puste serce

Pamiętam, że kiedy zobaczyłem ją po raz pierwszy miałem wrażenie, że patrzę na dziewczynę stworzoną przez artystę zwykłym ołówkiem. Miałem wrażenie, że patrzę na kogoś, kto jest szary, nijaki, smutny, zniesmaczony życiem, a każde pociągniecie dłoni przy jej tworzeniu sprawiało artyście ból. I ona też taka była. Czasami, kiedy ją widziałem miałem wrażenie, że nad nią unosi się burzowa chmura, która odbiera jej całą radość z życia, odbiera jej uśmiech, śmiech, a pozostawia pospolite, szare życie takie, które nie jest warte niczego i nie warte zapamiętania.

Marzyłem, aby pewnego dnia zamiast szarości zobaczyć ją przepełnioną każdym rodzajem koloru, bo na to zasługiwała, a ja nie mogłem znieść tego, że taka była. Chciałem jej pomóc, naprawdę zrobiłbym dosłownie wszystko, aby ją naprawić.

Z czasem zrozumiałem, że ona nie potrzebuje ode mnie pomocy. Nie potrzebowała pomocy od nikogo.

– Posłuchaj – powiedziałem wtedy, kiedy trzymała w dłoniach egzemplarz ''Buszującego w zbożu'' i patrzyła na mnie tym swoim przenikliwym spojrzeniem. Wziąłem oddech i zacząłem mówić to, co powtarzałem setki razy. – Ogarnij się. Nie możesz wiecznie chodzić smutna, bo taka sytuacja cię spotkała. Nie kochał cię? Trudno, ale to nie koniec świata i widocznie tak musiało być, że kogoś innego nosi w sercu. Przykro mi, że tak się zachował i tak cię potraktował, ale do cholery, on nie jest wart dosłownie żadnej twojej łzy, żadnego twojego smutku. Nie jest wart niczego, a ja nie pozwolę, aby ktoś cię jeszcze zranił. Utknęłaś w czasie, który już minął.

Cisza. Kiedy mówiłem patrzyła na mnie uważnie i nie wypowiedziała nic, ani mi nie przerwała, a kiedy zakończyłem mówić zaczęła szybciej oddychać i co chwilę mrugała jakby chciała odgonić od siebie łzy. Bałem się, że zaraz mi się rozpłacze, a tego nie chciałem, a wtedy się zaśmiała i bardziej ścisnęła swoją książkę.

– Tu nigdy nie chodziło o niego – prychnęła i podeszła bliżej, a ja się przeraziłem. – To ty byłeś w moim sercu, tylko ciebie w nim miałam, to twoje imię zostało w nim wyryte i nie chciało stamtąd zniknąć.

Otwierałem usta, aby coś powiedzieć, ale ona uniosła dłoń, a mi samemu zrobiło się głupio. Czułem, że się rozsypuję.

– Nie zakochałam się w tobie tylko po to, aby moje serce po raz kolejny zostało złamane.

I potem odeszła. Z mojego życia i z mojego serca.

Było mi przykro chociaż w ogóle nie powinno. To Ona się we mnie zakochała, a ja nic do niej nie czułem, ale czułem się winny z tego powodu. Była moją przyjaciółką, nikim więcej. Tak jest zawsze – kiedy myślisz, że znalazłeś przyjaźń na całe życie okazuje się, że to nieprawda, bo to wszystko się wali w momencie, kiedy druga osoba coś do ciebie poczuje, coś innego niż tylko wzajemne zaufanie i świadomość, że ma się najlepszego przyjaciela, na którego można liczyć.

Wybiegłem za nią, ale nigdzie jej nie było, więc resztę dnia przeżyłem w niepokoju, bo zastanawiałem się – co jeśli sobie coś zrobiła? Nie mogłem tego tak zostawić, bo czułem się winny. Następnego dnia, kiedy siedziałem przed szkołą i cieszyłem się ze słońca, które świeciło centralnie na moją twarz ktoś usiadł obok mnie, ale przez chwilę nie spojrzałem, bo liczyłem, że sobie pójdzie. Uchyliłem oko, a kiedy zobaczyłem, że to Ona spojrzałem na nią. Buszujący w zbożu przyciskała do piersi. Postanowiłem się odezwać, bo ta sytuacja była dla mnie jak najbardziej odpowiednia; sama do mnie podeszła, więc może nie wszystko było stracone. Po chwili zrozumiałem, że wszelkie rozmowy są niepotrzebne. Mogłem trwać w tej ciszy tak strasznej, której bało się także moje serce, a wtedy kiedy się uśmiechnęła i dotknęła powoli mojej dłoni zobaczyłem w niej liliowe niebo, intensywny wschód słońca i zapragnąłem pozostać w tej ciszy do końca życia.

Usiadłem obok niej, kiedy siedziała na podłodze ze skrzyżowanymi nogami i przytulała do siebie pluszowego misia. Był jej ulubioną maskotką i nie wstydziła się trzymać go na kolanach. Nie rozumiałem tego. Powiedziała mi coś, czego nie zapomnę do końca życia Moją miłość do ciebie odstawię w głąb mojego serca, może będę zazdrosna, zraniona i inne te rzeczy, ale nie chcę przez to tracić naszej przyjaźni, bo myślę, że tobie wciąż na niej zależy. I może na mnie jako przyjaciółce też. Potem ją przytuliłem, a Ona objęła mnie trochę mocniej, ale nie protestowałem. Na początku, kiedy zająłem miejsce obok niej nie zauważyła mnie, ale po czasie zamknąłem ją w jeszcze jednym uścisku, a przez chwilę była nieruchoma, aż wreszcie zaczęła się śmiać. Sam się uśmiechnąłem pod nosem i spojrzałem w dół na nią, kiedy wciąż ją obejmowałem, a ona kurczowo mnie do siebie przyciskała.

Lubiła fiolet. Był jej ulubionym kolorem i być może pokochała mnie tylko dlatego, że we mnie widziała swój ulubiony kolor. Byłem dla niej kimś lepszym, lepszą wersją mnie samego, kiedy to właśnie ja widziałem w sobie puste korytarze. Poznała mnie bliżej, zajęła moje serce jako ktoś naprawdę dla mnie ważny, ale nie dostrzegła jednej ważnej rzeczy. Byłem dla niej zwiędłym kwiatem, który wciąż pozostawał w wazonie, do którego nikt nie zaglądał, a kiedy kolejny kwiat by do mnie dołączył też by zwiądł, straciłby wszystko; całe piękno jakie w sobie miał, ludzie przestaliby się nim zachwycać, bo był brzydki i do wyrzucenia.

Wtedy, kiedy ją przytulałem zrobiło mi się przykro, a niesamowita pustka i ból w sercu zajął mnie całego, bo zdałem sobie z czegoś sprawę. Ona widziała we mnie kogoś lepszego, byłem dla niej fioletem, a Ona wciąż pozostawała szarą postacią namalowaną przez artystę.

Zrozumiałem coś w chwili, kiedy dałem się jej pocałować. Tak zrobiłem to. Może chciałem ją poczuć, a może chciałem zrobić coś, dzięki czemu Ona byłaby szczęśliwa, ponieważ zasługiwała na to. Po wszystkim spojrzała na mnie z niewinnym uśmiechem, a ja oblizałem moje usta, bo bałem się przyznać, że także coś poczułem.

Artysta zaczyna od podstaw. W jego głowie pojawia się zarys tego, co chce stworzyć. Przelewa swoje myśli, uczucia na płótno i tworzy coś, co ludzie albo pokochają, albo przejdą obojętnie. Ona wydawała mi się jakby była stworzona przez smutnego artystę, który nie wniósł w jej życie żadnego koloru, bo sam był nieszczęśliwy. Ona była postrzępiona i nawet jeśli chciałbym jej pomóc nie dałbym rady, bo jeśli Ona nie chciała to po co ja miałbym się starać? Odpowiedź była prosta – bo mi zależało. Nie chciałem, aby marnowała swoje życie na mnie, jeśli widziała we mnie kogoś lepszego niż sama była. Chciałem, aby zobaczyła w sobie samej, w swoim wnętrzu, ale nie tylko liliowe niebo, wschód słońca, żeby zobaczyła to samo, co ja zobaczyłem w niej.

Przy zachodzie słońca, kiedy siedzieliśmy na naszej ławce w parku, kiedy oboje wpatrywaliśmy się w plac zabaw, w którym uwielbialiśmy bawić się, gdy byliśmy mali powiedziała coś nieoczekiwanego i poczułem jakby huragan przeszedł przez moje ciało i zniszczył wszystko od środka.

– Pamiętam jak powiedziałeś, że nie pozwolisz, aby ktoś mnie zranił, ale cóż, ty mnie zraniłeś.

Wiedziałem to. Nie mogłem nic powiedzieć, po prostu siedziałem obok niej w ciszy i pozwoliłem, aby huragan pochłonął nas oboje.

Ostatnim co mi po niej zostało, kiedy odeszła na dobre, ponieważ zrozumiała, że nie może tak dalej żyć z nieodwzajemnioną miłością, która ją tylko raniła była fioletowa kartka. Znalazłem ją wsadzoną w jej egzemplarz ''Buszującego w zbożu.'' Kiedy usiadłem na łóżku i wziąłem książkę do rąk, a potem zacząłem przeglądać każdą stronę po kolei mogłem dostrzec zaznaczone myśli bohatera, cytaty i lekko się uśmiechnąłem. Pamiętam, kiedy mówiła, że nienawidzi pisania po książkach jeśli robi je się po prostu, ale jeśli robi się to dla sztuki to dlaczego nie? Słowa, której na niej były zapisane pamiętam do dziś.

Dziura w moim sercu ma Twój kształt i nikt inny do niej nie pasuje.

livney

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1578 słów i 8416 znaków, zaktualizowała 7 cze 2018. Tagi: #koniec #miłość #nastolatkowie

1 komentarz

 
  • Somebody

    Podoba mi się. Ładnie wpleciona jest książka w całość. Daje to pewien dech oryginalności. Jedna uwaga - tytuł "Buszujący w zbożu" powinien być w cudzysłowie. Daję łapkę i pozdrawiam  :)

  • livney

    @Somebody właśnie wiem, miałam to zrobione kursywą i zapomniałam ze tutaj tego nie widać i dziekuje x