Anonimowy pasażer

Ostatnie dni wakacji okazały się w tym roku obfite w mordercze upały. Promienie słoneczne nieustannie muskały młode ciało Laury. Po pierwszym dniu w pracy padała z nóg, a jak na złość autobus spóźniał się już dobre pół godziny. Wychyliła się, aby zobaczyć coś więcej niż tylko róg zakorkowanego skrzyżowania i stając na palcach prawie straciła równowagę. Machając rękami złapała ją na nowo, wprawiając w delikatne falowanie jej zwiewną kwiecistą sukienkę i opięte pod nią, sporych rozmiarów piersi. Dopiero niedawno nauczyła się używać ich jako swojego atutu. Jeszcze na początku tego roku schowałaby te dwie, nadzwyczaj dorodne kule pod swetrem lub luźniejszą koszulką, ale nie była już tą samą Laurą, co kilka miesięcy temu. W obecnej chwili dobrze zdawała sobie sprawę z tego, jaki wpływ mogą mieć na mężczyzn krągłe biodra i podkreślony biust, a w połączeniu z jej pełnymi, intensywnie różowymi ustami i zielonymi kocimi oczami, stanowiły pułapkę, w którą łapał się każdy, mniej lub bardziej wymagający obserwator. Często przyłapywała swoich znajomych lub zwykłych przechodniów na mierzeniu jej wzrokiem i doskonale wiedziała, jakie myśli zaprzątają ich głowy. Kilka razy nawet dobra przyjaciółka zawiesiła wzrok na biuście Laury o kilka sekund za długo, gdy wzajemnie pomagały sobie wybrać ubrania w przymierzalni. Krępowało ją to, wprawiało w zakłopotanie, ale z czasem zaczęła nabierać pewności siebie i stopniowo nauczyła się podkreślać kobiecość, która od niej emanowała. Łapiąc kogoś na rozmarzonym wyrazie twarzy podczas oblepiania wzrokiem jej talii, nóg, pośladków, odgarniała zawadiacko długie blond włosy lub po prostu odrzucała je zamaszyście do tyłu, eksponując dekolt, który przecież również był godny podziwu. Chwaliła się nim, przestała kulić w sobie i trzeba przyznać, że nie jednego już taką postawą onieśmieliła. Na myśl przyszedł jej jeden z dostawców pizzy, który ostatnio przyjechał pod jej dom. Wyszła do niego w najzwyklejszej pod słońcem piżamie. Ot co, zwykły t-shirt i dresowe spodnie. Znaczące jednak było to, że pod koszulką nie miała żadnego, nawet sportowego biustonosza, a wieczór był dość chłodny. Wrażliwe sutki momentalnie zesztywniały, a chłopak omal nie spłonął ze wstydu i zafascynowania jednocześnie.  

     Na to wspomnienie uśmiechnęła się pod nosem, ale z zamyślenia wyrwał ją powoli wtaczający się na przystanek autobus, jeden z tych starych, pozbawionych klimatyzacji. Westchnęła ciężko, a jej opalone, krągłe łydki i uda owiał gorący podmuch powietrza bijący od nagrzanego do granic możliwości silnika. Drzwi otworzyły się, a z autobusu niemal wypadło dwóch młodych chłopaków. Szybko wcisnęła się na ich miejsce, a tuż za nią jeszcze dwie osoby. W polu widzenia miała jedynie szerokie, rozbudowane plecy dużo wyższego od niej mężczyzny. Gdy odwróciła głowę w prawo, widok nie odbiegał wcale od tego na wprost. Na lewo zaś, oparty o drzwi stał młody chłopak z przymkniętymi oczami słuchający zdecydowanie zbyt głośno jakiejś rockowej muzyki. Miała wrażenie, że już większego ścisku nie da się doświadczyć w komunikacji miejskiej, gdy nagle autobus ruszył, a cały tłum przesunął się ku tyłowi, przyciskając tym samym nieporadną dziewczynę do pasażera stojącego za nią. Chciała odwrócić się do niego i przeprosić, ale było to fizycznie niemożliwe, tak samo jak odsunięcie się. Poddała się. Jedyne co czuła, to delikatnie zarysowany, miękki brzuch na jej krzyżu. Robiła wszystko, żeby jej pośladki nie przylegały do jego krocza, ale i to było awykonalne. Westchnęła na znak bierności w tej sytuacji i próbowała skupić myśli na czymś innym niż duchota, tłok i gwar panujący w tym klaustrofobicznie małym pojeździe, poruszającym się w zawrotnym tempie 10 km/h, a chwilami nie poruszającym się w ogóle. Każde drobne hamowanie sprawiało, że pośladkami napierała na mężczyznę stojącego za nią, za co podczas ruszania on odwdzięczał się mocniejszym uciskiem na jej drobne ciało. Odnosiła wrażenie, chociaż niekoniecznie było to tylko wrażenie, że wszyscy dookoła lepią się od potu. Także po jej czole spłynęły dwie kropelki, powoli wędrując po jej skroni, na policzek i brodę, następnie na długą, wąską szyją, a z niej już prosto na dekolt, sprytnie chowając się w ciasnej szparce pomiędzy piersiami. Tak bardzo chciała sięgnąć po chusteczkę i dezodorant do torebki, ale nie było najmniejszej opcji takiego manewru. Może mogłaby zrobić to na przystanku? Stanęła na palcach, próbując wyglądnąć za zakurzoną szybę w drzwiach. Była zrozpaczona, przejechali zaledwie 100 metrów od przystanku, na którym wsiadła. Szybciej doszłaby do domu, gdyby szła tyłem. Westchnęła, stając znów na równe nogi, a jej kształtna pupa na nowo dopasowała się do krocza anonimowego pasażera. Tym razem poczuła delikatne wybrzuszenie w miejscu, gdzie do tej pory nie czuła żadnej nierówności. Zastanowiła się przez chwilę i doszła do wniosku, że członek, który tak ochoczo napierał na jej jędrne pośladki musi być pokaźnych rozmiarów, bo już teraz, w niepełnej erekcji sprawiał takie wrażenie. Na tę myśl, krew uderzyła do jej policzków, wstydziła się swoich rozważań, ale jak bardzo musi wstydzić się w tej sytuacji chłopak stojący za nią? Kolejne hamowanie, jej ciało na jego ciele. Wypukłość stała się nieco bardziej wyraźna i znacznie większy opór stawiała jej pośladkom. Odkaszlnęła cicho, ostrzegawczo, dając znak panu za sobą, że nie chce naruszać jego intymności i napierając biustem na współpasażera stojącego przed nią, plecami, próbowała przesunąć się zdecydowanie do przodu. Wtem silna dłoń przytrzymała jej biodro, na powrót ciągnąc ją do tyłu. Była w takim szoku, że bezwiednie poddała się mężczyźnie, a wszystko to spotęgowało kolejne hamowanie autobusu. Próba odwrócenia głowy do tyłu, skończyła się na tym, że zobaczyła tylko fragment jego dojrzałej, pokrytej szorstkim zarostem twarzy i ciemnych, kasztanowych włosów. Jest starszy niż w pierwszej chwili pomyślała, może mieć 35, maksymalnie 40 lat. Palce zacisnęły się na jej biodrze, na krótką chwilę wędrując po talii, aby po chwili znów wrócić w dół. Zdecydowany uścisk sprawił, że pośladkami niemal nabijała się na jego ukryty w spodniach członek. Ściągnęła lekko brwi, nie dlatego, że jej się nie podobało. Wręcz przeciwnie, ta mina świadczyła o ciekawości i zdziwieniu. "Musi być naprawdę duży" - pomyślała i odruchowo sama zaczęła ocierać się o sporych rozmiarów przyrodzenie. Usłyszała westchnięcie, jedno, drugie, trzecie, za każdym razem coraz bliżej jej ucha. Wydawało jej się, że to on zbliżył usta do niej, ale było odwrotnie, to ona zadarła głowę, spragniona jego reakcji. Dłoń zsunęła się powoli po jej udzie i zadarła momentalnie sukienkę do góry na tyle, aby utorować sobie drogę do schowanego skarbu. Opuszki palców przesunęły się po wewnętrznej stronie uda, dojechały do pachwiny, zwinnie omijając najczulsze punkty i zaczęły masować brzuch, niebezpiecznie zbliżając się do łona. Dziewczyna cała zadrżała, jej ciało zesztywniało, spróbowała zrobić krok w przód, jednak na marne. Rozglądnęła się spłoszona dookoła, ale nikt ich nie obserwował, każdy wybrał się w daleką podróż do świata swoich myśli. Mężczyzna trzymał ją jedną ręką, a miała wrażenie, jakby przygniótł ją całym swoim ciałem do podłogi. W swoich ruchach był jednocześnie stanowczy, ale i bardzo ostrożny. Badał jej skórę, czekając aż dziewczyna wrzaśnie, żeby ją zostawił, ale nic takie nie nastąpiło, więc pozwalał sobie na coraz więcej. Centymetr po centymetrze jego palce zbliżały się do krawędzi koronkowych majtek. Laura przymknęła oczy i starała się wyobrazić sobie, jak w tym momencie wygląda jego dłoń pod jej sukienką. Odruchowo spięła lekko brzuch na tę myśl. Palce anonimowego pasażera zahaczyły o bieliznę, na krótką chwilę uciekając w górę tylko po to, aby podważyć materiał i schować się pod nim. Coraz głębiej i głębiej. Stop. Dłoń zatrzymała się w miejscu, naciskając tylko na wzgórek łonowy dziewczyny, utrzymując ją w ten sposób blisko nabrzmiałego członka. W autobusie rozległy się odgłosy awantury, gwar podniósł się znacząco. To z jednej, to z drugiej części pojazdu padały kąśliwe komentarze i przekleństwa. Nikt jednak nie zwracał uwagi na zwartą parę. Mężczyzna powiódł drugą dłonią po jej biodrze i już po chwili zanurkował nią pod sukienką, próbował przesunąć po brzuchu w górę, ale ubranie na wysokości żeber przylegało do ciała na tyle mocno, że nie dał rady się przebić wyżej niż do fiszbiny biustonosza. Zrezygnowany wycofał rękę i cichutko mlasnął z niezadowoleniem. Poczuła nieznaczny ruch jego głowy. Rozgląda się dookoła. Sprawdza, czy ktoś patrzy. Co planuje? Nie musiała długo czekać, bo już po chwili jego dłoń ujmowała jej pierś przez materiał sukienki i stanika od spodu. Początkowo lekkie uciskanie, z czasem stało się znacznie bardziej brutalne. Ściskana pierś uciekała ku górze, próbując uwolnić się z przyciasnego biustonosza. Oddech mężczyzny wyraźnie przyspieszył, znad ramienia Laury obserwował jej ugniatany biust. Jeszcze raz się rozglądnął i obsunął krawędź jej stanika zaledwie o dwa może trzy centymetry. Tyle w zupełności wystarczyło, żeby uwolnić malutki, okrągły, twardy sutek. Przez jej ciało przebiegł dreszcz. Szeroko otwarła oczy, gdy zorientowała się, co robi. Nim jednak zdążyła cokolwiek powiedzieć, jej wrażliwy sutek znalazł się między kciukiem a wskazującym palcem nieznajomego. Pocierał go i ściskał na zmianę, przez całą jej pierś aż do klatki piersiowej, brzucha i podbrzusza rozchodziło się przyjemne ciepło. Każdy kolejny uścisk wydawał jej się nieco mniej subtelny, bardziej zwierzęcy. Pocieranie z czasem ustąpiło delikatnemu ciągnięciu. Przygryzła swoją dolną wargę i z nieukrywaną fascynacją zerkała co chwilę na swoją pieszczoną pierś. Sutek przybrał intensywnie różową barwę, nabrzmiał zdecydowanie bardziej i zrobił się twardszy niż kiedykolwiek do tej pory. Naparła mocniej pośladkami na jego krocze, kręcąc biodrami maleńkie kółka, niezauważalne dla otoczenia, ale wyraźnie odczuwalne dla niego i dla niej. Skupiwszy się tym razem na dłoni ciągle schowanej pod majtkami Laury, zaczął wędrować jeszcze głębiej, tym razem szybciej i pewnie, skoro ofiara nie zamierzała protestować. Oparł dłoń na jej rozpalonej cipce i początkowo badał ją tylko powierzchownie. Przesunął palcami po zewnętrznych wargach sromowych. Laura miała w zwyczaju dokładnie golenie okolic intymnych. Nie zdziwił się ani trochę, gdy poczuł odrobinę wilgoci. Wskazującym i środkowym palcem rozchylił jej wargi, odsłaniając na moment wejście do jej ciasnej pochwy. Próbowała zachować wtenczas kamienną minę, ale gdy powiódł środkowym palcem wyżej i nacisnął na jej mały, obłędnie wrażliwy guziczek, nie wytrzymała. Złapała go za nadgarstek i próbowała powstrzymać, ale nie miała szansy z jego silnym ramieniem. Przytrzymał dłoń przez chwilę w tej samej pozycji, a gdy dziewczyna poddała się, odkrył jej dotychczas schowaną w skórce łechtaczkę i okrężnymi ruchami zaczął pieścić. Odpływała. Cała spocona i rozgrzana, wtulona plecami w obcego faceta. Jej ciało co chwilę przepływała fala rozkoszy. Nie był ani trochę delikatny, ale ona nie lubiła delikatnie. Okrężne ruchy zamieniły się w bardziej proste, w przód i w tył. Łechtaczka nabrzmiała i zrobiła się twardsza niż dotychczas, odruchowo próbowała schować się bezpiecznie w skórce, ale można śmiało powiedzieć, że anonimowy pasażer znęcał się nad nią, próbując uszczypnąć, złapać. Dziewczyna wiła się, tak bardzo było jej przyjemnie, że ledwo powstrzymywała się od jęków. Zsunął dwa palce niżej, ku wejściu do jej skarbu, a ona uciekła biodrami bliżej jego krocza.
- Jesteś taka mokra. - pierwsze słowa, które usłyszała od niego, wyszeptane wprost do jej ucha. Nie wiedziała, czy bardziej podniecił ją fakt, że się odezwał, czy to co powiedział, ale miał rację. Jej cipka była już bardzo wilgotna, jego palce bez problemu ślizgały się od łechtaczki w dół, nie zagłębiając się jednak dalej. Lepki nektar lśnił już na całej powierzchni jej koronkowych fig. Miała wrażenie, że cała dłoń nieznajomego jest już brudna od jej soków. Naparł dość mocno dwoma palcami na jej wejście, które stawiało wyraźny opór. Uparcie pchał palce, gdy Laura zaczęła oddychać płytko i chaotycznie. Był uparty i bardzo chciał penetrować jej szparkę, więc nie poddał się ani na chwilę, najpierw wsuwając jeden palec, po krótkiej chwili dołączając drugi. Nie wytrzymała. Jęknęła. Mieli szczęście, bo warkot silnika zagłuszył jej objaw rozkoszy, ale niewiele brakowało. Za karę nieznajomy ścisnął z całej siły w palcach jej bezbronny sutek. Dziewczyna skuliła się w sobie. Cały czas skupiona była na tym, jaką rozkosz dawał jej, pieszcząc jej muszelkę, nie czując, że w tym samym czasie mężczyzna nieustannie pocierał, ciągnął i wykręcał jej pierś. Gdy zerknęła w dół, cały sutek był już wręcz purpurowy i mocno pulsujący. Podnieciło ją to tylko bardziej, więc wyprężyła się delikatnie rozstawiając nogi, na tyle, na ile było to możliwe w ścisku. Dwa palce rozciągały jej ciasną pochwę, penetrując ją. Pierwszy raz ktoś zabawiał się z nią w ten sposób. Do tej pory wszyscy wsuwali i wysuwali zamaszyście palce, ale nie on. On trzymał palce cały czas schowane głęboko w jej cipce i poruszał nimi w przód i w tył, ku jej wzgórkowi i znów ku odbytowi. Sprawiało jej to coraz więcej i więcej przyjemności. Ciepło rozchodziło się po jej brzuchu i udach. Miała ochotę stękać i jęczeć, ale bardziej niż reakcji ludzi bała się kary, którą wymierzy jej Anonim. Przyspieszył znacznie ruchy dłoni, a z jej pochwy zaczął wydobywać się cichy, jednak dość słyszalny dźwięk chlupotania. Przerywał, gdy tylko odgłos stawał się zbyt wyraźny. Kolejna seria ruchów. Intensywnych. Oczy dziewczyny uciekły do tyłu, tak że stały się widoczne tylko białka. Rozchyliła swoje pełne wargi, a w kąciku ust zebrała się nieprzełykana ślina. Wyczuł napięcie w jej ciele. Ścianki jej pochwy zaczęły wyraźnie pulsować, zwężać się coraz mocniej zaciskając na jego palcach. Gdy dodatkowo kciukiem zaczął drażnić jej łechtaczkę, Laura nie wytrzymała. Z jej pochwy trysnęły drobne kropelki, spływając po jego dłoni, na wnętrze ud dziewczyny. Jej ciało przeszył silny orgazm, wędrujący po całym jej kręgosłupie. Drżała, próbowała się wyrwać, ale trzymał ją i pieścił do samego końca. Przytrzymał wiotkie ciało dziewczyny, bo sprawiała wrażenie, jakby za chwilę miała osunąć się na ziemię.
- Na następnym wysiadamy. - powiedział męski, tym razem już mniej ściszony głos. Dłoń zakryła jej obolałą pierś. Zacisnęła mocno uda. Czuła się cała brudna od śluzu, potu i kurzu. Wahała się, powtarzając w myślach "Wysiąść, czy nie?". Od następnego przystanku dzieliło ich zaledwoe kilkadziesiąt metrów. Znajdował się przy mało ruchliwej drodze w samym środku małego, miejskiego gaju. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho i próbowała przywołać samą siebie do rozsądku. Nie szło jej to zbyt dobrze, bo miała ogromną ochotę wysiąść z nim, odwdzięczyć mu się za ten cudowny orgazm. Kilka sekund pozostało jej na podjęcie decyzji...

Drzwi otworzyły się z hukiem i cała trójka, Laura, Anonim i chłopak w słuchawkach, wypadli z autobusu na stosunkowo świeże powietrze. Stali w tym korku może z 15 minut, może pół godziny, ale w tym czasie słońce zdążyło już minimalnie zajść i nie prażyło aż tak niemiłosiernie. Chłopak czym prędzej pomaszerował w swoim kierunku. Dla Laury czas jakby na chwilę zatrzymał się w miejscu, już miała odwrócić się w stronę nieznajomego, przywitać się, powiedzieć kilka słów o sobie, czy chociaż o tym, co zaszło w autobusie, który właśnie pośpiesznie ruszył z miejsca i zniknął za zakrętem, ale Anonima ani trochę nie obchodziło, co dziewczyna ma do przekazania. Złapał ją za włosy i w ten sposób pilnując, aby nie odwróciła głowy w jego stronę, poprowadził ją wgłąb zagajnika. Ptaki cicho śpiewały, miękka ściółka uginała się pod ich butami. Co rusz pękała mała gałązka albo któreś z nich kopało kamyczek, który znikał w gęstwinie liści. Początkowo szli wydeptaną ścieżką, co dodawało Laurze otuchy, ale po kilkudziesięciu metrach skręcili w gęstsze krzaki i nie widziała już żadnych śladów ludzkiej obecności. Szli tak z dobry kilometr. Czuła narastające podniecenie i miała wielką ochotę rzucić się na niego, zedrzeć z niego ubranie, dosiąść go i ujeżdżać dopóki nie wypełni jej cipki gęstą, ciepłą spermą. Oblizała usta na tę myśl i dojrzała zza krzaków mikroskopijnych rozmiarów polankę, a na jej środku pokaźne, zwalone drzewo. Pociągnął ją mocniej za włosy i wprowadzając na trawę, pchnął dziewczynę wprost na jedną z grubszych gałęzi. Upadła na kolana, rękami wspierając się o korę.
- Nawet nie próbuj się odwracać. - nieznoszący sprzeciwu głos dobiegł jej uszu, dziewczyna zadrżała i już po kilku sekundach wypięła się zgrabnie w jego stronę. W swojej wyobraźni widziała unoszący się kącik ust nieznajomego. Zadarł materiał jej sukienki, odsłaniając krągłe pośladki i mokrą bieliznę.  
- Taka mokra - mruczał, przesuwając palcami wzdłuż jej cipki, zdecydowanie mocniej naciskając na wysokości łechtaczki - I taka ciasna - poczuła jak środkowy palec wypełnia jej pochwę, musiał odsunąć majtki lekko na bok, żeby dostać się do jej różowego skarbu. Tym razem ani trochę się nie krępowała, jęknęła, aby wyrazić swoją rozkosz.  
- Przez Twoje stękanie prawie nas zauważyli - mlasnął niezadowolony. I jeden siarczysty klaps spadł na jej pośladek. Gdyby nie gałąź niechybnie upadłaby na zroszoną trawę. Piekący ból rozszedł się po skórze. Musiał uderzyć ją drugą ręką, bo palec cały czas naciskał na jej punkt G. Kolejny klaps. Syknęła. Jeszcze jeden. Mocniejszy. Kolejny, a za nim następny. Jęknęła, ale tym razem nie z rozkoszy, ale z bólu. Okładał to jeden, to drugi pośladek, aż stały się rumiane. Gdy tylko jej ciało zaczynało wić się, wiercić, ponawiał pieszczoty jej cipki, dopóki nie wyprężyła posłusznie pośladków. Gdy tylko to robiła, spadały na nią kolejne klapsy. Z czasem zmieniała pozycje tak szybko, że uznał za najrozsądniejsze jednoczesne penetrowanie, masowanie jej cipki i uderzanie z dużą siłą, otwartą dłonią jej purpurowego pośladka. Jęki przerodziły się w sporadyczne okrzyki rozkoszy wymieszanej z bólem. Nagle jak za działaniem magicznej różdżki przerwał i jedno i drugie. Chłodny wiatr owiał jej lśniącą od śluzu szparkę i odbyt. Wyobraziła sobie, że mężczyzna obserwuje ją teraz z zaciekawieniem i w rzeczywistości tak było. Ujął jej obolałe pośladki w dłonie, a ona aż syknęła z bólu, zaciskając mocno powieki. Rozchylił je i splunął pomiędzy. Gęsta, ciepła ślina skapnęła kilka centymetrów nad jej odbytem, powoli spływając w dół. Laura poczuła przyjemne łaskotanie, a gdy nieznajomy rozchylił mocniej jej pośladki jej tyłek delikatnie rozwarł się na tyle, że ślina zniknęła wewnątrz. Pogładził jej biodro i jedną dłonią ciągle trzymając na opuchniętej, obolałej skórze, drugą sięgnął do ciasnej dziurki. Początkowo napierał, masował i naciskał na nią. Po nagłym napięciu i płytkim oddechu dziewczyny, wywnioskował, że albo robi to pierwszy raz albo nie ma w tym zbyt wielkiego doświadczenia. Uśmiechnął się do siebie, ale nie czując oporu z jej strony, masował dalej. Obślinił palec i naciągnął lekko zwieracz. Cmoknął niczym prawdziwy ekspert i wsunął powoli, badawczo koniuszek palca do dziewiczego odbytu Laury. Cała wzdrygnęła się i jęknęła, ale uciszył ją czule, sięgając drugą dłonią do jej łechtaczki. Masował ją, pieścił, dużo subtelniej niż w autobusie, próbował zrelaksować jej ciało i udało mu się, bo już po chwili zwieracz, co prawda ciasno oplatając jego palec, ale pozwolił mu na wsunięcie go całego do pupy dziewczyny. Łzy napłynęły jej do oczu i chaotycznie złapała powietrze, przez co odbyt zacisnął się jeszcze mocniej, ale powrócił do pieszczot jej guziczka i na moment znów się uspokoiła. Wsuwał palec i wyciągał, a ona z każdą sekundą stawała się nieco bardziej luźna. Gdy dołożył drugi palec syknęła z bólu, a drobna łza spłynęła po jej policzku. Rozkosz wypełniała jej wzgórek, ale w tyłku czuła dziwny, palący, rozpierający ją ból. Zamaszyście wysunął palce. Odbyt zamknął się z dość głośnym mlaśnięciem. Usłyszała dźwięk rozpinanego rozporka i gdy przestraszona spróbowała się podnieść, pogładził jej blond włosy z taką czułością, że cały lęk minął. Przesunął swoim gorącym, lepkim od preejakulatu członkiem między jej wargami sromowymi aż do samej łechtaczki. Jego nasienie momentalnie wymieszało się ze śluzem Laury. Na ułamek sekundy główka jego penisa schowała się w jej cipce. Stęknęła cicho, za co dostała solidnego klapsa. Powiódł członkiem wyżej, kolejna porcja śliny kapnęła na jej odbyt i już po chwili poczuła śliską, nabrzmiałą główkę napierającą na jej zwieracz. Zacisnęła palce na kłodzie, gdy on siłą wdarł się do jej ciasnej dziurki. Wrzasnęła, a z jej oczu popłynęły łzy.  
- Wiem, wiem - powiedział ze zrozumieniem i nachylił się, muskając ustami jej policzek, przez co tylko zagłębił się mocniej w jej odbycie. Jej oczy były przeszklone, jęczała nawet gdy nie wsuwał się głębiej. Cały tyłek pulsował jej mocno. Dłonią sięgnęła do łechtaczki i zaczęła chaotycznie drażnić ją, masować, klepać. Zadziałało. Wsunął się głębiej, miała wrażenie, że zaraz ją rozerwie, ale jednocześnie zaczynała odczuwać dziwną, nieznaną jej do tej pory przyjemność. Jej wzrok stał się nieobecny, zaczęła cicho szeptać - Boli... boli... - gdy tylko jej głos doszedł jego uszu, wycofał się, nie chcąc zrobić jej krzywdy, po czym powoli stopniowo posuwał jej odbyt, dopóki jądrami nie dotknął jej rozpalonej cipki. Laura odpłynęła. Zwieracz odpuścił całkowicie i jedyne co czuła, to rozkosz i podniecenie. Dwoma palcami penetrowała swoją pochwę, gdy on używał bez skrupułów jej dziewiczej pupy. Złapał ją mocno za biodra i zwykłe posuwanie zamieniło się w dziki, zwierzęcy seks. Stękał i powtarzał jej, jak ciasna i przyjemna jest. W powietrzu rozlegało się klaskanie ud nieznajomego, obijających się o jej skatowane pośladki. Jądra przy każdym ruchu uderzały jej wargi sromowe.  
- Tak! - krzyczała - Mocniej! Oh! Błagam, tak! - wrzeszczała wręcz. Złapał ją za włosy i pociągnął mocno do tyłu, zadzierając jej głowę. Drugą dłonią złapał za szyję i z wyczuciem przydusił Laurę. Gdy złapała powietrze na nowo, wrzasnęła jeszcze głośniej, a z jej cipki trysnęły czyste, lepkie kropelki. Trzęsła się cała, szczytując intensywnie. Ostatni podryg, spięła się mocno i upadła na trawę obok gałęzi. Jej bezbronne ciałko scaliło się z ziemią i mokrą trawą w jedność. Rozpaczliwie próbowała złapać oddech i opanować się, ale jej ciało przeszył kolejny, nieco słabszy orgazm. Wypełnił ją całą, gorącym, niezapomnianym uczuciem. Mruczała, jęczała i wiła się, ale nieznajomy zdawał się w ogóle nie zwracać uwagi na jej rozkosz. Położył się na niej i pompował dalej, w przód i w tył, w przód i w tył. Cały żylasty, ogromny kutas na zmianę chował się w niej i wysuwał. Przyspieszył znacznie ruchy bioder, wydał z siebie ostatni, donośny krzyk i zastygł, z członkiem zagłębionym w Laurze po same jądra. Spuścił się w jej odbycie i jeszcze przez chwilę leżał na niej, rozkoszując się jej pulsowaniem. Ona natomiast miała wrażenie, że to jego przyrodzenie nieustannie powiększa się i zmniejsza. W końcu wysunął się, a z jej szeroko rozwartego rektum wypłynęła gęsta, biała strużka spermy. Była tak zmęczona, że gdy tylko przymknęła oczy, momentalnie odleciała do krainy snów. Spała tak może kilka minut, ale gdy się przebudziła, jego już nie było. Z jednej strony czuła się lekko zawiedziona, ale z drugiej... Najbardziej podniecał ją fakt, że nie wiedziała kto posuwał ją na tej polanie. Zebrała się z ziemi, poprawiła wilgotną sukienkę. Przesunęła po palącym z bólu pośladku opuszkami palców i syknęła cicho. Niezgrabnie poprawiła bieliznę i ruszyła w kierunku, z którego wydawało jej się, że przyszli... Obolała, brudna i spełniona...

6 komentarzy

 
  • gejorg

    zachwycasz wszystkim ,-obrazowym opisem ,-fantazja ,chryste cos cudownego ,--pisz --PROSZE

  • 0bi1

    Suuuper.

  • Mirek

    Bardzo  dobre opowiadanie pobudzające  zmysły.

  • Ningru

    Twoje fantazje idealnie odzwierciedlają moje fantazje☺ jedno z lepszych opowiadań erotycznych,jakie w ogóle przeczytałam! Proszę pisz☺

  • PijanaFantazjami

    @Ningru Bardzo mi miło! Na pewno w wolnej chwili będę pisać : )

  • pieszczoch45

    Świetne opowiadanie jedno z lepszych jakie tu czytałem

  • Robert72

    Bardzo faine , będzie więcej ?

  • PijanaFantazjami

    @Robert72 Będzie :) Kolejna w drodze.