Zdolny uczeń cz. 3

- Hej młody – usłyszał Daniel po odebraniu telefonu, arogancki głos Kosy rozpoznałby wszędzie, nawet obudzony o północy. W pierwszej chwili przestraszył się, że bandzior dowiedział się o spotkaniu z panią Andżeliką i teraz zamierza jakoś się na nim odegrać. – Bądź jutro o szesnastej na przystanku autobusowym. Wpadłem na zajebisty pomysł. Zabiorę cię na wycieczkę i nie chcę, żeby ktoś to widział więc ostrożnie.
- Dobrze będę – odparł czując jak ulga rozlewa się po całym jego ciele. Na szczęście nie wiedział.
- No to do jutra. Przygotuj się na niezłą jazdę.
Rozłączył się nie mówiąc już nic więcej, a Daniel poczuł, że drży mu ręka. Odłożył telefon i usiadł na trawie opierając się o pień starej jabłoni. Lato pachniało. Nie da się opisać tego prostymi słowami. O tej porze roku nawet gorąco ma swój zapach, powietrze aż widać, gdy drży. Trawy, skoszone zborze, las, zioła i kwiaty, to był i zawsze będzie zapach wakacji. Nawet jeśli wiązało się to z ciężką pracą, był to najlepszy czas. A do tego pani Andżelika, on zmieniała te wakacje w coś naprawdę wyjątkowego. To kim była ta kobieta zasługiwało na wszystkie peany na jej cześć. Mimo, że wciąż pamiętał zapach i kształt jej ciała znów za nim tęsknił.
- Byle do jutra – szepnął do siebie.
W tym samym momencie usłyszał dźwięk przychodzącej wiadomości. Pisał jego najlepszy przyjaciel Kuba.
„Jedziesz z nami na zabawę.
Mają być dziewczyny.
Julka i Marta. „
Julka bardzo mu się kiedyś podobała. Namyślał się chwilę, bo perspektywa zobaczenia jej znowu była kusząca, ale chciał być jutro w dobrej formie. Dla tego odpisał, że nie może dziś się spotkać.
                              *
Czekał na przystanku już dziesięć minut przed czasem. Było nadal bardzo gorąco więc założył tylko białą koszulkę, ciemne spodnie i postarał się przy tym poprawić swój wygląd jak najbardziej się dało, co w jego wieku nie było łatwe. Dreptał teraz w pomalowanej na zielono, metalowej budce nie pozwalając sobie usiąść na zardzewiałej ławeczce. Kiedyś przystanek był regularnie wykorzystywany, ale to było w czasach, gdy podjeżdżało tu kilka autobusów dziennie. Teraz były to dwa może trzy i częściej był używany przez dzieci jako miejsce spotkań niż przystanek autobusowy. Podskakiwał i spinał się w sobie za każdym razem, gdy słyszał nadjeżdżający samochód, ale nie patrzył czy to już oni, bo bał się rozzłościć Kosę. Rozumiał, że dla wszystkich byłoby lepiej, żeby nikt ich razem nie widział. Wstydził się tego jak bardzo pocą mu się ręce i jak służalczo się zachowuje, jak co chwila wyciągał telefon i sprawdzał godzinę.  
Wreszcie usłyszał jak kolejne auto zwalnia i serce zabiło mu szybciej, gdy zatrzymało się obok niego. Miał niewiele czasu, ale zobaczył panią Andżelikę siedzącą obok kierowcy. Nie spojrzała na niego, a to sprawiło, że zmroziła go niepewność. Szybko otworzył tylne drzwi i wsiadł do samochodu.
- Cześć Młody – rzucił kosa ruszając z kopyta.
- Dzień dobry – odpowiedział, bo o ile do Kosy mógł odpowiedzieć w podobny sposób, to już do pani Zborowskiej nie wypadało.
A ona? Widział tylko tył jej głowy, ale rzucała się w oczy nowa fryzura. Włosy miała spięte w kok odsłaniający wdzięczną szyję. Tylko dwa pasemka spadały po obu stronach twarzy w jakiś taki figlarny sposób.  
- Gdzie jedziemy – zapytał by przerwać ciszę.
- A jak myślisz Młody. Jakie miasto byłoby najodpowiedniejsze dla takiego klejnotu jak nasza ślicznotka. Oczywiście tylko stolica.
Od razu poczuł się też zaniepokojony. Nie tym oczywiście, że jedzie do dużego miasta z nieznajomym, ale tym co się tam wydarzy. Bardzo, bardzo chciał znów zanurzyć się w ramionach siedzącej przed nim kobiety, ale to co zaplanował Kosa mogło mu się nie spodobać. Zagryzł zęby zdecydowany nie pytać o nic i tak w żaden sposób nie mógł wpłynąć na bieg wydarzeń.
Kosa jechał jak wariat. Za nic miał przepisy ruchu drogowego i zdrowy rozsądek. Czasem mknęli ponad dwieście na godzinę, ale żadne z pasażerów nic na ten temat nie powiedziało. Daniela martwiło to milczenie ze strony kobiety. Zastanawiał się czy czymś ją wczoraj obraził. Po kolei analizował wszystko to co powiedział bądź zrobił, ale nic nie mógł znaleźć. Wtedy wydawała się zadowolona, uśmiechała do niego. Wreszcie zaparkowali. Kosa wysiadł i przeciągnął się, a potem otworzył drzwi pani Zborowskiej. Chłopak wysiadł sam, nieponaglany.  
Dopiero teraz zobaczył ją w całej okazałości. Jeśli wczoraj w topie i spodenkach wyglądała seksownie to dziś był to widok obłędny. Nowa fryzura sprawiła, że wydawała się smuklejsza i bardziej wytworna. Gdyby miała długą suknię to widziałby ją w operze czy teatrze. Jednak założyła króciutką białą sukienkę opinającą ciało w niewiarygodnie prowokujący sposób, rozszerzała się tylko na biodrach, ale kończyła tuż za pośladkami. Do tego mocny makijaż. Dziś zupełnie nie wyglądała jak kobieta, która wczoraj pieliła kwiaty. Nikt by nie uwierzył, że smukłe dłonie z idealnymi perłowymi paznokciami trzymającymi niewielką torebkę wczoraj wyrywały chwasty.  
Daniel zamarł wytrzeszczając oczy.
- Piękna prawda – zapytał Kosa patrząc nie na nią, ale na chłopaka – kazałem jej się tak odstawić, żeby pokazać ci to o czym wczoraj rozmawialiśmy. Idź przodem kochanie, chcę jeszcze chwilę porozmawiać z naszym młodym koleżką.
Pani Zborowska posłusznie ruszyła przed siebie. W Warszawie było jeszcze goręcej niż na wsi, nie czuło się nawet odrobiny wiatru. W takiej sukieneczce pewnie jest jej dużo chłodniej pomyślał mimowolnie.
- Widzisz w jaki sposób porusza się nasza ślicznotka? Jak chodzi? – Kosa zaczął kolejną lekcję, a Daniel nie wiedział, czy jej potrzebuje. Krępowały go długie tyrady o pani Andżelice, zwłaszcza teraz gdy wiedział, że ona wszystko słyszy – spójrz jak dumnie prostuje plecy, jak idzie, niczym szlachetnej krwi koń arabski i jak kręci pupą. Ta jej sukienka podskakuje przy każdym kroku tak, jak gdyby zaraz miała odsłonić kawałeczek dupki, ale nie odsłania, bo tak jest zaprojektowana, żeby kusić, ale nie pokazać. Powiem ci Młody, że odpowiedni sposób chodzenia to połowa seksapilu, ale jedne to mają, a inne nie. Aż mnie ciarki przechodzą, gdy ładne dziewczyny lezą jak staruszki, albo sztywne jak na szczudłach. Nasza koleżanka urodziła się z tym darem i każdy kto ją widzi od razu ma ochotę robić jej perwersyjne rzeczy. Zwróć uwagę jak oglądają się za nią faceci.
Daniel już dawno to zauważył i musiał przyznać, że tym razem Kosa ma rację. Pani Andżelika poruszała się w naturalny, a jednocześnie prowokujący sposób i może właśnie ta nieświadomość tego co robi była najbardziej podniecająca. Mijający ją mężczyźni w większości obracali się chcąc jeszcze raz rzucić na nią okiem.
- Chcę żebyś ją obserwował i zapamiętał, jak wygląda i porównał z tym jak będzie wyglądać za kilka godzin.
Danielowi wydawało się, że idąca przed nim kobieta zadrżała.  
- Chodźmy do niej, na razie powiedziałem ci już chyba wszystko co chciałem. Po za tym jestem głodny.  
Dogonili panią Andżelikę i Kosa zaprowadził ich w boczną uliczkę do niewielkiej restauracji. On i pani Zborowska zamówili lekkie przekąski i coś do picia, a Kosa cały obiad. Przy ich stoliku panowała cisza. Jeśli ktoś się odezwał to tylko bandzior i jego słowa były kierowane do pani Andżeliki. Daniel czuł, że jest potrzebny tylko do poniżania kobiety i by podbudowywać ego Kosy. Na szczęście cisza nie była jakoś szczególnie krępująca, ponieważ w pomieszczeniu panował ciągły ruch i gwar. Daniel rozglądał się dookoła po to tylko by nie patrzeć na panią Andżelikę. Było to bardzo trudne zadanie. Wzrok cały czas uciekał do jej szyi, piersi, ust. Na szczęście nie patrzyła na niego, wydawało mu się, że rozmyślnie ignorowała jego obecność.
- Dobre to było – powiedział Kosa odchylając się na krześle – możemy przejść do konkretów. Każdy chyba wie po co tu przyjechaliśmy.
Sięgnął do kieszeni i z dramatyzmem położył na stole błyszczący chromem korek analny. Przedmiot potoczył się po stole rzucając na blat czerwone refleksy od zdobiącego go rubinu.
- Wiesz co z tym zrobić kochanie. Już to testowaliśmy – uśmiechnął się wrednie widząc jak kobieta szybko chwyciła korek i schowała go pod stołem.
- Kamil nie wiem, czy powinniśmy…
- Rób co mówię kochanie. Później będziesz mi dziękować.
Patrzyli, jak kobieta wstaje i ciągle kołysząc biodrami idzie w kierunku łazienki. Kosa patrzył na nią uśmiechając się z zadowoleniem. Daniel milczał. Wyobrażał sobie za to jak pani Zborowska zamyka się w kabinie, ściąga bieliznę i wciska korek w swoją pupę. Wiedział, że gdy wyjdzie będzie go w sobie miała. Szybko zganił się za te myśli, bo penis stał mu jak maszt. Gdyby teraz miał wstać byłaby to bardzo krępująca sytuacja, ale ciągle miał przed oczami ten widok. Maleńki zaciśnięty otworek i zimną stal wciskającą się w niego.
- Pójdziemy teraz do mojego mieszkania. Rżnąłem ją już w nim nie raz więc mam tam wszystko czego będziemy potrzebować. A ty młody, co byś chciał z nią zrobić?
- Nie wiem.
- Jeśli jesteś z taką kobietą musisz mieć jakiś pomysł, żeby poruszyć jej wyobraźnie. Pamiętam, jak to było w młodości. Laski na wiejskich zabawach są napalone, gdy tylko włożysz im rękę w majtki i wystarczy im twój fiut między nogami, ale te doświadczone potrzebują więcej. Może to romantycznie rozsypane na łóżku płatki róż, a może ręce przywiązane do łóżka i korek w dupie. Być może to najważniejsze co ci powiem więc słuchaj uważnie. Tak naprawdę większość kobiet nie wie czego chce, ty musisz zawładnąć jej emocjami, jej wyobraźnią. Sprawić, że twoje podniecenie przejdzie na nią.
Na szczęście pani Andżelika wrócił do stołu i zakończyła wynurzenia Kosy, choć pewnie miał trochę racji.
Mieszkanie bandziora naprawdę znajdowało się niedaleko. Daniel zastanawiał się jak bogaty musi być ten gość, że stać go na mieszkanie w centrum miasta. I dlaczego w takim razie włóczy się po prowincjonalnych wiochach. Jeszcze bardziej zastanawiał się jak czuje się pani Zborowska idąc przez miasto z korkiem w pupie, czy ją to krępuje, czy raczej podnieca i czy naprawdę go włożyła.
- Pokaż go – rozkazał Kosa, gdy weszli do budynku i wchodzili po schodach. Wokół nie było nikogo. Chłopak poczuł jak jego fiut unosi się w górę na samą myśl. Pani Andżelika zawahała się wyraźnie, ale musiała wiedzieć, że zaszła w tym już za daleko by się cofać więc uniosła sukienkę na biodra.
Pod nią miała piękne białe majteczki z kilkoma paseczkami odchodzącymi na pośladki. Ponieważ żaden z nas się nie ruszył przytrzymała sukienkę jedną ręką, a drugą ściągnęła bieliznę w dół. Chłopak patrzył na jej nagie pośladki, ale były zbyt duże, żeby zobaczyć cokolwiek między nimi.
- Nie widzimy. Rozchyl je – rozkazał Kosa ironicznym tonem.
Pani Zborowska odchyliła jeden pośladek i Daniel przełknął z wysiłkiem ślinę. Czerwony klejnot odcinał się od jasnej skóry tkwiąc w ciele kobiety jak coś nienaturalnego, a jednocześnie pięknego. Z trudem oderwał wzrok od jej pupy i spojrzał na twarz kobiety. Pomimo, że była odwrócona tyłem do niego widział jej profil. Oczy miała zamknięte i oddychała szybko.
- Bardzo dobrze. Piękny widok. Jesteś bardzo posłuszną suczką – pochwalił Kosa.
Kobieta szybko opuściła sukienkę i podciągnęła majteczki. Mieszkanie bandziora okazało się być na następnej kondygnacji. Czyli specjalnie chciał ją postawić w niekomfortowej sytuacji, gdzie każdy mógł ich zobaczyć. Dręczenie jej musiało mu sprawiać przyjemność. Chłopaka zdziwił wygląd mieszkania Kosy, gdyż okazało się zadziwiająco gustownie urządzone. Spodziewał się raczej speluny z pustymi butelkami walającymi się na podłodze i niedopałkami w popielniczce. Podszedł do okna, żeby podziwiać widok miasta i by nie patrzeć na skrępowaną kobietę.
- Wina, piwa – zaproponował gospodarz. Podziękowali mu oboje – no, to skoro formalności mamy za sobą to może zaczniemy?
Kosa zatarł dłonie i widać było jak bawi się całą sytuacją. Chłopakowi za to wcale nie było do śmiechu. Tak skrępowany nie czuł się chyba jeszcze nigdy. Nie wiedział co ze sobą zrobić. Głupie to było, że tak czekają na to co każe im zrobić, ale oboje mu się podporządkowali.
- Chodź kochanie – bandzior pociągnął kobietę i posadził na sofie, ukląkł przed nią i ujął jej ręce. – Chcę zrobić naszemu małemu koledze egzamin. Trochę go już szkolimy i chcę zobaczyć czego się od nas nauczył. Dam mu to – pokazał wyciągnięty nie wiedzieć, kiedy różowo - biały wibrator z małym języczkiem – jeśli doprowadzi cię do orgazmu przez resztę dnia będziemy robić z twoim ciałem wszystko co chcemy, ale jeśli wytrzymasz to odwiozę was do domu i kończymy zabawę. Co ty na to?
Pani Zborowska rzuciła chłopakowi szybkie, zaskoczone spojrzenie. Czy propozycja Kosy sprawiła jej przyjemność, czy też wręcz przeciwnie chciała przegrać i posunąć się dalej?
Bandzior podał chłopakowi wibrator wszedł na kanapę, usiadł na niej tak żeby jego penis znajdował się na wprost ust kobiety i rozpiął spodnie. Jedną dłoń wplótł w jasne włosy psując misterną fryzurę i nachylił jej głowę ku swoim lędźwiom. Oblizała wargi i wzięła go w usta.
- A ty na co czekasz – zapytał widząc, że chłopak stoi jak wmurowany – nie masz na to całego dnia.
Daniel uklęknął na dywanie, przed sobą miał kolana kobiety skromnie złączona jedno przy drugim. Wiedział, że musi się otrząsnąć, przemóc wstyd i wyrzuty sumienia. Chciał wygrać, choć dręczyła go myśl, że Pani Andżelika chce by przegrał. Być może podejmując ten zakład robił coś przeciwko niej i czuł się z tym źle. Odłożył wibrator na bok i drżącymi rękami podciągał sukienkę najwyżej jak się dało. Chwycił brzeg majteczek i zaczął je ściągać. Nie pomogła mu, nie uniosła bioder, ani nie rozchyliła kolan, więc było to trudne, ale gdy już trzymał je w dłoni i poczuł ich zapach aż zakręciło mu się w głowie. Lekko drżącymi rękami rozchylił na boki jej kolana. Nie stawiała oporu. Spojrzał w górę. Oczy miała zamknięte i wydawało się, że obchodzi ją tylko ssanie podsuniętego jej penisa. Wydawało mu się, że całkowicie ignoruje to co z nią robi. Dotknął małej kępki włosków na wzgórku łonowym. Przejechał palcem pomiędzy wargami wyraźnie czując ślad wilgoci pomiędzy nimi. Przez chwilę bawił się tak, powoli gładząc delikatne fałdki. Pani Andżelika nadal nie pokazywała po sobie, że coś czuję.  
- No dawaj młody. Jak tak się będziesz bawił to nigdy nie wygrasz?
- Lubię na nią patrzeć - odparł Daniel nim zdołał ugryźć się w język. Mówienie czegoś takiego temu osiłkowi nie miało sensu. Mimo to postanowił zacząć działać. Wiedział, że samym patrzeniem daleko nie zajdzie.
Włączył wibrator i przyłożył go do miejsca, gdzie wargi sromowe zaczynają się rozdzielać i przesuwał nim w dół. Starał się to robić powoli i delikatnie, by Pani Andżelika zapragnęła więcej. Po kilku minutach w czasie których nie doczekał się żadnej reakcji postanowił posunąć się dalej. Palcami rozchylił szparkę i delikatnie wcisnął w nią główkę wibratora. Od razu poczuł opór więc stopniowo zwiększał nacisk cofając się i wbijając odrobinę głębiej. Warkot urządzenia zmniejszył się znacznie, gdy grubsza od reszty główka wreszcie przeszła najciaśniejszy punkt.  
Przez długą chwilę bawił się poruszając nim w przód i tył, lub na boki. Zafascynowany obserwował, jak zachowuje się wtedy jej cipka. Jak opina się na nim, jak porusza. Był tak podniecony, tak zafascynowany, tak rozsadzała go energia, że chciał więcej i więcej. Zmusił się by działać powoli, przytknął języczek wibratora, do miejsca, gdzie skryty wśród płatków był guziczek łechtaczki. Trzymał akurat dłoń na udzie kobiety więc poczuł delikatne napięcie jej ciała. Tyle co nic, ale to była pierwsza namacalna reakcja. Przyjrzał się jej.
Nic nie wskazywało, że czuje cokolwiek. Powieki nadal miała mocno zamknięte, a jej obrócona w bok głowa poruszała się miarowo nad penisem. Otrząsnął się, myślenie życzeniowe nic mu teraz nie da. Skupił się na tym by języczek wibratora cały czas drażnił łechtaczkę, ale nie mógł się powstrzymać by nie badać dalej fascynującej cipki. Zwłaszcza, że teraz nikt nie zwracał na niego uwagi. Szalenie podobał mu się sposób w jaki ciało, cała cipka obejmuje to wibrujące urządzenie. Zwłaszcza od dołu, delikatna różowa skóra ściśle przylegała do plastiku. Przesunął palcem po tym miejscu, a potem delikatnie nacisnął chcąc sprawdzić, czy da radę wsunąć palec pomiędzy wibrator, a miękkie ciało. Na palcu czuł wibracje od pracującego w Pani Andżelice urządzenia, ale wciśnięcie tam czegoś więcej niż końcówki palca było bardzo trudne. Wydawało mu się, że szparka kobiety jest wypełniona do granic możliwości.
Nagle zapragnął tego jak niczego na świecie, opanowała go myśl by poczuć, jak to jest, gdy jego palec wciśnie się w ciało pani Zborowskiej razem z wibratorem. W tym momencie wydawało mu się to szczytem perwersji.
Spróbował, ale miejsca między ścianką pochwy, a wibratorem było tyle, co nic. Spróbował ponownie starając się nie sprawić pani Andżelice bólu i udało mu się posunąć kilka milimetrów. Ponownie spojrzał na kobietę, ale ta nadal go ignorowała. Przygryzł wargę i spróbował ponownie. Znów udało mu się posunąć dalej i teraz czuł już gorąco i wilgoć wnętrza cipki. Nacisnął mocniej i w tym momencie biodra pani Zborowskiej podskoczyły. Podniósł wzrok zaskoczony i zobaczył wyciągnięte w jego stronę dłonie. Wyglądało to trochę tak, jak gdyby próbowała go odepchnąć, drżała. Nie wypuściła z ust penisa, ale jej twarz poczerwieniała. Dopiero zaciskająca się na jego palcu pochwa powiedziała mu co się wydarzyło. Wygrał. Pani Andżelika przeżywała właśnie orgazm, ale nawet teraz próbowała to ukryć. Niestety jej ciało ją zdradzało.
Daniel aż oklapł z ulgi, ale cały czas chłonął widok jaki miał przed sobą. Pani Zborowska wyglądała pięknie. Do pasa ubrana w skromną, ale wyzywającą sukienkę. Na biodrach ta skromność się kończyła, rozchylone, drżące uda, a w cipce ciągle warczący wibrator. I ta śliczna twarz z włosami opadającymi w nieuporządkowanych pasmach na policzek. Kosa również jęknął i wyprężył się w tył. Pani Andżelika drgnęła zaskoczona jej dłoń zacisnęła się na udzie bandziora, czerwone paznokcie wbiły się w jego skórę, a przez jej ciało przebiegła kolejna fala dreszczy.
Na chwilę zastygli nieruchomo jak rzeźba i wiele by dał by utrwalić ten obraz. Wiedział oczywiście, że Kosa właśnie wystrzeliwuje spermę prosto w gardło kobiety, a to że ona czeka aż skończy było nieprawdopodobnie perwersyjne.
Wreszcie zamrożona w czasie chwila pękła. Pani Zborowska uniosła głowę, penis wysunął się z jej ust z kącika których wymknął się biały strumyczek. Widział, jak przełyka resztę tego co miała w ustach i jak spazmatycznie łapie powietrze. Sięgnęła w dół i wyłączyła wibrator, a potem wyciągnęła go z dreszczem i jękiem. Potem nie patrząc na nikogo poszła do łazienki.
- No chłopie. Nieźle ci poszło, już myślałem, że nie dasz rady – pochwała Kosy spłynęła po nim. Nic teraz nie znaczyła. Wygrał, ale czy to dobrze? Jutro na pewno dopadną go wyrzuty sumienia.
Usiadł na krześle niepewny co dalej robić. Nie znosił tego, że musi czekać na kolejne instrukcje. Kosa sięgnął do kieszeni i przeklął widząc pogiętą paczkę fajek. Chyba żaden z papierosów nie ocalał.
- Wychodzę po fajki. Bądźcie grzeczni – rzucił i już go nie było.
Daniel siedział jeszcze przez chwilę wpatrując się w swoje dłonie, aż podjął decyzję. Zapukał w drzwi łazienki, ale nie usłyszał odpowiedzi. Zapukał ponownie.
- Pani Andżeliko mogę wejść?
Gdy nie odpowiedziała nacisnął klamkę i zajrzał do środka. Siedziała na sedesie trzymając twarz w dłoniach. Podszedł do niej i objął ją.
- Przepraszam – tyle tylko mógł powiedzieć. Przytuliła się do niego i jakby rozluźniła – wiedziałem, że robię coś złego, ale jest pani tak piękna, że nie potrafiłem się przeciwstawić. Przepraszam.
- Nie przepraszaj – wymamrotała – to moja wina. Gdyby tylko tak mnie to nie podniecało, ale wszystko co robiłeś trafiało idealnie. Ta cała sytuacja. Przedtem nigdy nie miałam dwóch facetów, a mój mąż nie miał w tych sprawach wielkich umiejętności więc teraz wszystko tak na mnie działa.
- To przecież nic złego – zapewnił.
- Nic złego – podniosła na niego zaczerwienione oczy – nic złego? Wiesz, że miałam drugi orgazm, gdy wystrzelił mi w usta! To okropne, że tak na mnie podziałało. I jeszcze to, jak na mnie patrzysz. Kim ja jestem?
- Jest pani niezwykłą kobietą – powiedział po prostu – wyjdźmy stąd, a potem opowie mi pani co jeszcze na panią działa, żeby już nic nas nie zaskoczyło.
Uśmiechnęła się i wstała. Jej spojrzenie padło na wypychający mu spodnie penis, dotknęła go, a on nawet przez spodnie poczuł gorąco jej dłoni.
- Chodźmy na balkon. Kosa wyszedł po papierosy więc mamy trochę czasu dla siebie.
Usiedli na krzesłach przy niewielkim stoliczku. Popielniczka pełna niedopałków świadczyła o tym, że właściciel mieszkania również lubi tu przesiadywać. Tu przynajmniej mogli odpocząć od wszechobecnego upału. Miły wiatr co chwila lekko kręcił pasemkiem włosów pani Andżeliki.
- Jak to się stało, że poznała pani Kosę? Trudno mi sobie wyobrazić jak taka kobieta mogła na niego trafić.
- To on do mnie przyszedł. Prawie rok temu. Pieliłam wtedy ogródek tak samo jak wtedy, gdy ty do mnie zajechałeś. I tak samo nie miałam wiele na sobie, a on stanął przy bramie i patrzył, nie wiem jak długo nim go zauważyłam. Normalnie wzięłabym go za zboka i weszła do domu, ale jego wzrok bardzo mi imponował. Widziałam, że najchętniej by mnie pożarł. Jego komplementy też były całkiem oryginalne, a ja chyba chciałam coś takiego usłyszeć. Dawno nie byłam z mężczyzną i chyba się za tym stęskniłam. Wtedy nie wiedziałam jeszcze kim jest.
- Rozumiem – potwierdził i zapatrzył się w chmury – potrafi ściemniać, to na pewno.
- Tak jest dupkiem, ale jeśli chce potrafi być czarujący.
Pani Andżelika wystawiła twarz do słońca i zamknęła oczy, lekki uśmiech błąkał się po jej wargach. Krótka spódniczka ledwie osłaniała biodra, piersi unosiły się w spokojnym oddechu, a jego dręczyła myśl jak niewiele dzieli skraj sukienki od nagiego krocza kobiety. Nadal był niemożliwie napalony.
- Jest pani niesamowicie piękna – postanowił to powiedzieć, bo była to najszczersza prawda, a kiedyś słyszał, że szczery komplement powinno się powiedzieć zawsze.
- Powinieneś znaleźć sobie dziewczynę – odpowiedziała ciągle z tym samym uśmiechem nie otwierając oczu – ale miło mi to słyszeć. Twoja obecność jest dla mnie kojąca i stresująca zarazem. Myślałem, że będzie inaczej, ale to jak patrzysz i jak mnie dotykasz jest zupełnie inne od tego co robi ze mną Kamil. I wiesz jeszcze co jest śmieszne.
- Nie – odpowiedział cicho, bo nie chciał wyrywać jej z tego stanu.
- Mam kilka koleżanek z dawnego życia, jeszcze z czasów, kiedy tu mieszkałam. Opowiadałyśmy sobie czasem o naszych facetach i to jak się spisują w łóżku. Dawniej narzekałam tak jak one. Mój mąż, powiedzieć, że nie był dobry to za mało. No więc narzekają, a ja słucham i myślę o tym, że miałam dwóch facetów na raz i uśmiecham się w duchu. Czuję satysfakcje, że nie prowadzę już takiego nudnego, przewidywalnego życia jak one. Oczywiście nigdy im tego nie powiem, bo znienawidzą mnie, choć oczywiście w twarz nic mi nie powiedzą.
Odgłos zamykanych drzwi zakończył miłą chwilę.
- Przyjdź do mnie jutro – szepnęła szybko – chcę ci pokazać, jak to jest bez Kamila. I pamiętaj, przed Kamilem muszę udawać.
- Tu jesteście gołąbeczki. Może nawet dobrze się stało, że postanowiliście się trochę przewietrzyć. Chodź kochanie.
Kosa pomógł wstać pani Zborowskiej, a później ją pocałował. Daniel patrzył, jak kobieta oddaje mu pocałunek, ale mógł myśleć tylko o jednym. Jutro będzie miał ją tylko dla siebie. Myśl o tym co będą robić sprawiała, że mózg zmieniał się w galaretę. Bandzior puścił ją, a następnie obrócił i postawił przy barierce. Jego dłoń zniknęła pod sukienką, a kobieta drgnęła czując ten dotyk.
- Chodź tu młody. Teraz twoja kolej. Później mam wobec was inne plany, coś co zawsze chciałem zrobić, ale do tej pory nie mogłem. Dlatego potrzebny mi jesteś z możliwie jasnym umysłem.  
Daniel wstał nie wiedząc dokładnie o co chodzi, ale Kosa podniósł sukienkę kobiety do góry odsłaniając jej nagie pośladki. Chłopak zerknął na panią Andżelikę, ale ona patrzyła prosto przed siebie. Kobieta, z którą tak dobrze mu się przed chwilą rozmawiało zniknęła, kobieta inteligentna, dowcipna została odsunięta na bok, została posłuszna laleczka.
Podszedł do niej i rozpiął spodnie, jego penis stał już od dłuższego czasu. Właściwie miał wrażenie, że stał od kiedy weszli do restauracji. Stanął za jej plecami z bliska widział jej opalone na brąz ramiona, jasne włosy lśniące w słońcu.
Ciągle niepewny swoich umiejętności wsunął dłoń między jej uda i dotknął mięsistych warg sromowych. Palcami przesunął wzdłuż szczelinki jak by upewniając się, że wie, gdzie znajdzie wejście w jej cipkę. Pchnął lekko i od razu poczuł ciepło otaczające jego penis. Pani Zborowska westchnęła i bardziej wypięła swój kształtny tyłeczek. Oboje byli tak mokrzy, że już po chwili poruszał się w niej płynnie. Pani Andżelika pochyliła się do przodu opierając o barierkę i szerzej rozstawiając nogi. Ponad jej ramionami rozpościerał się widok na miasto i Daniel zastanawiał się gorączkowo czy z któregoś okna nie obserwują ich ciekawskie oczy. Wiedział, że nawet gdyby tak było nie potrafił by przerwać, nie teraz. Każde pchnięcie w jej cipkę, każde uderzenie bioder o jej pulchne pośladki sprawiało mu niewiarygodną rozkosz. Tym bardziej, że za każdym razem z jej ust wyrywał się cichy jęk. Słuchał ich i wiedział, że są autentyczne. Podniecenie kazało mu przyspieszyć, uderzał mocno, głowa kobiety podskakiwała za każdym razem, jej jasne loki powiewały nad ulicą, szarpane przez wiatr. A do tego z tyłu głowy miał świadomość, że w jej pupie nadal tkwi korek analny. Wiedział, że zaraz wystrzeli, po prostu nie mógł dłużej wytrzymać. Zadrżał i wbił się mocno, a kolejne fale spermy tryskały w głąb cipki. Przytulił się do jej pleców czując jak włosy łaskoczą go po twarzy, a zapach perfum odurza. Ona też zamarła tylko mały dreszcz przebiegł po jej ramionach. Daniel poruszył się w niej jeszcze kilka razy nim wyszedł.  
Teraz, gdy minęło podniecenie powróciły wyrzuty sumienia i niepewność. Kobieta nadal stała w tej samej pozycji w jakiej ją zostawił. Sukienka została na biodrach i widział między pośladkami błysk rubinu. Nabrzmiała podnieceniem gładka cipka i długie nogi w szpilkach, napięte łydki, robiły piorunujące wrażenie. Po chwili mocniejszy podmuch wiatru zwiał sukienkę z jej bioder zakrywając cudowny widok. Odsunęła się od barierki jakby kosztowało ją to dużo sił.
- Zawsze się zastanawiam – usłyszał z tyłu i przypomniał sobie, że nie są tu sami – co je tak męczy. Przecież na dobrą sprawę głównie klęczą albo leżą. Zwykle to facet odwala całą robotę, a one wyglądają jak by przebiegły maraton.
Nikt nie raczył mu odpowiedzieć, ale bandzior o to nie dbał. Wstał z krzesła, na którym przysiadł obserwując całą akcję i klepnął chłopaka w ramię.
- Dobra robota. Chodźcie do środka od patrzenia na was też nabrałem ochoty się zabawić. Nasza maskotka też ma ochotę na więcej. Cieszę się z tego kochanie, bo jest coś co od dawna chciałem zrobić.
Pani Zborowska uśmiechnęła się nieśmiało, gdy na nią spojrzał i minęła go wchodząc do środka. Zniknęła w łazience, a w tym czasie Kosa podał mu niewielką kamerę.  
- Umiesz się tym posługiwać – zapytał, gdy chłopak przyjął ją niepewnie.
- Chyba sobie poradzę.
- Dobrze, bo chcę żebyś nagrał film jak zabawiam się z naszą ślicznotką. Tylko, żeby nie było tam mojej twarzy zrozumiano? Jeśli dobrze się spiszesz to będziesz mógł zrobić z Andżeliką wszystko co chcesz. Jak już z nią skończę oczywiście.
Szczęknął zamek otwieranych drzwi i obiekt ich rozmowy wszedł do salonu. Kosa uśmiechnął się jak wilk i rozpiął spodnie, Daniel włączył kamerę.
- Zdejmij już z siebie te szmaty – rozkazał – nasz młody kolega nagra dla nas film.
- Czy to, aby dobry pomysł – zapytała patrząc w obiektyw kamery, przygryzła przy tym dolną wargę w nieświadomy, seksowny sposób.
- Bardzo dobry. Uwaga zaczynamy. Jak to mówią? Światła, kamera, akcja.
Daniel włączył wideo w chwili, gdy kobieta weszła do pokoju więc teraz tylko patrzył jak pani Zborowska zdejmuje z siebie sukieneczkę jedyną rzecz jaką miała na sobie jeśli nie liczyć skromnego wisiorka. Tak naprawdę po raz pierwszy mógł się jej przyjrzeć na spokojnie, bez gorączki pożądania i nie potrafił oderwać od niej oczu. Kobieta spojrzała na niego nim uklękła przed Kosą i wyjęła z jego spodni pęczniejący penis. Zbliżył się i z odległości metra nagrywał, co robi. Było to zupełnie ekstatyczne uczucie. Pewnie, że wolałby, żeby to jego w ten sposób pieściła, ale przyglądanie się z takiego bliska jej ustom, całej twarzy było równie pociągające. Postanowił wykorzystać to, że dano mu rolę obserwatora i spełnić choć część fantazji o pani Andżelice jakim się oddawał. Skryty za kamerą mógł bez skrępowania zajrzeć w każdy zakamarek jej ciała. Stanął za plecami kobiety podziwiając jej kształtne biodra cipkę odcinającą się pięknie między udami. Nagrał w jaki sposób porusza się jej głowa i jak jasne włosy opadają na jej policzek. Powoli przesunął kamerę w dół między pośladki i zrobił zbliżenie rubinowego korka i obejmującą go dziurkę.
Wreszcie Kosa odsunął się od niej i pomógł wstać, a potem posadził na stole. Wszedł między jej nogi i wbił się w kobietę. Pani Zborowska położyła się na stole, dłonie zacisnęła na krawędziach by pchnięcia mężczyzny nie przesuwały jej dalej i zamknęła oczy. Daniel natychmiast podszedł do niej i z bardzo bliska nagrał jej piersi falujące do góry i na boki. Po chwili zjechał niżej między uda i filmował penis bandziora wbijający się gładko w mokrą cipkę.  
Odwrócił się by zrobić ujęcie z innej perspektywy i spostrzegł, że pani Andżelika przygląda mu się z nieodgadnioną miną. Na chwilę zamarł patrząc w jej oczy, na tą sekundę wszystko przestało mieć znaczenie. Jej falujące ciało, jęki jej i Kosy. Przemknęła między nimi jakaś iskra. Intymna chwila została przerwana, gdy bandzior chwycił biodra kobiety i przekręcił na brzuch.
- Nakręć jej twarz – rozkazał Kosa.
Czując się wyjątkowo niezręcznie ustawił się naprzeciwko pani Zborowskiej i ustawił aparat tuż przed jej twarzą. Żeby nie czuć się tak zażenowanym patrzył nie na nią tylko w ekran, tak było bezpieczniej. Zobaczył tam jak oczy kobiety rozszerzają się na chwilę, jak zamiera, by po chwili wypuścić wstrzymywane powietrze. Zmarszczki na jej czole i lekkie skrzywienie warg powiedziały mu co się dzieje. Po chwili rozluźniła się i opadła na stół. Daniel uznał, że tyle wystarczy i przeszedł by nakręcić to co działo się z drugiej strony. Tak jak przypuszczał Kosa wyjął korek i teraz sam wbijał się w tyłek pani Andżeliki. Chłopak przełknął ślinę i przysunął kamerę bliżej. Bandzior specjalnie odsunął się na bok by zrobić mu miejsce.
- Nakręć jej dupę, kiedy z niej wyjdę. Uwaga, teraz.
Chłopak przystawił kamerę między pośladki filmując zaciskający się otworek. Po chwili odsunął się na powrót robiąc miejsce mężczyźnie. Bardzo mu zazdrościł, wiele by dał by być teraz na jego miejscu. Nie wiedział czy kiedykolwiek starczy mu odwagi by poprosić ją o coś takiego.  
- Suczka dojdzie – usłyszał Kosę. W jego głosie słychać było niedowierzanie – tyle razy waliłem ją w dupę i ani razu nie doszła bez pomocy palców, a teraz popatrz. Co cię tak podnieca suczko, kamera, czy nasz chłoptaś?
Daniel otrząsnął się z zamyślenia dopiero teraz zauważając to o czym mówił Kamil. Rzeczywiście, kobieta jęczała coraz głośniej i częściej. Zerknął na jej tyłeczek, penis wbijał się w niego mocno i do końca. Brutalnie traktowane pośladki aż podskakiwały.
- Idź i nagraj, jak szczytuje. Chcę to mieć udokumentowane. Później puszcze jej to i pokażę jaka z niej dama.
Chłopak na powrót znalazł się naprzeciw twarzy pani Zborowskiej. Najpierw spojrzała w obiektyw, a po chwili na niego. Przypomniał sobie to co mówił Kosa. Z idealnego makijażu i fryzury nie zostało wiele. Wydawała się sponiewierana, pot lśnił na nagim ciele i nic nie było już tak dopracowane, a mimo to piękne. Poczuł jak jej dłoń rozpina mu spodnie i wyciąga z nich twardą pałę. Sapnął zaskoczony, gdy zaczęła go masować, ale nie odrywał obiektywu od jej twarzy. Pomimo, że zajmowała się jego penisem, to wydawała się skoncentrowana na czym innym. Szeptała coś cicho do siebie. Daniel miał wrażenie, że jest to przekleństwo powtarzane w kółko, ale zgodnie z rytmem poruszającego się w niej penisa. Nagle zadrżała, jej dłoń mocniej ścisnęła jego penis i chłopak niespodziewanie nawet dla siebie wystrzelił w jej stronę. Sperma trysnęła na jej rękę i podłogę.  
Patrzył jak drżące ciało kobiety rozluźnia i opada na blat stołu zupełnie pozbawione wcześniejszej energii. Teraz już tylko Kosa pozostał aktywny. Zawzięcie wbijał się w panią Andżelikę. Pomimo, że jej ciało nadal falowało na stole ona sama nie reagowała, oczy miała zamknięte i tylko ciężko oddychała. Wreszcie i bandzior doszedł. Wpompował spermę w tyłeczek i odwrócił się by zapalić papierosa. Wydawał się zupełnie nie interesować tym co będzie dalej. Daniel zastanowił się czy w tym człowieku jest jakaś czułość, czy obchodzi go tylko własne zaspokojenie. Ponieważ nikt się nim nie interesował podszedł do wciąż rozchylonych nóg i popatrzył na jej skarby. Maleńka kropelka spermy błyszczała na zaciśniętym otworku.
- Zrób to, jeśli chcesz – usłyszał cichy szept.
Popatrzył na panią Zborowską zastanawiając się czy dobrze usłyszał. Ciągle leżała w tej samej pozycji nie otwierając oczu. Jego penis nadal stał, pomimo że trysnął przed chwilą. Zagryzł zęby walcząc jeszcze ze sobą, ale wiedział, że jutro nie daruje sobie jakiegoś głupiego przejawu rycerskości.
Nakierował więc penisa na jej maleńki otworek i ostrożnie pchnął. Pani Andżelika milczała, ale widział jak napięte jest jej ciało. Po kilku niezdarnych próbach wszedł w końcu głębiej co wyrwało z ust kobiety cichy jęk. Powoli zaczął poruszać się w niej odważniej. Gdy patrzył na jej tyłeczek tak mocno zaciśnięty na jego penisie czuł całą perwersję tej sytuacji. Oto bierze w tyłek starszą od siebie kobietę, a ona wydaje się co raz bardziej chętna. Słyszał pomruki, tym głośniejsze im głębiej się wbijał. Chcąc potwierdzić swoją teorię zwiększył siłę uderzeń. Pani Zborowska zaskomliła i odwróciła się by na niego spojrzeć. Czoło miała zmarszczone nie wiedział, bólem czy przyjemnością.
- Tak, pieprz mnie. Wykorzystaj moją dupkę – wyjęczała.
Daniel zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nie mówi teraz do niego. To jej podniecenie każe jej wygadywać słowa, których inaczej by nie wypowiedziała. Zadowolony pieprzył ją tak mocno, że echo uderzeń o jej pośladki słychać było w całym domu. Pani Andżelika skomliła i była w tym skarga i rozkosz. Jej dłoń wsunęła się między nogi i po chwili nogi dotąd szeroko rozstawione zaczęły dziwnie drżeć, plecy wygięła w łuk prężąc się i opadając na stół. Nie mógł uwierzyć, że ponownie doszła i to w tak perwersyjny sposób. Zaczął myśleć, że Kosa w wielu sprawach ma rację. Dumna, wytworna kobieta i ta wstrząsana orgazmem, kiedy penetrował jej dupkę. Aż nierealne było pogodzić te dwa obrazki.

horus33

opublikował opowiadanie w kategorii erotyka, użył 6836 słów i 37723 znaków.

3 komentarze

 
  • Użytkownik JorgDeJoong

    Fajne ...bardzo . Mistrz w formie

    Przedwczoraj

  • Użytkownik Tomaszek1

    Jesteś mistrz

    Przedwczoraj

  • Użytkownik horus33

    @Tomaszek1 Miło widzieć 🙂

    Wczoraj 8:08

  • Użytkownik M.

    Może lepiej żeby feministki nie czytały tego opowiadania - hahaha ... Podoba mi się :)

    Przedwczoraj

  • Użytkownik horus33

    @M. To wszystko jest poparte badaniami naukowymi 🙂

    Wczoraj 8:07