Zemsta #04

Usiadł przy okrągłym stoliku, przy którym stały cztery takie same krzesła.
- Po co pan tu przyszedł - zapytała zmęczonym głosem Crystal.
- Zmień zeznania - a jak tego nie zrobię, to co pan mi zrobi?
- Proszę, zrób to - moja odpowiedź brzmi nie - powiedziała te słowa przez zęby, dobrze wiedziała po co tu przyszedł, ale nie miała zamiaru jechać na komisariat i zmieniać prawdziwych zeznań, tylko po to aby jego ukochana córeczka nie musiała jechać w to okropne miejsce i być przesłuchiwaną.
- Ona się załamie, błagam - mężczyzna nie dawał za wygraną, był wstanie wiele zrobić  aby jego córka nie zaznała złego.
- Mówi pan że mam jechać na komisariat odwołać zeznania, tylko po to aby pańska córka się nie załamała? - tak wiem że to wiele, ale proszę zrób to.
- Nie powtarzam ostatni raz, prędzej czy później pana córka się przyzna, a wtedy pan będzie zastanawiał się gdzie popełnił pan błąd, że pana córka zabiła.
- Jeżeli to wszystko to proszę wyjść, chce zostać sama.
Detektyw westchną ciężko i podniósł się z krzesła, bez słowa wyszedł z mieszkania dziewczyny - ta dziewczyna w jednym miała rację, ja już zastanawiam się gdzie popełniłem błąd - powiedział te słowa pod nosem.
Crystal siedziała przy stole, w ręce trzymała butelkę wina, minęły jakieś 3 godziny od kiedy detektyw wyszedł.
- A co ze mną, czy mną nikt się nie przejmował że musiałam jechać na komisariat i zeznawać?
Ścisnęła mocniej butelkę, butelka z czerwonym winem poszybowała przez pokój i rozbiła się na ścianie.
Była bezsilna, chciała zniknąć umrzeć, zapaść się pod ziemię i już nigdy nie oglądać ludzi.
Telefon który został w sypialni zaczął dzwonić, poniosła się z trudem i poszła do sypialni, na telefonie wyświetlała się nazwa mama.
Tylko tego brakowało -westchnęła ciężko.
-Mamo, nie mam siły żeby żyć.
Crystal moje biedactwo...
- Jutro jest jego pogrzeb tak? - tak mamo - jak chcesz to możemy z tatą przyjechać?
- Nie, dam sobie radę - no dobrze, ale obiecaj że nie zrobisz żadnej głupoty.
- Obcuję - Crystal sama się rozłączyła.
Ubrała się i wyszła z domu, zamówiła taksówkę i pojechała do przyjaciela Tymona, musiała się paru rzeczy dowiedzieć.
Po jakiś 20 minutach stała pod drzwiami Feliksa.
Zadzwoniła dzwonkiem - po chwili drzwi się otworzyły, stał w nich wysoki, umięśniony, szatyn o oczach niebieskich jak morze latem.
Wejdź do środka - rzucił bez przywitania.
Ja... chce o czymś pomówić, chodzi mi o Tymona.
- Crystal, to dla mnie też ciężki temat, ale postaram się Ci pomóc tak jak mogę.
Obiecałem Tymonowi że się tobą zaopiekuje.
- Co?!
- Chcesz mi powiedzieć że on wiedział że co mu się stanie?- tak, tylko nie mówił o żadnych wrogach, którzy chcieli mu coś zrobić.
- Wiesz kto to zrobił, prawda?- tak, to Jessica, jestem tego pewien, była tu wczoraj, nie wiem skąd miała klucze ale szukała czegoś w pokoju Tymona - mówiła coś?- tylko tyle że jej zemsta stała się rzeczywistością.
- Mówiłeś o tym policjantom? - nie, nie miałem kiedy, była tu kiedy wróciłem z komisariatu.
- Musimy jak najszybciej jechać i powiedzieć i o tym! - Crystal, nie mam czasu, dobrze wiesz że to na mnie spadły przygotowania pogrzebu Tymona, jestem wykończony, mój najlepszy przyjaciel będzie jutro pochowany.
- Och, Feliks, przepraszam po prostu tak sytuacja mnie przerasta.
- Będę się już zbierać, do zobaczenie na pogrzebie - przyjadę po ciebie jutro, byliśmy jego jedyną rodziną - wiem, przyjedź o 10:00 - pa, rzuciła Crystal kiedy wychodziła.
- Ja już na prawdę mam dość tego co tu się wyrabia.
Ona tam jutro będzie, i jej ojciec, idealna okazja żeby wszystko powiedzieć, nie mam dowodów nie uwierzą mi.
Jest jeszcze jedno miejsce do którego muszę się udać.
Szła jakieś 30 minut, w tym czasie dużo myślała, ale nie o Tymonie ani o tym że jest podejrzana o zabójstwo.
Myślała czy nie przenieś się do innego miasta, na inną uczelnie, chciała się uwolnić od tego przeklętego miasta.
Crystal stała w parku, kiedy pierwszy raz spotkała Tymona.
Usłyszała jak trzech gości się śmieje w niebo głos, bez namysłu szła w ich stronę, widziała że on tam jest i coś wie, musiał wiedzieć.
Kogo my tu mamy? Ładną laseczkę która szuka wrażeń.
- Nie mam ochoty na żarty, pewnie mnie nie zbyt pamiętasz, pozwól że ci przypomnę.
Pijana dziewczyna którą zaczepiałeś w tym parku, i twój znajomy który zabrała stąd tą dziewczynę.
Czego chcesz?- Odezwał się łysy mężczyzna - chce z tobą porozmawiać na osobności.
- A jak ja nie chcę z tobą rozmawiać - spoko, ale powiem ci jedno, teraz biorę telefon do ręki wybieram numer policji i przekazuję im informację że posiadacie przy sobie narkotyki, mało tego powiem że molestowaliście mnie.
- Zapytam się ostatni raz, jaka jest twoja decyzja?
- Żadna suka nie będzie mnie podpieprzać na policję, ale porozmawiam z tobą.
- Dobra chłopaki, zobaczmy się później - powiedział łysy.

959 czyt.
100%1
adusia029

opublikowała opowiadanie w kategorii kryminalne i miłosne, użyła 963 słów i 5116 znaków.

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarze. Nie masz konta? Załóż darmowe konto