Materiał znajduje się w poczekalni. Prosimy o łapkę i komentarz.

Sankcje i interesy firm

"Niemiecka firma rodzinna Eickhoff produkuje narzędzia dla górnictwa i dostarcza je różnym krajom, od Rosji po Australię. Wśród odbiorców jest też Belaruskali, jeden z największych producentów nawozów sztucznych. To państwowe przedsiębiorstwo z Soligorska zatrudniające 16 tysięcy osób jest ważnym źródłem dochodów państwa. Eickhol realizuje swoje dostawy do Belaruskali od 1975 roku - "niezależnie od politycznej sytuacji w kraju", jak oświadczyli przedstawiciele firmy.

Niemcy ważnym partnerem Białorusi
Na początku października przed jej siedzibą w Bochum aktywiści z biało-czerwono-białymi flagami Białorusi żądali zamrożenia wszelkich dostaw z Niemiec do firmy w Soligorsku i demonstrując w ten sposób solidarność ze strajkującymi tam robotnikami.

W czwartek (19 listopada) UE zdecydowała o kolejnych sankcjach, które tym razem mają dotyczyć białoruskich firm wspierających tamtejszy rząd. Nie ma jeszcze konkretnej listy firm, jednak jest jasne, że europejskie przedsiębiorstwa będą musiały zawiesić swoje interesy z Białorusią.

Niemcy należą do czterech najważniejszych partnerów handlowych Białorusi. Według urzędu statystycznego Belstat, wartość importu z Niemiec w roku 2019 wyniosła około 1,5 miliarda euro. Niemcy sprzedają na Białorusi urządzenia techniczne, produkty chemiczne, pojazdy i tworzywa sztuczne.

"Biznes to biznes"
W Belaruskali strajki robotników trwają już od 17 sierpnia. Żądają oni ustąpienia prezydenta Aleksandra Łukaszenki i zaprzestania stosowania przemocy wobec pokojowych demonstrantów. Kierownictwo firmy wywierało presję na strajkujących, zabierając im premię i doprowadzając do aresztowań. Teraz 80 procent załogi nie pracuje.

Rzecznik strajkujących Gleb Sandros, który przebywa za granicą, jako pierwszy próbował kontaktować się z zagranicznymi partnerami Bielaruskali, w tym z niemiecką firmą Eickhoff. Apelował o zawieszenie dostaw na Białoruś na dwa-trzy miesiące, "aż ustaną represje".

Podczas protestów przed siedzibą firmy w Bochum, mieszkający w Niemczech Białorusini przekazali jej kierownictwu list protestacyjny. W odpowiedzi dyrektor Ulf Achenbach miał poinformować, że "wspiera ruch demokratyczny na Białorusi, ale biznes to biznes i takie problemy muszą być rozwiązywane na poziomie politycznym" - powiedziała uczestniczka protestów Elisabeth Chigrin, menadżerka firmy IT w Bochum.

Przedstawiciele firmy Eickhoff podkreślili, ze zatrzymanie dostaw nie będzie miało dużego znaczenia dla Belaruskali, natomiast negatywnie wpłynie na bezpieczeństwo pracy pod ziemią i na dochody pracowników. Dla Gleba Sandrosa tego typu argumenty to bezsens.

Apele do niemieckich firm
Eickhoff to jednak jedyna firma, która w ogóle odpowiedziała na listy mieszkających w Niemczech Białorusinów - informuje Anton Malkin. Wraz z grupą swoich rodaków zwrócił się on do 30 niemieckich firm z apelem o wstrzymanie współpracy z Białorusią. W Niemczech taką współpracę prowadzą między innymi Bayer, Siemens, Daimler czy Commerzbank.

W odpowiedzi na pytanie reporterów DW Commerzbank wyjaśnia, że wszystkie interesy z Białorusią są brane pod lupę i poddawane "restrykcyjnej kontroli". Siemens "uważnie obserwuje sytuację na Białorusi" i ma na celu rozbudowę infrastruktury "dla dobra białoruskiego narodu". Koncern motoryzacyjny Daimler oświadczył zaś, że przestrzega "wszelkich sankcji i embarga wobec Białorusi".

Także przedstawiciele hamburskiej firmy budowy maszyn Hauni z Hamburga, współpracującej z państwową fabryką tytoniu "Neman" w Grodnie, zapewnili, że przestrzegają "wszelkich międzynarodowych sankcji".

Potrzebny "sygnał z góry"
W Kolonii do solidarności z demonstracjami i ze strajkującymi robotnikami na Białorusi nawoływał Jörg Mährle, dyrektor regionalny niemieckiej centrali związkowej (DGB). Przedstawiciele białoruskiej społeczności w Niemczech chcą zwrócić się z apelem o wsparcie do niemieckich gmin i zwrócić uwagę opinii publicznej na problem współpracy niemieckich firm z "krwawym reżimem Łukaszenki".

Bo żeby naprawdę się coś zmieniło, niemieckie firmy potrzebują "sygnału z góry", uważa Elisabeth Chigrin. "Jeśli Niemcy na poziomie politycznym zadeklarują, że z powodu łamania praw człowieka na Białorusi trzeba wstrzymać dostawy towarów, to firmom będzie łatwiej to zrobić", uważa aktywistka.".  Podobnie jak z sankcjami nakładanymi na Rosję i min. budowaniem.gazocuągów.

AnonimS

opublikował opowiadanie w kategorii felieton, użył 726 słów i 4695 znaków.

3 komentarze

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • AnonimS

    "Dlaczego Unia odpuściła Polsce i Węgrom praworządność? W tle wielka umowa z Chinami i interesy Volkswagena

    Jak tu karać Polaków i Węgrów, skoro Unia dogaduje się z krajem wysyłającym więźniów obozów koncentracyjnych do pracy w fabryce VW? Negocjacje handlowe Brukseli z Chinami znalazły się na ostatniej prostej.
    A co, jeśli wielki sukces dyplomatyczny polskiego rządu w negocjacjach budżetowych z UE jest tylko odpryskiem większej gry, w której Polska i Węgry kompletnie się nie liczą? Chodzi o umowę handlową Unii z Chinami, dopinaną w wielkim pośpiechu, żeby zdążyć przez zaprzysiężeniem Joe Bidena na prezydenta USA.
    Od jej zawarcia zależy pomyślność nastawionej na eksport niemieckiej gospodarki, bez której UE jest jedynie biurokratyczną fantazją. Żeby tę pomyślność zapewnić, trzeba było jednak przymknąć oko na paskudny, szczególnie z punktu widzenia niemieckiej historii, fakt: europejskie firmy zarabiają w Chinach krocie rękami przymusowych pracowników. Czy dogadując się z totalitarnym reżimem w sprawie gigantycznych pieniędzy, można ich jednocześnie w wiarygodny sposób odmawiać Polsce i Węgrom, których wybryki nijak się mają do tego co wyprawia się w Chinach? ".ciekawe na ile to wiarygodne .

  • MEM

    Cóż..., nihil novi, zawsze biznes jest biznes, on nie wie, co to skrupuły i sumienie.  

    Zresztą, póki co na Białoruś nałożono tylko ograniczone sankcje, a co nie jest zabronione, jest dozwolone.

  • AnonimS

    @MEM  na tym polega fałsz polityki i biznesu. Bo dr facto politycy są uzależnieni od biznesu .

  • MEM

    @AnonimS "na tym polega fałsz polityki i biznesu. Bo dr facto politycy są uzależnieni od biznesu."

    Wszyscy jesteśmy uzależnieni od biznesu. :) W końcu nie na darmo mawia się, że pieniądz rządzi światem. Sprawiedliwe to nie jest. Oburzać się można. Zmienić nie ma jak. To się nigdy nie zmieni.

  • AnonimS

    @MEM nie do końca . Bywają na świecie enklawy gdzie ludzie wymieniają między sobą towary czy żywność. A pieniądze przeznaczają głównie na paliwo, broń, naboje i narzędzia.  Jest teraz taki program" w okowach mrozu" jedna seria dotyczy Alaski a druga Kanady. Życie traperów, maszerów i potomków rdzennych mieszkańców.  Ale fakt na przeważającej większości ziemi , pieniądze są niezastąpione.

  • MEM

    @AnonimS "nie do końca . Bywają na świecie enklawy gdzie ludzie wymieniają między sobą towary czy żywność. A pieniądze przeznaczają głównie na paliwo, broń, naboje i narzędzia."

    Ale to niczego nie zmienia, Anonimie. :) Nadal biznes jest biznes. Czy w formie pieniężnej zapłaty, czy w formie barteru, czy w formie tego, że dana osoba robi coś co jest dla niej w dowolny – nie tylko bezpośrednio finansowy – sposób korzystne.

    Oczywiście, że traperskie czasy i tryb życia wydają się nam lepsze i uczciwsze, bo z powodu kierowania się sentymentami wydaje się nam, że są pozbawione współczesnych wad. Ale te wady są takie same. I takie same były od zarania dziejów. Już samo to, że wymieniają między sobą towary a nie dają, tego dowodem. Jaka jest różnica poza tą, że za towar dostają drugi towar, a nie papierek z wypisanym na nim liczbą o umownej wartości?

    Zresztą, zwróć uwagę, że dawniej ludzie żyli tak jak traperzy, albo nawet i prymitywniej, i to życie w tamtych czasach było okrutniejsze niż obecne (m. in. dlatego, że ludzie żyjący w takich warunkach byli bezwzględniejsi), choć raju na Ziemi nadal nie ma.

    Owszem, można powiedzieć, że traper jest uczciwy, bo np. nie kieruje firmą, która nie zerwie kontraktów z Białorusią by poprzeć tamtejsze strajki przeciwko dyktaturze, albo firmą, która nie przestanie czerpać zysków z pracy dzieci gdzieś w Bangladeszu, ale traper po prostu nie ma okazji czymś takim kierować, a gdyby miał, robiłby dokładnie to samo. I to jest jedyna różnica pomiędzy nim a szefem takiej firmy – możliwości. Bo sam człowiek z gruntu jest podobny jeden do drugiego. Altruistów jest niewielu na tym świecie, a i ich, i niebezpodstawnie, oskarża się przecież o formę egoizmu.

  • emeryt

    @AnonimS, dla niemca: Eine Bestelluhg ist eine Bestelllung, a międzynarodowy zwrot : biznes jest biznesem,  jest ponad sankcjami. Dla zysku zrobią wszystko, tacy są. Pozdrawiam.

  • AnonimS

    @emeryt dzięki za komentarz . Również pozdrawiam.

  • Gaba

    @emeryt nie przesadzaj, nie tylko Niemcy mają tam swoje interesy. A każdy kto ma interes, pilnuje go. I już. Tam siedzą Amerykanie, Anglicy i inni. Przypominam powiedzenie Churchilla: Anglia nie ma przyjaciół, Anglia ma tylko swoje żywotne interesy. I tego się wszyscy silni trzymają. Bo embargo embargiem ale..... Vide Korea Północna, Iran, Irak, Birma......