Amelia.

Po raz kolejny śniła mu się dziewczynka. Tak przynajmniej myślał, bo zawsze widział ją z bardzo daleka, jednak każdej nocy zdawała się przybliżać. Mimo jej niewyraźnego blasku, Dave czuł nieprzyjemne dreszcze. Sny o dziewczynce zawsze były ponure i złowrogie. Nawet gdyby nie pojawiała sie w nich żadna postać i tak były one przerażające, straszne przez sam swój klimat zagrożenia. Dave obudził sie spocony. Jego czarne włosy przyklejały mu się do czoła. Poczuł ulgę, że był już ciepły poranek. Gdyby w ten sposób obudził się w nocy, na pewno nie dałby już rady zasnąć. Do jego uszu dobiegł dźwięk, nucenie wesołej piosenki jakiejś małej dziewczynki. Na początku Dave poczuł niepokój, jednak zdał sobie sprawę, ze to jego młodsza siostra Sara na pewno już się obudziła i teraz robi sobie w kuchni śniadanie.
Sara miała dziewięć lat... Jeszcze, gdyż za dwa dni obchodziła urodziny, którymi była bardzo podekscytowana. Jak zresztą każde dziecko w jej wieku na wieść o prezentach i całej urodzinowej zabawie. Sara miała jasne blond włosy, które sięgały jej do ramion. Nie przepadala za zbyt długimi włosami, jak sama mówiła, sama nie wie dlaczego.. Nie lubiła i już.
Gdy Dave zszedł na dół, Sara juz zajadała kanapkę z Nutella. Byli sami w domu, rodzice wcześnie rano wychodzili do pracy, więc dziewczynka czuła sie dość swobodnie przez nikogo nie pilnowana. Dave uśmiechnął sie na jej widok. Nie mówił nikomu o swoich snach, jeszcze by go wzięli za wariata, a to szesnastolatkowi nie było do niczego potrzebne.
- Cześć, mała - przywitał siostrę, która tak naprawdę była duża jak na swój wiek - wyspałaś się? - zapytal ciekawy.
Dziewczynka spojrzała na niego niezbyt zainteresowana rozmową. Wiadomo było, że Sara nie miała żadnych problemów ze snem, przeciwnie - często nie dało sie jej w ogóle obudzić.
- Trochę - odparla wzruszając ramionami wracając do jedzenia kanapki
-To dobrze. Co chcesz dzisiaj robić? Może wybrałabyś sie na plac zabaw, jak inne dzieci? Ta twoja trauma jest dość dziwna.
- Mówisz tak, bo nigdy nie spadles z huśtawki... - Sara wydawala sie poirytowana tą propozycją.
Gdy dziewczynka miała pięć lat rodzice zabrali ją na plac zabaw. Niestety dziewczynka pod wpływem pozytywnych emocji zbyt mocno rozbujała huśtawke z której spadła rozcinajac sobie głowę i tracąc przytomność. Po tym nieprzyjemnym wydarzeniu została jej blizna, która przypomina jej, by trzymała się jak najdalej od placów zabaw.
- Czyli co, znowu idziemy do parku? - zapytal Dave z żalem w głosie. Tego lata park stał sie dla Sary najlepszym miejscem i kiedy tylko mogła wybierała sie tam, choćby tylko po to, żeby zanurzyć stopy w zimnej wodzie znajdującego sie tam stawu.
Sara pokiwala głową z uśmiechem na propozycje brata. Chłopak przynajmniej mógł zaczerpnąć świeżego powietrza, co pomagało mu po poprzednich ciężkich nocach.
- No dobra, to chodź teraz, zanim zrobi się gorąco, a ty zaczniesz jęczeć o wodę.
Sara zrobiła urażoną minę, jednak nie skomentowała wypowiedzi brata. Dla niej liczyło sie tylko wyjście do jej ulubionego miejsca.

Mimo wczesnej godziny, była dopiero dziewiąta rano, na dworze dało sie odczuć nadciągajacy gorac. Dave kupił sobie w parku hot doga i zimną cole. Sara zadowoliła się samą colą, widocznie najadła się wcześniejszą kanapką. W parku było mało ludzi, wiec Dave i Sara mogli rozkoszować się pięknem przyrody w ciszy i spokoju. W pewnym momencie Sara ku swojemu zadowoleniu ujrzała przemykającą po drzewach wiewiórke. W końcu rodzeństwo dotarło w pobliże stawu. Dave usiadł na ławce, a Sara, jak to miała w zwyczaju, zanurzyła stopy w cudownie chłodnej wodzie.
- Co mi kupisz na urodziny? - zapytała nagle.
- A kto powiedział, że w ogóle cokolwiek ci kupię? - Odparł Dave. Lubił droczyć się z młodszą siostrą.
- Musisz! - krzyknęła Sara - są moje urodziny! - dodała płaczliwie.
- No cóż, w takim razie zobaczymy. To ma być w końcu niespodzianka - uśmiechnął się.
- No dobra - odpowiedziała zrezygnowana - ale kup mi coś fajnego.
- Zobaczymy. A co byś w ogóle chciała?
- Może jakąś fajną lalę?
- Nie jesteś za duża, żeby bawić się lalkami? - zaśmiał się Dave.
Sara zastanowiła się nad tym przez chwilę. Jakaś część mózgu ciągle jej mówiła, że zawsze będzie dzieckiem bawiącym się lalkami, jednak w słowach brata usłyszała dużo sensu.
- Może i tak - odparła lekko ponuro, ale zaraz znowu się uśmiechnęła - to kup cokolwiek, byle było fajne.
- Zobaczę, co da się zrobić.
Spędzili w parku jeszcze jakiś czas. W końcu Sara, która wypiła już swoja colę, uznała, że zrobiło się dość gorąco i chciała wracać do domu, co oczywiście rodzeństwo zrobiło. Reszta część dnia minęła równie spokojnie. Rodzice wrócili wieczorem z pracy, więc wszyscy wspólnie zjedli kolacje, po której Sara zrobiła się zmęczona i poszła do swojego pokoju. Dave po jakimś czasie uczynił to samo. Leżąc w łóżku zastanawiał się, czy tej nocy wróci koszmarny sen z niewyraźną dziewczynką. Na samą myśl o tym odechciało mu się spać. Myślał nawet o tym, by tej nocy w ogóle nie zasypiać.
"I pomyśleć, że boję się zasnąć przez jakiś idiotyczny sen", pomyślał i zaśmiał się. Jednak wiedział, że było w tym śnie coś niepokojącego i realistycznego. Pokój w którym w jego śnie znajdowała się dziewczynka był bardzo podobny do pokoju Dave'a. Chłopak nie chciał dopuszczać do siebie tego faktu, to przerażało go jeszcze bardziej. Najbardziej jednak bał się zobaczyć jej twarz i  usłyszeć głos. Ostatniej nocy wydawało mu się, że słyszy płacz.
Jego pokój znajdował się obok pokoju rodziców, co było dla chłopaka dość uspokajające. Starał się myśleć o czymś miłym i pozytywnym w nadziei na tego typu sny.  
W końcu zasnął i we śnie znalazł się w swoim pokoju. Tym razem było zupełnie inaczej. Dave w ogóle nie czuł, że znajduje się we śnie, wszystko wydawało się bardzo realne. Pokój był ciemny, a ze ścian spływała gęsta czarna ciecz, lub coś do niej bardzo podobnego, jednak w tej ciemności ciężko było to stwierdzić. W końcu Dave zobaczył obok okna dziewczynkę w białej sukni. Po raz kolejny miała spuszczoną głowę, jednak zbliżała się w jego stronę.
- Dave, wszystko w porządku? - zapytał jego ojciec, który nagle pojawił się w pokoju syna. Chłopak nie miał pojęcia, że lunatykuje i jego kroki obudziły Petera, jego ojca
- Ona znowu tu jest - odpowiedział przestraszony.
- Kto? O kim ty mówisz? - Nie rozumiał.
- Nie widzisz? Ona ciągle się zbliża
Dave cofał się, aż dotarł do ściany. Kiedy dziewczynka była już blisko poczuł zapach ziemi i zgnilizny. Powoli zaczęła podnosić głowę i w końcu Dave mógł zobaczyć jej twarz. Jej oczy były niebieskie, zupełnie jak oczy jego siostry, jednak na widok reszty twarzy poczuł mdłości. Cała była pokryta bliznamy i wyglądała jak w znacznym stopniu rozkładu. Mimo wszystko nie wyczuwał w niej wrogości, wręcz miał wrażenie, że dziewczyna jest z jakiegoś powodu smutna. Wpatrywała się w niego swoimi niebieskimi oczami, jakby chciała go o coś prosić. Wyciągnęła do niego dłonie, które wyglądały podobnie jak jej twarz, brakowało tylko blizn. Dave czuł się zbyt sparaliżowany strachem, by cokolwiek zrobić. Dziewczynka w końcu zniknęła, ale przed tym Dave miał wrażenie, że się do niego uśmiechnęła.
Gdy się obudził był już poranek, lecz tym razem był bardziej przerażony, niż kiedykolwiek wcześniej i zupełnie nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć.
Ojciec został dzisiaj w domu, więc gdy tylko Dave zszedł na dół od razu go zobaczył.  
Peter z niepokojem spojrzał na syna.  
- Wszystko w porządku? - zapytał chłopaka patrząc na niego znad gazety, którą czytał przy śniadaniu. Sara jeszcze spała, więc nie słyszała ich rozmowy, ku uldze wszystkich. Mała mogłaby się wystraszyć bardziej, niż ktokolwiek inny.
- Nie wiem - odpowiedział Dave - teraz tak, ale w nocy... - urwał nie wiedząc, co powiedzieć.
Peter podszedł do syna. Był lekko grubawy, więc chwilę mu zajęło zanim wygramolił się ze swojego miejsca przy stole.
- Słuchaj - zaczął kładąc synowi rękę na ramieniu - to był tylko zły sen, nic więcej. Takie napady się zdarzają i nie oznaczają jeszcze nic strasznego. Dawniej ludzie wierzyli, że doświadczając paraliżu sennego odwiedza ich jakiś zły duch, czy demon, ale teraz doskonale wiadomo, że nic takiego nie ma miejsca. Miałes jeden epizod i gwarantuje ci, że więcej się już nie powtórzy, więc możesz sobie spać spokojnie - mówił do niego spokojnie, chcąc go uspokoic.
- Obyś miał rację - odezwał się Dave lekko drżącym głosem.
W tej samej chwili otworzyły się drzwi pokoju Sary i wyszła przez nie dziewczynka przecierając zaspane oczy. Miała na sobie różową piżamkę z brązowym pluszowym misiem na środku. Nie zwracając uwagi na stojących przed nią mężczyzn poszła do kuchni i zaczęła sobie szykować płatki z mlekiem.
- Widzę, że chyba miałaś ciężką noc - zagadał do niej ojciec oddalając się w końcu od syna.
- Miałam trochę dziwne sny - odparła Sara zaspanym głosem - ale nie pamiętam co mi się śniło.
- Jeśli nie pamiętasz, to skąd wiesz, że były dziwne? - pytał dalej ojciec. Sara wzruszyła ramionami.
- Po prostu wiem, czuje to w głowie.
- W takim razie wam obu przyda się dziś dzień pełen wrażeń. Co powiedzielibyście na basen?
Odpowiedzieli tak i ku ich zaskoczeniu oju wcale nie chodziło o wyjazd na basen. Okazało się, że mężczyzna kupił własny i wszyscy szybko rozłożyli go na podwórzu i zapełnili wodą. Basen był dość duży, więc napełnienie całego zajęło jakiś czas. Gdy w końcu się to udało, Sara od razu zaczęła się dobrze w nim bawić. Pływała, nurkowała i korzystała jak mogła z uroków własnego basenu
W końcu Sara zmęczona swoimi wybrykami postanowiła usiąść sobie w wodzie. Wpatrywała się w swoje odbicie robiąc małe falę i zniekształcając je. Jednak za którymś razem dostrzegła, że coś jest nie tak. Nie wiedziała co takiego i cierpliwie czekała, aż woda się uspokoi i wtedy zobaczyła. Twarz odbijająca się w wodzie nie należała do niej, tylko innej dziewczynki podobnej do niej. Mała krzyknęła i zaraz znaleźli się przy niej ojciec i brat.
- Co się stało? - zapytał Peter przestraszony zachowaniem córki.
Sara tylko zaczęła płakać i wskazywać palcem wodę. Jej odbicie przedstawiało już jej twarz, jednak dziewczynka wciąż nie mogła się uspokoić.
Ojciec zabrał ją z basenu i wszyscy poszli do domu. W środku Dave i Peter próbowali dowiedzieć się, co się stało jednak Sara nie chciała o tym mówić i w końcu całkiem zmieniła temat.
Dopiero później, kiedy ojciec zajął się swoimi sprawami, Dave wszedł do pokoju siostry. Dziewczynka leżała w łóżku już nieco uspokojona.
- Już ci lepiej? - zaczął rozmowę Dave siadając obok niej na łóżku.
- Trochę - odparła siostra cicho.
- Słuchaj... Powiesz mi, co się stało na basenie? Obiecuję, że to zostanie między nami.
Sara spojrzała na brata ufnie. Miała wrażenie, że faktycznie może mu powiedzieć, a on nie pomyśli sobie o niej nic złego.
- Bo... Nie widziałam siebie, tylko kogoś innego - odarła lekko zawstydzona.
- Kogoś innego? Czyli kogo?
- Jakąś inną dziewczynkę. Była do mnie podobna, ale miała czarne włosy.
Dave poczuł jak jego ciało przeszedł nagły zimny dreszcz. Dopiero wtedy poczuł prawdziwe przerażenie.
- Ta dziewczynka... Ona ciągle mi się śni.
Sara spojrzała na brata z szeroką otwartymi oczami. Nie wiedziała, czy chłopak sobie z niej żartuję, czy może mówi poważnie.
- Kim ona może być? - zapytała w końcu zaniepokojona Sara.
- Nie mam pojęcia - odpowiedział Dave - ale musi nam się pokazywać z jakiegoś powodu - dodał. Trzeba tylko dowiedzieć się z jakiego.
- Boję się... - powiedziała nagle dziewczynka przysiadając się bliżej brata.
Ten uśmiechnął się do niej. Sam czuł przerażenie, jednak nie chciał go pokazywać młodszej siostrze.
- Spokojnie, nic nam się nie stanie - odparł i przytulił siostrę zastanawiając się od czego zacząć poszukiwania ciemnowłosej dziewczynki.


Zaczął tam, gdzie każda osoba w jego wieku zaczęłaby poszukiwania - w inernecie, w miejscu gdzie znaleźć można wszystko. Dave postanowił nie wspominać o niczym rodzicom. Czuł, że oni nie wzieliby całej tej sprawy na poważnie. Poza tym sam nie wiedział co o tym wszystkim myśleć. Właczył więc swojego laptopa i po chwili sprzęt był już gotowy, by razem z nim rozpocząć poszukiwania. Uruchomił przeglądarkę. Przez chwilę wpatrywał sie w ekran zastanawiając się, jakie hasło wprowadzić. W końcu jednak wpisał po prostu nazwę swojej miejscowości i wcisnął enter. Nie pojawiło się nic zbyt ciekawego. Mała wzmianka na Wikipedii, kilka zdjęć i to wszystko. Kliknął więc zakładkę "Wiadomości", jednak i tam nie pojawiło się nic, co mogłoby go zainteresować. Chłopak poczuł rezygnację, jednak przypomniał sobie o czymś jeszcze - mógł wprowadzić zakres dat do wyszukiwania wiadomości. Nie mógł zbyt dokładnie określić wieku dziewczynki ze swoich snów, jednak Sara powiedziała mu, że była ona podobna do jego siostry. Ustawił zakres dat na 2008 - 2018 - idealne 10 lat, jednak i to nie przyniosło zbyt wielu rezultatów. W końcu uznał, że może pomoże obniżenie daty. Ustawił ją na 2000 - 2006 mając nadzieję, że tym razem uda mu się cokolwiek znaleźć, choćby małą wskazówkę. Gdy zobaczył wyniki wyszukiwania jego serce zamarło. Od razu na górze strony wyświetliła sie wiadomość "ZAGINIECIĘ DZIESIĘCIOLETNIEJ DZIEWCZYNKI W MAŁEJ MIEJSCOWOŚCI". Dave czuł, że to może mieć coś wspólnego z dziewczynką z jego snów. Z trudem kliknął na artykuł. Bał się tego, co może się tam znajdować. W końcu na jego ekranie wyświetlił się artykuł i chłopak zaczął czytać. Serce biło mu coraz szybciej, jednak czuł, że może być całkiem blisko rozwiązania zagadki dzięki wiadomości napisanej 12 lat temu.
"12 października w  miejscowości Tenebris zaginęła 10 letni Amelia Smith..."
Dave poczuł nagły chłód, gdy zobaczyć w artykule swoje nazwisko. Miał nadzieję, że to tylko zwykły zbieg okoliczności.
"Jej zrozpaczeni rodzicę informują, iż dziewczynka nie wróciła ze szkoły do domu tego czwartkowego dnia. Policja rozpoczęła poszukiwania, jednak do tej pory nie udało im się ustalić miejsca pobytu dziewczynki.  
- Prosimy tylko o jedno - mówił ojciec dziewczynki Peter - jeśli tylko ktoś wie, gdzie podziewa się nasza córka Amelia, niech nas o tym powiadomi".
Dave był w szoku widząc imię swojego ojca. Z kolejnych artykułów wynikało, że dziewczynki nigdy nie udało się odnaleźć. Siedział przed laptopem w osłupieniu. To nie mógł być przypadek, że imię i nazwisko jego ojca pojawiło się w wiadomości, jednak Dave nigdy nie słyszał o tym, że mógłby mieć starszą siostrę. Wprawdzie, gdy dziewczynka zaginęła on miał cztery lata, jednak wcale jej nie pamiętał siostry, więc wszystko wydało mu się jeszcze bardziej dziwne. Zastanawiał się, czy zapytać o to rodziców, jednak w tej chwili miał wrażenie, że tak naprawdę wcale ich nie zna. W końcu jak mogli go okłamywać przez te wszystkie lata? Jeśli mieli córkę, która zaginęła, dlaczego nic wcześniej o tym nie wiedział? Zadawał sobie w głowie takie pytania i nie mógł znaleźć na nie odpowiedzi. Chciał dowiedzieć się tego wszystkiego, a najbardziej co takiego mogło stać się dziewczynce z jego snów, która najwyraźniej umarła w wieku dziesięciu lat.
Dave wyszedł na balkon chcąc zaczęrpnąć świeżego powietrza. Na dole zobaczył swoją siostrę w ogrodzie, która wpatrywała się w ziemie. Miała na sobie białą suknię, której dziewczynka nie nosiła zbyt często, więc Dave jeszcze bardziej się zaniepokoił.
- Sara, wszystko w porządku? - krzyknął do niej, lecz dziewczynka nie zwróciła na niego uwagi.
- Sara! - zawołał ponownie, lecz reakcja była taka sama.
W końcu chłopak postanowił zejść na dół i sprawdzić, czy wszystko jest w porządku. Gdy zbliżył się do siostry ta nawet na niego nie spojrzała, wciąż wpatrywała się w ziemie.  
- Saro, dobrze się czujesz? - zapytał Dave cicho podchodząc coraz bliżej.
Gdy położył jej dłoń na ramienia mała lekko się przestraszyła i w końcu oprzytomniała. Spojrzała na brata zaskoczona, jakby nie rozumiała co właściwie się dzieje.
- Wszystko w porządku? Czemu się tak ubrałaś?
- Ja... Nie pamiętam - odpowiedziała wciąż przestraszona i Dave zauważył, że jego siostra jest bliska łez.
- Już dobrze, nie denerwuj się - przytulił ją starając się w jakiś sposób ją uspokoić.
Zaprowadził siostrę do domu, gdzie zaczęła oglądać bajki już nieco uspokojona i ubrana w zwykłe ciuchy, które miała na sobie wcześniej tego dnia. Chłopak zastanawiał się, co skłoniło jego siostrę do tak dziwnego zachowania i na co właściwie dziewczynka patrzyła. Wpadł mu do głowy szalony pomysł; chciał sprawdzić, czy może odpowiedź na to pytanie nie kryje się w ziemi. Postanowił, że sprawdzi to w nocy, gdy wszyscy będą spać i nikt nie będzie mu przeszkadzał.


Wieczorem wszyscy jak zwykle poszli spać, Dave również. Położył się do łóżka i czekał na odpowiednią chwilę, by wymknąć się z domu. Kilka minut po północy uznał, że wszyscy już smacznie śpią, więc w tym momencie postanowił wyjść z domu. Przeszedł cicho obok pokoju rodziców, zszedł na dół i najciszej jak potrafił otworzył frontowe drzwi, które były zamknięte na klucz. Wyszedł na zewnątrz i wziął z szopy łopatę i latarkę,  a następnie udał się do ogrodu, w miejsce na które wcześniej wpatrywała się jego siostra. Po raz kolejny wpadło mu do głowy, że jest szalony i tylko zrobi z siebie niezłego idiotę rozkopując ogród o północy. Mimo wszystko chciał skończyć to co zaczął, więc wziął sie do pracy. Wbił szpadel w ziemie i zaczął kopać. Wyrzucał ziemię za siebie raz za razem i po jakimś czasie pomyślał, że jednak niczego tu nie znajdzie i właśnie w tej chwili coś zobaczył. Nie wiedział dokładnie co to takiego, jednak uklęknął przy wykopanym dołku i zaczął odgarniać ziemię rękami. Przyświecił latarką w dołek i wrzasnął przestraszony. Był w takim szoku, że upadł do tyłu. W ziemi znajdowały się kości, na pewno ludzkie i Dave próbował odwrócić głowę od tego widoku. Właściwie najbardziej chciał zapomnieć o tym wszystkim co widział i co się wydarzyło w ostatnim czasie. Jego krzyk obudził rodziców i już po chwili pojawili się oni w ogrodzie. Od razu zauważyli wykopany dół i kości, które się w nim znajdowały. Zupełnie nie wiedzieli w jaki sposób na to zareagować.
- Co... Co wy zrobiliście? - wydukał z siebie Dave, któremu zrobiło się niedobrze i zebrało na wymioty, które jednak mimo wszystko nie opuściły jego ciała.
- To nie tak jak myślisz - odezwal się Perer wciąż wpatrując sie w dół jak zahipnotyzowany - możemy to wszystko wyjaśnic - dodał i spojrzał na przerażonego syna, który wciąż kulił się na ziemi.
- Chodźmy do domu, wszystko ci wytłumaczymy - powiedziała matka chłopca drżącym głosem.

Usiedli przy stole w salonie. Sara spała twardym snem, więc na szczęście nie obudziła sie, by słuchać ich rozmowy.
- No więc... - Dave był jednocześnie przerażony, ale i zaciekawiony tym wszystkim. Chciał usłyszeć, co rodzice mają w tej sprawie do powiedzenia.  
- To było nasze pierwsze dziecko - zaczał ojciec spokojnie wpatrując się w stół. Nie chciał spojrzeć synowi w oczy; na pewno nie po tym, co zamierzał mu powiedzieć.
- Dziewczynka nazywała się Amelia - kontynuował - Dzień w którym się urodziła był dla nas najszczęśliwszy, w końcu była pierwsza. Wszystko było z nią w porządku, była spokojnym i roześmianym dzieckiem - mówił Peter ze smutkiem. Dave zauważył, że jego matka zaczęła cicho płakać.
- Pamiętam, gdy się urodziłeś, była taka szczęśliwa, że będzie mieć młodszego brata. Cały czas chciała się tobą zajmować, ciągle przy tobie siedziała.
- Strasznie cię kochała - wtrąciła Teresa, matka chłopca i zaczęła płakać jeszcze bardziej. Nie starała się nawet wycierać łez.
- Jednak któregoś dnia zdarzył się wypadek - mówił dalej Peter, jakby wcale nie usłyszał swojej żony - Amelia bardzo chciała iść z tobą na spacer. Wyszła z tobą na zewnątrz. Później usłyszeliśmy twój płacz, a gdy zaniepokojeni dobiegliśmy do was leżałeś na ziemi. Amelia była przerażona, nie chciała zrobić ci krzywdy, a ja... Byłem po prostu zły. Pchnąłem ją mocno, żeby się od ciebie odsunęła i wtedy... Ona upadła i skręciła sobie kark. Zauważyliśmy to dopiero po chwili. Na początku chcieliśmy wezwać pogotowie, ale byliśmy zbyt spanikowani, nie myśleliśmy racjonalnie. Ciągle mieliśmy wrażenie, że oskarżą nas o morderstwo. Mieszkamy tu sami, więc po prostu.. Zakopaliśmy jej ciało w ogrodzie i nikt tego nie zauważył. A później mówiliśmy, że ktoś ją porwał. To była dla nas bardzo trudna decyzja. Ona miała tylko dziesięć lat i całe życie przed sobą. - na chwilę zrobiło się całkiem cicho.
- Uwielbiała chodzić na plac zabaw, to było jej ulubione miejsce. Sara czasami bardzo ją przypomina. Często chodziła w sukienkach, prawie nigdy nie zakładała spodni, tylko wtedy gdy naprawdę musiała...
- Nie pamiętam tego... - stwierdził Dave cicho
- Byłeś mały.. - Przez jakiś czas jeszcze o nią wypytywałeś, ale któregoś dnia przestałeś, aż do teraz.
Cała trójka siedziała przy stole w ciszy i pogrążana w żalu. Dave nie wiedział co czuć do rodziców po tym wyznaniu. Nie chcieli zabić swojej córki; zdarzył się wypadek, a wypadki się zdarzają. Ten niestety był tragiczny, jednak nie można już cofnąć czasu, a chłopak widział, że rodzice bardzo żałują tego wszystkiego co się wydarzyło tego dnia. To tragiczne wydarzenie na pewno ich zmieniło.
- Ona mi się śni - odezwał się w końcu Dave.
- Jak to? - Peter spojrzał na syna nie rozumiejąc.
- Tak myślę, że to ona i... Nie zaznała spokoju po śmierci... Dlatego teraz odwiedza mnie w snach.
- Dave, o czym ty mówisz?
- Mówię prawdę. Tej nocy, kiedy lunatykowałem to właśnie ją widziałem w swoim pokoju i zacząłem szukać czegoś więcej na ten temat.
- To niemożliwe. Duchy nie istnieją, synu. Wiem, że to okropna tragedia, jednak martwa osoba nie może cię odwiedzać. Musiałeś jakoś o tym usłyszeć i po prostu twoja podświadomość... Pokazała ci ją we śnie - Dave nie chciał uwierzyć synowi. Nigdy nie wierzył w takie rzeczy i chłopak wiedział, że nie przekona ojca.


Tej nocy nikt nie mógl zasnąć. W dzień miały odbyć się urodziny Sary, jednak Dave nie mógł o tym myśleć. Jego myśli wciąż wracały do jego martwej starszej siostry i kości znalezionych w ogrodzie, które jego ojciec ponownie ukrył przed światem. Mimo wszelkich starań rozpłakał się myśląc o tym wszystkim. Było mu żal dziewczynki, ale i rodziców, którzy musieli przejść przez to wszystko.
W końcu Dave zasnął gdy na dworze już zaczynało robić się jasno. Zmęczęnie w końcu wygrało z żalem i chłopak zapadł w spokojny sen w którym ponownie zobaczył Amelię. Tym razem nie wyglądała tak paskudnie jak wcześniej, wyglądała normalnie, jak dziesięcioletnia dziewczynka, której nie spotkał żaden straszny wypadek. Znów się do niego uśmiechała, wyglądała na szczęśliwą.
Dave obudził się wypoczęty, czym sam był zaskoczony. Czuł, że Amelia jest teraz szczęśliwsza. Widocznie chciała, by jej brat poznał jej historię, by jej nie zapomniał.
Dave wstał z łóżka zastanawiając się, czy dać Sarze prezent, który dla niej kupił. Uznał jednak, że jest na to trochę za wcześnie, więc zszedł na dół z pustymi rękami. Zobaczył swoją siostrę. Ubrana była w białą suknię i nuciła sobie pod nosem jakąś wesołą piosenkę.
- Widzę, że znowu się wyspałaś - odezwał się do niej Dave z uśmiechem.
- Jasne, w końcu dziś są moje urodziny - odwzajemniła uśmiech.
- No wiec... Co chciałabyś zrobić w ten wyjątkowy dzień? Może chciałabyś się gdzieś przejść?
- Tak, bardzo bym chciała! - krzyknęła podekscytowana - chodźmy do mojego ulubionego miejsca, chodźmy na plac zabaw...


KONIEC

4 komentarze

 
  • cicha2591

    Opowiadanie super, można było dodać trochę więcej akcji 👌

  • anielica01

    Nawet dobre, tylko za mało akcji. Ale łapka jest.

  • dovio

    @anielica01 Dzięki za opinie ;). Trochę skróciłem tę opowieść, bo wcześniej wydawała mi się za długa :P

  • Obca

    @dovio nie było sposobu, żeby jej nie napisać, heh. Pisz dalej ;)

  • Obca

    Bardzo mroczne, bardzo wciągające i bardzoooo ciekawe :O

  • dovio

    @Obca Dziękuję za opinie :)

  • Obca

    @dovio nie było sposobu, żeby jej nie napisać, heh. Pisz dalej ;)

  • dovio

    @Obca Miło mi to słyszeć. A pisał na pewno będę ;)

  • Obca

    @dovio super ;)