Niepokój - prolog

Gdyby ktoś spytał jak wyobrażamy sobie najstraszniejszą scenę z horroru każdy zacznie od "To działo się w nocy”. Całkiem zabawne iż ciemność budziła w nas od zawsze takie przerażenie. Można to usprawiedliwiać bujną fantazją, która właśnie wtedy puszcza swoje wodze. Każdy przedmiot obserwowany z naszego łóżka wydaje się być kanciasty, skrywający jakiś mroczny sekret. Każdy cień wydaje się być pochodną jakiejś kreatury czyhającej na nasze życie. Kolejnym zwykle zdaniem byłoby podkreślenie absolutnej ciszy owiewającą daną scenę. Każdy szmer wtedy odbierany jest przez człowieka jako dowód czyjejś niechcianej obecności. Często w powolnie spadających kroplach deszczu za oknem nasz wyostrzony słuch doszukuję się cichego szeptu.

W takim razie gdzie tak naprawdę rozgrywa się scena tak owego horroru. w pustym, cichym pomieszczeniu, czy może właśnie w naszej głowie?

Czy właśnie ta cisza i ta ciemność nie powinna być dla nas w pewien sposób kojąca? W nocy łatwiej się ukryć przed prawdziwymi potworami, która jak gdyby nigdy nic kroczą wśród nas dzień w dzień.

Ta historia nie ma jednak przestrzec ludzi przed ich własnym wewnętrznym horrorem, lecz tym co dzieje się na prażącym upalnym słońcu w środku dnia.  

Prażące promienie podrażniały skórę a temperatura dobijała do 36 stopni. Alicja wychyliła głowę przez okno w oczekiwaniu na powiew wiatru. Niestety spotkała się tylko z parnym powietrzem. Szybko wróciła z powrotem do auta, którego klimatyzacja z sekundy na sekundę coraz bardziej odmawiała pełnienia swej roli.

-Daleko jeszcze? – burknęła.

-Dopiero wyjechaliśmy, spodziewasz się teleportacji ?– odpowiedział jej Janek, któremu również humor nie za bardzo dopisywał.

Mieli przed sobą 2 godziny drogi przez albańskie drogi górskie. Tak przynajmniej pokazywała nawigacja. Kierowali się na południe, słynne z najpiękniejszych plaż. Nie wiedzieli, że właśnie w tak edeńskim miejscu poznają prawdziwe działanie diabła.

-Nie narzekajcie – upomniał ich Damian, kierowca.  

Był zdecydowanie najbardziej poważny i poukładany z tej dziwacznej ekipy. Alicja uwielbiała narzekać i zadzierać nosa, Janek był kłótliwy, Daniel widział we wszystkich dobro, a Julia miała wszystko dosłownie gdzieś. Jakkolwiek nietypowa była to składanka ludzi, nauczyli się przez lata żyć ze sobą i szanować wzajemnie swoje wady i zalety. Wychowali się na jednym podwórku lecz jakaś dziwna siła skłoniła ich do opuszczenia go i wyruszenia w tak daleką podróż. Bagażnik załadowany był namiotami, karimatami i walizkami. Po podłodze auta rodziców Alicji walały się zaś chrupki, puste butelki i inne oznaki długiej podróży. Do Albanii dojechali dzień wcześniej. Mieli zarezerwowaną noc w małym hoteliku, by zregenerować się po trwającej aż 30 godzin jazdy. Teraz jechali w kierunku prawdziwych "wakacji życia” na które tak czekali. To zabawne jak to życie może nas rozczarować.
___________________________________________

opopoo12

opublikowała opowiadanie w kategorii horror i przygodowe, użyła 510 słów i 3093 znaków, zaktualizowała 14 sie 2018.

2 komentarze

 
  • Somebody

    To w końcu Damian czy Daniel? Poza tym szczegółem, zaciekawiłaś mnie i chętnie poczytam dalej.

  • agnes1709

    Bardzo ładnie, świetnie, ale jedno bardzo mnie zabolało, a mianowicie: wyjęła, włożyła głowę? Odcięli jej i nosi pod pachą? Wybacz, ale parskam i nalegam, abyś to poprawiła. Daję łapkę i pozdrawiam.

  • opopoo12

    @agnes1709 poprawione, pozdrawiam

  • agnes1709

    @opopoo12 No, całkiem inaczej:D