Spróbuję Cię pokochać 2

Po rozmowach z Tomkiem Patryk obiecał, że podobna sytuacja już się nie powtórzy. Tamara czuła, że dzieci wiedzą coś, czego ona nie wie. Bardzo ją to gryzło. Nawet próbowała wypytywać je, ale nic nie chciały powiedzieć. Wszyscy czekali na wyjazd do Tadeusza na Wielkanoc.
W marcu Jola spotkała się z bratem. Nurtowało ją, co się dzieje u Tamary. Poza tym była zwyczajnie ciekawa, czy coś między nimi zaistniało, bo jego zachowanie podpowiadało, że coś jest na rzeczy.
-     Tomek, jak tam sprawy z Tamarą? – wypytywała go.
-     Jesteśmy przyjaciółmi – odpowiedział zdawkowo.
-     Braciszku, przecież widzę, że kochasz ją. Ona też jest pod twoim wpływem. Dużo mówi o tobie.
-     A mimo to jest poza moim zasięgiem. – Tomek wyraźnie nie miał ochoty na odpowiedź.
-     Oj, ty to potrafisz w sobie rozkochać kobietę. – Siostra nie dawała za wygraną.
-     Tamara jest inna. A mi nie chodzi o romans. Macie rację, kocham Tamarę. – W końcu wypalił. - Ona jednak kocha Tadeusza. Nie zostawi go.
-     Można temu dopomóc. – Jola chciała pomóc bratu. - Dominik? – zauważyła syna w drzwiach.
-     Przepraszam, nie podsłuchiwałem – tłumaczył się chłopak. - Rozmawiałem dużo z Polą o jej ojcu, o całej tej sytuacji. Pola coś wie, o czym nie wie ciocia. Zastanowiło mnie jedno zdanie, które jej się wymknęło.
-     Co powiedziała? – zapytała zdziwiona.
-     Że jeśli i tym razem zauważy to, co widziała ostatnio, powie o wszystkim mamie. Nie chciałem jej naciskać. Jadą do wujka za 3 tygodnie. I jeśli to jest to, o czym pomyślałem, to on tam ma kogoś. A może by tak namówić ich na wcześniejszy wyjazd? – zaproponował - na przykład o dwa dni, żeby zrobić wujkowi niespodziankę?
-     Dominik! – krzyknęła na syna.
-     No co, mamo? Jeśli ciocia jest zdradzana to powinna o tym wiedzieć. Ja nie mógłbym zostawić ukochanej na tyle lat! – odpowiedział. - Coś go tam trzyma. Mamo, podszepnij cioci ten pomysł. Do świąt może wróciliby?
-     A, o to ci chodzi? Zobaczę, co da się zrobić.

Kilka dni później Tamara rozmawiała z Tomkiem. Robiła sobie wyrzuty, że zbytnio angażuje go w swoje spraw.  
-  Tomku, mam wyrzuty sumienia względem ciebie.
-     Z jakiego powodu? – zapytał.
-     Ilekroć mam jakiś problem to zawracam ci głowę.
-     A ja cieszę się z tego – odparł. - Wiesz, że lubię spędzać czas z tobą.
-  Ja też. – przyznała - Wiesz, kiedyś, jak Tadeusz pracował w Polsce, to dużo rozmawialiśmy. Mogłam na niego liczyć. Jest starszy, był dla mnie autorytetem. Zawsze robiłam wszystko, aby był ze mnie zadowolony. Było mi z nim dobrze.
-  Pamiętam, jaka byłaś wtedy szczęśliwa. Taki stan musi wrócić, i wróci, zobaczysz.
-     A jak nie zechce wrócić? – niepewnie zwróciła się do Tomka - Może on…, nie, to niedorzeczne…
-     Tami, wszystko będzie dobrze, zobaczysz. – pocieszał ją. - A więc wybieracie się dwa dni wcześniej?
-     Tak, dzieci chcą zrobić mu niespodziankę. Jola nas namówiła.
-     A ty?
-     Co ja? – nie rozumiała pytania. - Ja też cieszę się na to spotkanie. Jestem stęskniona za nim, i to bardzo. Wiesz, Tomek, po tylu latach powinnam się przyzwyczaić do rozłąki, ale ja jestem tylko człowiekiem. Potrzebuję go. Potrzebuję przytulić się do niego, kochać się z nim… Och, nie powinnam z Tobą o tym rozmawiać. Nie z Tobą.
-     Skarbie, przekonałem już chyba ciebie, że możesz ze mną o wszystkim rozmawiać, prawda?
-     Tak. Nie wiem, co bym zrobiła w ostatnich tygodniach bez ciebie – odpowiedziała. - Wiesz, pomyślałam sobie nawet, że jak namówię Tadzia do powrotu, to będzie mi brakować rozmów z tobą.
-     Tamaro, bez względu na to, co się wydarzy, będę zawsze do Twojej dyspozycji – zapewnił ją - Zawsze.
-     Tomku, powiedz mi… jesteś normalnym mężczyzną – mówiła niepewnie - jak wytrzymujesz brak kobiety po odejściu Izy?
-     Zaskoczyłaś mnie tym pytaniem – odparł zaskoczony pytaniem.
-     Stop! Nie odpowiadaj! – zreflektowała się Tamara. - Nie miałam prawa cię pytać.
-     Miałaś. Oboje wiemy dobrze, że miałaś to prawo, prawda? – uspokajał ją przyjaciel - I odpowiem ci, pomijając całą naszą sytuację. Kiedy Iza znalazła sobie kochanka, było mi trudno i nie myślałem wtedy o seksie. Później, jak zakręciła się czasem koło mnie jakaś ładna laska, to tak, budziły się moje zmysły. Jednak jestem w takim wieku, że nie zależy mi na przelotnym romansie.
-     Widzisz, to może niepotrzebnie zagnieździły się w mojej głowie te głupie myśli?
-     Tamaro, nie skończyłem. Od pewnego czasu jest ktoś, kogo kocham - kontynuował - z kim chciałbym spędzić resztę życia.
-     Nie kończ… proszę… Czy tak jest źle?
-     Dobrze, ale jeśli tylko stanie się coś, jeśli tylko będziesz potrzebować przyjaciela, przylecę nawet na drugi koniec świata – obiecał jej.
-     Wiem Tomku i dziękuję ci. Jednak, mimo wszystko, modlę się, aby Tadeusz wrócił tu ze mną.
-     Jeśli tylko będziesz szczęśliwa to ja także. – zakończył rozmowę.


Nadszedł termin wyjazdu. Lekko zdenerwowana Tamara siedziała z dziećmi w samolocie. Patryk stał koło siedzenia matki.
-     Mamusiu, denerwujesz się? – zapytał.
-     Nie, synku. To tylko ta podróż.
-     Wcześniej przecież nie bałaś się latać.
-     Młody, idź na swoje miejsce i daj mamie spokój – powiedziała Pola do brata.
-     Polu, nie kłóćcie się - zwróciła się do dzieci. - Przepraszam Was, musiałam przemyśleć parę spraw.
-     Ciekawe, jak tata zareaguje na nasz przyjazd.
-     Jak to? – zdziwiła się Tamara. - Ucieszy się.
-     Oby. Mamo, on nie zrezygnuje z tej pracy. Jemu jest tak wygodnie.
-     Co Ty mówisz, Polu?
-     Mamo, nie jestem już dzieckiem. Dominik by mnie nie zostawił.
-     No wiesz, czasem tak bywa. Aby do czegoś dojść trzeba pracować – tłumaczyła dzieciom. - I czasem musimy pogodzić się z różnymi wyrzeczeniami.
-     Mamo, w Polsce też można pracować. Z taty doświadczeniem? – i dodała - wujek Tomek nie zostawiłby cię.
-     Słucham? – zaskoczona podniosła wzrok na córkę.
-     Może Ty nie chcesz tego widzieć, ale on cię kocha, mamo.
-     Pola, co za bzdury opowiadasz? – Tamara nie chciała uwierzyć słowom dziewczyny.
-     To prawda. Obserwowałam go od jakiegoś czasu – powiedziała do niej - I tobie jest z nim dobrze.
-     Polu, kocham twojego ojca, a Tomek jest tylko przyjacielem. To fakt, zbliżyliśmy się do siebie ostatnio, ale to przez te wszystkie problemy. Musiałam na kimś polegać.
-     Tym kimś powinien być ojciec! – wykrzyknęła do matki.
-     Tomek go nie zastąpi! – Zdenerwowała się.
-     Mamo, on już go zastąpił. Jak zareagował tata na wybryk młodego? Dasz sobie radę ze wszystkim sama. – mówiła dalej podniesionym głosem dziewczyna i dodała - To wujek był przy tobie. To wujek poświęcił mu czas i zabrał go na ryby. A tata? Tata powinien wtedy wsiąść w samolot i przylecieć do nas.
-     Praca… - próbowała usprawiedliwiać męża.
-     Mamo, proszę cię! – Pola nie ustępowała.
-     Dość już tego! – zakończyła rozmowę Tamara. - Wracaj do chłopaków, chcę zostać sama.
Bała się. Nie wiedziała czego, ale bała się. Dzieci wpadły na pomysł zrobienia niespodzianki i byli teraz w drodze na Filipiny. Leciał z nimi Dominik, który pozaliczał wszystkie egzaminy, uzyskał tytuł inżyniera i w nagrodę dostał od rodziców bilet. Tamara nie wiedziała dlaczego, ale czuła niepokój. Tylko Patryk był cały czas w skowronkach.
Po przylocie złapali taksówkę i pojechali do mieszkania Tadeusza. Nie było go w domu, ale gospodyni wpuściła ich. Była bardzo zaskoczona ich przyjazdem. Przecież mieli być za dwa dni. Znali rozkład mieszkania, więc udali się do "swoich” pokoi. Tamarze coś nie pasowało. Po chwili Patryk przybiegł do niej.
-     Mamo, w moim pokoju chyba ktoś mieszka. – powiedział.
-     Pewnie zdaje ci się. – Nie chciała uwierzyć w jego słowa.
-     Ja nie bawię się już takimi zabawkami! To dla maluchów.
-     Słucham? – zapytała mocno zaskoczona.
-     Chodź, zobacz sama.
Poszła za synem do jego pokoju. Faktycznie, na półkach pełno było "dziecinnych” zabawek. Otworzyła szufladę komody i tam też były dziecinne ubrania. Zbladła. Nie chcąc dać poznać po sobie zmieszania, powiedziała:
-     Może tata miał gości.
Pełna obaw weszła do sypialni. Od razu rzuciło jej się w oczy zdjęcie na stoliku: Tadeusz z młodą dziewczyną i dwójką dzieci w wieku 3-5 lat. Powoli podeszła do szafy. Tam też były damskie ubrania. Usiadła zdruzgotana na łóżku. To musiał być jakiś koszmar. Tadeusz nie mógł mi tego zrobić! To się musi dać jakoś wytłumaczyć!  
Usłyszała podjeżdżający samochód. Półprzytomna wyszła do holu. Po chwili w drzwiach stanął jej mąż.
-     Tamarko, kochanie, tak się cieszę! – powitał żonę. - Mieliście być pojutrze.
-     Pokrzyżowaliśmy ci plany?
-     Kochanie, o czym mówisz?
-     Nie mieszkasz sam – stwierdziła zaniepokojona zdjęciem w sypialni.
-     Nie, to nie jest tak – próbował coś powiedzieć Tadeusz – wytłumaczę...
-     A jak? – przerwała mu ze złością.
Nie zdążył odpowiedzieć, bo do holu wbiegł Patryk, a za nim Pola.  
-     Tatusiu, tak się cieszę!
-     Patryk, Polu, cieszę się, że Was widzę – przywitał dzieci.
Dzieci wtuliły się w ramiona ojca, ale po chwili Patryk spojrzał na niego.
-     Tatusiu, masz gości? – zapytał. - Ktoś mieszka w moim pokoju.
-     Co? – zdziwił się pytaniem syna. - Tak, mam gości. Mojego przyjaciela…
-     Gdzie oni są? – przerwał mu Patryk. - Chcę się bawić.
Tamara cały czas bacznie obserwowała Tadeusza, tak samo jak zresztą i Dominik, który także pojawił się w holu. Tadeusz zauważył chłopaka i skorzystał z tego, by przerwać krępujące pytania.
-     O, widzę, że wzięliście Dominika. Cześć chłopcze!
-     Dzień dobry, Panu.
-     Polu, pokaż koledze okolice, weźcie Patryka. – Ojciec wyraźnie chciał zostać sam z Tamarą.
-     Dobrze, chodź Dominik. Młody, idziemy na lody. – Pola zabrała chłopców.
-     Ciociu, dobrze się czujesz? – jeszcze zapytał Dominik.
-     Tak, idź z nimi. – Tamara też chciała zostać sama z mężem.
Po chwili młodych nie było. Tamara cały czas obserwowała męża. Gdy młodzież wyszła, podszedł do niej i chciał ją objąć. Odsunęła się.
-     Tami, co jest?
-     To są twoje dzieci? – zapytała bez ogródek.
-     Co? – Tadeusz udawał, że nie wie, o co chodzi.
-     Tych dwoje ze zdjęcia w sypialni? – spytała raz jeszcze - To twoje dzieci?
-     Wszystko ci wytłumaczę…
-     Zadałam proste pytanie. – Przerwała mu. - Odpowiesz?
-     Tak, to moje dzieci, ale to nie ma nic wspólnego z nami…
-     Słucham? – Nie dała dokończyć.
-     Noemi wie o tobie i nie robi mi scen – tłumaczył - mężem jestem tylko twoim.
-     Przestań! Nie mogę tego słuchać – krzyczała - To dlatego nie chcesz wrócić do nas?
-     To nie tak. Kocham cię, ale ta praca jest dla mnie wszystkim! Jestem w tym dobry…
-     A ja? A dzieci?
-     Jesteś cudowną mamą i dobrze sobie radzisz ze wszystkim.
-     Przestań! Ja tak nie mogę! Nie potrafię!
-     Tami, czemu przyjechaliście wcześniej? Nie byłoby tego…
-     Słucham? – przerwała mu tłumaczenie. - Dalej byś mnie oszukiwał? Patryk potrzebuje ojca, Pola zresztą też. Ostatnie kłopoty z policją …
-     Ależ kochanie, świetnie sobie dałaś radę. Moje miejsce jest tutaj.  
-     A myślałam, że przy mnie i dzieciach.
-     Nie bądź melodramatyczna.
-     Tadeusz, ja już dłużej tak nie mogę…
-     Tami, a więc widzisz, dlaczego znalazłem sobie kochankę…
-     Dlaczego? – już nie panowała nad sobą - Co chciałeś przez to powiedzieć?
-     Że zrozumiem, jeśli znajdziesz sobie kogoś. Jak kiedyś wrócę…
-     Ależ nie ma takiej potrzeby, abyś wracał – wykrzyczała mu prosto w twarz. - Skoro tu jest twoje miejsce, to zwracam Ci wolność.
-     Kochanie, nie ma mowy o rozwodzie! – jeszcze próbował się ratować.
-     Śmieszny jesteś. To raczej nie ma mowy o dalszym naszym małżeństwie. Ono już nie istnieje! – powiedziała dobitnym głosem, i dodała - wracam do Polski.
-     Tami… - Próbował ją objąć.
-     Nie dotykaj mnie! Mam tylko nadzieję, że chociaż znajdziesz czas dla dzieci.
-     Zostań, wszystko możemy naprawić… - jeszcze nie tracił nadziei.
-     To wróć do Polski. Dla dzieci – zaproponowała lodowatym tonem.
-     Teraz nie mogę, ale co będzie z tobą?
-     Ze mną? Ja już nie potrafię być twoją żoną. Nie po tym co usłyszałam i zobaczyłam. Wyjeżdżam natychmiast – odpowiedziała mu ze złością i dodała ciszej - czy dzieci mogą pobyć te kilka dni? Oczywiście Dominik także. Mają wolne przez tydzień.
-     To moje dzieci, oczywiście
-     Dobrze, że jeszcze o tym pamiętasz. Zamów mi taksówkę.
-     To nie może być koniec… - jeszcze nie poddawał się.
-     A co? Mam Cię błagać na kolanach? – powtórnie podniosła głos - Nie! Jeśli zacznę nowe życie, to chcę to zrobić uczciwie. Nie potrafię inaczej.
-     Tami, … - próbował coś powiedzieć.
-     Nie! Nie chcę nic słyszeć! – Tamara nie dała mu dojść do słowa - tylko dzieciom powiedz prawdę. Oni chyba i tak więcej wiedzieli ode mnie, przynajmniej Pola.
-     Zostań chociaż do jutra – prosił. - Dziś nie ma już samolotu.
-     Prześpię się na lotnisku. – Była nieugięta. – Żegnaj, Tadeusz…
Chwyciła torebkę z dokumentami i wybiegła z mieszkania. Nie chciała być dłużej w towarzystwie  męża. A raczej już byłego męża. Na chodniku zatrzymał ją widok powracających dzieci z Dominikiem.
-     Mamo, co się stało? – Pola natychmiast się domyśliła, o co chodzi.
-     Dominik, zabierz Patryka – poprosiła dziewczyna.
-     Patryk, chodź, pokażesz mi ogród. – Dominik wziął chłopca za rękę.
-     … mamo, tata ma kogoś? – zwróciła się do matki.
-     Tak, wracam do Polski. – Potwierdziła domysły córki. - Wy zostaniecie, Patryk tak się cieszył na ten przyjazd.
-     Spodziewałam się tego. Ostatnio coś mi nie pasowało…
-     Dlaczego mi nie powiedziałaś? – zapytała z wyrzutem Tamara.
-     Myślałam, że się mylę. Wybaczysz mi, mamo?
-     Oczywiście, córeczko. Opiekuj się Patrykiem. Tata ma wam wszystko wytłumaczyć.
-     Nie potrzebuję jego tłumaczeń! – Pola była wściekła na ojca.
-     Polu, on jest waszym ojcem. – uspokajała ją matka. - I nadal nim zostanie. Bez względu na wszystko.
-     Mamo, więcej dla nas w ostatnim czasie zrobił wujek Darek i Tomek.
-     Polu, to jest wasz ojciec bez względu na wszystko. I jako ojca macie go szanować. Jest już taksówka. Wytłumaczysz Patrykowi, dlaczego musiałam wrócić? - Poprosiła ją. - Ja nie mam sił… może uciekam, ale to…
-     Mamuś, nie martw się. – przerwała jej córka - Zajmę się młodym. Ale teraz z Tobą pojedzie Dominik, dobrze? Widzę, jaka jesteś zdenerwowana.
-     Dobrze – zgodziła się Tamara. - Potwornie boli mnie głowa… to ponad moje siły. Aha, nie dzwoń do nikogo. Ja potrzebuję teraz samotności. Do zobaczenia, córeczko.

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2741 słów i 15073 znaków, zaktualizowała 2 gru 2015.

1 komentarz

 
  • Tosia12283

    Genialnie :D