Dowcipy - str 633

Viralowe kawały i suchary
  • Wywiad z bacą Baco jak wygląda wasz

    Wywiad z bacą:
    - Baco, jak wygląda wasz dzień pracy?
    - Rano wyprowadzam owce, wyciągam flaszkę i piję...
    - Baco, ten wywiad będą czytać dzieci. Zamiast flaszka mówcie książka.
    - Dobra. Rano wyprowadzam owce, wyciągam książkę i czytam. W południe przychodzi Jędrek ze swoją książką i razem czytamy jego książkę. Po południu idziemy do księgarni i kupujemy dwie książki, które czytamy do wieczora. A wieczorem idziemy do Franka i tam czytamy jego rękopisy.

  • Wieczorem pod domem bacy słychać

    Wieczorem pod domem bacy słychać głos:
    -Baco! Potrzebujecie drzewa!
    -Nie! Nie potsebuja!
    Baca wyłazi rano na podwórze - patrzy drzewa ni ma...

  • W Tatrach na hali opala się naga

    W Tatrach na hali opala się naga blondyna. Raczej śpi, albo jest mocno
    zamyślona. Przechodzący turysta zgorszony widokiem nagiego damskiego
    łona (ale zabrzmiało) przykrywa je swoim kapeluszem (co za poświęcenie!).
    Przychodzi Baca, patrzy i mówi:
    - O Jezusicku! Wciągnęło faceta

  • Turysta wynajmując pokój u gazdy

    Turysta wynajmując pokój u gazdy w Zakopanem, zastrzega się:
    - Cena jest wygórowana, ale niech tam, tylko żeby był spokój, i żadnych dzieci!
    - Tu nima zadnych dzieci panocku...
    Rano słychać potworny hałas i z poddasza zbiega wrzeszcząc niemiłosiernie wataha rozbrykanych dzieciaków. Oburzony turysta idzie do gazdy.
    - Gazdo, miało nie być żadnych dzieci!
    - Panocku, to nie dzieci, ino diabły wcielone!

  • Turysta w wakacje zachodzi w deszczu

    Turysta w wakacje zachodzi w deszczu do bacówki, baca gościnnie częstuje go gorącą strawą, turysta zajadając spostrzega, że do talerza leci mu z góry woda...
    - Baco dach ci przecieka!
    - Wim...
    - To dlaczego nie naprawisz?!
    - Ni mogę, przecież dysc pada.
    - To dlaczego nie naprawisz, kiedy nie pada?!!
    - A bo wtedy nie cieknie...

  • Siedzi baca nad przepaścią i liczy

    Siedzi baca nad przepaścią i liczy:
    - 127, 127, 127, ...
    Przechodzi turysta i pyta:
    - Co robisz baco?
    Baca zrzuca go w przepaść i liczy:
    - 128, 128, 128, ...