-Otwórz! – krzyknęła.
-Wiesz dobrze, że nie mam jak. To zamek czasowy. Taki jest układ. Nikt nie wychodzi przed upływem godziny. Wiedziałaś na co się decydujesz. Zostało… - leniwie rzucił okiem na drogi zegarek. – 37 minut razem.
-Kurwa! Co za pierdolnięte metody. – pokręciła głową i podeszła do okna. Widok z dziesiątego piętra prywatnego gabinetu był majestatyczny. – To chociaż daj zapalić, skoro mam się tu z tobą męczyć jeszcze ponad pół godziny.
-Męczysz się sama ze sobą. – rzucił paczkę w stronę pacjentki. – I dobrze o tym wiesz. Inaczej nie decydowałabyś się na terapię.
-I nie płaciła jak za zboże za możliwość pomilczenia z takim… - wskazała ręką na mężczyznę, ale opuściła ją tak, jak i przerwała zdanie. Johnattan nie zasługiwał na obrażanie. Nawet nie miała ku temu podstaw – ciężko było skrytykować profesjonalnego, sympatycznego, a w dodatku przystojnego psychiatrę.
-To nie milcz. Po prostu odpowiedz mi na pytanie. Powtórzę raz jeszcze: czy nie sądzisz, że sama jesteś winna temu co cię spotkało?
Inez zatrzęsła się ze złości.
*****
Takie coś nowe wpadło. Jechać dalej?
4 komentarze
PrimaVera
Czekam, czekam ....
angie
@PrimaVera Chwilowo ciężko z czasem... Na czekanie polecam inne moje teksty, krótkie, długie...
"Terapia" wróci jeszcze w tym tygodniu.
agnes1709
Pewnie!
Somebody
Jedź koniecznie
AnonimS
Jechać . Tylko dłużej bo ostatnio j"ednym tchem" można cały Twój tekst przeczytać
angie
@AnonimS Jestem jak powietrze?
AnonimS
@angie nie łap mnie za słówka. Chodzi o czas. Jeden oddech wystarczy i tekst przeczytany. Taki króciutki.
angie
@AnonimS Przecież wiem. Po prostu uwielbiam łapać
AnonimS
@angie wiem, że wiesz. Ot takie przekomarzanie.