Spróbuję Cię pokochać 3

Tamara prawie nie pamiętała podróży powrotnej do kraju. Dominik znalazł czarter przez Mediolan do Poznania. Jak przez mgłę przeszła przesiadkę i po kilkunastu godzinach była na lotnisku w Poznaniu. Wysiadła mając przed sobą jeden cel: dom. Jakże wielkie było jej zdziwienie, kiedy znalazła się w czyichś ramionach.  
-     Przepraszam… - powiedziała niezbyt przytomnie.
-     Tamaro, to ja. – usłyszała znajomy głos.
-     Tomek? Skąd się wziąłeś? – pytała zaskoczona obecnością przyjaciela. - Aha, dzieci. A tak ich prosiłam. Muszę być teraz sama… sama…
-     Dziewczyno, ty masz gorączkę! – mówił zdenerwowany Tomek. - Chodź, jestem tutaj  i zajmę się tobą.
-     Nie, Tomku – protestowała - ode mnie wszyscy uciekają.
-     Tami, jesteś zmęczona, pozwól sobie pomóc – przekonywał ją. - Odwiozę cię do domu, dobrze?
-     Dobrze, pociąg to za dużo na dziś, jak dla mnie – zgodziła się.
-     I to jest mądre zdanie – stwierdził Tomek i zapytał - a bagaże?
-     Nie mam nic… - odpowiedziała ze smutkiem - tak jak w życiu.
Tomek objął kobietę i skierowali się do wyjścia. Próbował zachować spokój, ale było to trudne. Złość na Tadeusza była ogromna. Domyślał się przyczyny tak szybkiego jej powrotu. Tamara była strzępkiem osoby, którą żegnał zaledwie dwa dni temu. Sińce pod oczyma, szarość na twarzy i wielki smutek, wypisany na jej obliczu. Kiedy wsiedli do BMW, Tamara szybko zapadła w sen. Pojawiły się wypieki na policzkach, co stanowiło oznakę gorączki. Jadąc do domu Tomek zadzwonił do siostry.
-     Jolu, jedziemy już z lotniska – zawiadomił siostrę - ale Tamara rozchorowała się. Ma gorączkę i teraz śpi w samochodzie.
-     Jedź do siebie. Nie możemy pozwolić, aby w tej sytuacji była sama – poprosiła brata. - To pewnie tylko nerwy. Na wszelki wypadek zadzwonię do Kaśki i będziemy czekać u Ciebie.
Po półtorej godzinie jazdy Tomek zaparkował przed swoim domem. Jola już czekała z siostrą Darka. Tamara zasnęła tak mocno, że nie zbudziło jej przeniesienie do domu, ani też badanie przez Kasię. Na szczęście pani doktor niczego nie znalazła. Podobnie jak Jola, stwierdziła, że to zapewne nerwy i sytuacja, jaka miała miejsce. Na zbicie gorączki lekarka zaleciła chłodne kąpiele. Tomek zajął się Tamarą z największą troską. Przez całą dobę sześciokrotnie schładzał ciało Tamary w wannie. Dopiero trzeciego dnia obudziła się przytomna. Rozejrzała się niepewnie wokół siebie. To nie była jej sypialnia. Chciała wstać, ale spostrzegła, że jest naga. Boże, gdzie ja jestem? Co się dzieje? Po chwili w drzwiach ujrzała przyjaciela.
-     Tomek? – odezwała się już normalnym głosem.
-     Nareszcie obudziłaś się. – ucieszył się. - Zaczynałem już obawiać się o twoje zdrowie.
-     Gdzie ja jestem? – Jeszcze nie wiedziała, gdzie się znalazła. - I co ty tu robisz?
-     Tami, miałaś wysoką gorączkę i przez trzy dni próbowałem z nią walczyć – wyjaśnił. - A jesteś u mnie. Tu mogłem tobą dobrze się opiekować. Nie gniewasz się, skarbie?
-     Pamiętam, że miałeś odwieźć mnie do domu, ale zabrałeś do siebie. – powiedziała - Trudno, ale dlaczego jestem nago?
-     A niby jak miałem zbić gorączkę? – zapytał. - Kąpiele to zalecenie Kasi.
-     I to ty robiłeś mi te kąpiele? – nie wierzyła Tamara.
Gdy to mówiła, jej policzki pokrył rumieniec. Spuściła głowę. Tomek usiadł na brzegu łóżka, wziął dłonie Tamary w swoje i powiedział:
-     Tak, skarbie. Jesteśmy przecież ludźmi dorosłymi. I chociaż muszę powiedzieć, że masz cudowne ciało, to w obecnej sytuacji nie miało to znaczenia. Na podziwianie przyjdzie czas, prawda?
-     Tomek, daj spokój… - protestowała - jeśli pojawiłeś się na lotnisku to znaczy, ze wiesz co się tam stało, prawda?
-     Tak, nie będę cię oszukiwał, że jest inaczej. Nie chcę zaczynać od kłamstwa…
-     Nie, Tomku, niczego nie będziemy zaczynać. - Przerwała mu. - Właśnie kilka dni temu rozpadło się moje małżeństwo. I ostatnią rzeczą jaką teraz chciałabym, to oszukiwać cię, że coś między nami będzie. Znasz mnie chyba wystarczająco dobrze, aby wiedzieć, że nie wskoczę z rozpaczy do twego łóżka… O, przepraszam, już w nim jestem. Ale zaraz mnie tu nie będzie. Byłeś, jesteś i chciałabym, abyś został moim najlepszym przyjacielem.
-     Skoro tak chcesz – zgodził się - ale nie zabronisz mi starać się cię przekonać do siebie?
-     Wiesz dobrze, że potrafisz każdą zauroczyć… - odpowiedziała mu cichym głosem. -  Może kiedyś…
-     I to mi w tej chwili wystarczy. Zapewne jesteś głodna?
-     Tak naprawdę, to nie, ale wykąpać się to bym chciała. – Wyraźnie poczuła się lepiej. - Czas wracać do domu.
-     To chyba nie jest najlepszy pomysł. – Tomek nie zgadzał się z kobietą. - Nie powinnaś jeszcze być sama.
-     Ale… - próbowała postawić na swoim Tamara.
-     Tu nie ustąpię. – Przerwał jej. - Pola nie darowałaby mi, gdybym zostawił cię samą. Koniec i kropka.
-     Ale chciałabym mieć coś do ubrania. Proszę. – Ustąpiła w końcu.
-     To może zrobimy tak: wykąpiesz się, zjemy rosołek i pojedziemy do ciebie po wszystkie potrzebne  ci rzeczy. I wrócimy tu, dobrze?
-     Zgoda. Nie mam siły na kłótnie z tobą - potwierdziła, zrezygnowana.
Był wielkanocny poranek.  Tamara dała się namówić Joli i Tomkowi, aby spędzić święta właśnie u nich. Dzieci były jeszcze na Filipinach, a ona powoli dochodziła do siebie. Tomek nie pozwolił jej jeszcze na powrót do domu. Do pustego teraz domu. W nielicznych chwilach, gdy zostawała sama, zastanawiała się nad swoim życiem. Po świętach miała zamiar znaleźć jakiegoś prawnika i przeprowadzić rozwód. Starała się myśleć trzeźwo, ale rzeczywistość nadal bolała. Tak naprawdę, to jeszcze z nikim nie rozmawiała o tym, co się stało. Zarówno Tomek, jak i Jola z Darkiem nie wypytywali jej. Było późne popołudnie. Siedzieli popijając wino. Tamara po raz kolejny zatopiła się w swoich niewesołych myślach. Siedziała, ale, jakby jej nie było.
-     Hej, jesteś tu? Tami? – Jola próbowała zwrócić jej uwagę na resztę.
-     Och, przepraszam, Jolu. Widzisz, jaka kiepska ze mnie towarzyszka.
-     Chyba potrzebna ci rozmowa. – Nie ustępowała. - Jeśli nie chcesz mówić przy chłopakach, to…
-     Ja chyba w ogóle nie chcę nic mówić… - odpierała Tamara - Panowie mi nie przeszkadzają…
-     Zdaje mi się, że jeśli wyrzucisz to z siebie, to ci ulży. – Ciągnęła Jola.
-     Co ma mi ulżyć? Fakt, że straciłam 10 lat z mego życia? Że byłam głupia i wierzyłam Tadeuszowi? Ale przecież on mnie kochał! Wiecie o tym, prawda? Czy i wtedy on mnie oszukiwał?
-     Nie, on wtedy naprawdę cię kochał – przyjaciółka mówiła dalej -  pamiętam, jak przyszedł do nas i powiedział, że spotkał anioła.
-     Na Filipinach był następny anioł – stwierdziła sarkastycznie Tamara. - Może mogłam z nim jechać? Ale on nigdy mi tego nie zaproponował. Dla dzieci zostałam w Polsce. Widocznie Tadeusz potrzebuje coraz młodszych partnerek. Ale nie to jest najgorsze. On ma z nią dzieci. To trwa już kilka lat, wielokrotnie był w domu… mówił, że mnie kocha. A ja mu tak wierzyłam, tak go kochałam… I po co żyć?
-     O nie! Dość! Koniec! Masz po co żyć! – Jola podniosła głos. - Masz dwoje cudownych dzieci, masz przyjaciół, którym na tobie zależy. Przede wszystkim chyba mój braciszek pokazał ci, że warto spojrzeć z nadzieją w przyszłość.  
Tamara spojrzała na Tomka i uśmiechnęła się do niego.
-     Tak, Tomek bardzo mi pomógł w tych dniach. Nie zdawałam sobie sprawy, że jestem tak słaba.
-     Jesteś bardzo silna, tylko wszystko ma swoje granice. – Włączył się w rozmowę Tomek. - Po prostu Twój organizm nie wytrzymał tego napięcia. Dobrze, że Dominik dał nam znać, że wracasz. Nawet nie chcę myśleć, co by się stało, gdybyś wracała sama.
-     Dziękuję Ci jeszcze raz. I chyba nigdy nie przestanę dziękować.
-     Tami, nie przesadzaj. To było moim obowiązkiem.
-     Tak? Przez kilka dni rozwaliłam twój cały plan zajęć.
-     To nie jest najważniejsze. Najważniejsza jesteś ty…
-     Braciszku, jakoś kiepsko idzie ci to podrywanie. – Wtrąciła się Jola.
-     Jolka…
-     Tamaro, przecież wszyscy wiemy, także i ty, że Tomek cię kocha. To nic złego.
-     Ja… ja muszę najpierw rozwiązać tamten związek… - jąkałą się. - A później… później zobaczymy…
-     A więc jest dla Was szansa. Cieszę się. Tamaro, pomożemy ci przetrwać to wszystko. Tomku, nie mówisz nic?
-     Ja czekam i jestem przy Tamarze. – Tomek był nieustępliwy - Może los w końcu uśmiechnie się do nas?
-     Tomku, już ci mówiłam, że nie obiecuję nic. Nie wiem, jak zareagują dzieci na tę sytuację. Poza tym przez te lata zdziwaczałam chyba, skoro Tadeusz znalazł sobie kogoś…
-     Stop! – przerwał jej. - On po prostu dostał zaćmy, a ja to spróbuję wykorzystać.
-     Szwagier, weź dziewczynę w ramiona, zaciągnij do domu i pokaż jak tobie na niej zależy – powiedział, włączając się w rozmowę, Darek. - Przecież wiemy, że seks jest ważny, a Tadek dawno zaniedbywał żonę.
-     Darek, hola. – Przystopowała go Tamara. - To nie tak…
-     A na co chcesz czekać? To nie ty zdradziłaś męża, to ty zostałaś zdradzona. Tym samym więzy małżeńskie zostały zerwane – Darek kontynuował - wiem, powiesz, że miałaś udany seks z Tadkiem. Ale to było wieki temu. Przestań w końcu rozmyślać o nim. Im szybciej zapomnisz o przeszłości tym lepiej dla ciebie.
-     Darek, ja tak nie potrafię. To prawda, wiem, co czuje do mnie Tomek. On wie, że ja wiem. Ale na tym teraz koniec. Nie pójdę z nim do łóżka tylko dlatego, aby zapomnieć o Tadeuszu. To byłoby oszustwo. Jeśli zwiążę się z kimś, to tylko dlatego, że będę ponownie kochać. To jest dla mnie ważne. I myślę, że Tomek myśli podobnie, mam rację?
-     Czekałem tak długo, poczekam jeszcze trochę - odezwał się jeszcze raz Tomek.
-     A chciałem Wam pomóc. Trudno, radź sobie sam. Tami, nie gniewasz się na nas za ten atak?
-     Oczywiście, że nie. To tylko rozmowa – odpowiedziała.
Jednak ta rozmowa przyniosła pożądany skutek.  Tamara pozwalała Tomkowi na coraz śmielsze pieszczoty. I tylko echo przeszłości nie pozwalało im spędzić ze sobą nocy.


Zbliżał się maj. I jak zwykle wydłużony weekend. Tomek kilkakrotnie podgadywał Tamarę o plany na te dni. A ona chciała je spędzić z dziećmi. Szczególnie była potrzebna Patrykowi, który po powrocie od ojca bardzo się zmienił. Stał się zbuntowanym nastolatkiem. Tamara bała się o niego. Dużo rozmawiała z dziećmi. Pola rozumiała sytuację, ale Patryk wyrobił sobie jeden pogląd: ojciec go nie kocha, dlatego ma nowe dzieci. Darek z Dominikiem postanowili zabrać go na kilka dni na ryby na Bałtyk. Chłopak zapalił się do tego pomysłu, ale matka bała się go puścić. Dopiero kiedy i Pola wyraziła chęć wyjazdu z nimi – wszakże Dominik także wypływał – zgodziła się puścić syna.
W ogóle Pola zaskoczyła ją podczas ostatniej rozmowy:
-     Mamuś, a ty co będziesz robić?
-     Ja? Zrobię chyba porządki…
-     O, nie! – Córka perswadowała jej. - Wujek Tomek prosił cię przecież, abyś pojechała z nim do Sandry.
-     Uważasz, że powinnam jechać? – pytała ją.
-     Tak! Przecież ślepy widzi, że on cię kocha. A na tatę to już nie możesz liczyć. Zapomnij o nim. Jedź z wujkiem. Odpoczniesz i może wrócicie jako para?
-     Pola! To za szybko, abym układała sobie życie na nowo. – Jeszcze próbowała się bronić matka.
-     To kiedy chcesz to zrobić? Jak będziesz babcią? – dalej tłumaczyła - Znasz dobrze Tomka i wiesz na co go stać.
-     Ale…
-     Mamuś, czas spojrzeć na życie na nowo.
-     Polu, ja przecież niedawno odeszłam od waszego ojca. To za szybko…
-     Tylko, że ojciec porzucił cię kilka lat temu. I tak za długo byłaś przy nim. Mamo, jedź do tego spa.
-     No nie wiem… - wahała się jeszcze Tamara. - Zresztą Tomek może nie mieć już tych miejsc. Odmówiłam mu zdecydowanie.
-     Ma, bo obiecałam mu, że popracuję nad Tobą.
-     Polu, Ty zdrajczynio! – krzyknęła głośno na córkę -  Jak mogłaś?
-     Bo cię kocham, mamo i chcę, żebyś była szczęśliwa. O Patryka się nie martw. Zaopiekuję się nim. Zresztą wujek Darek będzie z nami, a jemu chyba ufasz?
-     Te ryby to też część spisku?
-     Mamo, aż taka nie jestem, chociaż może…
I wyjechała na weekend z Tomkiem, ale nie do Sandry. Wyjechali na Teneryfę. Koleżanka z pracy miała rezerwację na dwie osoby, jednak zachorowała jej matka i zrezygnowała z wyjazdu. Tamara, skoro zgodziła się pojechać z Tomkiem do spa, to nie widziała problemu, aby pojechać z nim na Teneryfę. I tak pierwszego maja znaleźli się w pięknym apartamencie pięciogwiazdkowego hotelu, zarezerwowanym dla małżonków, a więc był z jedną sypialnią. Tomek, zapewne przewidując myśli Tamary, obiecał, że na pewno będzie jakaś kanapa i na niej będzie spał. Fakt, kanapa była i Tamara uparła się spać na niej. Zaraz po przyjeździe zapragnęli wykąpać się w oceanie. Zmienili ubrania na kostiumy kąpielowe i po kilkunastu minutach pluskali się jak dzieci. Początkowo, przy Tomku czuła się bardzo nieswojo w skąpym bikini, ale wystarczyła chwila beztroskiej zabawy, aby Tamara przestała być skrępowana.Trzeba przyznać, że Tomek posuwał się małymi kroczkami. Nie mogła mu nic zarzucić. Kiedy poszli pod prysznic, żeby zmyć oceaniczną sól, Tomek wciągnął Tamarę do jednej kabiny. Spojrzała zdziwiona, zawahała się, ale weszła. Gdyby byli młodsi, albo w innej sytuacji, to na pewno byłoby gorąco. Oni jednak tylko trzymali się za ręce i wpatrywali w głębię swoich oczu. Na końcu Tomek pocałował w usta i wyszli. Szepnęła:
-     Dziękuję ci… Jeszcze nie pora…
-     Ciii… - przerwał jej. - Poopalamy się troszkę?
-     Po to tu przyjechaliśmy. Ale najpierw filtry.
Tami wzięła oliwkę i wyszli na taras. Stały tam dwa leżaki. Usiadła  na jednym z nich i chciała nalać na dłoń oliwkę, ale Tomek zabrał buteleczkę z jej ręki.
-     Pozwól, że ja to zrobię. Obiecałem Poli dbać o ciebie.
-     Moja córka to zdrajczyni. Wiem, że knuje za moimi plecami. No, ale trudno – jest moim dzieckiem i chce dobrze.
Położyła się na plecy, a Tomek nalał  oliwki na dłoń i zaczął rozprowadzać tłusty płyn od nóg. Jednak nie było to zwykłe smarowanie. To było pieszczenie każdego centymetra ciała Tamary. Kiedy doszedł do ud, wiedział, że wzbudził podniecenie. Niby niechcący musnął po skromnym bikini. Lekki dreszcz przeszedł przez jej ciało. Najchętniej to zdarłby te majteczki i zatopił się ustami w kobiecość przyjaciółki, ale nie była to jeszcze pora. Powstrzymał się. Wcierając oliwkę posuwał się coraz wyżej. Kiedy doszedł do piersi Tamara nie wytrzymała. Wzięła dłoń Tomka w swoją i pocałowała.  
-     Ja naprawdę nie jestem z kamienia, ale…
-     Ale teraz może przejdziemy się plażą? Ostudzi to trochę nasze ciała i umysły.
-     O to mi chodziło… - uśmiechnęła się rozpromieniona. -  Dziękuję ci.
-     Daj, posmaruję ci jeszcze plecy i idziemy.  
Po kilkunastu minutach, przepasana pareem na biodrach, trzymając się za ręce szli brzegiem oceanu. Jakieś 200 metrów od hotelu trafili na grupę turystów opalających się nago.
-     O, jakie atrakcje. – zauważył Tomek. - Tami, co o tym myślisz?
-     Tu nikogo to nie dziwi i dobrze – odparła. - Skoro im to pasuje.
-     A dałabyś się namówić? – zapytał z uśmieszkiem.
-     Ej, Tomek, co ci chodzi po głowie? – lekko podniosła brwi.
-     Tak tylko się pytam.
-     W zasadzie to czemu nie? Ale jeszcze nie dziś. Muszę oswoić się z tą myślą.
-     A wiesz co ci powiem? Masz najładniejsze ciało z tych wszystkich pań.
-     Tomek… - mitygowała go.
-     Nie powiem, niektóre są kuszące. Podoba mi się wąski pasek włosków od guziczka w górę u tej brunetki koło skałki. To jest to…
-     Tadeusz lubił wygoloną… - powiedziała do niego - oj, przepraszam, nie powinnam go wspominać.
-     Nie, Tami, widzę, że nabierasz dystansu.
-     Sam przecież powiedziałeś, że czas leczy rany. – I dodała nieco złośliwie - Jestem posłuszna mojemu psychologowi.
-     Cieszę się.
-     A ja to nie do końca. Za dobrze mnie znasz, możesz mną manipulować…
-     Tamarko…
-     No przecież żartowałam – zaśmiała się. - Gdybym ci nie ufała, to nie byłoby nas tutaj.
-     Jesteś kochana, Tamaro. Tak chciałbym, abyś w końcu była szczęśliwa.
-     Mając takich przyjaciół koło siebie muszę być. – Poważnie spojrzała na mężczyznę. - Dobrze mi  z tobą, Tomku… Nie wiem, czy to ta atmosfera, czy ta nagość dookoła, ale… - na moment się zawahała, ale dodała szeptem - ale chciałabym kochać się z tobą… Powiesz coś?
-     Tylko tyle, że czekałem na te słowa bardzo długo, a teraz zawracamy do pokoju, zgoda?
W rekordowym tempie wrócili do apartamentu. Już przy drzwiach Tomek przyparł Tamarę do ściany i zatopili się w szale pocałunków. Na podłodze znalazło się bikini i kąpielówki Tomka. Na rękach zaniósł nagą kobietę do sypialni i położył na łóżku. Od dawna miał w głowie scenariusz ich pierwszego razu, ale teraz to nie było ważne. Oboje byli za bardzo podnieceni, aby podjąć jakiekolwiek pieszczoty. Mężczyzna wbił swojego penisa w ociekającą podnieceniem pochwę i zaczął mocne ruchy. Na spełnienie nie czekali długo. Pierwszy Tomek, a za nim o kilku sekundach Tamara, wspięli się na szczyty rozkoszy. Opadli na pościel upojeni miłością. Dla obojga było to spełnienie marzeń krążących im w głowach od dłuższego już czasu. Na ciągłym poznawaniu swoich  ciał spędzili kolejne godziny. Żadne z  nich jeszcze nigdy tyle godzin nie uprawiało seksu, ale im  ciągle było mało, jakby mieli po dwadzieścia lat. Późnym wieczorem, pijąc wino, Tomek powiedział:
-     Kochanie, mam już tylko jedno marzenie.
-     Tak, jakie?
-     Abyś została moją żoną.
-     Ale ja jeszcze nie mam rozwodu. – Opierała się.
-     To tylko papierek, do obietnicy niepotrzebny - powiedział - zgodzisz się wyjść za mnie?
-     Jesteś naprawdę szybki.
-     Tamaro, my nie mamy czasu do stracenia.
-     Może masz rację – traciła opory. - Zgoda, jeśli, wytrzymasz ze mną to zostanę Twoją żoną. Boję się tylko jak dzieci to przyjmą? – I dodała niepewnie - Lubią cię, ale…
-     Powalczę o was troje - zapewnił - Polę mam za sobą. Myślę, że z Patrykiem też się dogadam. Mam coś dla ciebie. Podaj rączkę.
Wziął jej prawą dłoń i włożył na serdeczny palec piękny pierścionek z diamentami.
-     Jaki śliczny! Byłeś przygotowany, jak zawsze.
-     Bo cię kocham, skarbie.
-     Ja też cię spróbuję pokochać – odpowiedziała szeptem -  mam nadzieję, że mi się uda.
I ponownie oddali się miłości, ciągle nienasyceni sobą.
Po powrocie do domu, Tamara w ciągu kilku tygodni uzyskała rozwód i pod koniec czerwca odzyskała oficjalnie pełną wolność. Równocześnie trwały przygotowania do ślubu z Tomkiem. Chcieli jeszcze w lipcu, ale nie znaleźli wolnych terminów w USC, dopiero w połowie sierpnia otrzymali pierwsza możliwą datę uroczystości. Miała opory przed tak szybkim ślubem, ale jak zwykle Tomek oraz, co ją zdziwiło, jej własne dzieci, zdołali ją przekonać. Patryk powiedział, że przecież tata od dawna jest z kimś, to i mama może być szczęśliwa. A dodał też, że Tomek podoba mu się w roli ojca. Nadszedł wreszcie ten upragniony przez oboje dzień. Stali w otoczeniu najbliższych w sali USC.
-     I ogłaszam Was mężem i żoną. – usłyszeli sakramentalną formułę. - Może pan pocałować małżonkę.
Przyjmowali potem życzenia od rodziny i przyjaciół. Tamara miała jeszcze specjalny prezent dla męża. Teraz czekała z niecierpliwością, aż zostaną chwilkę sami.
-     Tomku, mam coś dla ciebie.
-     Ty? – podniósł zdziwione oczy na małżonkę.
-     Tak, poczekaj – potwierdziła i z torebki wyjęła małe opakowanie i podała Tomkowi. Po chwili przed oczyma Tomek miał test ciążowy. Pozytywny.
-     Kochanie, to pewne? – zapytał jeszcze mocniej zaskoczony.
-     Tak, to owoc naszego wyjazdu na Teneryfę – potwierdziła radośnie, ale zaraz dodała głosem zabarwiony obawą - Jestem chyba trochę za stara na dzieci.
-     Ani słowa więcej. – Przerwał jej Tomek. - Tak się cieszę! Kocham cię, Tamaro, kocham twoje dzieci i już bardzo kocham naszą dzidzię. Jak się czujesz? Musisz na siebie uważać.
-     Tomku, ciąża to nie choroba! Wszystko jest najlepszym porządku.
Od tego dnia Tamara była przez męża noszona na rękach. Wszyscy wokół mieli uciechę z Tomka i jego zaabsorbowania ciążą. W końcu lutego urodziła zdrowego chłopczyka. Ich wspólne, oczekiwane z miłością, dziecko.

KONIEC

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3858 słów i 21019 znaków.

7 komentarzy

 
  • Wiktor

    Muszę powiedzieć, że naprawdę fajne opowiadanie napisałaś. Super się czytało. Czekam na kolejne Twoje opowiadanie. Pozdrawiam Wiktor

  • Szpareczka

    czy tacy faceci istnieją??? Opko super

  • czarnyrafal

    Kolejne opowiadnie z serii " z ,życia wzięte" ale jak cudownie,wręcz w bajkowym klimacie opisane. Minka nie wiem co pisać by nie przelukrować,lecz inaczej się nie da ,tylko coś wspaniałego a ręcę same składają się do oklasków-brawo.

  • NataliaO

    Przyjemnie się czyta. Bardzo dobre opowiadanie, subtelnie prowadzone, naturalne dialogi. Fajny pomysł na opowiadanie :) :lol2:

  • Micra21

    Cieszę się, że dałaś od razu całość, bardzo fajne opowiadanie. Poznałem je wcześniej, Dobry pomysł na historię Tamary i Tomka. Pozdrawiam

  • Minka227

    @Micra21 Pracuję teraz nad "Sponsoringiem"

  • Micra21

    @Minka227 No to czekam na publikację ;)

  • Pina

    Bardzo fajnie sie czytało  ;)

  • Minka227

    @Pina A dziękuję ;)

  • Tosia12283

    Przepięknie :D

  • Minka227

    @Tosia12283 Dziękuję  :)