Najgorszy jest początek

Najgorszy jest początek, prawda?
Ten moment, kiedy rozglądasz się na boki i zamiast motywacji, pozytywnej energii przeszywającej całe ciało, widzisz ten sam czarny punkt, powtarzający się co lat, wirujący przed oczami niczym najgorszy scenariusz.  
Ciało nie lubi się męczyć.  
Ciało nie lubi, kiedy mięśnie rozgrzewają się do maksymalnej temperatury.
Ciało nie lubi czuć bólu.
Próbuje wkraść się najkrótszą, najprostszą z możliwych dróg do umysłu, by zasiać ziarno wątpliwości w tym najciemniejszym kącie gdzieś z tyłu głowy, które będzie codziennie, nieprzerwanie cicho szeptać - zwolnij, odpuść, to nie dla ciebie.
Tak było.  
Czułam się źle.
Byłam tłusta, jak te wszystkie pięknie udekorowane, lepiące się od lukru, pachnące cukrzycą pączki wystawiane w tłusty czwartek na lady.  
Każdy krok sprawiał trudność, nie mówiąc już o truchcie, który innym, szczupłym ludziom nawet nie kradł oddechu.  
Sapałam, jak lokomotywa, kiedy pięćset metrów dzieliło mnie od przystanku.
Dodatkowe kilogramy nie pozwalały dotrzeć na czas.
Drzwi zamykały się nawet nie przed moim nosem, ale co najmniej sto metrów od ławki, na której siedzieli uśmiechnięci ludzie czekający na swój transport.  
Tak, w takich chwilach naprawdę miałam ochotę się rozpłakać, wrócić do domu i schować pod kołdrę.  
Wszystko odczuwałam mocniej, wszystkie spojrzenia robiły się nieznośne, choć często to tylko urojenia pojawiały się w mojej świadomości, jak szalone.
Jedno za drugim.  
Poruszałam się z trudem, ale wzrok miałam dobry.
Te wszystkie babcie, które przeżyły wojnę, Bóg tylko wie co jeszcze, kręciły z niedowierzaniem głowami, jakbym była kolejnym, ciekawym obiektem oglądanym w zoo.  
Coś, czego w normalnym świecie nie można zobaczyć, szło z ciężkim oddechem przed ich oczami, dokładnie na wyciągnięcie ręki.
Często w tych spojrzeniach dostrzegałam pogardę, obrzydzenie, dezaprobatę.
Nikt nie pomyślał, że wcale się o to nie prosiłam.
Nikt nie pomyślał, że dobrze wiem, o czym myślą, doskonale widzę ich miny.
Wszyscy w swoich głowach byli doskonali, bo nie byli mną.
Po prostu byli szczupli, choć to wcale nie czyniło ich lepszymi.
W tej historii nie było dla mnie wytchnienia.
W każdej możliwej sytuacji widziałam to, czego naprawdę nie chciałam widzieć.
Nie miałam luster w domu, nie miałam też wsparcia ani nikogo, kto pomógłby mi wytrwać w tym okropnym, wciąż oceniającym i podsumowującym świecie.  
Był jednak ktoś, kto to wszystko odwrócił.
Do góry nogami.



Miałam swoją ulubioną kafejkę, do której od czasu do czasu przychodziłam.
Nie, nie obżerałam się ciastkami ani żadną formą słodyczy.  
Tak naprawdę wcale ich nie lubiłam.  
Natomiast moją miłością była kawa.
Pod każdą postacią, każdy jej rodzaj.
- To, co zawsze? - Igor, bo tak miał na imię barista, podszedł do mojego stolika, uśmiechając się przyjaźnie.  
Poznał mnie.  
Często na jego zmianie wpadałam tutaj, by na chwilę odsapnąć, uniknąć zaciekawionych spojrzeń na zewnątrz, w oczach obcych ludzi.
W porannych godzinach nie mieli ruchu.  
Kiwnęłam tylko głową.
Nie minęło pięć sekund a już zniknął za barem.  
Pamiętam, że jego oczy wciąż mnie obserwowały, nawet ze sporej odległości.  
W tym niebieskim, przyjaznym spojrzeniu nie dostrzegałam cienia dezaprobaty, pogardy czy czegokolwiek, co napawało mnie zawsze smutkiem i złością.  
Z tym samym uśmiechem podał mi filiżankę i musnął, zapewne przypadkiem, moje lodowate palce.  
Odchrząknął i wrócił za bar.  
Kiedy spoglądałam później w to samo miejsce, nie widziałam już uśmiechu.  
Był spięty i nie patrzył w moją stronę.
Tym razem nie dopiłam kawy.
Poczułam się znów potworem, okropną ociężałą masą, która nie zasługiwała na żaden pozytywny gest.  
W oczach pojawiły się łzy.
Wybiegłam, co pewnie wyglądało jeszcze bardziej żałośnie.
Dla niektórych po prostu szłam, a ja biegłam.



Igor był takim promykiem nadziei, który przebijał się przez gęste, ciemne chmury zwątpienia w mojej głowie.
W jakimś niewielkim procencie jego widok odpychał wszelkie negatywne myśli.  
Miał w sobie coś, czego mógłby pozazdrościć mu każdy człowiek.
Chyba nawet wiem, co to było.  
Na pewno wiedziałam.
Empatia.  



Jakiś śmieszny zbieg okoliczności sprawił, że spotkałam go poza pracą.
Już nie biegał w fartuszku, choć poniekąd uważałam, że to całkiem fajne.
Nienaganna fryzura, włosy zaczesane do tyłu, świetnie skrojony czarny płaszcz opinający delikatnie jego mocne ramiona, opadający wzdłuż bioder...
Ten chód...
Ten uśmiech...
- O, to ty! - jego twarz rozpromieniła się na mój widok.  
To ty.
Znów.
Panie Igorze.
Na mojej okrągłej buźce pojawił się pewnie jakiś śmieszny grymas.
Sama nie wiedziałam co zrobić.
- Tak, to ja - wzruszyłam ramionami.
Zawsze potrafiłam palnąć coś bez ładu i składu, ale to nic, uśmiech Igora powiększył się jeszcze kilkakrotnie, co zdezorientowało mnie chyba jeszcze bardziej.
Ta piękna chwila nie trwała długo, bo poczułam z tyłu pleców mocne pchnięcie.
- Widzisz mamo, ludzie nie powinni tak wyglądać - usłyszałam gdzieś obok i te kilka słów sprawiło, że spadłam z hukiem na ziemię.
Zabolało.  
Nim Igor zdążył otworzyć usta, mnie już nie było.


Ludzie nie potrafią być taktowni, serdeczni, wyrozumiali.
Jedyne co im naprawdę wychodzi, to doprowadzenie drugiego człowieka na skraj przepaści.
Tak, idealnie.
W chwili, kiedy człowiek zastanawia się czy to naprawdę wszystko ma sens, już zna odpowiedź.  
Naprawdę, wystarczy tylko jedno słowo.  
Nie ma.  
Kompletnie.
Żadnego kurwa sensu.


Pamiętam, że kiedyś założyłam konto na takim zabawnym portalu, na którym można poznać różne osobowości.  
Czasami czułam potrzebę porozmawiania z kimś obcym, kto kompletnie nie wiedział, jak wyglądam.
Oceniał mnie, no jasne, że mnie oceniał, ale wyłącznie przez pryzmat tego, co miałam do powiedzenia, jakie przemyślenia kryły się w mojej głowie.
Wtedy to nie miało żadnego znaczenia czy ważę pięćdziesiąt kilo i jestem słodką blondynką, czy po prostu wyglądam, jak tłuściutki pączek z masą kompleksów.
Byłam sobą, zapominałam, że jestem większa, że spotkam się znów z tymi samymi, przerażająco złośliwymi spojrzeniami i komentarzami w moim kierunku.
Poznałam tak kilka osób, z którymi od czasu do czasu rozmawiałam.  
Nie wiem, dlaczego, ale w tamtym momencie, kiedy siedziałam bezczynnie w domu, znów się zalogowałam.
Wpisałam drżącymi rękami login i hasło i proszę, o dziwo, miałam jedną migającą wiadomość.
Zmrużyłam oczy, westchnęłam i poprawiłam się na krześle.

"Myśl na dziś: jesteś wspaniała, pamiętaj. Nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.
Mam nadzieję, że choć na chwilę na Twojej twarzy pojawił się uśmiech. "
~~~nieznajomy

Zamknęłam oczy.
Tak, uśmiechałam się.

Malolata1

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1261 słów i 7013 znaków, zaktualizowała 21 lut 2018.

6 komentarzy

 
  • angie

    "Byłam tłusta". Czy to już przeszłość?

  • Malolata1

    @angie Przeszłość wyimaginowanej bohaterki ;)

  • Black

    Pięknie piszesz, a jeszcze piękniejsze jest poruszanie trudnych tematów w twojej twórczości, uwielbiam <3

  • Malolata1

    @Black <3

  • zabka815

    Kolejne świetne opowiadanie  :bravo:. Mam nadzieję że będzie kontynuacja  :dancing: . Czekam na kolejne  :kiss:

  • Malolata1

    @zabka815 będzie, będzie, dziękuję!

  • Somebody

    Interesująca historia się kroi. Lubię nieidealne bohaterki, nawet bardzo (nie żeby mi czegoś brakowało) ;)

  • AlexAthame

    Musze powtórzyć. Bardzo interesujący temat.I nawet nie chodzi o to, ze bohaterka ma nadwagę. Generalnie, o kontakt przez internet. Niby jesteśmy duchowi ale wygląd ma znaczenie. Całość ujęłas po mistrzosku. Mnie ten temat dotyka. Nie za bardzo przepadalem za grubymi kobietami. Na swoją obronę mogę podać to, ze obecnie jestem na takim poziomie,  że jak wyglada czyjes ciało nie ma dla mnie żadnego znaczenia.Oczywiscie to takie bardzo ogólne stwierdzenie.  :bravo:

  • Malolata1

    @AlexAthame ano ma znaczenie, ale czasem warto taką osobę poznać niż wyrażać się na jej temat w niekoniecznie dobry sposób. Często takie osoby mają bardzo fajne spojrzenie na wiele różnych dziedzin w życiu, są wartosciowi i widzą wiecej.

  • Malolata1

    @Somebody dziękuję Ci kochana!

  • AlexAthame

    @Malolata1 Masz rację. Nie powinno się nikogo degradowac z jakiegokolwiek powodu. Nigdy nie napisalas. Czyzby powodem było to ze mam tyle lat? :lmao:

  • Malolata1

    @AlexAthame wiek to tylko liczba, podobno :D

  • AlexAthame

    @Malolata1 No tak. Ale chyba pamiętasz. Ja nadal czekam. Jeżeli jest coś jeszcze niż liczba, to napisz. Jestem dobry w negocjacjach. Lubie pisac z ludzmi. Szczegolnie z takimi co maja coś do powiedzenia.

  • Ewelina31

    Ciekawe, ciekawe. Dokładnie tak jest na tym świecie, choc nie każdy osądza to, co widzi. Dobrze jednak, że o tym się pisze, bo ludzie otyli mają swoje problemy i ci, co są szczupli, powinni poznać ich myśli. ;)

  • Malolata1

    @Ewelina31 pewnie, spróbuje się wczuć w taką osobę :D

  • agnes1709

    Skąd pomysł na taki właśnie temat? Unikat w Twoich zbiorach. Ten Igorek to jakiś pajac. Bardzo ładnie:D

  • elninio1972

    @agnes1709 czemu Igor pajac? jedyna    pozytywna postać ...

  • agnes1709

    @elninio1972 "Odchrząknął i wrócił za bar.  
    Kiedy spoglądałam później w to samo miejsce, nie widziałam już uśmiechu.  
    Był spięty i nie patrzył w moją stronę." Odebrałam to jednoznacznie.

  • elninio1972

    @agnes1709 " - O, to ty! - jego twarz rozpromieniła się na mój widok."  
    a to?

  • agnes1709

    @elninio1972 Presja większości, kochany... albo po prostu jestem za głupia, żeby prawidłowo zinterpretować;)

  • elninio1972

    @agnes1709 zbyt daleko idące wnioski :* moze to ja jestem głupi i źle interpretuje ...

  • agnes1709

    @elninio1972 Pojawi się autorka, to nas "pogodzi":D:D:D:D:D:D

  • elninio1972

    @agnes1709 nie wiem czy musi godzić, wszak to jest najfajniejsze ze każdy inacz3j rozumie co czyta ;) zły nie jestem wiec godzić sie nie musimy :*  :cheers:

  • agnes1709

    @elninio1972 Czy Pan widzi tam cudzysłów? A masz! :spanki:

  • elninio1972

    @agnes1709 męcz mnie wręcz mnie, zmagań ciało me... ;)  
    przepraszam, nie zauważyłem, saslyzylem  :matko:

  • agnes1709

    @elninio1972 Prosimy po polskiemu, nie rzartować tu sobie ze mnie:mad: Tak, zasłórzyłeś:D

  • elninio1972

    @agnes1709 przepraszam, Nowy telefon, i mi poprawia rzeczy....

  • agnes1709

    @elninio1972 Każdy mi to mów. To powyłączajcie słowniki jeden z drugim:smh: Ech...:sad2:

  • VeryBadBoy

    @agnes1709, dołączam się do pytania, dlaczego podsumowałaś Igora, jako pajac? Wydaje się w porządku.

  • VeryBadBoy

    @agnes1709, Czy facet nie może być nieśmiały?

  • agnes1709

    @VeryBadBoy Aj, nie będę tłumaczyć.

  • VeryBadBoy

    @agnes1709, cóż widziałem Twoją interpretację, i spoko. Ja mam inną.A sama autorka wie, co miała na myśli. Ale mniemam, że chodziło Ci, że prawdziwy facet, jak mu się panna podoba, nie ma prawa odwalać takich ceregieli, czaić się, czy wysyłać niejednoznacznych sygnałów, szczególnie takiej zakompleksionej dziewczynie, co wpędza ją w jeszcze większy dół, nie rozumiejąc tego. Ale charakterów męskich jest wiele...trudno mi orzec, że akurat sposób bycia Igora, to pajacowanie. Mogę tylko gdybać, że też nie jest super pewny siebie. Ale może tylko jest grzeczny i uprzejmy, a dziewczę zrobiło sobie niepotrzebnie nadzieję. Albo jestem głupi.  :D

  • elninio1972

    @agnes1709 nie chodzi o słownik, a telefon, inny sposób pisania, klawiatura itd.... juz nic nie mówię, przyjmuje błędy na klatę

  • agnes1709

    @elninio1972 :D

  • agnes1709

    @VeryBadBoy Spoko, każdy pokapował inaczej. I może nie spamujmy już, bo nam małolatka łby pourywa, hehe. A ja mam jeszcze wizytę kumpla i pragnęłabym BARDZO dożyć do piątku:D:D:D

  • Malolata1

    @VeryBadBoy kochani, autorka czyta te wszystkie komentarze z wielkim uśmiechem na ryjku.  
    Igor nie jest pajacem. Może akurat w tamtym momencie przy barze po prostu o czym pomyślał, co spowodowało taką reakcję a nie inną? Albo bohaterka zle interpretuje jego postawę?  
    Kto wie, dowiemy się w dalszej części, ale jest mi niezmiernie miło, że wzbudziło to takie zainteresowanie :D

  • Malolata1

    @elninio1972 brońcie go, brońcie :D

  • Malolata1

    @agnes1709 a nie lubisz pajacow? :D

  • VeryBadBoy

    @Malolata1, Tak właśnie to odczytałem, droga autorko, że akurat coś odciągnęło myśli Igora przy barze, że spochmurniał nagle. Czy człowiek non stop musi się szczerzyć do wszystkich, mieć świetny humor, gdy ma jakiś problem, tylko dlatego, aby inni w okół czuli się dobrze? Ciekawe jest też, co już wcześniej wspomniano, że każdy trochę inaczej interpretuje to, co czyta.  
    Co do zachowania Igora jeszcze, to sądzę że dla wielu kobiet może to być również atrakcyjne. Nie jest on jednoznacznym, prostym bohaterem. Pewnie trudno go też trochę rozgryźć, jakie są jego motywacje, myśli. Tajemniczy gość, a słyszałem że tacy też są intrygujący.
    Czekam z niecierpliwością na dalsze części, gdyż wzbudziło to moje niemałe zainteresowanie. Chętnie przeczytam, jak to się dalej potoczy.  :)

  • Malolata1

    @VeryBadBoy Ja jeszcze sama nie wiem, jaki dokładnie jest Igor, a wy już macie swoją teorię, bardzo dobrze :D w takim razie bardzo się cieszę, że będziesz oczekiwał na kolejną część :D

  • VeryBadBoy

    @Malolata1, coś takiego. A sądziłem, że tylko ja piszę trochę na spontanie, a inni autorzy mają w głowie całą akcję i bohaterów rozrysowane w głowie punkt po punkcie :D. Czekam, czekam. Również dlatego, iż czasem zdarza mi się, a może częściej niż czasem, zawiesić oko na krąglejszych dziewczynach. A te które znałem osobiście, były także fajnymi, wartościowymi ludźmi, z którymi można było porozmawiać o wszystkim i o niczym.

  • agnes1709

    @Malolata1 Nie, jeśli się wstydzi, a potem podłazi i bezczelnie zęby suszy.No, tu jest moja interpretacja!!! Dawaj go do mojego opka, zrobimy z nim porządek:whip::mad: :nerw:

  • agnes1709

    @Malolata1 Ale cuś tej kolejnej ni widu, ni słychu:sad: A czytać ni ma co, ani, ani...

  • Malolata1

    @agnes1709 przykro mi :P

  • agnes1709

    @Malolata1 :spanki: