierała się biała rączka. Materiał powoli robił się wilgotny. Nadia przerwała. Kilka trzasków upewniło ją o tym, że publiczność nie wyparowała z za okna. Odrzuciła z twarzy włosy i wsadziła sobie do ust ów palec, który przed chwilą przyprawiał ją o dreszcze. Oparła się tym razem przodem do szklanej pozaprzestrzeni. Wsunęła kciuki pod koronkową bieliznę i powoli ją zdjęła. Kiedy uniosła do góry delikatnie zaróżowioną z zimna (i emocji) stópkę, głośne kaszlnięcie z zewnątrz wyraziło coś na kształt swoistej aprobaty. Naga dziewczyna uświadomiła sobie, że to nie jest już część jej wyobraźni. Z majtkami w dłoniach zastanowiła się, co dalej. Rzuciła je na razie na ziemi, a sama weszła do kabiny prysznicowej lekko drżąc i obejmując się za gładkie ramiona. Wreszcie odważyła się znów spojrzeć w stronę, która od teraz napawała ją przyjemnym napięciem.  
     Odkręciła nieśmiało kurek od ciepłej wody i nadstawiła jasną skórę pod brutalny strumień. W łazience rozległo się pukanie. W pierwszej chwili Nadia pomyślała z przerażeniem, że to od strony drzwi. Dopiero potem rozum zauważył absurdalność tej myśli. Zakręciła wodę i podeszła do okna. Ujęła i przekręciła klamkę. Do środka wdarł się podmuch listopadowego powietrza, a razem z nim na horyzoncie pojawił się ciemny kształt zeskakujący do środka. Blada, drżąca rączka odruchowo zamknęła źródło zimna z powrotem. W końcu też zdała sobie sprawę, że należałoby się zasłonić, kiedy wytężała wzrok, by stanąć oko w oko z tajemniczym przybyszem.
     Ten zaś okazał się być sporo starszym facetem. Lekko zalatywał alkoholem, lecz nie odrażał swoim wyglądem. Żylastą rękę położył na nagim ramieniu lekko zmieszanej dziewczyny, jakby w uspokajającym geście. Posłusznie odetchnęła z ulgą i spojrzała nowo przybyłemu w oczy. Ten powoli się zbliżył od tak wtapiając się w miękkie usta, jak w jakiś soczysty owoc. Szorstka skóra jego twarzy wywoływała dodatkowe doznania tego pocałunku. Nadia postąpiła krok do tyłu ciągnąc go za zamek błyskawiczny podniszczonej ramoneski. Dwoma ruchami zrzucił ją z siebie i ujął za blade nadgarstki nagiego obiektu swoich westchnień. Dziewczyna zakołysała się, jakby miała się zaraz poślizgnąć na śliskiej podłodze, lecz stalowy uścisk męskich dłoni ją przytrzymał i nakierował na najbliższą ścianę z umywalką.  
     Na chwilę ją puścił, dał do zrozumienia, że ją podsadzi. Tak też uczynił, przy okazji nie żałując sobie uścisku jędrnych pośladków sadzanych na ceramicznej przestrzeni. Ponownie wtopił się w jej usta, mrucząc pierwsze słowa wyrażające pewność, że założy się, iż on zrobi to lepiej od niej. Przytaknęła w chwili zaczerpnięcia oddechu, ale poprosiła go o dowody.
Wsunął między ich rozgorączkowane ciała dłoń, która szybko znalazła się w wilgotnym i ciepłym miejscu, które miało widoczny wpływ na wijącą się pod tym dotykiem partnerkę. Zadowolony, szturmował zapraszającą dziurkę bardziej zapamiętale. Rozpalona Nadia zaczęła odpinać guziki jego kraciastej koszuli, stwarzając jednoznaczną aluzję. On jednak oderwał jej samolubną rękę od siebie i zmusił do szybkiego orgazmu z jego palcami w środku. Wstrząsana spazmami niegrzeczna dziewczynka osunęła się w szoku na lodowatą podłogę. Przybysz kopnął w bok resztki jej odzienia walające się na ziemi i przeskoczył z wprawą przez okno. Z kieszeni wypadła mu w tej samej chwili niepozorna kartka. Wizytówka poważnego i wykształconego lekarza.

19 058 czyt.
100%142
AleidaMarch

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyczne, użyła 1144 słów i 6475 znaków, zaktualizowała 10 gru 2017 ·

Komentarze (2)

 
  • Somebody

    Somebody 16 gru 2017

    Mam nadzieję, że twój kryzys nie potrwa długo. Bardzo mi się podobało twoje opowiadanie, zresztą jak każde twojego autorstwa

  • Robert72

    Robert72 11 gru 2017

    Fajne ciekawy rozwój akcji, kiedy więcej ?