Głupia miłość 4

Promienie słoneczne nie miały w planie dać mi spokojnie spać. Zaczęłam się kręcić po całym łóżku w poszukiwaniu cienia, ale one były wszędzie. Aż w końcu przekręciłam się za bardzo w bok i spadłam z łóżka. Ałłłł. Czemu akurat tylko na moje łóżko świeci to cudne słoneczko. Musze je przestawić. Wymacałam mój telefon z szafki i zobaczyłam, że jest 6:00. Troche wcześnie, ale już nie zasnę. Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że dziewczyny jeszcze smacznie śpią. Trudno się dziwić, śniadanie było dopiero za 2 i pół godziny. Po cichu złapałam rzeczy, w które zamierzałam się ubrać i prawie bezszelestnym krokiem udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, wspominając wczorajszy dzień.
Po spotkaniu z Darkiem, w którym dowiedziałam się istotnych rzeczy, udaliśmy się na kolacje. Kamila nigdzie nie było i dobrze, nie miałam ochoty się z nim widzieć.
Podali nam zapiekanke z ziemniakami i kurczakiem. Do tego był  kompot chyba z truskawek. Było przepyszne. Jak tak dalej pójdzie to spokojnie przybędzie mi kilka kilo. Siedziałam z Gabi, Martą i Darkiem. Dziewczyny bardzo polubiły chłopaka. W sumie czemu mam się dziwić, jest fajny, miły i zabawny.  
Po udanym posiłku udałyśmy się w szampańskich nastrojach do pokoju. Było już grubo po 20:00, a cisza nocna obowiązywała od 22:00. Znaczy niby obowiązywała, ale na pewno nie nasz pokój. Gdy byłyśmy już przebrane, zrobiłyśmy sobie takie małe piżama party. Obejrzałyśmy jakiś film romantyczny, jedząc wszystko to co przywiozłyśmy ze sobą i rozmawiając praktycznie na każdy temat. Oczywiście zaczęło się od  chłopaków. Od przystojnych aktorów do chłopców na naszym obozie. Nie zabrakło pytań na temat Kamila, ale zręcznie unikałam odpowiedzi. Postanowiłyśmy, że  zrobimy sobie maseczki i małe spa. Malowałyśmy paznokcie, nakładałyśmy różne balsamy, kremy itd. Takie typowe "kobiece" zabiegi. Ale pod koniec zaczęła się wojna. Rzucałyśmy się poduszkami i wszystkim co miałyśmy pod ręką. W ruch poszła też duża paczka żelków miśków. Byłyśmy całe oblepione żelkami, chipsami i kto tam wie co jeszcze.  Z naszych maseczek zostały tylko pojedyńcze ślady, a włosy przypominały gniazdo ptaków.
Dzisiaj było widać tego rezultaty. Rozczesywanie włosów zajęło mi jakieś 20 min, bo w końcu wczoraj na to nie wpadłam. Umyłam jeszcze szybko zęby i się ubrałam. Założyłam niebieskie szorty z przetarciami i zwykły biały t-shirt. Dzisiaj  bardzo się ociepliło. Cieszyłam się, bo mieliśmy iść nad morze. Już nie mogę się doczekać.  
Zrobiłam jeszcze lekki makijaż, żebym nie wyglądała jak trup po wczorajszej nocy i spojrzałam w lustro. Byłam bardzo zadowolona z efektu. Nie było w ogóle widać, że nie spałam pół nocy. Zabrałam kosmetyczke i wyszłam z łazienki. Gabi już nie spała, siedziała na łóżku i patrzyła się na mnie zaspanym wzrokiem. Na jej widok parsknęłam śmiechem. Ja przy niej wyglądałam jak boginii. Na twarzy miała resztki maseczki i paste do zębów. A no tak zapomniałam, że jak usnęła to razem z Martą zrobiłyśmy jej serduszka z pasty. We włosach miała kilka miśków i podobnie jak ja wcześniej, jej każdy włos zmierzał we własnym kierunku. Jej piżama była cała w okruszkach chipsów, paście, chyba w plamach po coli i w innych dziwnych substancjach.
-Z czego się tak śmiejesz?
-A widziałaś się w lustrze? - Gabi od razu zareagowała i wystrzeliła jak strzała do łazienki. Krzyknęła jakby zobaczyła ducha.
-Co wy mi zrobiłyście?!- krzyknęła tak głośno, że Marta się obudziła.  
-Co tu się dzieje?- dziewczyna powiedziała ziewając, ale gdy zobaczyła Gabi, wybuchnęła śmiechem.
-Było trzeba nie zasypiać- powiedziałam jej, nie mogąc przestać się śmiać.
Wściekła dziewczyna wzięła tylko kosmetyczke i zamknęła się w łazience.
-Ty nie wyglądasz lepiej- skierowałam swój wzrok na Marte i parsknęłam śmiachem. Dziewczyna błyskawicznie sięgnęła po telefon i włączyła przednią kamerkę w aparacie. Jej krzyk był też dosyć głośny, ale nie tak jak Gabi. Marta momentalnie znalazła się przy łazience i zaczęła walić pięściami w drzwi.
-Gabi wyłaź z tamtąt już!!!
Nagle do pokoju wparował Darek. Widać było, że był zdenerwowany.
-Słyszałem krzyki, więć chciałem sprawdzić czy wszy...- nie skończył, bo na widok Marty wybuchnął śmiechem.
-Radze ci się pospieszyć, bo za półtorej godziny mamy śniadanie. Nie wiem czy się wyrobisz.- Darek skomentował.
Rozłoszczona dziewczyna rzuciła w niego poduszką. Chcąc uniknąć dalszych poczynień, połozyłam ręke do ramieniu Darka i gestem pokazałam, żebyśmy wyszli.
-Na razie może tam nie wracajmy- zaczęłam rozmowe, lekko uśmiechając się.
-To gdzie idziemy?- spytał chłopak po chwili ciszy.
-Choć może na dwór do tego ogrodu.
-Ok.
Szybkim krokiem przemierzaliśmy korytarz i schody, by po chwili znaleść się na świeżym powietrzu. Spacerowaliśmy tak około pół godziny, aż w końcu usiedliśmy na ławce. Darek zostawił mnie na chwile samą, żeby powiedzieć coś tam chłopakom, bo wyszedł bez słowa z pokoju.
Zamknęłam oczy i delektowałam się chwilą ciszy i spokoju. Ptaki słodko ćwierkały, a słońce wyjątkowo ciepło grzało. Nagle ktoś postanowił mi popsuć tą chwile i zasłaniał mi dopływ światła słonecznego.
-Idź zły człowieku i oddaj mi słońce- powiedziałam nie otwierając oczu, myśląc, że to Darek.
Po dłuższej chwili nie otrzymałam odpowiedzi, więc otworzyłam oczy i zobaczyłam Kamila. Patrzył się na mnie zdziwionym wzrokiem, ale widziałam w jego oczach iskierki.
-Przepraszam myślałam, że to ktoś inny.- wyjęknęłam prawie nie słyszalnym głosem. Wstałam z ławki i już chciałam iść, ale chłopak złapał mnie za rękę. Poczułam przyjemne mrowienie w okolicach tej części ciała.
-Kinga może się przejdziemy?- spytał niepewnym głosem, co było dziwne, w końcu był liderem całej ich paczki, więc pewności siebie miał aż nadto.
Bez zastanowienia wypaplałam zwykłe ok. Przy nim momentalnie zapomniałam, że przez niego płakałam i byłam na niego wściekła. To wyparowało. Po prostu liczyło sie to, że teraz szliśmy ze sobą mijając niezliczone ścieżki. Miał takie piękne oczy, mogłabym się wpatrywać w nie godzinami. I jeszcze te perfumy. Mmmm.
-No co?
Dopiero teraz zorientowałam się, że przez 5 min wpatrywałam się w niego i nie odezwałam ani słowem.
-Nic tylko - i się zawiesiłam. Miałam mu powiedzieć, że zakochałam się w nim na zabuj? W życiu. Kinga koniec.
-Co tylko?- wiedział, że zaczynam się denerwować, ale on nic sobie z tego nie robił. Uśmiechnął się tylko tym jego zadziornym uśmieszkiem.
-Nic- tylko na tyle w tej chwili było mnie stać. Głupia idiotka po prostu głupia. Między nami zapanowała niezręczna cisza. Utkwiłam swój wzrok w ścieżke usypaną kamykami. Niby to przez przypadek, Kamil otarł swoją dłoń o moją. I znów to uczucie. Boże jak on na mnie działa.
-Nie wiem czy wiesz ale za 10 min jest śniadanie. Może, więc tam pójdziemy?
-Mhmmm..- odpowiedziałam tylko tyle. Całą droge przeszliśmy w ciszy, nikt z nas nie wiedział jak zacząć. W końcu dotarliśmy do stołówki. Podziękowałam mu za spacer i rumieniąc się podeszłam do naszego stolika. Na razie siedział przy nim tylko Darek, popijający herbatę.
-Jak wróciłem chciałem do Ciebie podejść, ale zobaczyłem Kamila i nie chciałem wam przeszkadzać gołąbeczki.- dodał i znacząco mrugnął. -Dobra nie będę cię zadręczał pytaniami, a teraz siadaj i jedz.
Uczyniłam to z wielką chęcią, bo byłam straszliwie głodna. Na śniadanie typowy zestaw bułki, wędlina, dżem. Dziewczyny się nie zjawiły, w sumie nie dziwie się im, pewnie doprowadzały się do porządku. Jednak cały czas zadręczało mnie pytanie czy Kamil coś do mnie czuje? Niby ten dzisiejszy spacer, ale w takim razie po co całował tą blondi.  
Nawet nie zauważyłam jak praktycznie wszyscy wyszli i zostałam tylko ja i Darek. Chłopak cały czas przyglądał mi sie z zaciekawieniem. Gdy spostrzegł, że się ocknęłam dodał:
-Jesz tą kanapke od 10 min. Choć już się zbierajmy, za 40 min jest zbiórka na plaże.
-Dobrze, sorry zamyśliłam się.
Wstaliśmy i w zupełnej ciszy przemierzaliśmy korytarz. W końcu dotarliśmy do pokojów. Pożegnałam go i weszłam. Jak się spodziewałam dziewczyny w totalnym chaosie pakowały się na plaże. Ja w zupełnym spokoju położyłam się na łóżku ze słuchawkami w uszach i zaczęłam rozmyślać nad tym co się dzisiaj wydarzyło. Współlokatorki popatrzyły na mnie jak na wariatke.  
-A ty się nie pakujesz?
Wyjęłam jedną słuchawke z uszu i odparłam, że mam jeszcze czas.
10 min przed wyjściem ubrałam się w mój czarny strój kąpielowy- dwu częściowy, który idealnie podkreślał moją figurę i na to zwykłą białą sukienke. Spakowałam jeszcze okulary pzreciwsłoneczne, ręcznik i jakąś książke. Jako ostatnia zaczęłam się szykować i jako pierwsza wyszłam z pokoju. Szłam w kierunku wyjścia, ale ja jak to ja nie zauważyłam schodków i spadłam na jakiegoś chłopaka, który szedł przede mną. On w ostatniej chwili mnie złapał i dobrze, bo bym runeła twarzą prosto na podłoge.  
-Lecisz na mnie?- powiedział po chwili jak już stałam na swoich nogach.
-Przepraszam, ja ja nie zauważyłam schodów- powiedziałam jak zwykle jąkając się.  
Był bardzo wysokim blondynem z brązowymi oczami i uśmiechem nie z tej ziemi. Jednym słowem a raczej dwoma: nieziemsko przystojny.
-Jestem Adam- powiedział i podał mi ręke.
-Kinga...

••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••••

Brak weny :/ Dawajcie pomysły

uskrzydlona

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1849 słów i 10049 znaków.

4 komentarze

 
  • Micky

    Adam też jest gejem i poleci na Darka.  Kinga powoli będzie zyskiwać pewność siebie, a Kamil całkowicie odda jej serce.

  • mysza

    Może Adam będzie lepszy od Kamila.

  • Ja

    Drobne błędy. Z tego co wiem...  nie piszemy "tą chwilę", tylko " tę chwilę". Tekst bardzo ciekawy. Czekam na następną część. Życzę powrotu weny.

  • Roza543

    Super <3