Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz!
Biuro mojego zapachu
Wieczorem po godzinach w wieżowcu na, kiedy open space pustoszeje, moje fantazje eksplodują – zapach moich majtek przejmuje korytarze jak korporacyjny wirus pożądania, ta gęsta, pierdolona esencja cipki, co zamienia garnitury w seksualny chaos. Mam na sobie ołówkową spódnicę i bluzkę z rozchełstanym guzikiem, pod spodem beżowe, koronkowe stringi, przesiąknięte sokiem po całym dniu napięcia i myśli o ostrej jebance. Pachnę jak zakazany sekret: karmelowy nektar z szparki, ciepły pot pończoch, woń, co wisi w klimie i budzi demony. Siedzę przy biurku, ekran mruga, gdy wchodzą dwaj kolesie z maintenance – umięśniony hydraulik z łapami w smarze i chudy elektryk z narzędziami. Zamknęli budynek, ale mój zapach ich wabi. Wciągają głęboko, oczy płoną, kutasy odznaczają się w roboczych spodniach. "Kurwa, co to za aromat? Mokra cipka w biurze, majtki pełne spermy-prawie" – mruczy hydraulik, podchodząc. Elektryk oblizuje wargi: "Chcę je possać i rozpieprzyć tę biurwę na stole".Otaczają biurko, hydraulik pcha mnie na blat, rozchyla spódnicę. "Twoja woń to korpo-narkotyk, suko" – syczy, zrywając stringi. Lepkie, biznesowo wilgotne – wciskam mu w mordę. Ssie je z głodem, język gryzie koronkę: "Słodycz z solą, twoja cipkowa umowa!". Elektryk pada pod stół, rozsuwa nogi i liże szparkę – ssie klitoris jak bezpiecznik, palce zwarciowo wbijają się głęboko. "Smakujesz jak premium sperma, napalona dziwko!" – warczy, a ja przewracam papiery, cycki wyskakują na klawiaturę.Neony jarzą, oni atakują – hydraulik zrzuca pas, jego gruby kutas nabija cipkę na blacie. "Ciasna, korpo-mokra, gotowa na nadgodziny rżnięcia!" – ryczy, waląc w rytm klimy. Elektryk wpycha fiuta w buzię: "Ssij po kable, połykaj prąd!". Na czworaka na dywanie – cipka dla hydraulika, dupsko dla elektryka, ręce masują ich pały po smarze. Zapach stringów miesza się z tonerem, spermą i kawą, serwery szumią od wrzasków: "Jebać głębiej, zalej kontraktem!".Finał iskrzy jak zwarcie – kutasy puchną, tną biurowe głębie. Mój orgazm wybucha korpo-apokalipsą: cipka konwulsuje na stole, tryskam po monitory, po ich uniformy, wyją: "Kurwaaa, overload, dawajcie maź!". Hydraulik eksploduje w cipce – gorące fale wypełniają, kapią na raporty. "Podpisz moją breję, czuj deadline!". Elektryk ciągnie włosy, maluje twarz i biurko: "Ładuj się, ty spermożerna managerko!". Lampy migoczą, oni twardzi – hydraulik siada w fotelu, ujeżdżam cipką, elektryk wbija w dupę z tyłu: podwójny meeting, fiuty ocierają przez ścianę, palce kodują po łechtaczce.Druga fala faluje jak bilans: rozciągnięta na full, liżą mieszankę z dziur, gryzą sutki pinezkami. Wybucham, sok miesza z ich salwą – obie dziury przelewają się atramentem orgii, elektryk kończy na klawiaturze: "Enter moją resztę!". Hydraulik smaruje cycki resztkami, a ja dominuję, ujeżdżając ich do logoffu, połykając ostatnie krople z raportów. Padają na krzesła, ja wstaję ociekająca, stringi w zębach – biuro szepcze mój zapach, wołając nocną zmianę.
Dodaj komentarz
Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż konto za darmo.