Spróbuję Cię pokochać

W oczekiwaniu na tworzącą się nową opowieść wrzucę coś, co napisałam dość dawno temu.  


W zimowy, styczniowy wieczór Tamara siedziała przed komputerem, rozmawiając przez skype`a ze swoim mężem, który pracował na kontrakcie w odległej części świata, można powiedzieć na antypodach, bo na Filipinach. On namawiał ją na samotne wyjście do przyjaciół w sobotę. Ona z kolei nie chciała iść tam sama.
-     Najdroższa, nie możesz odmówić Joli. Już dosyć twego siedzenia w domu – tłumaczył.
-     Tadeusz, jak ja mam tam pójść sama?
-     Ale Joli i Darkowi będzie przykro, że nas nie ma. Ja jestem na drugim końcu świata, ale ty możesz iść. Oni są naszymi przyjaciółmi. Fakt, obiecałem, że wrócę, ale w tej chwili nie mogę. Jak dobrze pójdzie to podpiszę kontrakt jeszcze na dwa lata.
-     Co??? Następne dwa lata? – mocno się zaniepokoiła.
-     Tamaro, potrzebujemy tych pieniędzy – próbował tłumaczyć mąż.
-     Tadeusz, ja potrzebuję ciebie! Dzieci potrzebują ciebie! Same rozmowy przez skype`a nie wystarczą. Patryk już idzie do gimnazjum – denerwowała się - 13-letni chłopiec chce mieć ojca na co dzień. Nie chcesz go chyba stracić?
-     On rozumie, że muszę pracować. Życie kosztuje. Wszyscy byliśmy zadowoleni z ostatnich wspólnych wakacji. – Tadeusz nie ustępował - Pola też nie narzeka. Za rok pójdzie na studia i dopiero zacznie ciągnąć kasę. Ty, kochanie, bardzo dobrze radzisz sobie z nimi.
-     Ty nic nie rozumiesz! Nie tak miało wyglądać nasze życie – mówiła rozżalona Tamara do męża - Ja naprawdę potrzebuję ciebie…
-     Tami, nauczyliśmy się żyć z dala od siebie. Podjęliśmy tę decyzję wspólnie. Załatwiam wam przylot do mnie na święta.
-     Ty nadal nic nie rozumiesz! – krzyknęła wściekła do mikrofonu.
-     Ale jesteś dzisiaj w podłym nastroju – stwierdził - I to jest następny powód, abyś poszła do Joli i Darka. Byłem ich świadkiem, ty zastąpisz mnie na ich srebrnym weselu.
-     Dobrze, już dobrze, pójdę – zgodziła się - Zresztą i tak nie mam czym zająć czasu.

Rozmowę tę odbyła z mężem dwa dni temu. Teraz była w drodze do przyjaciół na ich rocznicę ślubu. Takie sytuacje powtarzały się od 10 lat, kiedy to Tadeusz wyjechał do pracy na platformach. Miał to być kontrakt na 2-4 lata. Widywali się 2-3 razy w roku. Najczęściej to ona jeździła z dziećmi do niego. Dla Patryka i Poli były to cudowne wakacje, ale dla Tamary życie stawało się coraz trudniejsze. I nie chodziło o sytuację finansową, wiodło im się bardzo dobrze. Tamara miała bardzo dobrą pracę. W sumie od pięciu lat pieniądze od Tadeusza odkładała na lokaty dla dzieci. Jej wynagrodzenie wystarczało dla nich trojga. Po prostu coraz częściej czuła się samotna. Cóż, wiodła życie praktycznie w celibacie, a była tylko 37-letnią piękną kobietą. Nie szukała przygód, była wierna mężowi, ale jego nie było koło niej. I miało nie być na następne lata, bo była przekonana, że Tadeusz tak szybko nie wróci. Kiedyś, któraś z koleżanek, rzuciła zdanie, że skąd ma pewność, iż jej mąż jest jej wierny. Przecież facet potrzebuje kobiety. Zażartowała, że czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Jednak coraz częściej to pytanie wracało do niej: czy Tadeusz jest jej wierny? Pomimo różnicy wieku – 13 lat, Tadeusz był przystojnym 50-latkiem, za którym wiele pań oglądało się. Także podczas pobytu u niego zauważyła, że tam ma pewną pozycję, że wokół niego kręcą się młode Filipinki. A wiedziała dobrze, że Tadeusz kocha młode kobiety. Dalsze rozmyślania przerwało przybycie do celu. Taksówka podjechała pod willę przyjaciół.
-     Nareszcie, Tamaro! Co tak długo? – powitali ją gospodarze.
-     Mało co, a w ogóle nie przyjechałabym – odpowiedziała te słowa - Mam kiepski nastrój.
-     Tami, i tak cię podziwiam za to co robisz. Ja nie pozwoliłabym Darkowi na taki wyjazd – stwierdziła Jola. - Tadziu jest naszym przyjacielem, ale jak on traktuje ciebie? Ostatnio Darek ma takie same zdanie. Zadał mu nawet pytanie, co zrobi, jak w końcu ty sobie kogoś znajdziesz.
-     Jolu, to niedorzeczne! Co on na to? – Tamara zrobiła wielkie oczy.
-     Darek z nim rozmawiał, nie wiem – odparła.
-     Oj, coś ukrywasz!
-     Tami, powiedz serio: nie brak ci seksu? – zapytała prosto z mostu Jola - Rozumiem, miłość miłością, ale seks też jest ważny.
-     ? – Tamara zadała pytanie oczami.
-     Kochanie?
-     Jolu, wiesz dobrze, że pożycie seksualne między mną a Tadeuszem było udane.
-     Właśnie, było! Ale to nie czas na takie rozmowy. Idziemy do reszty
-     O, Tami już jest – odezwał się głos z salonu. - Chodź tu do nas. Znasz wszystkich?
-     Dzień dobry, oczywiście, że się znamy – Tamara powitała zebranych.
Impreza była raczej kameralna. Oprócz gospodarzy przyszły trzy małżeństwa oraz dwóch panów solo i trzy panie bez partnerów. Jeden z samotnych to Tomek, brat Joli, rozwiedziony od dwóch lat. Gospodarze posadzili Tamarę właśnie koło niego, więc kiedy zagrała muzyka, głównie z nim tańczyła. Bawiła się wspaniale. Adorowanie przez Tomka dobrze na nią wpływało. Choć przez krótki czas chciała poczuć się kobietą. Dobrze po północy, podczas kolejnego wolnego tańca z Tomkiem, poczuła jego dłonie, delikatnie głaszczące jej plecy. Po chwili Tomek musnął ustami szyję partnerki. Tamara straciła rytm i lekko odsunęła się.
-     Hej, co jest? – zapytała, lekko podenerwowana. – Chyba się zapomniałeś, przyjacielu?
-     Przepraszam, Tami, nie mogłem się powstrzymać. Trudno trzymając w ramionach tak piękną kobietę zareagować inaczej – odparł i zaraz dodał – jeśli cię uraziłem, to przepraszam.
-     Za komplement to dziękuję, ale skończ z tym – odcięła się. - W przeciwieństwie do ciebie nie jestem samotna.
-     No, miałbym co do tego wątpliwości. Ja nie zostawiłbym tak pięknej żony i nie uciekł na drugi koniec świata.
-     Z Izą rozstałeś się.
-     Dobrze wiesz, że to ona odeszła. Dlaczego Tadek nie wraca? Jak to wytrzymujesz?
-     Taka była nasza decyzja, ale nie rozmawiajmy o tym. Fakt, Tadeusz przedłuża swój kontrakt, widocznie praca jest dla niego bardzo ważna. Koniec tematu!
Jakiś czas później pomagała przyjaciółce w kuchni.
-     Tami, co myślisz o Tomku? – Padło pytanie z ust Joli.
-     Masz wspaniałego brata, Jolu. Tylko szkoda, że małżeństwo mu nie wyszło. Czemu tak jest, że ludzie wartościowi źle trafiają?
-     Tak jak Ty?
-     Jolu, uwzięliście się dzisiaj na mnie? – zapytała - Jest mi z Tadeuszem dobrze. Koniec i kropka!
-     Ładna z was byłaby para.
-     Jolka! – Tamara żachnęła się.
-     Dobrze, już dobrze. – Jola próbowała ją udobruchać. - Może kiedyś dojrzejesz do tego. Jest mi cię po prostu żal. Oboje jesteście naszymi przyjaciółmi, ale Tadek zmienił się. On już nie wróci.
-     To nieprawda! – oponowała - Jeszcze dwa lata i wróci.
-     Wierzysz w to?
-     Jolu, tak! Wierzę w to! Jak inaczej wytrwałabym tyle lat sama?! – z przekonaniem mówiła do przyjaciółki - Kocham Tadeusza i nic tego nie zmieni.
-     Tami, to szlachetne z twojej strony, ale my go nie rozumiemy. Darek już tyle razy namawiał go do powrotu. – Ciągnęła dalej gospodyni. - Ostatnio zadał mu pytanie: co zrobi, jak ty poznasz kogoś?
-     Nigdy nie uwierzy, że mogłabym go zdradzić – Tamara odpowiedziała z pewnością w głosie.
-     Powiedział, że zdaje sobie sprawę, że brak ci seksu, ale jeśli nawet kogoś miałabyś, to po jego powrocie wrócisz do niego.
-     Nie! Tadeusz tak nie powiedziałby!
Ich rozmowę przerwało wejście Darka.
-     O czym to moje panie rozmawiają? – zapytał z ciekawością.
-     Powiedziałam Tamarze o twojej rozmowie z Tadeuszem.
-     Po co? Jesteś gadatliwa, Jolka. Ale, niestety, to prawda.
-     To była tylko rozmowa. – Tamara zwróciła się do przyjaciół - Wiecie co, pójdę już do domu. Wypiłam trochę i rozbolała mnie głowa.
-     Tami, chyba nie gniewasz się?
-     Nie, Jolu, nie gniewam się. Muszę się do czegoś przyznać. – Tami uspokoiła się nieco. - Częściowo macie rację. Są chwile, że bardzo mi brakuje Tadeusza. Są noce, że śnię o nim… Brakuje mi go…
-     Tami, zatańcz ze mną – poprosił Darek. - To nie czas na takie rozmowy. Jesteśmy pod wpływem alkoholu, inaczej reagujemy na pewne sprawy.
-     Wrócę do domu – słabo się upierała.
-     Nie, skarbie, jeszcze nie teraz. – Darek nie ustępował. - Muszę ci wrócić dobry humor.
I faktycznie, humor wrócił Tamarze dość szybko. Po kolejnych dwóch drinkach zapomniała o rozmowie. Około trzeciej pożegnała się z gospodarzami. Zgodziła się, aby Tomek ją odprowadził, bo nie chciała sama chodzić po nocy. Mogli zamówić taksówkę, ale Tamara wolała spacer. Pewnie potrzebowała świeżego powietrza, aby trochę wytrzeźwieć. Idąc obok siebie rozmawiali o wszystkim i o niczym. W pewnym momencie Tamara potknęła się i gdyby nie Tomek to upadłaby.  
-     Dzięki, jednak dobrze, że byłeś obok. – Ucieszyła się.
-     W takim razie nie wypuszczę cię z ramion aż do domu.
-     Tomku, dlaczego jesteś sam? – zapytała cicho.
-     Bo nie znalazłem nikogo takiego jak ty.
-     Nie żartuj…
-     Taka jest prawda, Tamaro. Mało jest tak wartościowych osób jak ty.
-     Tomku, … - powiedziała zawstydzona kobieta
-     Przecież od 10 lat jesteś osobą samotną.
-     Czy wy wszyscy zmówiliście się? Nie chcę o tym rozmawiać! – zdenerwowała się.
-     Ok, może jeszcze nie dziś. – Tomek łagodził napiętą już sytuację. - Chcę tylko, abyś zrozumiała, że dla Ciebie też coś należy się od życia.
Nic nie odpowiedziała, bo w duchu przyznawała Tomkowi rację. Jakże by chciała teraz znaleźć się w ramionach Tadeusza. Poczuć jego ciepło. Zatopić dłonie w jego oszronionych włosach. Kochać się z nim… Z oczu kobiety pociekły łzy. Tak, pragnęła, aby mąż był z nią. Tomek zauważył jej łzy.  
-     Proszę, czasem trzeba przyznać się do porażki. – Podał jej chusteczkę.
-     To nie porażka, kocham Tadeusza.
-     Ale nie ma go przy tobie, jak go potrzebujesz.
-     Przecież wielu wyjeżdża…
-     On tyle potrafi, że poradziłby sobie i w kraju. – Tomek nie dawał za wygraną - Tami, on po prostu nie chce wracać. Dobrze jest mu tak, jak jest.
-     Tomku, przestań – poprosiła go - Możemy skończyć ten temat?
-     Jak chcesz. Wierzę, że przyjdzie czas, kiedy przyznasz mi rację.  
Kiedy znaleźli się przed jej domem, Tomek, nie wypuszczając jej z ramion spytał się:
-     Mogę zostać Twoim przyjacielem, Tamaro?
-     Dziękuję ci za wszystko. - Nie odpowiedziała na pytanie. - Może nie ze wszystkim się zgadzam, ale to nic. Oboje wypiliśmy…
-     Nie jesteśmy pijani, skarbie.
-     Pójdę już… - chciała się pożegnać.
Jednak nie odchodziła. Czuła się przy Tomku bezpiecznie i chciała to bezpieczeństwo zachować na dłużej. W pewnej chwili Tomek przeniósł swoje dłonie na twarz Tamary. Spojrzała mu w oczy. Była przestraszona. Tomek powoli pochylił się ku jej ustom i delikatnie je pocałował. Położyła dłonie za ramionach mężczyzny, lekko go wstrzymując.
-     Nie, Tomku, mi nie wolno. – Opierała się.
-     Jeszcze dziś nie jesteś gotowa, ale to kwestia czasu. Sprawię, że inaczej spojrzysz na świat.
-     I mam stać się jak twoja była?
-     Skarbie. – Tomek nie przestawał.
-     Tomku, proszę… - prosiła go cicho. - To fakt, obudziłeś moje pragnienia, ale mi nie wolno. Nie zdradzę Tadeusza. On na pewno jest tam sam…
-     Na pewno? Może jednak nie.
-     Tomku, dziękuję za towarzystwo i dobranoc. - Wspięła się na palce, pocałowała Tomka w usta i uciekła do domu.


Kilka tygodni później, siedząc w pracy, Tamara odebrała telefon od Poli.
-     Cześć mamo! – Usłyszała zaniepokojoną dziewczynę.
-     Co jest, córcia? – nerwowo zapytała.
-     Mamuś, musisz przyjechać, Patryka przywiozła policja – odpowiedziała przerywanym głosem.
-     Co? Już jadę.
Tak, brakowało jeszcze tego! Do tej pory Patryk nie sprawiał problemów wychowawczych. Jadąc do domu zadzwoniła do Damiana, brata Darka, który pracował w jednym z wydziałów policji. Obiecał dowiedzieć się o co chodzi. Jednak już policjanci wytłumaczyli powód swojej wizyty: Patryk z kolegami pił piwo w parku. Próbowała rozmawiać z synem, ale do chłopaka nie dochodziło nic, co mówiła. Tego wszystkiego było już za dużo jak na Tamarę. Poprosiła o pomoc Darka, ale ten, mając jakieś spotkanie przysłał, Tomka. Kiedy otworzyła drzwi, nie wierzyła własnym oczom.  
-     Ty? – zdziwiła się.
-     Potrzebujesz pomocy, więc jestem. – wytłumaczył i zapytał - Mogę wejść?
-     Wejdź. Tomku, proszę – zaprosiła przyjaciela do środka - Co ja mam robić? Gdzie popełniłam błąd?
-     Nigdzie. Po prostu tak się zdarza. Gdzie Patryk? – zapytał.
-     W swoim pokoju – odparła.
-     Mogę iść do niego?
-     On nie chce mnie słuchać… - żaliła się.
-     Jednak spróbuję, dobrze? – Tomek nie ustępował. - Ty zrób dobrej kawy, ok?
Poszedł do pokoju Patryka. Tamara weszła do kuchni i nie wiedziała, co ma robić. Zawalił jej się świat. Zawiodła męża. Usiadła przy stole, wtuliła twarz w dłonie i zapłakała. Po kilku minutach w drzwiach stanęła Pola. Podeszła i przytuliła się do mamy.
-     Mamuś, nie płacz. Wszystko będzie dobrze. Patryk tego na pewno nie powtórzy.
-     Polu, czy ja jestem złą matką? – Podniosła oczy na córkę.
-     Nie, jesteś cudowną mamusią, ale Patryk potrzebuje chyba taty. Dlaczego on nie wraca?
-     Taka jest jego praca. Zawsze cieszycie się, jak do niego jedziecie.
-     Tak, bo to są cudowne wakacje, ale on jest nam potrzebny tutaj! – zaczęła krzyczeć - To tata powinien być z nim a nie wujek Tomek.
-     Polu…- próbowała ją uspokoić.
-     Tak, wiem – odpowiedziała – ale on chyba do nas nie wróci.
-     Co ty mówisz, dziecko?
-     On, … nie, nic – nie chciała dokończyć. - O, wujek już jest. I co mówił Patryk?
-     Twój brat potrzebuje teraz snu. A my z mamą dobrej kawy.
-     Już robię. – Tamara chciała czymś się zająć.
-     Mamuś, idźcie do pokoju porozmawiać spokojnie, ja zrobię. – Pola przejęła inicjatywę. - Będę mogła później urwać się na 2-3 godziny?
-     A lekcje? – zapytała matka.
-     Jutro jedziemy przecież do lasu – tłumaczyła - Proszę.
-     Dobrze, idź. A mogę wiedzieć z kim i gdzie?
-     Mamuś, idę do kina z... – zawahała się - z Dominikiem.
-     Z naszym Dominikiem? – zdziwiona matka spojrzała uważnie. - Spotykacie się?
-     Od jakiegoś czasu. Nie masz chyba nic przeciwko?
-     Nie, ale nauka przede wszystkim, ok? – zgodziła się.
-     Jesteś kochana, mamuś. – Pola ucałowała matkę w policzek. – Idźcie już, zaraz przyniosę wam kawę.
Tamara wyszła z Tomkiem do pokoju. Za chwilę Pola przyniosła im filiżanki z parującym napojem i ulotniła się za randkę. Dłuższą chwilę siedzieli w milczeniu.
-     Tomku, gdzie zrobiłam błąd? – zapytała przyjaciela po dłuższej chwili.
-     Nigdzie, kochanie, Tak się czasem zdarza – odpowiedział - Jak Patryk się wyśpi, to z nim porozmawiam, dobrze? Pozwolisz mi?
-     Dobrze. Ja nie wiem, co miałabym mu powiedzieć.
-     Tamaro, tak czasem bywa. Chłopak chciał spróbować i wpadł. – Tomek uspokajał ją - Nie zostawię Cię z tym problemem. Masz przecież do czynienia ze specjalistą.
-     No tak, Panie doktorze! Na śmierć zapomniałam, że jesteś psychologiem… - Rozpogodziła się - to może i mi coś poradzisz? Jak ja mam się uporać z tym problemem?
Tomek przysiadł się do Tamary, wziął ją za rękę, pocałował w dłoń i powiedział:
-     Skarbie, jestem z Tobą. Poradzimy sobie. Ok?
-     Tomku, ale Ty nie jesteś moim mężem, a to na niego powinnam liczyć! Muszę z nim porozmawiać. Chyba już czas, aby wrócił. – Na twarz kobiety wróciła złość. - Ja już nie daję rady! Nie mogę cały czas prosić o pomoc Darka lub ciebie. To są nasze problemy i my powinniśmy je rozwiązywać sami.
-     Wiesz, że zawsze pomogę ci z przyjemnością…
-     Ale to Tadeusz powinien tu być przy mnie zamiast ciebie! Nie, to ponad moje siły!
Nie dała rady dalej skrywać emocji, łzy pociekły obficie. Tomek objął przyjaciółkę i mocno przytulił do siebie.
-     Płacz, kochanie, wyrzuć z siebie ten żal. Czasem tak trzeba.
Przez kilkanaście minut było słychać tylko szloch. Kiedy pomału mijał, Tamara zdała sobie sprawę, że jest jej dobrze w ramionach przyjaciela. Przede wszystkim poczuła się bezpiecznie. Po raz pierwszy od dawna mogła na kogoś liczyć. Usłyszała jego szept:
-     Tamaro, lepiej już się czujesz?
-     Tak, już dobrze. Dziękuję ci. Przede wszystkim za to, że jesteś tu i teraz – odpowiedziała cicho - Muszę się do czegoś przyznać: chciałabym trwać w Twych bezpiecznych ramionach na zawsze, ale… ale Ty nie jesteś Tadeuszem. Wiesz, muszę z nim porozmawiać. Jola miała rację, tak dłużej być nie może. On musi wrócić… Musi…
-     I wróci. Na pewno. Wiesz, Tami, miałbym ochotę wyciągnąć cię teraz do kina na jakąś komedię. Musisz odstresować dzisiejszy dzień.
-     Nie zostawię teraz Patryka samego. A Pola poszła na randkę. Może innym razem?
-     Jeśli obiecasz, że pójdziesz ze mną – zgodził się.
-     Tak jest, Panie doktorze. No właśnie, Tomek, co ja mam teraz zrobić z Patrykiem? – zapytała.
-     Nic. Jeśli pozwolisz, to porozmawiam z nim, jak się obudzi – odparł - Zdarzyło mu się to po raz pierwszy. Może i dobrze, że od razu z takimi konsekwencjami? Możemy szybko zareagować. Zobaczysz, to się już nie powtórzy.
-     Obyś miał rację. Przepraszam cię, Tomku, pewnie miałeś inne plany na dzisiaj. – Tamara miała wyrzuty sumienia.
-     Nie miałem, a nawet i jakbym miał, to dla mnie najważniejsi są przyjaciele. Najważniejsza jesteś ty, Tamaro. A skoro ty, to i twoje dzieci…
Usłyszeli otwierane drzwi. Tamara odsunęła się od Tomka. Do pokoju wszedł zaspany trzynastolatek.
-     Wyspałeś się, synu?
-     Strasznie boli mnie głowa – powiedział Patryk.
-     I bardzo dobrze. To się nazywa kac. Jak mogłeś? – Matka była zła na niego.
-     Tamaro, może pójdziesz zrobić jakieś zakupy? Potrzebuję pół godziny, a Ty mi nie ułatwiasz rozmowy, Tomek... – próbowała oponować.
-     Idź już, proszę. Jesteś mi winna lampkę dobrego wina.
-     Zrozumiałam! Już mnie nie ma, szowiniści! – Tamara wyszła z domu.


Dziękuję @Micra21 za pomoc w korekcie, a w zasadzie za korektę tego opowiadanka ;)

Minka227

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 3367 słów i 18577 znaków, zaktualizowała 2 gru 2015.

2 komentarze

 
  • Tosia12283

    Pięknie :D

  • Micra21

    Dobrze, że dałaś to opowiadanie. Polubiłem je. Jest naprawdę dobre. Pozdrawiam

  • Minka227

    @Micra21 I wiemy dzięki komu jest dobre ;)