Trochę inna niż każda- prolog

Sara obudziła się dwie minuty przed budzikiem, jak zawsze.  Sama nie wie czemu, ale ma tak odkąd zaczęła gimnazjum. Jest grudzień, dziewczyna należy już do 3 klasy i nie może się doczekać aż opuści tę szkołę i uda się do liceum, gdzie jak sądzi wszystko zmieni się na lepsze. Niechętnie wstała z łóżka i podeszła do krzesła przy biurku, leżał tam jej szkolny mundurek, którego nienawidziła. Składał się z niebieskiej podkoszulki, niebieskiego polara z wyszytym, żółtym logiem szkoły, na szczęście spodnie i buty mogli dobierać sami, więc Sara ubrała czarne leginsy z ćwiekami wzdłuż nogi i zwykłe czarne trampki. Kiedy się przyszykowała zeszła na dół obudzić brata i zrobić śniadanie. Jej brat chodzi do 3 klasy technikum, a nadal nie nauczył się sam wstawać. Ich mama miała zmianę na rano, czyli wychodziła o 4 rano a wracała chwilę przed tym kiedy Sara wracała do domu. Dziewczyna nie była zbyt dobrą kucharką, więc zrobiła tylko tosty, a bratu do szkoły zapakowała kanapki. Sobie nic nie robiła, nie lubiła jeść  rano i w szkole, uważała że to strata czasu. Spojrzała na kalendarz i zobaczyła że do przerwy świątecznej zostały jeszcze trzy dni. Zastanawiała się czy ich tata wróci na święta. Mężczyzna jest kierowcą, jeździ po całej Europie, może i zarobi dużo, ale w domu jest naprawdę rzadko. Ale kiedy już w nim jest to zabiera nas  na zakupy i kupuje nam co potrzebujemy, chociaż niewiele chcemy. Z rozmyśleń wyrwał ją pisk psa. Zaspany brat ustał na łapę kundelka, ale zaraz już miał pieska na rękach i zaczął go przepraszać, co wyglądało trochę dziwnie. Do odjazdu autobusu jej brat miał  10 minut, ale jemu zawsze to wystarczało. Szybko pochłonął tosty, ubrał się, wziął plecak i wyszedł z domu nie zamieniając z Sarą nawet jednego słowa, ale to nic nowego. Dziewczyna wyszła chwilę po nim. Poszła do babci, bo od niej widać było kiedy przyjedzie autobus. Autobusy są ze szkoły i zawsze przyjeżdżają o tej samej godzinie. Weszła do jej  domu i usiadła patrząc się w okno. Nie słuchała babci która jak zwykle marudziła,  modliła się żeby jak najszybciej stąd wyjść. Kochała babcię, ale czasem bywała uciążliwa. Jednak nikt nie miał jej za złe, że ciągle coś jej nie pasowało. W młodym wieku została wdową oraz straciła czwórkę dzieci z dziewięciorga. Przyjechał autobus, Sara pobiegła na autobus i usiadła na to same miejsce, na które siada przez trzy lata. Za nią siada jej kuzyn, a przed nią kolega i jej i kuzyna. Lubili się, ale nie przyjaźnili. Kolegowali się, bo są z jednej małej wioski i często grali w piłkę lub bawili się wieczorami w chowanego. Cicho się przywitali i każdy z nich założył słuchawki na uszy i puścił swoją ulubioną piosenkę. Sara wybrała piosenkę Bedoesa-NaNaNa. Jako jedyna ze swoich znajomych lubiła rap. Miała także bogatą wyobraźnie i czasem trudno było jej wrócić do szarej rzeczywistości. Kiedy dojechali pod szkołę, czekali na nią jej znajomi. Julia, jej niby najlepsza przyjaciółka, ale od jakiegoś czasu spędzają ze sobą mniej czasu. Sara, dziewczyna z tym samym imieniem i urodziły się w tym samym dniu. Daria- najwyższa z dziewczyn z całej szkoły, miła i wychowana, kompletnie nie pasowała do reszty grupy oraz Asia, Ewa i Monika, ale je Sara średnio lubiła. Dziewczyny weszły do szkoły i udały się na piętro gdzie zazwyczaj mieli lekcje. Przed salą  siedział jej kolega- Karol. Bardzo lubiła z nim grać po szkole, ale tylko to ich łączyło. Kolejna rzecz co wyróżniało Sarę od innych dziewczyn- lubiła gry. Wymienili ze sobą kilka słów i rozeszli się w swoje strony. Lekcje mijały dziewczynie strasznie wolno. Siedziała w ławce z największym nudziarzem w klasie i chłopakiem, w którym była kiedyś zakochana. O 14:25 zadzwonił dzwonek kończący dzień w szkole. Sara szybko wyszła, wskoczyła do autobusu i włączyła piosenki. Wchodząc do domu czuła się zmęczona i położyła się do łóżka. Poleżała chwilę i sięgnęła po jakąś książkę, lubiła czytać i czasem udawało jej się przeczytać całą książkę w jeden dzień. Przez resztę dnia, czytała i robiła lekcję, a wieczorem pograła z Karolem. Około północy poszła spać. I tak wygląda jej każdy dzień, rutyna, przyzwyczaiła się do tego, ale chciałaby coś w swoim życiu zmienić, wszystkie jej koleżanki chodziły na imprezy, miały chłopaków, paliły lub piły, a ona nie. Była inna. Wyjątkowa. I tylko jedna osoba to zauważyła, ta osoba zmieniła całe jej życie...
_____________________________________
Heeej!
Jest to moje pierwsze opowiadanie.
Części nie będą pojawiały się regularnie  
Czasem co trzy dni, czasem co tydzień lub dłużej

InnaNizWszytkie

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 908 słów i 4843 znaków.

1 komentarz

 
  • Somebody

    Troszkę mieszasz czasy. Raz piszesz w przeszłym, za chwilę w teraźniejszym... To dosyć słabo wygląda. Powinnaś nad tym popracować. Poza tym, zostawiam łapkę w górę i życzę powodzenia:)